fbpx

Lublin to miasto, którego nie da się nie lubić. I nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł mnie przekonać, że jest inaczej. Mam całą stertę argumentów za tym, dlaczego to miasto zasługuję na uwagę i drugie tyle pomysłów na aktywności i jego odkrywanie. Niech Was zainspiruje 14 rzeczy, za które uwielbiam Lublin. 

Stare Miasto

Są w Polsce starówki większe, bardziej okazałe, z bogatszymi kamienicami, ale żadna z nich nie ma tak specyficznego klimatu jak lubelskie Stare Miasto. Niby kameralne, ale można też długo krążyć po jego zakamarkach. Na środku rynku nie stoi ratusz lecz Trybunał Koronny w którym obecnie mieści się m.in Urząd Stanu Cywilnego. Główna spacerowa oś prowadzi między bramami wskazującymi kierunek na Grodno [EDIT: nazwa brama Grodzka i ul. Gordzka wzięły swoją nazwę od grodu na wzgórzu Zamkowym] i Kraków. Zabudowania ulokowane są na wzgórzu co sprawia, że Stare Miasto z punktów widokowych prezentuje się jak wyjęta z historycznego filmu makieta. I wreszcie sama zabudowa – kamienice przy rynku i ul. Grodzkiej przeszły niesamowitą metamorfozę i już niedużo brakuje by w tej części dzielnicy nie można było się absolutnie do niczego przyczepić.

Włóczenie się po zaułkach

Lubelskie Stare Miasto ma w sobie jeszcze jedną charakterystyczną cechę – pełno w nim zaułków. Nie są to jednak zaułki, w których co najwyżej można się natknąć na wulgarny napis i potłuczone szkło. To miejsca o specyficznej aurze. Powiedziałbym, że panuje w nich pewnego rodzaju staromiejski mikroklimat. Uwielbiam w tych lubelskich zaułkach przesiadywać, uwielbiam szukać nowych. Niektóre są dość oczywiste jak Zaułek Hartwigów, albo Zaułek Władysława Panasa, a niektóre mniej jak wirydarz klasztoru o. Dominikanów, czy sąsiadujące ze Starym Miasto podwórko z Domem Słów. Chcecie od Lublina czegoś specjalnego? Szukajcie zaułków.

Zaułek w podwórku przed Domem Słów. Noc Kultury 2019

Tanie swojskie lokale z tradycją

Dobra informacja dla niskobudżetowych turystów. Lublin jest miastem, w którym funkcjonuje wiele lokali o tanim i bardzo dobrym jedzeniu. Część z nich ma wieloletnią tradycję. Są to miejsca, które mają swój specyficzny klimat i bardzo często doskonałą lokalizację. Chcecie zjeść nawet dwudaniowy obiad w centrum Lublina do 15 zł? Szukajcie na mapie barów Wegetarianin, Smaczek, Mieszczański, Promyk albo jezuickiej kuchni klasztornej. Możliwość niedrogiego stołowania się w popularnych miejscach to ogromny atut Lublina.

Wejście do legendarnego baru Wegetarianin

Kuchnia z pomysłem w modnym wydaniu

Ale Lublin to także coraz więcej modnych lokali serwujących niebanalną kuchnię w wielu odsłonach. Lubicie burgery i steki? Grzechem byłoby nie odwiedzić lokalu Stół i wół. Preferujecie dania wegetariańskie? Świetnym wyborem będzie skromny lokal na Solnej ZATAR albo Zielony Talerzyk na Królewskiej. Jesteście żądni pizzy? Zarezerwujcie ze sporym wyprzedzeniem stolik w Il Rifugio. Kiedyś funkcjonował funpage “Nie zamawiaj pizzy w Lublinie”. Dziś nie sądzę, by ktokolwiek się nim zainteresował. W samym rynku możecie natomiast skosztować choćby kuchni polskiej, amerykańskiej, włoskiej, żydowskiej, ormiańskiej czy francuskiej. Wielokulturowy Lublin nie jest już tylko wspomnieniem. Na pewno nie gastronomicznie.

Sielsko Anielsko na śniadanie

Najpiękniejsze miejsce na ziemi lubelskiej

Najważniejsze dziedzictwo Lublina znajdziecie w kaplicy Trójcy Świętej i są nim malowidła pokrywające wnętrze. Dzieło trzech malarzy, którzy przez 3 sezony letnie na zlecenie Władysława Jagiełły wypełnili kaplicę niesamowitymi polichromiami. Podczas ostatniego weekendu, kiedy byłem w Lublinie przeżyć Noc Kultury odwiedziłem kaplicę raz jeszcze. Mając teraz za sobą wizyty w malowanych klasztorach Bukowiny i drewnianych kościołach Maramureszu zrozumiałem lepiej znaczenie malowideł a ich treść i forma przemówiły do mnie bardziej wymownie. To moim zdaniem najpiękniejsza rzecz jaką można zobaczyć na całej ziemi lubelskiej.

Polichromie zostały wykonane tg. tradycji bizantyjsko-ruskiej. Malowano barwnikami mineralnymi łączonymi z wodą

Miasto żyje w rytmie poezji

Liryka wydaje się być dziś najmniej chodliwym rodzajem literackim, ale już jakiś czas temu Lublin postanowił uczynić z niej swój ogromny atut. Wiersze poetów ważnych dla miasta i rozwoju jego kultury w postaci murali albo ulicznych realizacji mówią do przechodniów z elewacji budynków, chodników, nawet stopni schodów. Tak się właśnie czaruje przestrzeń w mieście. I choć dla mnie część poezji jest zbyt melancholijna i przygnębiająca, chętnie widziałbym w ich miejsce więcej radosnej twórczości , to i tak zawsze kiedy widzę kolejny wiersz na murze przypominam sobie, że to miasto pełne emocji.

Otwartość ludzi

Gdyby nie chęć i zaangażowanie osób, które poznałem w Lublinie rozwój Kontynentów nigdy nie był by możliwy. To dla mnie najważniejszy dowód na to, że Lublin jest miastem otwartym na idee, otwartym na ludzi z zewnątrz. Myślę, że to stoi też za dużym sukcesem wielu lubelskich wydarzeń i festiwali. Nie zamykanie się we własnym towarzystwie. Ciekawość. Chęć spoglądania z innej perspektywy.

W Lublinie poznałem też wspaniałych ludzi, którzy mimo upływających lat wciąż są moimi przyjaciółmi. Choć nie pochodzę z Lublina, potrafię poczuć się tu jak w domu.

Rekordowe spotkanie Kontynentów z Tomkiem Grzywaczewskim i Karolem i Olą Lewandowskimi. Fot. Marcin Pietrusza

Duch sportowej rywalizacji

Lublin to miasto, które lubi podkreślać swoją wielokulturowość. Ja lubię go także za mnogość ciekawych wydarzeń sportowym na wysokim poziomie. Jak traficie w odpowiedni weekend to możecie obejrzeć mecz koszykówki, futbolu amerykańskiego oraz piłki ręcznej i koszykówki kobiet. Lubelscy reprezentanci w tych dyscyplinach grają w najwyższych klasach rozrywkowych. I żużel, rzecz jasna. Kilkanaście tysięcy kibiców na każdym meczu przy Al. Zygmuntowskich. Jedna z najlepszych frekwencji w kraju!

Zielone i przestrzenne osiedla mieszkaniowe PRL

Dla wielu blokowiska z wielkiej płyty i osiedla mieszkaniowe z PRL to zmora miast. W moich oczach to jednak sposób w jaki projektowano osiedla w czasach socjalizmu jest dużo przyjaźniejszy mieszkańcom niż współczesne metody deweloperów.

Czechów, LSM, Kalinowszczyzna – to osiedla będące doskonałymi przykładami architektury i planistyki minionej epoki. Można je zwiedzać na takich samych zasadach jak historyczne dzielnice miast. Wystarczy tylko zwracać uwagę na inne elementy przestrzeni żeby odnaleźć sens i przyjemność w odwiedzinach.

Natura już na skraju miasta

Jak każde klawe miasto Lublin też ma tereny rekreacyjne doskonałe do relaksu z dala od betonu i piknikowania ze znajomymi. Mając już za sobą wizytę na Starym Mieście, w Kaplicy Trójcy Świętej i Centrum Spotkania Kultur przejedźcie się rowerem nad Zalew Zemborzycki albo zafundujcie sobie spacer po Starym Gaju. Zobaczycie zielone oblicze Lublina. Parki i rezerwaty to dla mnie obowiązkowe punkty podczas poznawania nowych miast. Te miejsca lubiłem w Lublinie tak samo kiedy w nim mieszkałem jak i teraz, kiedy okazjonalnie go odwiedzam.

A w centrum niezastąpiony Ogród Saski

Niespodzianki

Kiedy poznawałem i zwiedzałem miasto Lublin zaskakiwał mnie wielokrotnie. Wchodząc na wieżę Trynitarską niecierpliwiłem się aż zobaczę panoramę Starego Miasta i właściwie zapomniałem o tym trafiając na drewniane, kilkuset letnie rzeźby stojące na wielu poziomach klatki schodowej. Ul. Lubartowska, owiana złą sławą, pozostawiła inne wrażenie dzięki pomysłowym muralom zmieniającym oblicze nie zawsze zachowanych w najlepszej kondycji kamienic. Na klasycznym blokowisku Czechowie nie spodziewałem się zjeść tradycyjnych wyrobów kuchni ormiańskiej. Przy wylotówce na Warszawę odkryłem najlepsze szaszłyki w Polsce. Czasami spacerujesz po mieście a ono wyciąga przed tobą króliki z kapelusza. To nieprędko wyparowuje z pamięci.

Wnętrza wieży Trynitarskiej

Festiwale i pomysł na siebie

I konsekwencja w jego realizowaniu. O tym już wspominałem pisząc o Nocy Kultury w poprzednim poście. Lublin potrafił stworzyć wyjątkową atmosferę wokół tworzonych wydarzeń i nieustannie ją utrzymuje. Chcecie poznać Lublin w jego najlepszym wydaniu przyjeździe tu podczas Festiwalu Inne Brzmienia, Carnivalu Sztukmistrzów czy Festiwalu Legend Lubelskich, który już za niecałe 2 tygodnie!

Noc Kultury 2019

Rewitalizacje i zmiana wizerunku miasta

Jak spoglądam na dzisiejszy Lublin i porównuję go z tym, który znam sprzed 8-9 lat widzę dwa zupełnie inne miasta. W ciągu dekady zaszedł tu cały szereg pozytywnych zmian: remonty elewacji, ożywienie uśpionych przestrzeni, oddanie większej części centrum pieszym i rekreacji, odświeżenie terenów zielonych. Lublin zaczął wykorzystywać swoje największe atuty, czyli Stare Miasto, Ogród Saski i Krakowskie Przemieście i naprawdę trzeba być malkontentem żeby przyjechać tu turystycznie i kręcić nosem. Nowa twarz miasta zachwyci Was i nie będziecie mieli ochoty przestać się w nią wpatrywać.

Plac Litewski po rewitalizacji

Widok z wzgórza Czwartek

Na sam koniec pobytu w Lublinie wybierzcie się na wzgórze Czwartek. To zaraz za ulicą Ruską. Na stromej, niewysokiej skarpie stoi kościół św. Mikołaja Biskupa i jest to znakomity punkt widokowy. Widać stąd zacnie lubelski zamek i miejski skyline. Ten widok powinien Wam smakować jeszcze lepiej kiedy pomyślicie, że miasto wykiełkowało właśnie z tego miejsca. Być może widok z donżonu, czy wieży Trynitarskiej jest bardziej wciągający i konkretny, ale ja najbardziej lubię Czwartek. Niby na uboczu, ale elektryzujący i niezapomniany.

Tak jak i sam Lublin.

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Autor programu "Regionami" oraz twórca Festiwalu Podróży i Reportażu "Kontynenty". Gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 9 komentarzy

Miejsce na Twój komentarz

*