fbpx

Przez Podkarpacie przebiega IX tras Szlaku Architektury Drewnianej. W całym regionie są setki unikalnych, wyjątkowych, ale też po prostu ciekawych drewnianych zabytków i budynków. Wybrałem taką złotą piętnastkę. Miejsca, od których warto zacząć przygodę z drewnianą architekturą Podkarpacia.

Przygotowując drugi wpis w ramach Turystycznych Mistrzostw Blogerów (reprezentuję Podkarpacie, jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji się o tym dowiedzieć) spośród setek drewnianych obiektów Podkarpacia odwiedziłem kilkanaście. Wybrałem takie miejsca, które połączone w jedną listę dadzą Wam pewien obraz architektury drewnianej Podkarpacia. Różnorodny i wielofunkcyjny. Przy okazji dostajecie tu także dowód na wielokulturowość Podkarpacia. Cześć z tych budowli to pomysły zachodu. Część wschodu. A część jest rodzima. To mi się wydaje szczególnie ciekawe w kontekście nazywania wschodniej Polski wielokulturowym tyglem. Hasło to jest dość powszechne. Rzadko się jednak mówi o konkretach. Tutaj macie jeden solidny, którym zresztą na taką skalę nie może się pochwalić żaden inny region.

Poznajcie lepiej architekturę drewnianą Podkarpacia.

Kościół Wszystkich Świętych w Bliznem

Zacznijmy od miejsc wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Gotycki kościół Wszystkich Świętych w Bliznem powstał w XV lub XVI wieku. Już z zewnątrz wygląda imponująco, ale prawdziwą furorę robi dopiero jego wnętrze. Świetnie zachowane polichromie, niesamowite zdobienia i wizerunki świętych tworzą barwną opowieść o historii kościoła. Po wnętrzu oprowadziła mnie p. Maria (telefon obok furtki). Gdyby nie ona nie wiedziałbym co to zaskrzynienia, zacheuszki, łuk tęczowy, czy ośli grzbiet. A to jednak kwestie kluczowe, żeby się zgrabnie zacząć po tym kościele poruszać. Szczególnie ciekawa jest historia o poziomych kwiecistych pasach namalowanych na ścianach prezbiterium. Ale o tym dowiecie się już na miejscu. Podobnie jak i o walorach kasetonów, które zobaczycie zarywając głowy do góry.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Haczowie

Niedaleko Bliznego, w Haczowie, zobaczycie drugi gotycki kościół z listy UNESCO. To najstarszy, największy i najlepiej zachowany zrębowy kościół gotycki na Starym Kontynencie. Dla jego dobra przesunięto nawet kiedyś bieg Wisłoka.

Przy wejściu do kościoła można wybrać spośród wielu publikacji dotyczących jego losów i architektury. Jest ich całkiem sporo. Najbardziej kompletnym opracowaniem jest chyba “Drewniany kościół w Haczowie” Piotra Łopatkiewicza. Jeżeli odwiedzając Haczów będziecie mieli odrobinę szczęścia to uda Wam się też wejść do spichlerza, który stoi zraz obok kościoła. Wiecie co jest w środku? Lokalny pasjonat gromadzi w nim starocia; przedmioty codziennego użytku, zabawki i różne, dziwne artefakty. Warto.

Pewnie szybko zorientujecie się, że w prezbiterium brakuje ołtarza. Barokowy ołtarz został przeniesiony do…w kościoła obok. Zalatuje to groteską, ale to fakt. Nie zapomnijcie go zobaczyć.

Cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Kotani

Przenosimy się w Beskid Niski i zarazem do świata myśli i kultury wschodu. Pora na cerkwie. Na początek cerkiew w Kotani z II poł. XVIII wieku. Jest bardzo przyjemnie położona. Na skraju wsi, otacza ją zieleń. Dodałem ją do zestawienia bo to typowa konstrukcja zachodniołemkowska. Bardzo dobry przykład tego, jak w tej części Podkarpacia budowano cerkwie. We lwowskim skansenie znajduje się jej kopia.

Można ją także zwiedzić w środku. W tym celu trzeba udać się do parafii i poprosić księdza o otwarcie.

Cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Krempnej

Tych samych patronów ma cerkiew z położonej 5 km dalej Krempnej. Wyróżnia się ona pomalowanymi w kolorowe pasy basztami. Bardzo ładnie odremontowana. Również można zobaczyć jej wnętrza, na co rekomenduję się skusić. Co prawda na drzwiach wisi kartka z informacją, że remont, że nie można, ale nie po to macie do urok osobisty, żeby go w kieszeni trzymać. O wejście do cerkwi zapytajcie na plebani, która bezpośrednio z nią sąsiaduje. Krempna mieści także siedzibę Magurskiego Parku Narodowego. Gdyby na miejscu przyszło Wam do głowy, żeby odbyć trekking po Beskidzie Niskim to jest to świetnie miejsce żeby zaplanować jakąś trasę.

Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w Uluczu

Dla mnie to najpiękniej położona ze wszystkich podkarpacka cerkiew. Znajduje się na wzgórzu Dwernik, na które wchodzi się pokonując ścieżkę prowadzącą wzdłuż Drogi Krzyżowej. Jest też jedną z najstarszych w całym regionie – datuje się ją na 1659 rok. Nie wiem jak Wam, ale mi przypomina ona złotego bąka. Kiedyś nawet napisałem o niej tekst o takim tytule. Cmentarz otaczający cerkiew jest fantazyjnie przepleciony dzikim bluszczem. Mistyczny wręcz widok. Jeżeli chcecie możecie też wejść do środka. Zachował się fragment polichromii. Oprowadzaniem po cerkwi zajmuje się p. Dorota mieszkająca pod numerem 16.

Cerkiew św. Dymitra w Piątkowej

To z kolei bardzo dobry przykład na to, że podkarpackie zabytki kultury rusińskiej są odnawiane. Stan cerkwi w Piątkowej jeszcze jakiś czas temu był kiepski. Teraz wraca ona do należytej formy. Możecie przyjechać tutaj i zobaczyć jak cerkiew jest odnawiana. A jeszcze chwila i odzyska część dawnej urody. Podobnie w dobrym kierunku zmierza remont i konserwacja cerkwi w Nowym Bruśnie. Ta to dopiero była w fatalnej kondycji…

Została zbudowana w 1732 roku, co można przeczytać na napisie znajdującym się na nadprożu głównego wejścia. Jej charakterystyczną cechą są kopuły o kształcie tęgich, ośmiobocznych bębnach. Rozpoznajecie je?

Cerkiew Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Chotyńcu

Zaraz przy granicy polsko-ukraińskiej stoi bardzo rzadko odwiedzana cerkiew, która wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zbudowana w XVII wieku. Wygląda bardzo okazale z zewnątrz. Można wdejść na niewielki balkon, przez który wchodzi się na chór. Jeszcze większe wrażenie cerkiew robi w środku. Szczególnie wspaniała jest polichromia przedstawiająca sąd ostateczny.

Tutaj więcej na temat wnętrza:


By wejść do środka zadzwońcie pod numer zapisany na kartce, która jest na drzwiach wejściowych do cerkwi. Pomęczcie trochę księdza pytaniami o cerkiew. Ma sporo ciekawego do opowiedzenia!

Cerkiew Mikołaja Cudotwórcy w Wielkich Oczach

Kilkanaście kilometrów od Chotyńca możecie zobaczyć chyba najbardziej unikatową konstrukcję cerkwi w całej Polsce. Stan cerkwi Mikołaja Cudotwórcy nie jest najlepszy, ciągle trwa remont, ale można o tym na chwilę zapomnieć, jeśli okazuje się, że jest to cerkiew o konstrukcji muru pruskiego. A mur pruski to sposób konstruowania domów rodem z ówczesnych Niemiec. Zachód spotyka wschód w Wielkich Oczach. Wielka rzecz. Zatrzymajcie się tu choć na chwilę. I ta nazwa, Wielkie Oczy, domyślacie się skąd się mogła wziąć?

Cerkiew św. Paraskewy w Radrużu

Mało o której cerkwi można opowiedzieć tyle, co o tej radruskiej. Można ją obejrzeć samemu, ale w tym przypadku zwiedzanie z przewodnikiem będzie dużo bardziej wartościowe. Numer telefonu to 606 357 108. Mile widziane umówienie się między godziną 10 a 19. Wejście do cerkwi kosztuje 8 zł.

Najlepiej, gdybyście przyjechali tutaj w lipcu, kiedy rozpoczyna się Festiwal Dziedzictwa Kresów. Wtedy w cerkwi odbywa się koncert muzyki klasycznej. Niesamowite wrażenie, które pamięta się na całe życie. Miałem dużego farta, że udało mi się tu trafić właśnie wtedy.

Oprócz cerkwi można zobaczyć wejść do wieży, która znajduje się zaraz obok. Cały kompleks został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gorajcu

-Carskie wrota, prowadzą za ikonostas, mogą nimi przechodzić tylko duchowni. Mają taką prześwitującą formę, są jak dziurka od klucza, przez którą możemy podglądać, co jest po drugiej stronie, próbować podpatrywać sacrum.

-Cerkiew jest jak sejf. Można się było w niej zamknąć i z dużym prawdopodobieństwem oczekiwać, że nieprzyjaciel się tu nie dostanie. Zobacz na ten zamek na dwa klucze. A okucia frontowych drzwi? Niełatwo byłby je porąbać nawet siekierą.

-Ale za tym ikonostasem znajduje się drugi ikonostas. Pierwszy ikonostas powstał w tej cerkwi na ścianie. Drewno obklejano materiałem i malowano. Nigdy go nie konserwowano. To absolutny oryginał i prawdopodobnie jedyny ikonostas o takiej formie jaki można w Polsce zobaczyć.

Siedziałem w ławce i słuchałem Marcina, jak uczeń, który musiał zostać po lekcjach żeby nadrobić niezrozumiany materiał. Później chodziłem za nim do kolejnej ściany, ikony, rzeźby, dalej aż do pojedynczych desek i gwoździ i chłonąłem niesamowite opowieści o cerkwi w Gorajcu. Wydawało się, że żaden przedmiot nie znalazł się tam bez powodu, a cała cerkiew była od początku do końca zgrabnie zaprojektowanym organizmem, któremu przez wieki wymieniono wiele organów, niektóre nawet amputowano, ale dzięki należytej opiece ten organizm wciąż dobrze funkcjonował.

Marcin mieszka naprzeciwko cerkwi. Jest organizatorem kultowego “Folkowiska” – festiwalu kultury pogranicza. Jeśli zwiedzać cerkiew w Gorajcu to najlepiej z nim, albo z jego mamą. Poznacie jej historię od ogółu do szczegółu, podaną z pasją w najlepszy możliwy sposób.

Na zwiedzanie najlepiej umówić się miedzy środą a niedzielą, w godz. 11-19. Numer telefonu: 510 820 855. Zwiedzanie jest bezpłatne, ale nie bądźcie tacy i zostawcie parę złotych dla wsparcia utrzymania cerkwi. Wierzcie lub nie, ale przy takim zabytku zawsze jest coś do zrobienia i jego utrzymanie nie jest bezkosztowe.

Muzeum Sztuki Cerkiewnej w Łańcucie

Łańcut jest przede wszystkim znany z pałacu Lubomirskich i Potockich, ale ma też pawilon związany w pewien sposób z architekturą drewnianą. Mam na myśli muzeum sztuki cerkiewnej, które gromadzi ikony i inne przedmioty związane z życiem cerkwi. Pewnie większy i bardziej okazały zbiór znajduje się w zamku w Sanoku (a Sanok oczywiście leży nad Sanem, którym ostatnio spływaliśmy ze Zdzichem), ale do Sanoka już pojechać nie zdążyłem a materiały we wpisach w ramach Mistrzostw Turystycznych Blogerów muszą być zebrane w czasie ich trwania. Musicie jednak wiedzieć, że takie muzea są, że można w nich zobaczyć czarujące, bezcenne ikony, bo bez ich obejrzenia, poznania historii i szukania odpowiedzi na pytanie: “dlaczego właściwie te ikony są tutaj a nie w tych cerkwiach?” wycieczka po drewnianym Podkarpaciu nie będzie pełna.

Studiowanie ikon, bo wizyta w tym miejscu to, coś więcej niż zwiedzanie umili Wam sącząca się z głośników Liturgia Pontyfikalna Świętego Jana Chryzostoma. Nastraja świetnie. A gdybyście chcieli krótkich korepetycji z symboliki ikon poproście opiekuna pawilonu o możliwość zajrzenia do książki “Cerkwie i ikony Łemkowszczyzny” Jarosława Giemzy. Kolejny kroczek do zrozumienia misterium sztuki cerkiewnej.

Zajazd “Pastewnik” w Przeworsku

Kiedyś wybuchła w Polsce moda na drewniane zajazdy i chyba do dziś cieszą się one sporą popularnością. Mamy na Podkarpaciu taki jeden, który wpasowuje się z grubsza w tę stylistykę, ale jest jednak czymś więcej. Mowa o zajeździe “Pastewnik” w Przeworsku. To miejsce zaraz przy głównej trasie “Przemyśl-Rzeszów”, gdzie można zjeść regionalne potrawy (i spróbować podkarpackiego wina!) i/lub przenocować w zabytkowych drewnianych budowlach, o różnym przeznaczeniu.

A budowle te, jak i budynek dzisiejszej restauracji, to obiekty uratowane przez lokalnego regionalistę, Stanisława Żuka. Miały zbutwieć i się zawalić a człowiek wziął, uratował i zrobił z nich żywy skansen. Może pamiętacie, kiedyś pisałem o fenomenalnym dworze Cieszkowskich, uratowanym przez prof. Kwiatkowskiego. Profesor również ratował drewnianą klasykę przed zawaleniem. Tyle że tam nie udało się w nie tknąć tyle życia, co w Przeworsku. Także zajazd Pastewnik, proszę państwa. A jeśli nie macie zamiaru nocować w jednym z drewnianych budynków możecie tu przyjechać nawet z namiotem.

Skansen w Markowej

Markowa. Eh.

Przez lata, całe dzieciństwo, potem szkołę i studia aż po początek dorosłego życia Markowa kojarzyła mi się z jednym. Z kiełbasą. Gdy mama, czy babcia przynosiła do domu kiełbasę z Markowej – święto. Doskonały lokalny wyrób i symbol jakości.

Aż się pewnego razu do Markowej wybrałem i okazało się, że to królestwo architektury drewnianej. A konkretnie konstrukcji przysłupowej. Którą przywieźli tutaj Niemcy. Musicie wiedzieć, że wiele wsi Podkarpacia ma głęboko w historii osadzone niemieckie tradycje i obyczaje. Stało się to za sprawą licznych kolonizacji, które miały miejsce począwszy już od średniowiecza.

Czym różni się konstrukcja przysłupowa od zwykłej zrębowej konstrukcji chałupa? Ciężar dachu w konstrukcjach przysłupowych spoczywa na słupach postawionych przed frontem każdej ze ścian. Taki dom wygląda z zewnątrz nieco inaczej niż zwykła węgłowa chałupa. W całej wsi zachowało się ponad 100 takich domów, ale najlepszym miejscem do obejrzenia zachowanych konstrukcji jest Skansen w Markowej prowadzony przez zrzeszenie pasjonatów. Poznacie tam też historię mieszkańców i przekonacie się o ich bardzo dużym przywiązaniu do rodzimych tradycji. Gdyby ktoś miał chrapkę na szersze poznanie losów Markowej warto sięgnąć po książkę “Dawniej. O ludziach i czasach w Markowej”. Ładnie wydana. Przyjemnie napisana. Od razu idzie poznać rękę pasjonata.

W Markowej trzeba też zobaczyć Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów. A to blisko, może 300 metrów w dół od skansenu.

Pruchnik

Jeżeli jesteśmy już przy mieszkalnej architekturze drewnianej to nie mogę nie wspomnieć o Pruchniku. W tym miasteczku o typowo galicyjskim charakterze zobaczycie ok. 40 ślicznych, drewnianych domów z pięknymi gankami i stylowymi, drewnianymi kolumnami. Na uwagę zasługuje też układ przestrzenny centrum miasta – tak wygląda ono od samego początku swojego istnienia. Wejdźcie do sklepu “Stary Kufer” na rogu rynku. Tam dowiecie się więcej o samym mieście i znajdziecie oryginalne, lokalne pamiątki. Podążając za znakami informacyjnymi dojedziecie też do wieży widokowej, z której rozciąga się wspaniała panorama całej okolicy. 

Pałac w Julinie

I na koniec – moje wielkie odkrycie ostatnich przejażdżek po Podkarpaciu. Miejsce z kompletnie innej bajki, dosłownie i w przenośni. Pałac myśliwski rodziny Potockich, zbudowany w II. poł XIX wieku. Wcześniej jakoś nie mogłem tu trafić. I pierwsze, co sobie pomyślałem, kiedy spojrzałem na pałac, to że to niedorzeczne, że dopiero teraz jestem tu po raz pierwszy. Nie wiem zupełnie, jak to się dzieje, że świat zapomina o takich miejscach. Rozumiem brak pieniędzy na renowacje, fakt, że okolicznym mieszkańcom miejsce spowszedniało (choć nie ma ich zbyt wielu), ale i tak to jest poza granicami mojej wyobraźni, że pałac w Julinie nie ma ani grama rozpoznawalności.

Pałac zbudowano z modrzewia (którego prawie nigdy nie używano do budowy drewnianych kościołów) w stylu szwajcarsko-tyrolskim. Piękne snycerskie zdobienia okiennic, nieszablonowa konstrukcja z wieżą, ganki powite bluszczami – kiedyś budowano z prawdziwym szykiem i elegancją. Można się rozmarzyć. O, ale to przecież nie jedyny budynek jaki tutaj stoi! Będziecie bardzo miło zaskoczeni.

Mocno polecam wszystkim podróżującym szlakiem Green Velo!

Ale powiem zupełnie szczerze i jestem przekonany, że nie przesadzę – Julin może być spokojnie głównym celem wyjazdu na Podkarpacie.

Wstęp za złotówkę. Wnętrz nie można zwiedzać. (Nie wierzę w to, co piszę.)

To były moje spostrzeżenia – pasjonata, miłośnika, promotora. Żeby poruszyć jeszcze kilka innych, ciekawych wątków związanych z drewnianą architekturą Podkarpacia wybrałem się do Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Z Panią Anną Fortuną-Marek i Panem Ryszardem Kwolkiem porozmawialiśmy o sakralnej architekturze drewnianej Podkarpacia trochę szerzej. Z rozmowy dowiedzcie się jaka jest powojenna historia drewnianych obiektów sakralnych Podkarpacia, ile współcześnie jest zabytku w drewnianych zabytkach, na co zwrócić uwagę oglądając cerkwie, jak UNESCO wspiera podkarpackie zabytki, które znajdują się na liście dziedzictwa, kiedy się podejmuje prace remontowo-konserwatorskie i w jaki sposób zwykli turyści mogą wspierać te działania. Pracownicy NIDu polecają też inne drewniane zabytki Podkarpacia, do których warto zajrzeć. Ważne, żeby sobie przesłuchać tę rozmowę przed pierwszą wizytą na Szlaku Architektury Drewnianej. Po odsłuchu wycieczka będzie  dużo lepsza. Gwarantuję. Moje pytania znajdziecie na ścieżce zapisu.

Jeśli podobał Ci się tekst proszę o głos na Podkarpacie. Wystarczy kliknąć w poniższy bannerek poniżej, wybrać spośród uczestników Podkarpackie i zagłosować. Jakby ktoś chciał zaszaleć to głosować można na nowo codziennie, do 22 sierpnia włącznie.

 


Materiał powstał w ramach Turystycznych Mistrzostw Blogerów, w którym we współpracy z Podkarpacką Regionalną Organizacją Turystyczną reprezentuję Podkarpacie.

#tylkowpodkarpackiem #mistrzostwablogerow #visitpoland

Tekst można przeczytać także w języku ukraińskim. Zdecydowaliśmy się z Podkarpackie.Travel na zrobienie tłumaczenia. Część wymienionych tu zabytków to dziedzictwo kultury wschodniej. Nie da się też nie zauważyć, że Podkarpacie to dla wielu Ukraińców Podkarpacie jest pierwszym odwiedzanym reigonem. Może dzięki temu łatwiej będzie im go poznawać. Tekst o spływie na Sanie również można przeczytać po ukraińsku. Podajcie swoim znajomym ze wschodu. To też jakiś rodzaj gościnności, opowiadać o swoim kraju w języku gości.

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Autor programu "Regionami" oraz twórca Festiwalu Podróży i Reportażu "Kontynenty". Gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 5 komentarzy

  • Andżelika pisze:

    Pałac w Julinie to naprawdę wspaniałe miejsce na odpoczynek, kiedyś w samym dworku były organizowane wesela, ale teraz niestety nie ma możliwości zobaczenia go od środka, wielka szkoda że nie ma osoby, która chciałaby się zająć odnowieniem I promocją tego miejsca.
    Niedaleko Julina jest drugi dworek – Marysin, jest on bardziej ukryty w lesie i tam z tego co pamiętam nie można nawet wejść, a jedynie zobaczyć zza płotu.

  • Magda pisze:

    Pałac w Julinie robi niesamowite wrażenie! Zawsze zahaczamy o to miejsce, gdy wybieramy się w Bieszczady z dziećmi i za każdym razem zachwyca tak samo. 🙂 Jeździmy ze Stalowej Woli do Wetliny, więc trochę drogi jest, ale warto dla takich krajobrazów. Podkarpacie jest przepiękne, ale wydaje mi się niestety, że wciąż przez większość niedoceniane.

  • An Ja pisze:

    Wspaniałe propozycje. Jestem zauroczona piękną bryłą w Julinie i wielka szkoda, że nie można zwiedzać jej wnętrz. Do listy dodałabym jeszcze zagrodę łemkowską w Zyndranowej, ją warto zobaczyć!

Miejsce na Twój komentarz

*