Śpiwór do sikania na stojąco, walizka połączona z hulajnogą, japonki ze skrytką na kartę bankomatową, poduszka do spania w samolocie z kapturem, pizoelektryczny niwelator swądu. Bez tych rzeczy lepiej nawet nie myśleć o wyjeździe zagranicę.

A tak poważnie to chcę poświęcić trochę miejsca sprawom sprzętowym i komplementowaniu ekwipunku turystycznego. Rzadko jest tak, że wszystko, co jest przydatne w podróży kupujemy od razu. Zwykle komplementowanie ekwipunku trwa latami. Inne warunki klimatyczne, inne długości pobytu, różne cele wyjazdów, czy takie banały jak nawet inne wejścia w gniazdkach elektrycznych – to zmusza do gromadzenia wielu rzeczy. Właściwie przed każdym wyjazdem jesteśmy zmuszeni dokonywać jakiś zakupowych decyzji, większych lub mniejszych. Z jednej strony tych zakupów nie powinniśmy traktować jako kosztu nadchodzącej podróży, bo przecież daną rzecz będziemy mieli już zawsze i zostanie ona do późniejszego użytku, z drugiej – ile razy było już tak, że nowy element ekwipunku przydał się tylko ten jeden raz? Lub nie sprostał oczekiwaniom? Większość zna zapewne uczucie nietrafionego zakupu sprzętu turystycznego. Albo reakcję “eh, ale dawałem ciała”, gdy stosunkowo późno kupujemy coś, co powinniśmy już mieć od dawna. Moimi największymi błędami były zakup tanich kijków trekkingowych i brak posiadania kuchenki gazowej przez lata.

Rozstrzał potrzeb posiadania sprzętu jest oczywiście olbrzymi i zależy od mnóstwa czynników. Dokąd jedziemy, na jak długo, z dziećmi, czy partnerem, czy solo, jakim środkiem transportu. Inne rzeczy zabierają kobiety inne mężczyźni. Postaram się jednak stworzyć poradnik uniwersalny, bez rozdrabniania się na poszczególne, dziedziny, ewentualności i płcie. W zestawieniu znajdują się rzeczy nad którymi zastanawiamy się stosunkowo często planując najróżniejsze podróże. Podpowiadam w co warto zainwestować, które rzeczy powinny być te z górnej półki, a na których możemy zaoszczędzić i kupić tańsze odpowiedniki bez znaczącej straty jakości.

Czy warto kupować drogi namiot?

Czytający bloga od dawien dawna dobrze wiedzą, że przez lata podróżowaliśmy z namiotem z hipermarketu za 50 zł i uzbrojony w plandekę przemysłową sprawdzał się nawet w bardzo niekorzystnych warunkach. Czy zatem warto kupować drogi na namiot? O ile nie szykujecie wyjazdu w ekstremalne warunki, gdzie non stop będzie wilgotno, albo wiało na potęgę odpowiedź brzmi nie. Zatem ile wydać na namiot, by sprawdził się podczas “zwyczajnych” wyjazdów? Najtańsze z możliwych namiotów, mowa tu o tych supermarketowych nie będzie niestety uniwersalna i może was niejednokrotnie zawieść. Natomiast w przedziale 200-300 zł kupicie namiot, który przetrzyma i wiatry i deszcze, nie waży dużo i daje się łatwo złożyć i rozłożyć. Ważne, żeby tropik był wykonany z materiału o odporności przynajmniej 2500 mm H2O/m2. Najmniej opłaca się kupować namioty w dyskontowych sklepach turystycznych. Są one 2,3 razy droższe niż najtańsze modele z popularnych supermarketów, a nie różnią się właściwie niczym.

Buty drogie, czy buty tanie?

Z reguły stosuję system 1+1, czyli buty maksymalnie lekkie i przewiewne jak klapki i sandały oraz coś odpornego, wygodnego i wytrzymałego, najczęściej treki. Pierwsza para nadaje się do spacerów, chodzenia po pomieszczeniach, zakładam je także wtedy, kiedy stopy potrzebują odpocząć. Treki nadają się idealnie do wyjść na łono natury -góry, lasy. Używam ich także wtedy, kiedy czeka mnie dłuższe noszenie plecaka. Polecam zainwestować w taki system. I tu was trochę zaskoczę. O ile niskie buty trekingowe nie muszą być najwyższej jakości (najważniejsze, żeby się w nich komfortowo czuć i by dobrze “oddychały”) to na sandałach nie ma co oszczędzać. Niskiej jakości sandały szybko odparzą i obetrą stopy. A wtedy pozostaje już tylko zakładanie do nich skarpet.

Plecak. Czy droższy model znaczy lepszy?

Plecak to chyba najistotniejszy element ekwipunku. Bez niego nie zabierzemy na wyjazd… żadnego innego ekwipunku. Kupcie porządny plecak a będzie Wam służył długimi latami. Dobry, czyli jaki? Z kordury, z mocnymi paskami i sprzączkami, z wygodnym systemem nośnym, regulowanym kominem i najlepiej z odpinanymi bocznymi kieszeniami i rozpinanym spodem. Plecak nie musi być wybitnie wodoodporny. Od tego będzie pokrowiec. W przypadku plecaków jakość zazwyczaj idzie w parze z ceną.

Za ile kupić śpiwór turystyczny?

Ceny śpiworów zależą przede wszystkim od ich termicznych właściwości, więc o ile nie zamierzacie nocować w temperaturze zbliżającej się do zera nie musicie zastanawiać się zbytnio nad wyborem śpiwora. Kupcie model niedrogi, taki który nie obciąży znacząco plecaka i da się skompresować.

Czy warto się szczepić?

Wiele osób dąsa się, że szczepienia nie są potrzebne a szansę zachorowania na jakąkolwiek z tych chorób ocenia na minimalną. Być może ryzyko faktycznie nie jest wysokie, ale po co w ogóle zaprzątać sobie tym głowę skoro można zaszczepić się i na lata mieć to już z głowy. Większość szczepień na tzw. choroby tropikalne jest albo na całe życie, albo na kilkadziesiąt lat, a koszty znowu nie tak niebotyczne. Inwestycja w zdrowie nigdy na złe Wam nie wyjdzie.

Odzież termiczna. Ile wydać na ciuchy?

Często używam koszulek termicznych i zdecydowanie podwyższają komfort podróżowania. Czy jest jakaś różnica pomiędzy tymi z supermarketów a fachowych sklepów turystycznych? Na pewno jest. Czy jest aż tak duża, żeby za podobną koszulkę płacić 5x więcej? Nie wydaje mi się. Odzież termiczna jak najbardziej tak, ale nie w cenie jeansów Levisa.

Skarpety do treków. Z jonami srebra?

Chyba nie do końca. Sporo dziś modeli skarpet do butów trekkingowych po kilkadziesiąt, nawet powyżej 100 zł. Producenci ścigają się w wymyślaniu systemów zwiększających komfort naszych stóp, kombinują ze materiałami. To jednak nie przynosi żadnych specjalnych skutków. Skarpety trekkingowe to rzecz, na którą nie warto wydawać wiele.

Ile wydać na kurtkę przeciwdeszczową?

Jak często przydają się kurtki przeciwdeszczowe w podróżach? O ile nie wybieramy się na długi trekking, przeciwdeszczowy sprzęt wysokiej jakości nie jest nam potrzebny. Inwestowanie w ciuch, który ma się przydać raz czy dwa na wyjeździe nie jest zbytnio opłacalne. Chyba, że mamy w perspektywie przez lata jeździć na wycieczki górskie i trekkingi. Wtedy lepiej wydać raz a dobrze.

Sprzęt elektroniczny na miarę ambicji

Jakość fot do mediów społecznościowych musi się zgadzać, stąd wiele osób ma potrzebę kupić jakiś lepszy aparat fotograficzny, albo telefon z dobrym aparatem. Nie ma to większego sensu, jeśli jest się na początku swojej przygody z robieniem zdjęć, czy filmowaniem. Zanim się zacznie myśleć o wyborze sprzętu lepiej pojechać w jedną, drugą podróż z tym, co się ma i popstrykać oraz pokręcić na próbę. Dopiero po nabyciu podstawowych umiejętności warto będzie rozważyć opcję zakupu czegoś pół-profesjonalnego.

Czy wato kupić kamerę sportową do podróży?

Osobno potraktuję kamerki sportowe, które stały się jednym z ulubionych akcesoriów podróżujących. Dopóki ktoś nie zamierza nagrywać naprawdę dynamicznych ujęć, mam tu namyśli narty, rower, latanie, wspinanie albo nurkowanie, ewentualnie filmów poklatkowych, posiadanie takiej kamery będzie tylko gadżeciarstwem. Poza wymienionymi kamerki sportowe nie mają żadnych funkcji wybijających się ponad średnią. A zdjęcia z kijka można dziś wykonać większością smartphone’ów. Wystarczy dokupić odpowiedni kij.

Ręcznik szybkoschnący

Kupować czy nie kupować? Zdecydowanie kupować. Nie wyobrażam sobie już podróżowania z klasycznym, bawełnianym ręcznikiem. Ręczniki szybkoschnące są dużo lżejsze, zajmują minimalną ilość miejsca i można je kupić za kilkadziesiąt złotych. Będę raczej zniechęcał do kupowania droższych modeli – nie ma zbyt wielkich różnic pomiędzy nimi a marketową taniochą.

Latarki. Kupować drogą czołówkę?

Jeden z podstawowych elementów wyposażenia plecakowego turysty, czyli latarka. Najwygodniejsze są czołówki i to spośród nich powinniście wybrać swój model. Zwróćcie przede wszystkim uwagę na jakość jej wykonania – to będzie najważniejsze. Siła światła też jest ważna, ale tak naprawdę bardzo mocne światło nie będzie potrzebne w wielu sytuacjach. W cenie 50 zł można kupić naprawdę dobrą latarkę-czołówkę, która posłuży latami.

Kuchenka turystyczna, czyli gotowanie w podróży

Mam ogromne wyrzuty sumienia, że nie kupiłem kuchenki turystycznej już dawno, dawno temu. Waży grosze, nie zajmuje wiele miejsca w plecaku, a znacznie umila podróżowanie. Jest to też jedna z rzeczy, która pozostanie w użytku przez lata, nawet jeśli nie zainwestujemy w nią większej sumy pieniędzy. Naturalnie, trzeba wymieniać kartusze, ale sam palnik może przetrwać wieki. Jeśli nie macie potrzeby gotować posiłków za jednym razem dla więcej niż 2 osób możecie spokojnie kupić jeden z tańszych palników.

Garnki!

Trzeba przecież jeszcze mieć w czym gotować. Do lamusa odchodzą powoli metalowe menażki. Coraz popularniejsze stają się naczynia silikonowe. Takich też używamy. Są droższe, ale mają mnóstwo zalet. Nie brudzą się, zajmują 5x mniej miejsca niż metalowe odpowiedniki, są też kilkukrotnie lżejsze. Nie pożałujecie kupując nieco droższy zestaw.

Nerka. Czy człowiekowi potrzebna jest trzecia?

Być może nie wszędzie nazywa się to w ten sposób, więc spieszę z wyjaśnieniami: nerka to saszetka, którą zawiesza się na pasku dookoła bioder. Służy do przetrzymywania pieniędzy i dokumentów. Ten sposób zdobył swoją grupę zwolenników, do której absolutnie nie należę. Nie polecam kupowania nerek gdyż łatwo ją zgubić, łatwo ją ukraść i jest dodatkowym przedmiotem, o który znacznie trzeba się w podróży martwić. Spodnie z zasuwanymi/zapinanymi kieszeniami – to jest dużo lepsze rozwiązanie.

Buff – na co mi wielofunkcyjna chusta?

Na koniec element wyposażenia, który powinien mieć każdy. Wielofunkcyjne chusty, czyli po prostu buffy przydadzą się jako ochrona głowy, ochrona szyi, ochrona twarzy przy okazji napadów na banki na dzikim zachodzie czy chociażby myjka do naczyń. Przedmioty, które da się wykorzystać na wiele sposobów są w podróżach jednym z najlepszych rozwiązań.

Wielofunkcyjny scyzoryk do podróży

Ale jest też wielofunkcyjny przedmiot, który sprawdza się raczej kiepsko. Mowa o scyzorykach 15w1. Nożyczki, którymi nie da się nic uciąć, piłka, którą nie wiadomo nawet do czego użyć, nożyk chyba do dłubania w zębach. Z tego zestawu można wyciągnąć niezbyt wiele. Mówię nie wielofunkcyjnym scyzorykom.


Jeśli szukasz czegoś specyficznego np. plecaka na podróże tanimi liniami, butów na trekkingi po Sudetach, czy najlżejszego na świecie jednoosobowego namiotu, śmiało daj znać poniżej. Pomożemy wybrać.

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Twórca projektu "Polska Be?" oraz kurator cyklu spotkań z podróżnikami i reporterami "Kontynenty". Wspinacz, nurek, jeździec. Zajada się pierogami.

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 3 komentarze

  • Andrzej napisał(a):

    Nóż wielofunkcyjny…. Multitool…
    Kupiłem kiedyś dla jaj za 19 zł taki Biedronkowy. Miał służyć chwilę, jeden wyjazd. Po naostrzeniu noża służy mi drugi rok! Szok. ok – nie jest to super jakość, waży kilka deko za dużo, ale… naprawił auto, wykonał wiele drobnych napraw w biurze i domu (zawsze jest w torbie).
    Czekam kiedy padnie i w końcu kupię sobie multitool leatherman 😉

  • Aga napisał(a):

    Ale zwykły, klasyczny scyzoryk to podstawa!

  • An Ja napisał(a):

    odzież termiczna to trudny temat, raz jest lepsza, raz gorsza. ja ok. 50% zakupów termicznej odzieży mam nietrafionych, szczególnie z francuskiego marketu sportowego. polecam odzież z wełny merynosów, jest świetna! jest jedna firma, która szyje najlepsze (moim zdaniem) koszulki, nie jest to tania odzież, ale spokojnie wystarczy na kilka sezonów intensywnego użytkowania. w to warto zainwestować przed podróżą, szczególnie w góry.

Miejsce na Twój komentarz

*