fbpx

Przełomem sierpnia i września, po cichu, niezauważalnie, rozbudzają się bujne fioletowe armie. Rozkwit wrzosowisk to zjawisko imponujące, lecz zaledwie sezonowe. Jego potężną skalę można uchwycić odwiedzając wydmy lucynowsko-mostowieckie.   

Czterdzieści kilometrów od Warszawy znajduje się jedno z największych wrzosowisk w Europie. Zajmuje teren ponad 400 ha. Ciężko było mi uwierzyć, że nigdy wcześniej nie dotarła do mnie choćby najmniejsza wzmianka na temat Mostówki i przylegających do niej ogromnych wrzosowisk. Że nigdy w żadnym turystycznym folderku, internetowym przewodniku z cyklu “Top -naście najpiękniejszych” nikt nie wskazał tak wyróżniającego się miejsca jako cudu natury, czy czegoś podobnego.

Chronionych w Polsce obszarów przyrodniczych, czy to w formie rezerwatu, parku krajobrazowego lub jakiejkolwiek innej, jest niemało. Są one mniej lub bardziej osobliwe. Laikowi często ciężko odróżnić, czym się różni jeden rezerwat od drugiego. W przypadku wrzosowiska ten problem znika. Nie dość, że w strukturze jest kompletnie inne niż bagno, torfowisko, czy jakikolwiek typ lasu, to wizualnie wyróżnia się niezaprzeczalnie. Nie trzeba być ekspertem by docenić jego wartość. Wystarczy jeden rzut oka. Obszar ten został objęty jedynie programem “Natura 2000”. Mimo tego wieść o nim nie roznosi się dumnie, co więcej, powstał pomysł aby w okolicy wybudować dużą oczyszczalnię ścieków.

Pojechałem w kierunku Wyszkowa i Mostówki, tak jakbym jechał do zapomnianej kopalni złota, której nie opłaca się eksploatować. Wrzosowisko zaczyna się zaraz za przejazdem kolejowym w Mostówce. Już po zejściu z drogi 20-30 metrów widać pierwsze kępy wrzosów. Wchodzi się ja jego teren jak do domu pełnego kosztowności bez pukania. bez pukania. Teren rzeczywiście jest ogromny. Spacerując niespiesznie przez dobrą godzinę można w ogóle nie otrzeć się o żadną z granic wrzosowiska.

Mostowka wrzosy
Pole Wrzosow
Wrzosy Zabrodzie
Miod wrzosowy
Wrzosowisko Zabrodzie

Użyj strzałek, by przeglądać zdjęcia.

Miałem fart nie spotkać nikogo. Pustynia. Od czasu do czasu zawiał lekki wietrzyk i fioletowe łodyżki na moment wpadały w drżenie. Poza tym żadnego ruchu. Wrzosowe gałązki wystające z piachu, cierpliwie trwające w promieniach prażącego słońca. Zbite w tłoczne gromady, bądź sterczące praktycznie solo. Kwiaty kotłowały się w rozmaitych konfiguracjach.

Na wydmy lucynowsko-mostowieckie trzeba przyjechać o dokładnie określonej porze roku. Pomiędzy końcówką sierpnia a drugą połową września. Wtedy wrzosowisko wygląda najokazalej.

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Autor programu "Regionami" oraz twórca Festiwalu Podróży i Reportażu "Kontynenty". Gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 9 komentarzy

Miejsce na Twój komentarz

*