fbpx

Potrafię znaleźć 40 przyjemniejszych miejsc gdzie można kapitalnie spędzić weekend, proszę sobie wyobrazić, że nawet w Polsce, ale te tanie bilety lotnicze podkusiły żeby pospacerować kilka godzin po Mediolanie. Oto Mediolan miasto mody. I odpowiedź na pytanie co warto zobaczyć w Mediolanie.

Właściwie to nie miałem szczególnych oczekiwań co do Mediolanu, chciałem zobaczyć katedrę na Piazzo del Duomo, największy, a może drugi pod względem wielkości kościół gotycki na świecie. Choć nie jestem do końca przekonany czy nie plasuje się na ostatnim miejscu podium, nie idzie się dowiedzieć. Ponadto w planach było zajrzenie do muzeum nieocenionego Leonarda Da Vinci i przy odrobinie szczęścia posłuchanie dopingu kibiców Interu na San Siro w meczu przeciwko Parmie. Nie ukrywam, że szukałem także odpowiedzi na pytanie jak wygląda życie w mieście gdzie swoje siedziby mają takie firmy jak Alfa Romeo, Pirelli, Prada, ludzie latają na zakupy jakby cały czas były święta, a logo McDonalda ma gdzieniegdzie czarny kolor, a nie żółty.

Ale moment, jeszcze nie dotarliśmy do stolicy Lombardii. Po drodze jest skromne Bergamo, o którym nasłuchałem się samych pozytywów. Nie sposób było tam nie zajrzeć. Gdy wylądowaliśmy na lotnisku koło 22 pod wpływem radosnych emocji dotarcia na miejsce i perspektywy 3-dniowej wycieczki niezwłocznie podjęliśmy decyzję, że Bergamo idziemy oglądać właśnie teraz. To taki rodzaj decyzji, który czasem pomaga i prowadzi do pamiętliwych przygód, a czasem otwiera bramy do piekieł. Pierwszy i ostatni raz zapłaciliśmy za bilet autobusowy i już po 15 minutach szlajaliśmy się po centrum Beeergamo, akcentowanego głęboko na pierwszą sylabę przez autobusowego lektora czytającego nazwy przystanków.

Co warto zobaczyć w Bergamo?

Najciekawszą częścią, co pewnie przeczytasz w każdym przewodniku, jest dosłownie królująca nad resztą miasta Citta Alta. Najstarsza jego część usytuowana na dość stromym wzgórzu otoczonym solidnymi murami jest idealna na wieczorne spacery zakochanych i miłośników architektury  niekoniecznie tej najbardziej spektakularnej ale urokliwej i przyciągającej. Znaczenie zabytków znajdujących się na Citta Alta zapewne nie jest międzynarodowe, ale regionalne i owszem. W mgnieniu oka zrobiło się już skrajnie późno i przyszedł czas rozliczenia za podjętą o wyruszeniu w miasto decyzję. To jedna z tych nocy kiedy wyzwanie stanowi pójście spać. Na pierwszy nocleg mieliśmy zabukowane dwa cieplutkie i wygodnie miejsca na plastikowych krzesełkach w terminalu lotniska Orio al Serio. Okazało się, że na tę noc prawie wszystkie miejsca zostały „wykupione”. Sytuacja kilkukrotnie zmuszała mnie już do spania na lotnisku, ale coś takiego widziałem pierwszy raz. Każde miejsce pod zamkniętym biurem, zaułki, podwójne krzesła zajęte były przez śpiących, czekających za pewne na lot następnego dnia młodych podróżników. Właściwie to obok dumnego napisu AIRPORT zawieszonego na zewnątrz terminala można by bez zastanowienia powiesić szyld „Free accomodation for everybody”. Chwała zarządowi lotniska, że wspierają ideę tanich podróży tolerując… tolerując nas. Oczywiście jeśli to czytacie to w tym miejscu Was pozdrawiam. Tanti auguri!

Jak dojechać z Bergamo do Mediolanu?

Po jakże niezwykle komfortowym noclegu w tym sporym, międzynarodowym dormitorium nadszedł czas na Mediolan. Polecam najpierw dotrzeć do Bergamo. Tam wsiadamy w pociąg i za 4.20 Euro jesteśmy na miejscu. Bezpośredni bus z lotniska kosztuje 9 Euro. Bilety przed wejściem do pociągu kasujemy w specjalnych czytnikach, jeśli nie to płacimy mandat w wysokości 5 Euro i wychodzi praktycznie na zero.

Najpierw ponarzekam sobie chwile na to miasto. Kiepsko zorganizowane turystycznie.Stop. Mapek z zabytkami można szukać ze świecą.Stop. Łatwiej znaleźć igłę w stogu siania niż informację turystyczną.Stop. Nikt kto mówi po angielsku nie wie gdzie jest hostel California.Stop. Wrażenia jak w każdym wielkim mieście pełnym bogatych ludzi. Nie odczuwasz tego, że kogoś w ogóle interesuje twoja obecność tutaj. Hmm..zupełnie jakbym się tego nie spodziewał. Ale jako, że ja zachęcam do przyjazdu, a nie odradzam to teraz wszystko to co sprawia pobyt po prostu pochłaniającym czas. Jeśli nie jesteś zakupoholikiem (Mediolan jest pewnie miastem, które plasuje się w pierwszej dziesiątce miejsc z największym współczynnikiem wydanych pieniędzy na metr kwadratowy w ścisłym centrum) to przyjedź na mecz i zobacz wychwaloną już przeze mnie katedrę.

Mecz Interu Mediolan

Poszedłem na mecz żeby zobaczyć czy ci kopacze faktycznie są lepsi od tych z mojego podwórka i za co tak faktycznie dostają tyle pieniędzy. No i kibice. Stadion w końcu na 85tys. miejsc. Porządni kibice = porządny mecz. Atmosfera podoba się jeszcze bardziej jeśli masz świadomość, że to właśnie ty zapłaciłeś najmniej za bilet na swoim sektorze. 7 bramek na San Siro za 15 Euro. Trochę ponad 2 Euro za bramkę na meczu byłych mistrzów Europy to całkiem niezły interes, prawda? Kiedyś muszę jeszcze pójść na jakiś mecz w Madrycie. Brakowało mi jedynie tłumu kibiców wracających z meczu szerokimi ulicami ze śpiewem na ustach. Tymi ulicami wzdłuż których ciągną się wszędobylskie, masywne szaro-blade, trochę przygnębiające kamienice. Co tydzień obiecuje sobie, że wreszcie przeczytam jakąś książkę o architekturze, żeby w myśl zasady „im więcej wiesz-tym więcej cię interesuje” czerpać więcej przyjemności z oglądanych zabytków. Póki co nie udało się i nie wiele potrafię wywnioskować z tych imponujących budowli, kamienic czy kościołów, oprócz tego, że robią na mnie wrażenie i bardzo mi się podobają.

Co zobaczyć w Mediolanie?

Brakowało mi panoramy. Zwykle wychodzę na pobliską górkę, ewentualnie wieżę zamkową, minaret. Teraz pierwszy raz oglądałem miasto z góry spacerując po dachu budowanej przez 6 wieków katedry. Wow. Proszę mi pokazać drugie takie miejsce gdzie mogę to zrobić, bo mam ochotę na jeszcze jeden raz.

Mediolan to miasto gdzie wagarująca młodzież z pewnością nie pije piwa czy wina nad pobliską rzeką, ale szlaja się po sklepach najdroższych, światowych marek w czasie gdy powinna uczyć się matematyki. Miejsce gdzie galeria handlowa jest zabytkiem, a w ścisłym centrum łatwiej jest dostać buty od Prady za 300 euro niż bochenek chleba. Przysięgam! Szukanie sklepów spożywczych w centrum przypominało mi grę w ciuciubabkę.

Mediolańczycy spędzają 90% swojego czasu robiąc zakupy i posilają się w eleganckich knajpach gdzie na złotym talerzu przy mahoniowym stole nakrytym aksamitnym obrusem dostają na śniadanie trzy suchary i kawę w mikroskopijnej filiżance za, bagatela, 35zł. Ok, teraz już trochę przesadziłem, ale faktem jest, że tubylcy lubią się stołować w drogich restauracjach i ich bardzo popularnym przyzwyczajeniem jest jedzenie na mieście. To takie “zachodnie”. Ciężko mi sobie wyobrazić włoską mamę, dajmy na to Violette, która wielką drewnianą chochlą miesza paste w ogromnym, ciężkim garze i po 20 minutach woła: Bambino! Pranzo! A wszystko to w fartuchu od Louisa Vitton, papciach od Gucciego i rolexem na “mieszającej” ręce.

Przyjemności z odwiedzenia miasta czerpałem zdecydowanie sporo, ale to taka przygoda na jeden raz, nie odczuwam, że to miejsce, do którego szczególnie warto wracać. Jeśli masz w swoim mieście dużą i drogą galerię handlową, to Mediolan jest właśnie taką galerią dla południowej Europy – możesz kupić tam coś naprawdę świetnego, ale nie idziesz tam żeby się rozerwać i wypocząć.

 

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Autor programu "Regionami" oraz twórca Festiwalu Podróży i Reportażu "Kontynenty". Gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 6 komentarzy

  • pocztowka napisał(a):

    Alfa Romeo ma siedzibe w Turynie, a nie Mediolanie. Kiedys byla fabryka w Arese, ale juz jej tam nie ma. A co do opini to tak, jakby byla pisana przez osobe, ktora woli patrzec w portfele innych, anizeli rozkoszowac sie tym pieknym miastem, pełnym kontrastów.

    • Bartek Szaro napisał(a):

      Cześć,
      Dzięki za zwrócenie uwagi, byłem przekonany, że Alfa urzęduje właśnie w Mediolanie. 
      Napisałem o tym, co zwróciło po prostu moją uwagę.
      Co do kontrastów to jestem bardzo sceptycznie nastawiony do tego określenia. Wydaje mi się, że każde większe miasto można nazwać “pełnym kontrastów” i jakoś nigdy mi to w sumie nie leżało. Ale w sumie jak to czytam to dzisiaj tą wizytę w Mediolanie ujął bym jednak trochę inaczej:)
      Pozdrawiam!

  • sukienka_w_kropki napisał(a):

    W okolicy Mediolanu mieszkałam przez wiele lat, sporo podróżowałam a  wspominki z tego okresu znajdują się  na moim blogu (piszę o tym, bo może ktoś znajdzie tam jakąś inspirację, a w razie czego służę informacjami). Bardzo trafnie opisałeś atmosferę miasta! Ja z niemałym trudem namierzyłam sklepy spżywcze w centrum ( są, choć dobrze ukryte) ale najczęściej snując się po Mediolanie odżywiałam się głównie lodami.Co do katedry, to jej gotyckość na zewnątrz pokrywa neogotycka szata dodana  w połowie XIX stulecia. Ostrzegam też, że w chwili obecnej brak stempla na bilecie kosztuje 40 euro, ale jeśli ktoś zapomni lub nie zdąży, może zgłosić się do konduktora który zrobi parafkę, gorzej jeśli to on nas namierzy! Czasem konduktor przymknie oko jeśli chodzi o cudzoziemca ale to raczej wyjątek. Cieszę się że odkryłam tego bloga, bo jak sądzę informacje mogą mi się przydać w przyszłości, więc dodaję do ulubionych. Pozdrawiam!

    • wig napisał(a):

      W moim przypadku nie pomogła nawet śliczna blondynka u boku. Ale pan konduktor policzył nam za 1 osobą. Mieliśmy bilety ale zapomnieliśmy skasować (najlepsze że to był nasz 4 przejazd)

  • Krzysztof napisał(a):

    Odbyłem taką samą podróż jak ty. Tyle, że po nieprzyjemnych doświadczeniach jak to piszesz, że nikogo tak naprawdę tam nie obchodzisz, a sklepu spożywczego można szukać godzinami, a co najważniejsze w mieście według informacji turystycznej znajduje się tylko 4 hostele, do tego oczywiście dość drogie, postanowiłem wyjechać z Mediolanu. Wykorzystując pozostałe mi dwa dni zwiedziłem okolice Lago Como, tam też jest burżujsko i nie ma co liczyć na atrakcje turystyczne, które nie są posiłkiem w restauracji, ale za to jest piękna przyroda i super bezpiecznie, można spać na plaży.
    Naprawdę w drogiej Lombardii przy odrobinie polskiej kombinacji da się tanio i fajnie wyżyć.

  • […] Opis: Uciekamy od polskiej jesiennej szarugi do północnych Włoch, gdzie wcale nie jest lepiej. Zawsze jednak lepiej plątać się po nieznanych miejscach niż po własnym mieszkaniu. Zdecydowanie więcej przeczytasz klikając w ten link. […]

Miejsce na Twój komentarz

*