fbpx


Wspaniały zachód słońca, dzika plaża, albo porywający widok na górską dolinę, namiot i Wy. No to co, rozbijamy się? Ten wieczór będzie zapamiętany na długo. I w dodatku nocleg nic nie kosztuje. Nie wiadomo tylko, czy jest legalny. Ale kto w tym momencie właściwie by się tym przejmował.

Nocowanie na dziko to ważna część samodzielnego podróżowania. Rozbijanie namiotu w miejscach odosobnionych, z dala od innych daje to, co w podróżach wszyscy tak bardzo uwielbiają – poczucie swobody, spokój, intymność i bliskość przyrody. Czasem to właśnie ekscytujące miejsca, w których spaliśmy w namiocie przeradzają się w najlepsze podróżnicze wspomnienia.

To także jeden z lepszych sposobów na niskobudżetowe podróżowanie. Kto potrafi zamienić dostęp do łazienki, gniazdek elektrycznych, recepcję 24h i klimatyzację na brak poczucia bezpieczeństwa, sanitariatu i dołoży kilka kg do wagi plecaka, oprócz wspomnianych wyżej wrażeń zatrzyma także całkiem pokaźną ilość gotówki.

Gdzie można nocować na dziko w Europie?

Żeby ułatwić wybór kraju pod podróże z namiotem sprawdziłem obowiązujące przepisy i zwyczaje europejskich państw. W niektórych kategorycznie nie wolno się rozbijać, w innych nie wolno, ale są wyjątki, są wreszcie i te, w których w namiocie pod lasem można spędzić i całe wakacje. Przepisy o nocowaniu na dziko nie zmieniają się zbyt często, więc jest spora szansa, że to zestawienie posłuży Wam bardzo długo.

Gdzie mogłem skorzystałem z przepisów prawnych i komentarzy oficjalnych stron turystycznych krajów. Jeśli nie udało mi się znaleźć takich informacji porównywałem opinie i dyskusje z różnych forów i portali.

Albania

Tak. Albańczycy sami bardzo chętnie spędzają czas wolny na łonie natury i biwakują. Poza niektórymi obszarami chronionymi nie ma żadnych przeciwwskazań przed nocowaniem na dziko. 

Andora

Nie. Nocowanie na dziko w Andorze jest nielegalne. Wolno to robić jedynie w okolicy schronisk, ale pod warunkiem, że w schroniskach nie ma już wolnych miejsc.

Anglia

Nie. Angielskie przepisy generalnie zabraniają biwakowania na dziko. Rozbijanie biwaków jest jedynie tolerowane i akceptowane w górach, powyżej linii zabudowań. Jeżeli natomiast chcecie rozbić się na czyjejś prywatnej ziemi musicie zapytać o pozwolenie.

Austria

Nie. Ogólnie, rozbijanie się na dziko jest w Austrii zabronione prawnie. Można w razie wyjątku spędzić na dziko jedną noc bez namiotu, ale pozostawanie w tym miejscu dłużej będzie już niezgodne z przepisami. Taki biwak można odbyć tylko poza terenem parków narodowych. 

Białoruś

Tak. W Białorusi nocowanie na dziko jest legalne. Sprzyjają temu nie tylko prawo i ogromne, dzikie przestrzenie.

Belgia

Nie. Przepisy belgijskiego prawa nie pozwalają na nocowanie na dziko. 

Bośnia i Hercegowina

Tak. W Bośni nie ma prawnych przeciwwskazań dotyczących biwakowania. Trzeba być jednak bardzo ostrożnym, gdyż wiele obszarów w Bośni wciąż pozostaje zaminowana. W wyborze miejsca do spania na dziko mogą zawsze pomóc miejscowi i w razie niepewności lepiej skorzystać z ich porad.

Bułgaria

Nie. Ale mimo że prawnie spanie na dziko jest zabronione w rzeczywistości wiele osób to robi i nikt nie próbuje zbytnio ingerować w ten stan rzeczy. Przez miejscowych, szczególnie w górach i nad morzem rozbijanie namiotu jest tolerowane i akceptowane.

Chorwacja

Nie. Chorwacja nie pozwala na rozbijanie się na dziko. A już na pewno nie próbujcie na wybrzeżu.

Cypr

Tak. Na Cyprze rozbijecie się na dziko spokojnie wszędzie tam, gdzie nie jest to wyraźnie zakazane.

Czarnogóra

Nie. Nie wolno tego robić, ale w wielu miejscach nikt nie powinien robić problemu turystom biwakującym na dziko. Mniej przyjemnie może skończyć się rozbicie namiotu na wybrzeżu.

Czechy

Nie. Przepisy podobne do austriackich.

Dania

Tak i nie. Nie jestem do końca przekonany jak to jednoznacznie określić. Może ocenicie sami. Dania ma takie zasady, jeżeli chodzi o nocowanie w publicznej przestrzeni

  • jeżeli chcecie nocować na dziko w dowolnym miejscu, które nie jest czyjąś prywatną własnością nie może to być nocleg w namiocie, ani niczym “namiotopodobnym”
  • w namocie można nocować w miejscach oznaczonych “Frie teltningsområder”. To specjalnie przestrzenie przygotowane przez komórkę Ministerstwa Środowiska i Żywności Danii.

W Danii działa ponad 1000 niewielkich pól namiotowych, z których mogą korzystać turyści niezmotoryzowani. Są to przeważnie fragmenty pól rolników. Koszt noclegu za osobę wynosi do 30 koron duńskich. Mapę pól namiotowych w Danii znajdziecie tutaj. Niestety opis tylko w języku duńskim.

Estonia

Tak. W Estonii noclegi na dziko w namiocie są legalne. Dzikie noclegi są istotnym elementem estońskiej kultury, więc raz, że pozwala na to prawo, dwa nie powinniście mieć żadnych problemów ze strony miejscowych.

Finlandia

Tak. Jedynym warunkiem nocowania na dziko w Finlandii jest utrzymanie odpowiedniego dystansu od prywatnych działek i ludzkich osiedli. Finlandia ma również znakomitą sieć darmowych domków noclegowych, nad czym rozpływałem się w zeszłym roku.

gdzie można nocować na dziko

Nocleg pod wiatą | Finlandia

Francja

Nie. Prawo nie pozwala na spędzanie nocy na dziko.

Grecja

Nie. Prawo zabrania nocowania na dziko w Grecji. Ale czy jest to przestrzegane? Grecja jest jedną z największych niewiadomych na tej liście. Z jednej strony przeczytałem wiele opinii, że nocowanie na dziko jest akceptowane i tolerowane. Sam pamiętam nawet taką sytuację z Półwyspu Chalkidiki: rozłożyliśmy graty do spania na dziko, podszedł do nas policjant, ale nie zwrócił nawet uwagi. Z drugiej nie brakuje też komentarzy o karach, mandatach a nawet sprawach sądowych. Szczególnie odradza się nocowania w pobliżu popularnych plaż.

Hiszpania

Tak. Żeby nocować na dziko w Hiszpanii był legalny trzeba spełnić kilka warunków:

  • nie więcej niż trzy namioty, bądź samochody w jednym miejscu
  • nie więcej niż 10 kamperów w jednym miejscu
  • nie dłużej niż trzy dni w tym samym miejscu
  • przynajmniej 200 metrów od morza
  • kilka kilometrów od najbliższego pola namiotowego
  • kilka kilometrów od bazy wojskowej

Zasady te nie obowiązują w regionach Andaluzja, Asturias, Aragon, Extramadura, Galicia, Navarra i Valencia, gdzie spanie na dziko jest zupełnie zabronione.

W Cantabrii, Murcii i La Roja trzeba mieć specjalne pozwolenia na biwakowanie.

Holandia

Nie. Biwakowanie na własnych zasadach nie jest akceptowane, ale Holendrzy zaproponowali bardzo ciekawą alternatywę. Za 14,50 euro rocznie można korzystać z 150 pól namiotowych rozsianych po całym kraju. Czyż to nie jest znakomita oferta? Więcej na stronie Natuurkampeerterreiren. Mają też apkę.

Islandia

Tak. Islandia kusi do nocowania na dziko i jest to dozwolone w kilku przypadkach:

  • na działce prywatnej lub państwowej w pobliżu dróg krajowych w miejscach niezamieszkałych
  • na działce prywatnej lub państwowej w pobliżu dróg krajowych w miejscach zamieszkałych, jeśli nie ma w pobliżu pola namiotowego, lub campingu ani znaków zakazu
  • z dala od dróg, na działkach prywatnych i państwowych, jeśli nie jest to wyraźnie zabronione (znaki)

Dozwolone jest spędzenie jednej nocy w jednym miejscu.

Nie wolno także spęczać nocy w camperach i przyczepach campingowych poza miejscami do tego wyznaczonymi.

Weźcie też poprawkę na to, że Islandia przeżywa ogromne oblężenie turystyczne. Jeśli biwakujecie na dziko posprzątajcie po sobie na wulkaniczny błysk.

Irlandia i Irlandia Północna

Nie. Problem polega na tym, że większość wyspy to ziemia należąca do prywatnych właścicieli. Jeżeli uda Wam się znaleźć nie zajęty skrawek przestrzeni, możecie się rozbić, jest to przez mieszkańców tolerowane.

Kosowo

Tak. Bardzo miłe i przyjemne miejsce do podróżowania z namiotem na dziko. Należy zachować ostrożność względem terenów na których toczyły się działania wojenne. Wciąż mogą tkwić tam miny.

Łotwa

Tak. Legalne, akceptowane i tolerowane. Odpuście tylko parki narodowe i obszary chronione. Dla własnego komfortu możecie też nieco oddalić się od miejsc zamieszkanych.

Litwa

Tak. Podobna kultura nocowania na dziko jak w Estonii i Łotwie. Kraje nadbałtyckie trzymają się mocno razem w tym aspekcie.

Luxemburg

Nie. Brak miejsca 🙂

Lichtenstein

Nie. Ale tego nie jestem w 100% pewny. Nie udało mi się do końca potwierdzić tej informacji. Jeśli nie wiadomo do końca, że wolno, wolę przyjąć, że nie wolno. 

Macedonia

Nie. Prawnie nie, ale w praktyce przepisy nie są stosowane. Trek po macedońskich górach z namiotem za pazuchą to może być jedna z bajek, w której zechcielibyście się znaleźć. 

Malta

Nie. Żeby spać na dziko na Malcie potrzebne są specjalne pozwolenia, o które można wystąpić do przedstawicieli lokalnych władz.

Nie wiem czy jest sens się trudzić, bo na Malcie jest kilka przyjemnie położonych pól namiotowych a rozmiar wyspy nie nastręcza problemu w dotarciu do nich.

Niemcy

Nie. W Niemczech jest podobnie jak w Austrii i Czechach – jeden biwak bez namiotu na jedną noc w jednym miejscu. Nie daje to żadnego komfortu podróżowania na dziko z namiotem.

Mołdawia

Tak. Jedynym problemem może być znalezienie dobrze osłoniętych miejsc, gdyż poza miastami Mołdawia to głównie łąki i pola. Świetnym pomysłem na Mołdawię jest podróż rowerowa połączona z nocowaniem na dziko. Jak się zabrać za podróżowanie po Mołdawii pisałem ostatnio w poradniku Jak podróżować po Mołdawii?

Norwegia

Tak. W Norwegii istnieje kult spędzania czasu na łonie natury i idzie za tym pełne prawo obywateli i turystów do spędzania nocy na dziko. W górach i totalnej dziczy nie ma ograniczeń co do ilości noclegów. W miejscach zamieszkałych trzeba rozbić się przynajmniej 150 m od najbliższych zabudowań i można tak spędzić maksymalnie dwie noce.

Polska

Tak. EDIT: Od 21 listopada 2019 do 23 listopada 2020 można nocować na dziko na terenie Lasów Państwowych w wyznaczonych obszarach. Lasy Państwowe uruchamiają pilotażowy program, który ma ułatwić spędzanie czasu na łonie natury miłośnikom przyrody. Oto mapa miejsc, w których można legalnie biwakować na dziko:

źródło: Lasy Państwowe

W Polsce możecie też legalnie nocować na dziko na plażach nad jeziorami i rzekami oraz łąkach (dziękuję za komentarze).

Dla wielu może to być zaskoczeniem, (bo przecież nie raz w spokoju nocowało się przecież gdzieś w lesie, czy nad jeziorkiem, prawda?), ale polskie przepisy nie zezwalają na spędzanie nocy w lasach, czy plażach. W Polsce można rozbić się w miejscach do tego wyznaczonych, ale wtedy chyba nie do końca jest to nocowanie na dziko.

Portugalia

Nie. Szczególnie w sezonie przestrzega się przez biwakowaniem na dziko. Ze względu na wysokie ryzyko wzniecenia pożaru Portugalia zachęca do korzystania z pól namiotowych.

Bardzo restrykcyjnie Portugalia podchodzi do plaż. Niektóre są monitorowane.

Rumunia

Nie. Oficjalnie. W praktyce wiele osób podróżuje po Rumunii z namiotem. Lubią to też robić miejscowi, co nie znajduje zbyt wielu przeciwników. Przepis o zakazie biwakowania jest w Rumunii w zasadzie martwy.

Rosja

Tak. Jakże mogłoby być inaczej? Odradza się nocowanie blisko zabudowań.

Serbia

Tak. Wszędzie poza miejscami, w których jest to wyraźnie zabronione jak parki narodowe itp.

Słowacja

Tak. Wyjątki stanowią miejsca chronione poziomu 3 (parki narodowe i rezerwaty) oraz lasy. Obóz musi być rozbity przynajmniej 50 m od lasu. W tym wypadku las jest rozumiany jako pole oznaczone jako las na mapie. Nie wolno rozpalać ognisk.

Słowenia

Nie. Wg. przepisów nie wolno biwakować w Słowenii. Szczególnie odradza się spędzanie nocy na dziko w pobliżu najbardziej popularnych atrakcji turystycznych. W pozostałych częściach kraju sami Słoweńcy biwakują chętnie.

Szkocja

Tak. Przepisy pozwalają na spanie na dziko w Szkocji. Zasadą jest rozbijanie się z dala od dróg i ludzkich osiedli. Zasady:

  • nie wolno pozostawiać śladów palenisk
  • nie wolno rozbijać się w miejscach, w których jest już dużo ludzi
  • śmieci zabieramy ze sobą

Przyda Wam się także zapoznać z Scottish Outdoor Access Code, czyli kartą praw i obowiązków osób spędzających czas na łonie natury.

Szwajcaria

Nie. Szwajcarzy nie zdecydowali się zezwolić na nocowanie na dziko i grożą ca to bardzo wysokie kary. Akceptowane jest obozowanie powyżej poziomu lasu w górach, ale poza obszarami chronionymi.

Szwecja

Tak. W jednym miejscu można pozostać max. 2 dni. Szwedzi postanowili ułatwić turystom podejmowanie decyzji o rozpaleniu ognisk i wymyślili aplikację BRANDISK Ute, dzięki której można sprawdzić czy w danym miejscu jest to dozwolone.

Turcja

Tak. Jest legalne. Oficjalna strona turystyki w Turcji prosi jedynie o:

  • zakopywanie kału z dala od źródeł wody
  • niepozostawianie śladów palenisk/używanie palnika
  • nie ścinanie i nie uszkadzanie drzew
  • zabieranie ze sobą śmieci

Ukraina

Tak. Newralgicznymi miejscami są strefy przygraniczne, gdzie można spodziewać się kontroli.

Walia

Nie. Zasady takie same jak w Anglii. 

Węgry

Tak. Z czymże trudno znaleźć tu przyjemne miejsce do noclegu na dziko, które nie jest rezerwatem natury, albo prywatną własnością.

Włochy

Nie. Nie. I jeszcze raz nie.

Decydując się na spędzanie nocy na dziko pamiętajcie jeszcze, bez względu na kraj, o kilku uniwersalnych zasadach. Trzeba ich bezwzględnie przestrzegać:

  • uważajcie na ogień. Jeżeli rozpalacie ognisko, gotujecie na palniku, kontrolujcie co się dzieje a po ukończeniu czynności zadbajcie by wszystko zostało wygaszone
  • uważajcie na dzikie zwierzęta. Nie przeszkadzajmy im, nie karmimy, nie zwracajmy na siebie uwagi, nie wydzierajmy się. Traktujmy nocowanie na dziko jakbyśmy byli u kogoś w domu
  • w parkach narodowych, rezerwatach można nocować na dziko tylko i wyłącznie w wyznaczonych do tego miejscach. Chyba, że jest napisane inaczej
  • uważajcie na strefy militarne, przygraniczne i tereny zaminowane. 
  • jeżeli jesteście na czyjejś ziemi w pierwszej kolejności pytajcie właściciela o zgodę. Również nie życzycie sobie, żeby ktoś obcy rozbijał się na Waszej działce bez poinformowania.

Jakie są Wasze doświadczenia z nocowaniem na dziko w europejskich krajach? Mieliście jakieś niezaplanowane spotkania z policją? A może zupełnie nieświadomie spędziliście kilkanaście noclegów pod namiotem, tam gdzie nie powinniście tego robić? Jestem ogromnie ciekaw jak wyglądało to u Was w praktyce.

A jeżeli nigdy nie mieliście okazji nocować na dziko dajcie znać, od którego kraju najchętniej byście zaczęli. 

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Oprócz bloga także autor kanału YouTube o zrównoważonej turystyce, twórca największego w Polsce cyklu spotkań łączących podróżowanie i reportaż "Kontynenty | spotkaj podróżników" oraz gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 33 komentarze

  • rafał pisze:

    zarówno w Anglii jak i w Walii spałem setki razy pod namiotem, w Parkach Narodowych i krajobrazowych na plażach, klifach i w górach. Nikt nie robi z tego powodu żadnych problemów, Anglicy również biwakują w Parkach Narodowych i to tłumnie, tam po prostu nikt się nie czepia jesli nie robisz nic złego.

  • Jan Tomasz Rogala pisze:

    Ukrainskie Karpaty to raj, rozbijaj sie w lesie gdzie chcesz i pal ognisko rowniez, oczywiscie zachowujac srodki bezpieczenstwa, wysoko w gorach czesto karczowalismy kosodrzewine i male swierki by sie ogrzac i cos zjesc cieplego. W szwajcarii sa dwa pojecia kamping i biwakowanie, kamping na dziko zabroniony a biwakowanie w gorach gdy zastal cie zmierzch do switu wrecz zalecone ze wzgledu na twoje bezpieczenstwo, w praktyce w gorach mozesz wedrowac wszedzie z namiotem tylko rano sie zwijac dalej, no ale przeciez o to chodzi 🙂

    • Magda pisze:

      Nie do konca mam takie same doswiadczenia jak ty. Rzeczywiscie wielokrotnie biwakowalam na dziko rowniez w parkach narodowych, ale raz mialam poranna wizyte oficera z National Trust, wiec wolno:
      -na jedna noc rozbijajac namiot najpozniej jak sie da i zwinac mozliwie najwczesniej
      – nastepna noc w innym miejscu
      -nie wiecej niz 2 namioty obok siebie
      – zakaz ognisk, gril wolno rozpalic tak by nie naruszyl podloza np na kamieniach
      -kolor namiotu powinien byc mozliwie najbardziej wtapiajacy sie w otoczenie.
      Oczywiscie oficer w mily i przyjazny sposob udzieli tych informacj bez mowy o mandatach. Moim bledem bylo zbyt dlugie poranne leniuchowanie i zbyt jaskrawy kolor namiotu.😂

  • Ala pisze:

    Szkoda, że tak relatywnie Mao miejsc jet na świecie gdzie można Swobodnie i bezpiecznie noclegować na dziko..
    Już nie praktykuje noclegów na dziko, chociaż było to niezłe przeżycie. Polecam coś bardziej na uboczach jednak dającego schronienie 😉 Znalazłam Domek Sielsko całkiem przypadkiem, i bardzo polecam jako ciekawe miejsce do odpoczynku! http://domeksielsko.pl

  • Łukasz pisze:

    W zeszłym roku pojechałem pierwszy raz w życiu pod namiot, trasą wzdłuż wybrzeża Adriatyku, po stronie bałkańskiej, a więc głównie wybrzeżem chorwackim, od którego według powyższego artykułu należy się trzymać z daleka 🙂 Rozkładaliśmy się ekipą 8-osobową, spędziliśmy kilka nocy na chorwackich plażach i żadnego przypału nie było 😉 Nikt się nigdy nie czepiał, nikt nigdy nie wyrzucił, policja się nie pojawiała. Tylko jednego poranka było małe zaskoczenie kiedy po przebudzeniu się okazało się, że plaża jest pełna nudystów 😉
    Jedynym problemem było to, że wybrzeże w Chorwacji jest mocno zurbanizowane i czasem trzeba mocno naszukać się odpowiedniego miejsca. Jednej nocy się nie udało, więc korzystając z bliskości granicy zjechaliśmy do Bośni na nocleg. Ten kraj, tak btw., niesamowicie polecam. Wspaniali, przemili ludzie, namiot zdarzyło nam się rozbić raz praktycznie na czyimś podwórku i nikt nic nie powiedział. Innym razem, w trasie, było już późno, wokół tylko góry, przepaście lub gęsty las, więc po zobaczeniu domu z większym, pustym placem przed nim postanowiliśmy zatrzymać się i zapytać o pozwolenie na rozbicie się tam. Właściciel domu kategorycznie nam zabronił rozbijać się na dworze. Stwierdził, że na dworze są żmije, więc koniecznie musimy spać u niego w domu!
    Jedyny przypał mieliśmy z kolei w Słowenii, przy granicy z Włochami, gdzie trochę za bardzo się grzebaliśmy i skończyło się to płaceniem łapówki pani, która straszyła nas policją.

  • Przemo pisze:

    Nie wiem skąd są niektóre informacje o biwakowaniu w krajach Europy. Sam mogę podzielić się doświadczeniami z Alp Austriackich i Włoskich. W Austrii biwakować na dziko można w zależności od landu, przepisy są bardzo różne, mniej restrykcyjne w Styrii, Górnej Austrii i Vorarlbergu, informacje te są bardzo łatwo dostępne na stronie Alpenverein https://www.alpenverein.at/portal/natur-umwelt/bergsport_umwelt/zelten-biwakieren.php

    We Włoszech mogę podzielić się doświadczeniem z parco naturale- Orsiera-Rocciavre – ichniejszy park krajobrazowy – można biwakować – tylko od zmierzchu do świtu, nie można mieć rozstawionego obozu w dzień. Mówią o tym tablice z regulaminem parku.

    • Tomek pisze:

      Sypiam na dziko w różnych krajach od jakichś 30 lat, pisałem przewodniki i powiem szczerze, że stworzenie kompetentnej informacji na temat tego, w których krajach można spać na dziko leganie a gdzie nie i pod jakimi warunkami, byłoby materiałem na doktorat lub habilitację z zakresu nauk prawnych. Oprócz przypadków ewidentnie jasnych (Skandynawia), w większości krajów istnieje cały gąszcz przepisów wzajemnie się wykluczających, nie mówiąc już o praktyce gdy chodzi o podejście służb. Często np. sami policjanci nie umieją jednoznacznie udzielić informacji na ten temat (mógłbym tu opowiadać o przygodach w USA).
      W Czechach kilka lat temu niejaki pan Hytha chcąc potwierdzić prawo do nocowania w przyrodzie przeszedł całą ścieżkę sądową, podczas której prawnicy głowili się nad definicjami biwakowania, obozowania, nocowania, spania itd…

  • Ewelina pisze:

    Zastanawia mnie skad wzieles informacje na temat rozbijania namiotu na dziko na Cyprze? Mieszkam tutaj. Nam nawet na polu piknikowym nie pozwolili spac pod namiotem na dziko i kazali sie przeniesc na pole kempingowe. Z tego co sie orientuje jest Ono zwiazane I przy okazji groza wysokie kary w przypadku gdybys rozpalil ognisko – 600eur. Je mozna rozpalac tylko i wylacznie w wyznaczonych miejscach.

  • Asia pisze:

    Rok temu wakacje spędziliśmy we Włoszech 2 tygodnie 4 osoby , 2 namioty. Gorąco polecam :)spaliśmy w różnych miejscach często na stacjach benzynowych , które w nocy są zamknięte i jest cisza a nad ranem dostęp do wody w łazienkach. Mieliśmy okazję spać i na łąkach i w polu 🙂 nigdzie nikt nie sprawiał problemu. Wieczorem rozbijaliśmy namiot a rano około 7.00 ruszaliśmy dalej.
    W Portugalii i Hiszpanii również spędziliśmy kilka dni w namiocie na dziko około 11 dni ale tak jak wcześniej wspominałam Każda noc w innym miejscu. W tym roku Chorwacja podobno Chorwacja nie jest przyjazna jeśli chodzi o spanie na dziko ale mamy już jakiś bagaż doświadczeń z tym związany więc mam nadzieję że podobny pozytywny wpis będzie również o Chorwacji 😉

  • Miły pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł, skorzystam.
    Jako student kilkanaście któremu spałem wiele razy w Niemczech na dziko.
    Raz przy stacji benzynowej na autostradzie za pozwoleniem pracowników. Klika razy w lasach i nigdy nie było problemu.
    Czasami warto zapytać się lokalsów, chętnie pomagają, podpowiedzą, a nawet potrafią zaprosić na nocleg w domu.
    Najważniejsze zasady to : uśmiech, pozytywne nastawienie, dbanie o porządek i środowisko, względna cisza i bezwzględnie wysoka kultura osobista, to zawsze pomaga.

  • Rosomak pisze:

    Czas obalić mit zakazu mocowania na dziko w Polsce. W Polsce nocowanie pod namiotem zabronione jest tylko na plażach morskich bez zezwolenia odpowiedniego Urzędu Morskiego (podstawa: Zarządzenia dyrektorów UM) oraz w lasach – czyli tam gdzie jest zwarty drzewostan lub urządzenia leśne w tym drogi leśne. Zarówno na łąkach jak i na plażach nad jeziorami, rzekami, poza rzerwatami przyrody i parkami narodowymi nocowanie w namiocie nie jest zabronione (podstawa: Ustawa o Lasach)!

  • JUSTYNA pisze:

    Ja jestem ciekawa z jakiego konkretnie przepisu wynika zakaz spania na dziko w Polsce? Dotąd byłam święcie przekonana, że zakaz dotyczy tylko lasów, parków narodowych, rezerwatów, wydm, itp. Natomiast to są wyjątki, wyliczone w aktach prawnych, których nie traktuje się rozszerzająco. Więc istnieje wiele miejsc, w których rozbijanie na dziko w Polsce jest dozwolone. Chyba że istnieje jakaś ustawa – jest coś takiego?

    • Bartek Szaro pisze:

      Cześć Justyna, posiłkowałem się przede wszystkim tymi przepisami, które mówią o zakazie nocowania w lasach, na wydmach, parkach narodowych, plażach, terenie prywatnym itd. To są miejsca, w których najczęściej zdarza się nocować na dziko. Pewnie są obszary, które nie są objęte tymi przepisami. Ale nie jestem przekonany czy możemy je zaliczyć do miejsc, które nadają się do turystyki. Także wnioskuję, że w Polsce nocowanie na dziko w kontekście turystyki jest niedozwolone. A na ile te przepisy są żywe to już inna sprawa 🙂

      • JUSTYNA pisze:

        Rozumiem. Powiem szczerze, że uważam, że to jest trochę za daleko idący wniosek 🙂 Większość niezalesionych brzegów rzek i jezior świetnie nadaje się na biwak i nie jest objętych tymi przepisami.
        Ale! artykuł się nam bardzo przydał, nocowaliśmy właśnie nad Dniestrem na Ukrainie i było całkiem spoko, choć tam to dopiero trudno znaleźć niezamieszkały kawałek ziemi nad rzeką z dojazdem bez dziur.

        • Rosomak pisze:

          Potwierdzam, znajdujące się wśród lasów łąki i polany publiczne, np. gminne, należące do Lasów Państwowych, są takim miejscem, ktorym bez problemu można nocowac pod namiotem. Tak samo plaże nad jeziorami i rzekami. W zasadzie jedyne warunki to: teren publiczny, brak zwartego drzewostanu, urządzeń leśnych, budowli i instalacji, brak rezerwatu przyrody lub parku narodowego i nie może być to plaża nadmorska, wydma ani klif. Wszystko jest w Ustawie o Lasach. W innych ustawach w ogóle nie występuje sformułowanie “biwakowanie”.

  • Dariusz pisze:

    Podróżowaliśmy z samochodem w czwórkę: 2 dorosłych i 2 dzieci. Zawsze wybieraliśmy miejsca ustronne jeśli możliwe.
    Grecja: ponad 20 noclegów, czasem na samej plaży. W dwóch miejscach i to nie ustronnych, stały także namioty miejscowych Greków – nikt nie robil problemu. Zdarzyło nam się 2 razy spać na plaży bez rozbicia namiotu, pod śpiworami – było wystarczająco gorąco. Ciekawy był nocleg w korycie rzeki. Nad ranem okazało się, że to całkiem uczęszczany szlak przez tubylców. koło Metoeorów, obudził nas pasterz z kozami…
    Serbia – sporo noclegów bez przygód. Standard oficjalnych kempingów jest dosłownie: gówniany
    W Macedonii i na Węgrzech upatrzyliśmy sobie po jednym miejscu na “tranzytowe” noclegi w tę i tamta stronę. Raz nam zaciekawiony motocyklista przejechał między namiotami…
    Albania – ponad 15 noclegów z jedną tylko przygoda. Kiedy rozbijasz camp w środku “niczego”, a koło 23:00 nadjeżdża znikąd jakieś auto i zatrzymuje się 100 metrów od ciebie, robi się niefajnie…

    Rumunię i Bułgarię zwiedzałem sam, śpiąc w aucie, bo prościej… Wkrótce zorientowałem się, że najbezpieczniej czuję się śpiąc w centrach miast. W Bułgarii raz obudzili mnie policjanci, mówiąc, że na zadupiu niebezpiecznie i kazali mi podjechać na stację benzynową. W Rumunii też mnie dopadli policjanci, ale nie mówili, że niebezpiecznie. 🙂

  • Nikodem pisze:

    Jeśli chodzi o Danię to ja to przepisy mówią, że nocować na dziko można, jednak w odróżnieniu od Szwecji, Norwegii i Finlandii – można tylko na jedną noc się rozbić i trzeba tak się rozbić, żeby nie rzucać się w oczy z drogi. W Norwegii jest mowa o 150 metrów od zabudowań, a w Danii po prostu trzeba się schować 😉 no i są jeszcze dziwne zasady, że namiot może być max 3 osobowy, nie mogą 2 namioty stać obok siebie i wiele innych pierdół i że nie można samochodem wjeżdżać do lasu. Jednym słowem – jeśli ktoś jest rowerzystą z sakwami i zwiedza w ten sposób Danię – nie robi nic złego, bo i tak rozbija się wieczorem i zwija rano 🙂

  • AutonomiaPodlasia pisze:

    Super pomocny artykuł. Jestem ciekaw dlaczego niektóre państwa nie pozwalają na spanie pod chmurką. Chodzi tutaj o zagrożenie pożarowe, śmieci czy o coś innego? P.S. Jeżeli w Polsce ktoś zezwoli mi na biwakowanie na jego prywatnym terenie to również to jest nielegalne?

    • Bartek Szaro pisze:

      Cześć Autonomio Podlasia,

      zgadza się głównie chodzi o zachowanie porządku i względy bezpieczeństwa. Choć nie tylko pożarowe.

      O terenie prywatnym decyduje naturalnie właściciel. Ciężko mówić o nocowaniu na dziko, jeśli rozbijamy się na czyjejś działce za pozwoleniem 😉

  • Gosia pisze:

    Z Francją, potwierdzam, mieszkam, w Pirenejach nie jest zabronione na jedną noc się przekimać, poza tym jest masę miejsc campingowych. Nie wiem, jak prawnie, ale w praktyce = każdy wszędzie, gdzie chce, jak może. Ale mówię o górach, a nie o open spejsie przy czyimś mieszkanku. Tu już sprawa zależna od gospodarza. Pozdrawiam!

  • An Ja pisze:

    Własnie wróciliśmy z Estonii. W wielu miejscach widziałam zakaz rozkładania namiotu, ale to nie problem, ponieważ w Estonii jest dużo tzw. “dzikich kempingów”, gdzie są toalety, wyznaczone miejsca do palenia ognisk i stoły. Miejsca te nie są przeludnione i w dodatku niektóre są w niesamowicie widokowych miejscach. Pozdrawiam!

  • Anita pisze:

    Cześć,

    mieszkam we Francji od ponad dwóch lat i z tego, co się orientuję, to nie jest tak, że spanie na dziko jest całkowicie zakazane. Nie ma odgórnego prawa, każdy obszar sam reguluje tę kwestię – np. w Rezerwacie Aguilles Rouges w okolicach Chamonix spanie na dziko jest dozwolone w godzinach 19-9 (tylko na jedną noc, zazwyczaj oznacza ‘godzinę przed zachodem do godziny po wschodzie ‘) – http://www.rnaiguillesrouges.org/reserve.html – paragraf Reglementation na samym dole strony.

    Czasami jest bezwzględny zakaz spania na dziko, ale rozłożenie namiotu jest tolerowane w okolicach schronisk, np. https://www.rnn-hautechainedujura.fr/reglementation/interdits-en-rnn/

    W związku z faktem, że prawo w różnych miejscach jest inne, bardzo ciężko znaleźć informacje odnośnie spania na dziko na konkretnym terenie. Wyjątkiem są rezerwaty/parki narodowe, gdzie na stronie internetowej/przy wejściu zawsze jest informacja.

    Pozdrawiam,
    Anita

    • Bartek Szaro pisze:

      Cześć Anita,

      dzięki za komentarz i uzupełnienie. Faktycznie, istnieje kilka wyjątków dotyczących wybranych miejsc przy ściśle określonych zasadach. Rozbijanie namiotów przy schroniskach to już opcja awaryjna na wypadek braku miejsc. Z tego co mi udało się znaleźć swobodne rozbijanie się na ziemi należącej do państwa nie jest dozwolone, co nie sprzyja planowaniu podróży z namiotem, dlatego też przy Francji mamy “nie”.

      • Robert pisze:

        Spędziłem blisko 3 tygodnie w Pirenejach i po stronie Hiszpanii nie można było nocować tylko w kilku miejscach. Po stronie Francji zakazów było mnóstwo i tylko sporadycznie były wyznaczone miejsca pod namiot. W praktyce jednak przestrzegało się tylko zakazów.

      • Kuba pisze:

        O ile mi wiadomo – a dosyć dokładnie to zbadałem, bo jechałem w tym roku do Francji – biwakowanie (zatrzymanie się na jedną noc z lekkim namiotem, w odróżnieniu od campingu) jest co do zasady dozwolone na terenach publicznych, a ograniczone jest tylko w części parków narodowych (ale nawet w części PN jest dozwolone pod nieco bardziej restrykcyjnymi ograniczeniami).
        Ważne jest tylko właśnie rozróżnienie bivouac i camping – ten drugi (chodzi przede wszystkim kampery lub zatrzymywanie się na więcej niż 1 noc) jest dużo bardziej ograniczony

  • Bozena pisze:

    Ja nocowałam na dziko we Włoszech, wiele razy i gdzie się dało . Wprawdzie dawno temu bo na początku XXI wieku. Nawet na pl. Św. Piotra, były tam rozłożone drewniane jakieś podesty, wiec kładliśmy się na nich a rano budziły nas japońskie wycieczki😀. Spaliśmy pod Casino na jakimś ściernisku, na skwerku w Pizie(ale tam przegoniły nas podlewaczki trawy) i w wielu różnych dziwnych miejscach. Włosi mieli na to wyjechane i nikt nigdy nam niczego nie zabronił . Na Sycylii tydzień mieliśmy rozłożony namiot z drugiej strony ogrodzenia campingu, bo nie mieliśmy pieniędzy na camping. Na camping chodziliśmy się myć i nikt nas nigdy o nic nie pytał. A w Austrii i Czechach rozłożyliśmy namiot na wysepce pomiędzy ślimakami autostrad. Pod Wiedniem byłam pewna ze zatrzymają nas za to jakieś służby ale nic takiego się nie stało. Dobre, dawne czasy, w których nie istniało pojęcie terroryzmu. Niespełna 20 lat a tyle zmian….Aha, jeszcze w Holandii, w miasteczku Alsmeer rozbiliśmy się na dwa namioty przy ulicy, przy której po jednej stronie stały domki jednorodzinne a po drugiej skwerek zieleni i my tydzień na tym skwerku, a biedni Holendrzy zachodzili w głowę o co tu chodzi. Ale gdy poszliśmy do jednego domu z prośba o podłączenie ładowarki do komórki ( na 5 osób podróżowaliśmy z jedna komórka) to nieszczęsny Holender omal nie oszalał z wrażenia i niechętnie ale nam komórkę doladowal. Był to rok 2002. Piękne czasy❤️

    • Bartek Szaro pisze:

      Cześć Bożeno,

      ładne wspomnienia 🙂 Widzę, że odrobina szaleństwa w podróży nie jeest Ci obca 🙂

      • Krzysztof pisze:

        Witajcie,
        We wrześniu 2019 byliśmy na wyprawie rowerami z sakwami na Sardynii (Włochy). Nocowaliśmy na wybrzeżu (na klifach ) oraz na dzikim, zamkniętym campingu. Gdy w skałach na klifie w okolicy Palmadula (blisko Alghero) mieliśmy rozstawione namioty , przejechał radiowóz Carrabinieri. W niedalekiej okolicy stało też kilkanaście furgonetek i camperów. Policja obejrzała obozowiska i po stwierdzeniu braku nieporządku i zagrożenia, odjechali. Wszystkie samochody stały za znakiem zakazu wjazdu wszelkich pojazdów (oprócz rowerów i guadów). W Rzymie tez spaliśmy na dziko (na łąkach przy Tybrze na obrzeżach miasta). Rozmawialiśmy z jednym młodym Włochem, mieszkańcem Rzymu, który powiedział, że, jeśli nie palimy ognisk (na ziemi publicznej), to nawet namiot można zostawiać na dzień na czas zwiedzania. Robiliśmy tak na Sardynii 2 tygodnie i nie było żadnych problemów.
        Pozdrawiam
        Krzysztof
        “Drucik”

Miejsce na Twój komentarz

*