fbpx

Rumunia to kraj opleciony wieloma stereotypami, które często zniechęcają turystów do podróży. Regionem, który powala na deski wszelkie negatywne skojarzenia jest Maramuresz. Kraina leżąca w północnej Rumunii łączy w sobie krajobrazy łagodnych zboczy Karpat, wyjątkowe tradycje architektoniczne, sielskie jestestwo i imponującą gościnność mieszkańców. Co wyjątkowego czeka na turystów odwiedzających Maramuresz? Czego warto doświadczyć tutaj przede wszystkim? Pozwólcie, że zabiorę Was teraz do krainy będącej ludowym sercem Europy. 

Dlaczego warto pojechać do Maramureszu?

Odkąd wpadłem na pomysł żeby zmienić sposób postrzegania kierunków turystycznych i zacząć podróżować do regionów zamiast do państw Maramuresz był na szczycie mojej listy do odwiedzenia. Dlaczego? Teren północnej Rumunii wciąż nie jest specjalnie popularny turystycznie a można w nim znaleźć mnóstwo ciekawych i wciągających wątków. Dla mnie były to głównie architektura drewniana, góry idealnie nadające się do klasycznego wędrowania i folk, gdyż mieszkańcy Maramureszu są bardzo przywiązani do swoich tradycji i z przyjemnością się nimi chwalą. Domyślam się, że ten wspaniały miks jest najbardziej atrakcyjny w majowej oprawie kwitnących owocowych sadów, których jest tu całe mrowie oraz jesienią, w szacie żółciejących drzew, ale ja zdecydowałem się na przyjazd w lutym. Liczyłem na widoki prosto z zimowych zdjęć Vlada Dumistrescu. I chciałem też zażyć trochę klasycznej zimy, o którą nie jest już wcale tak łatwo.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Bartek Szaro, Patryk Świątek (@paragon_z_podrozy)

Spędziłem w Maramureszu ponad dwa tygodnie i po wyjeździe towarzyszyło mi jedno z lepszych uczuć jakie może po sobie zostawić odwiedzone miejsce. Niedosyt. Ten region jest tak niesamowicie autentyczny i nasycony swoimi osobliwościami, że ciężko mi nawet wyobrazić sobie ile czasu musiałbym w nim spędzić żeby wyjechać z przekonaniem, że naprawdę nie mam potrzeby dłużej tu być. Maramuresz jest jak boa dusiciel, który powoli, bezboleśnie oplata klienta swoim cielskiem i później nie daje szans na ucieczkę. Z tą różnicą, że wcale nie ma potrzeby oswabadzać się z tego uścisku. Wybierając się do Maramureszu nastawcie się więc na moc wrażeń z kategorii “można doświadczyć tylko tutaj”. Ale przejdźmy do rzeczy. Jakie doświadczenia czekają na śmiałków, którzy wybiorą Maramuresz na swój kierunek podróży?

Zachwyć się potężnymi wieżami i kolorowymi polichromiami starych drewnianych cerkwi

Najbardziej wartościowym elementem architektonicznej tradycji Maramureszu są drewniane cerkwie z wysokimi strzelistymi wieżami.

 

 

 

 

 

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Część polichromii z poprzedniego posta ozdabia wnętrze cerkwi w Surdesti. ⠀ ⠀ Wygląda dziwnie, koślawo, surrealistycznie. Potężna wieża rujnuje proporcje budowli do cna. Jakby ktoś ją gotową podwędził z innej budowy i wczepił tu na siłę. ⠀ Ale to oczywiście nieprawda. Prawda jest taka, że w 1776 roku zbudowano w Surdesti najwyższą drewnianą świątynię w Europie. Ponad 50 m wieża, tak jak i cała cerkiew, powstała bez użycia ani jednego gwoździa. Jej smaczkami są 4 mniejsze wieżyczki otaczające iglice oraz hurdycja, czyli drewniany obronny ganek. Większą wieżę udało się postawić cieślom dopiero w latach 90. w Barsanie. Bo w Maramureszu wciąż cerkwie buduje się według tradycyjnego modelu.⠀ ⠀ Miałem tu sporo szczęścia i mogłem zobaczyć wieżę także od wewnątrz. Kiedy wychodziłem z cerkwi akurat przyszedł dzwonnik i otworzył właz na górę. Weszliśmy. Od początku istnienia cerkwi codziennie o 12:00 dźwięk dzwonów upamiętnia odparcie Turków spod Belgradu w 1456 roku. Dowiedziałem się o tej tradycji zaraz zanim dzwonnik wziął się do roboty. ⠀ Bartek⠀ ⠀ #rumunia #romania #romaniamagica #romaniafrumoasa⠀ #romaniatravel #romaniamea #instaromania #travelromania #exploreromania⠀ #romaniapitoreasca #maramuresz #maramures #maramurescountry #visitmaramures #surdesti #cerkiew #biserica #bisericadelemn #drewno #wood #architekturadrewniana #worldwonder #greatarchitecture #tower #wieża #architecturephotography   Post udostępniony przez Bartek Szaro, Patryk Świątek (@paragon_z_podrozy)

Jak możecie przeczytać powyżej niektóre z nich osiągają wysokość ponad 50 metrów i były budowane w ogóle bez użycia gwoździ. Prawdziwy majstersztyk. Cerkwie ze strzelistymi wieżami są dla Maramureszu czymś tak oczywistym jak wieżowce dla Manhattanu. To główny element, który świadczy o maramureskim stylu budowania cerkwi.

Ile takich zabytkowych cerkwi można zobaczyć w Maramureszu? Mnóstwo. Właściwie każda wieś ma przynajmniej jedną zabytkową drewnianą cerkiew (a są miejscowości, w których można zobaczyć ich nawet 7!). 8 z nich (Decesti, Barsana, Rogos, Ieud, Budesti, Plopis, Izei, Surdesti) trafiło na listę UNESCO i są najbardziej reprezentatywne, ale wśród pozostałych nie brakuje wyjątkowo interesujących obiektów jak np. cerkiew Dolna (Josani) w Calinesti która różni się od innych cerkwi nietypowym układem pomieszczeń.

Z zewnątrz zachwycają wieże, a w środku malowidła fachowo zwane polichromiami. W większości cerkwi zachowały się kolorowe malunki przestawiające rozmaite biblijne sceny czy żywoty świętych. Szczegóły polichromii będą interesować pewnie osoby ściśle zainteresowane tematem, ale warto ich doświadczyć dla samego wrażenia – wnętrza niektórych cerkwi są pomalowane do ostatniego centymetra. Mnie najbardziej rozbroiły malowidła z cerkwi na wzgórzu w Ieud i wspomnianej już cerkwi Dolnej w Calinesti.

Jakie są godziny otwarcia cerkwi w Maramureszu? Te najważniejsze w sezonie możecie obejrzeć po prostu w ciągu dnia. Kilka lat temu wybudowano przy nich punkty informacji obsługujące ruch turystyczny. Na wielu cerkwiach wiszą też kartki z numerami telefonów do opiekunów cerkwi. Część z nich mówi po angielsku i zazwyczaj zjawi się na miejscu do kilkunastu minut po telefonie.

Znajdź swój wymarzony domek na state lata

Maramureskie wsie imponują ilością domów zbudowanych wg. tradycyjnego wzorca. Kilkadziesiąt drewnianych chałup pamiętających kilka pokoleń rodzinnych wstecz to norma w niemalże każdej miejscowości. Takie domy, często bogato zdobione, albo udekorowane ciekawymi kolorowymi detalami zdecydowanie uruchomią wyobraźnie osób, które kiedyś chciałby zamieszkać “na swoim” gdzieś na skraju cywilizacji. Spacerując po maramureskich wsiach można nie tylko w nieskończoność podziwiać przyjemne kompozycje drewnianych gospodarstw, ale także szukać inspiracji dla własnego przyszłego matecznika.

We wsi Breb znaczną część zabudowy stanowią piękne drewniane domy z czterospadowym dachem krytym gontem

Sprawdź, kto stoi po drugiej stronie bramy

Ostatnim z drewnianych wątków Maramureszu są drewniane bramy. Gdy przejeżdża się przez region bramy to pierwsze co rzuca się w oczy. Potrafiące nawet kilkukrotnie przewyższać człowieka średniego wzrostu konstrukcje są wg. tradycji talizmanami oddzielającymi nieznany i złowrogi świat zewnętrzny od bezpiecznego ogniska domowego. Zadaniem wzorów i zdobień jest odpychanie złych duchów i mocy, które mogłyby zakłócić spokój gospodarza lub ściągnąć na niego nieszczęście. Więcej niuansów drewnianych bram i ich tradycji rozgryzam w jednym z odcinków z serii o Maramureszu w moim programie Regionami.

Najwięcej ciekawych bram znajdziecie we wsi Mara, Budesti i wszystkich miejscowościach w Dolinie Izy. Brama wkomponowana w maramureski pejzdaż znajduje się też przy wjeździe do wsi Breb.

Zażyj kąpieli w wodzie bardziej zasolonej niż Morze Martwe

Szukając odskoczni od tematów związanych z drewnianym budownictwem trafiłem na informacje o sanatorium znajdującym się w miejscowości Ocna Sugatag. Miejscowość nie wyróżniałaby się niczym specjalnym gdyby nie pewny basen. W Ocna Sugatag od wieków wydobywano sól. Złoża soli wyczerpały się a to, co zostało zostało zalane i powstał zbiornik z wodą o ponadprzeciętnym zasoleniu. W połączeniu z innymi minerałami wypłukanymi z wyrobiska sól stworzyła wyjątkową mieszankę i służy dzisiaj kuracjuszom jako remedium na choroby i schorzenia.

Polecam serdecznie zajrzeć i wizytę potraktować jako zabieg profilaktyczny a także kąpiel w sadzawce lokalnego folkloru. Wejście kosztuje kilka złotych a basen czynny jest do godzin wieczornych.

Wędruj aż ci odparzy stopy

Maramuresz to Karpaty w najlepszym wydaniu. Najbardziej łakomym kawałkiem tortu dla fanów górskich wycieczek będą z pewnością Góry Maramureskie, które obejmuje Park Narodowy Maramuresz oraz Góry Rodniańskie z najwyższym szczytem Karpat Wschodnich Pietrosulem (2303 m n.p.m.) również objęte ochroną parku narodowego. Na terenie tych dwóch pasm znajdziecie całą sieć ciekawie poprowadzonych szlaków. Czy na szlakach jest tu samo ciasno jak w Tatrach czy Bieszczadach latem? Zdecydowanie nie i to jest jeden z poważnych argumentów przeważających na korzyść gór północnej Rumunii. Jako bazy wypadowe w te góry warto obrać Borszę, Moisei i Viseu de Sus. W sezonie czynne są tutaj informacje turystyczne.

Na szczycie Creasta Cocosului. To nie był idealny dzień na podziwianie widoków, ale trasa jest znakomita bez względu na porę roku.

Ale Góry Rodniańskie i Góry Maramureskie to nie jedyne pasma, którymi możecie raczyć się w Maramureszu. Są też niższe partie, ale wcale nie koniecznie mniej emocjonujące. Ze względu na warunki zdecydowałem się własnie na trek w jednym z niższych pasm, a mianowicie w Górach Gutai. Moim celem był Creasta Cocosului (1428 m n.p.m.), co znaczy koguci grzebień. To charakterystyczna grzęda skalna będąca wspaniałym punktem widokowym. Wybrałem trasę rozpoczynającą się we wsi Breb i mimo nie najlepszej widoczności i tak jestem bardziej niż zachwycony.

W moim przypadku wycieczki górskie były ledwie uzupełnieniem wyjazdu, ale spokojnie można przyjechać tu będąc nastawionym wyłącznie na wędrowanie. Wiele ciekawych propozycji tras znajdziecie w pozycji “Przewodnik po północnej Rumunii. Bukowania i Maramuresz” wydanym przez Rewasz. Ale nawet jeśli góry nie będą celem Waszego wyjazdu warto mieć ze sobą ten świetnie przygotowany merytorycznie przewodnik.

Spotkaj ludzi, którzy uwielbiają się chwalić tym, co mają najlepsze

Podczas całego pobytu w Maramureszu wszyscy przyjmowali mnie bardzo ciepło i otwarcie. Rumunia nigdy nie jawiła mi się jako kraj szczególnie gościnny, ale po tej podróży wskoczyła do czołówki miejsc, w których można poczuć się jak w domu. Albo nawet do grona miejsc, w których ludzie są tak gościnni i ciepli, że wręcz onieśmielają. Co w tym wszystkim najwspanialsze to poczucie, że gościnność nie jest ukartowana. Mieszkańcy nie są sympatyczni i pomocni, bo wyczuwają w tym interes. To po prostu część ich DNA.

We wspomnianym już Brebie (swoją drogą jest to przepiękna wieś, koniecznie trzeba ją zobaczyć) nocowałem u rodziny, w której kobiety zajmują się haftowaniem ludowych strojów. Gospodarze sami wyszli z inicjatywą żebym pooglądał zrobione przez nich stroje a następnie… przymierzył, co mi się najbardziej podoba. Nie trzeba było długo namawiać (efekt przymiarki poniżej). Nie każdy chętnie pozwoliłby wskoczyć w rodzinne tradycyjne stroje turyście, którego gości się dopiero pierwszy dzień.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Bartek Szaro, Patryk Świątek (@paragon_z_podrozy)

Na porządku dziennym było też częstowanie domowymi wyrobami i to w ilościach przekraczających normy człowieka próbującego dbać o linię. Widać szczerą radość ludzi z dzielenia się tym, co mają najlepsze i to jest piękne. Proszę tego nie zepsuć.

Wygrzej się pod wielkim owczym kocem

Bardzo dużym atutem regionu jest baza noclegowa. Hotele, hostele czy kwatery mają najczęściej wystrój inspirowany lokalizmami, co znakomicie pozwala wczuć się w klimat. Koronnym elementem wyposażenia pokoi potrafią być szerokie na ponad 2 metry łóżka przykryte ciężkimi ręcznie robionymi kapami z owczej wełny. Zbliża się okropnie zimna noc? Możecie nawet nie ogrzewać pokoju, nie ma problemu. Chcecie zrobić poranny trening bez wychodzenia z domu? 10 serii ścielenia łóżka i serię ćwiczeń macie już za sobą.

Wnioskuję o włączenie szerokiego łoża przykrytego owczym kocem do herbu okręgu Mararmuresz

A tak serio – mało gdzie tak dobrze mi się wypoczywało po całodziennym zwiedzaniu jak tutaj. Jakbym miał gdzieś pobijać rekord Guinessa w leżeniu i niewstawaniu z pewnością wybrałbym jedną z maramureskich kwater.

Dostrzeż piękno ludowych strojów

Mieszkańcy Maramureszu bardzo cenią sobie modę i to taką w najlepszym wydaniu. Nie jest niczym szczególnym widok przechodniów ubranych w ludowe stroje. A już na pewno nie w niedziele, kiedy na msze defilują całe grupy mieszkańców w tradycyjnych ubraniach. Wydaje się, że jest to widok zupełnie niecodzienny, coś, co już dawno odeszło i zostało zamknięte w gablotach muzeów etnograficznych jako wspomnienie minionej epoki. A w Maramureszu wciąż jest ważnym elementem codziennego życia. Odwiedzając maramureskie wsie możecie podziwiać piękno folkloru, który w wielu krajach ustąpił już miejsca nowoczesności. Sprawia to nie tylko fascynujące wrażenie, ale budzi też w człowieku refleksję na temat tego czy powinno kojarzyć się ludowe stroje z kiczem i zapóźnieniem, czy może jednak uznać je za ciekawy element wyróżniający społeczeństwo będący wynikiem umiejętności i wrażliwości jego członków.

Uczulam na przesadne fotografowanie i traktowanie osób w ludowych strojach jak zwierząt na safari. Na pewno nie jest niczym przyjemnym bycie seryjnie fotografowanym przez zupełnie obcych. Jeżeli spodobał Wam się czyjś strój podejdźcie, zapytajcie czy możecie zrobić zdjęcie. Ładowanie serii cyfrówką z ukrycia na pewno nie jest dla “obiektu” miłym doświadczeniem.

Odkryj wdzięk sztuki ludowej

Żeby zbliżyć się do tożsamości mieszkańców Maramureszu, poznać ich talenty i zrozumieć kulturę koniecznie trzeba zaglądać do muzeów etnograficznych. W Maramureszu wiele takich placówek powstało z inicjatywy lokalnych pasjonatów. Jak to zwykle bywa prywatne muzea etnograficzne gromadzą przedmioty codziennego użytku mieszkańców wsi i opisują prace oraz święta. Uważam, że wizyty w muzeach etnograficznych w regionach, które traktują tradycje i obyczajowość jako coś zasadniczego jest tak samo ważne jak wizyty w galeriach w najważniejszych ośrodkach sztuki.

Doskonałym wprowadzeniem w świat maramureskiej etnografii może być wizyta w Muzeum Etnograficznym w Baia Mare. Przyjechałem tu na samym początku i dało mi to do zrozumienia w jak bogatym w sztukę ludową regionie właśnie się znajduję. Sztukę ludową uwielbiam przede wszystkim za to, że często jej twórcy często bazują tylko i wyłącznie na własnym talencie i kreatywności. Nie są absolwentami szkół, nie odbyli kursów u wielkich mistrzów – co najwyżej u swojego ojca, dziadka lub sąsiada. Źródło jej piękna wypływa wprost z duszy i serca twórcy, co zupełnie przyćmiewa brak idealnej formy, zachowania proporcji czy niedostateczną estetykę.

Gdybym miał wskazać drugie bardzo ważne muzeum, którego przegapić nie można to z pewnością wybór padłby na Muzeum Etnograficzne na świeżym powietrzu w Syhodzie Maramureskim. Jest tu kilka chałup liczących sobie prawie 500 lat. Oglądanie 500-letnich drewnianych domów to jak wizyta w zabytkach wczesnego romanizmu. Gwarantuję, że poczujecie coś wyjątkowego kiedy zobaczycie ściany złożone z trzech desek o szerokości metra.

Rzeźbione filary o ludzkich twarzach
Skrzynie posagowe zdobione w motywy florystyczne

(Najedź bądź kliknij w obrazek, żeby przerzucić go na drugą stronę)

Pomyśl inaczej o świecie zmarłych

Za najważniejszą nekropolię na świecie uważa się Dolinę Królów. A wiecie jaki cmentarz znajduje się na drugim miejscu? Wesoły Cmentarz w Sapynczy. Miejscowość leży na pograniczu rumuńsko-ukraińskim i jeżeli wybieracie się do Maramureszu po prostu nie możecie przegapić tego miejsca. Swoją sławę i charakter Wesoły Cmentarz zawdzięcza ponad 900 nietypowym nagrobkom, które wyróżniają się niebieskim kolorem, płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z życia zmarłego i rymowanymi epitafiami opowiadającymi dzieje nieboszczka.

Za odwiedzinami cmentarza przemawia nie tylko jego wyjątkowa estetyka, ale także niecodzienny sposób traktowania pochówków. Forma nagrobków przełamuje tradycyjne podejście do śmierci. Jest bardzo wizualna i refleksyjna. Dla mnie jako fana sztuki sepulkralnej było to niesamowite doświadczenie, ale sądzę, że swoją oryginalnością przekona do siebie osoby, które nie mają z tym tematem zbyt wiele wspólnego. Obecnie to właściwie jedna z największych “atrakcji” turystycznych Rumunii, więc koniec końców warto przyjechać do Sapynczy żeby wyrobić sobie na jej temat własne zdanie.

Po więcej szczegółów, historię i losy twórcy Wesołego Cmentarza w Sapynczy odsyłam do kolejnego odcinka Regionami, który powstał w ramach serii o Maramureszu.

Zatop się w łagodnym karpackim krajobrazie

I na koniec coś, co nie wymaga zbytniego wysiłku, daje kilogramy satysfakcji i czeka na Was na każdym kroku. Piękne karpackie krajobrazy. Maramuresz jest bardzo widokowym regionem i nawet bez planowania górskich wycieczek możecie spoglądać na pasma i doliny o wyjątkowej urodzie. W krajobrazie Maramureszu warto zwrócić uwagę na stogi siana i zagrody dla owiec, które potrafią tworzyć bardzo atrakcyjne kompozycje. Ilość tych prostych konstrukcji jest dodatkową informacją o charakterze regionu, ale także doprawia wszechobecnie panujący sielski klimat.

Wspaniałe widoki rozpościerają się z przełęczy Prislop, która jest umowną granicą pomiędzy Maramureszem a Bukowiną, bardzo atrakcyjna jest trasa 109F pomiędzy Budesti a Cavnic a także droga wiodąca przez przełęcz Gutai. Na zachętę powinno wystarczyć.

Zjeżdżając w dół do Budesti


Przełęcz Prislop w pochmurny dzień

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Autor programu "Regionami" oraz twórca Festiwalu Podróży i Reportażu "Kontynenty". Gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 3 komentarze

Miejsce na Twój komentarz

*