fbpx

“Koń” to w Kirgistanie słowo otwierające wrota do najpiękniejszych krain i najwspanialszych przeżyć. Wypożyczenie czy kupno zwierzęcia to dodatkowa przygoda, do której, z pomocą tego poradnika, można się przygotować. Radzimy, jak przejechać Kirgistan konno.

Pojechałem do Kirgistanu przede wszystkim z zamiarem podróżowania konno. Nie miałem jednak wcześniej doświadczenia w jeździectwie za granicą więc naturalnie przed wyjazdem pojawiło się mnóstwo pytań: gdzie takiego konia wypożyczyć czy kupić? Ile powinno to kosztować? Jak wygląda sprzęt do jazdy konnej w Kirgistanie? Jakie są zwyczaje związane z podróżowaniem konno? Czy można jeździć wszędzie, czy są do tego wyznaczone specjalne szlaki i trasy? Wreszcie, czym różnią się kirgiskie konie od naszych? Domyślam się, że możecie mieć podobne wątpliwości. Staram się je rozwiać w tym tekście.

Zacznijmy najpierw od pytania fundamentalnego: czy każdy może próbować sił w jeździe konnej w Kirgistanie? Czy celem jest uprawianie spokojnych wycieczek z przewodnikiem nad wysokogórskie jeziora, czy szalenie na łąkach, trzeba znać podstawy jazdy konnej. Mnie wystarczyło 7-8 godzin spędzonych konno w Polsce żebym mógł się w Kirgistanie czuć swobodnie w galopie. Ile potrzebujesz Ty? Pójdź na lekcję i zobacz jak Ci idzie. Jeśli łapiesz panowanie nad koniem szybko – bardzo dobrze. Jeśli nieco wolniej – poświeć na naukę więcej czasu. Pamiętaj, że na miejscu osoba, od której będziesz pożyczał/kupował konia, w ogóle nie będzie weryfikować Twoich umiejętności. Musisz być pewny, tego co potrafisz.

kirgistan

Wypożyczenie konia w Kirgistanie

Krok następny. Wypożyczenie konia. Przyjeżdżasz do Biszkeku i chcesz wypożyczyć konia. Czy szukać biura turystycznego lub pośrednika, który za prowizję przejmie zadanie znalezienia koni? Czy jechać do losowo wybranej wioski pod miastem i tam pytać o możliwość wypożyczenia? Czy może pojechać na górskie pastwisko i spróbować złapać jednego na własną rękę? Zanim zdążyłem dobrze przeanalizować wszystkie możliwości problem rozwiązał się sam, a stało się to tak:

Jechaliśmy marszrutką do Parku Narodowego Ala Archa. Ścisk, siatki wracających z zakupów babć dociskają mi stopy do podłogi, przez otwarte od strony kierowcy okno wpada do środka tuman pyłu. Nasze plecaki z kolei równo blokują wejście do busa. Milczenie pasażerów przerywa młody Kirgiz zaintrygowany bagażem barykadującym drzwi.

-Skąd jesteście?

-Z Polski

-Co tu robicie?

-Przyjechaliśmy na wakacje. Szukamy koni.

-Jadę właśnie do rodziny na wieś. Mamy konie. Jedziecie?

-Teraz nie. Ale możemy się zdzwonić za 3 dni. Co Ty na to?

-Okej, bardzo fajnie.

Wymieniliśmy się numerami telefonów i za trzy dni byliśmy już w rodzinnych stronach Akylbeka. Dzięki jego rodzinie mogliśmy spędzić wierzchem popołudnie. Tak pierwszy raz zetknąłem się z jazdą konną w Kirgistanie.

loszad kyrgyz

Zgoda, to był podarek od losu. jak jednak w kontrolowany sposób “zdobyć konie”? Istnieją na to dwa sposoby. Oficjalny i nieoficjalny. Pierwszy z nich nie ma prawie żadnych zalet, drugi jest natomiast znakomity.

SPOSÓB OFICJALNY

W 16 miastach Kirgistanu swoje oddziały ma CBT, czyli Community Based Tourism, organizacja, która świadczy wiele usług turystycznych, m.in. wycieczki konne z przewodnikiem. Organizuje wycieczki jednodniowe, kilkudniowe, a nawet długodystansowe rajdy przez całe połacie kraju, na które potrzeba znacznie więcej czasu. Z wyżywieniem, zakwaterowaniem i wszelkimi dobrodziejstwami. Spotkałem przewodnika, który opowiadał jak prowadził grupę 12 osób z Polski przez 10 dni. I takie eskapady są możliwe. Korzystając z pośrednictwa CBT cena za wypożyczenie konia waha się od 600-800 somów (40-60zł) za dzień. Przewodnikowi, w zależności od tego czy mówi po angielsku czy nie, trzeba zapłacić 800-1400 somów (60-95zł) za dzień i uwaga, trzeba również zapłacić za wynajem konia dla przewodnika, zupełnie tak, jakby nie miał swojego i pożyczał go od sąsiada. W rzeczywistości konie, które są dla nas należą do przewodnika tak samo jak i koń, z którego korzysta on sam. Płacimy więc dodatkowo za to, że przewodnik wypożycza konia sam sobie. Przykładowo: jadąc we dwóch płacimy więc za trzy konie oraz usługę przewodnika.

KIRGISTAN KONNO Z CBT

CBT informuje, że 85% kwoty, którą płacimy, trafia do przewodnika i właściciela koni a 15% to prowizja. Punkty startowe wycieczek, w których czekać będą osiodłane konie oddalone są o kilkanaście/kilkadziesiąt km od biur. Dodatkowo trzeba więc jeszcze zapłacić za transport. Wg. cennika jest to 18 somów (trochę ponad 1 zł) za kilometr.

Raz skorzystaliśmy z usług CBT, żeby sprawdzić jak działają i na czym polega rola przewodnika podczas takiej wycieczki. Wybraliśmy się nad jezioro położone nieopodal miejscowości Koczkor. By umówić się na wycieczkę zadzwoniliśmy o 9 rano a o 10 mieliśmy już za sobą wszystkie formalności i byliśmy w drodze do stajni. Na miejscu czekały na nas osiodłane konie i zaraz po podaniu sobie rąk wyruszyliśmy.

Przewodnika zapamiętam z krótkiego dialogu jaki nawiązał się, gdy już dotarliśmy nad jezioro:

-Ładnie?

-Bardzo ładnie!

-To daj fajkę.

Po czym rozpoczęliśmy drogę powrotną.

Rola i zasługa przewodnika była mniej więcej taka, jak dokonania mitycznego Harrego z Tybetu: “dotknął mojego karku, pogładził mnie po udach i wziął za to półtorej bańki.”

Wycieczka z przewodnikiem kosztowała 3000 somów, czyli 200 zł, po tym jak targiem zbiliśmy lekko ceny obowiązujące w cenniku. Było przepięknie, ale przewodnik niestety nie ubarwił tej wycieczki. Wyjazd konny z przewodnikiem jest jednak na pewno lepszą opcją dla osób mało doświadczonych w jeździe konnej.

SPOSÓB NIEOFICJALNY

Nie chcieliśmy powtarzać tego doświadczenia, a w planie mieliśmy odwiedzenie jeszcze wielu miejsc konno. Zależało nam na tym, by wypożyczyć konie bez przewodnika, bez niczyjego nadzoru i na parę dni. W tak zwanym międzyczasie zauważyliśmy, że Kirgizi są ludźmi bardzo otwartymi, jeżeli trzeba coś kupić lub załatwić, idzie się dogadać z każdym. A nawet jeśli rozmówca nie będzie w stanie bezpośrednio pomóc to poradzi, odeśle w odpowiednie miejsce. Na pastwę losu nie zostawi. To pchnęło nas to tego, by spróbować nieoficjalnego sposobu wypożyczania koni.

Doszliśmy do wniosku, że pojedziemy do wybranej losowo wioski, która nie ma prawa odznaczać się jakimkolwiek zainteresowaniem turystycznym i będziemy pytać o konie miejscowych. Tak po prostu. Zależało nam, by pojeździć w okolicy Narynia, a że akurat nie było żadnego busa jadącego na wschód od miasta, stanęliśmy przy drodze by złapać stopa. Zabrał nas mieszkaniec jednej z wiosek i zawiózł do siebie do domu. Zwierzyliśmy się mu z naszych potrzeb, a on zadeklarował pomoc, завтра утром rozpoczęło się chodzenie po wiosce i targowanie. Za trzecim podejściem na zaproponowaną przez nas cenę, 2000 somów (130 zł) za konia na trzy dni zaakceptował jeden ze znajomych naszego gospodarza. Zapłaciliśmy i od tego momentu byliśmy absolutnie wolni.

 

konno kirgistanTo było to, o co od początku mi chodziło.

Patent ten powtarzaliśmy później kilkukrotnie. Dowiedzieliśmy się przy okazji o jeszcze jednej ważnej rzeczy, którą warto wiedzieć, gdy myśli się o samodzielnym poszukiwaniu koni w Kirgistanie. W okresie letnim większość zwierząt hodowlanych, w tym także konie, wypasa się na wysokogórskich pastwiskach. Nie ma ich więc w wioskach. Są nieco wyżej/dalej, przy jurtach. Wiąże się to z wyruszeniem w głąb gór, pośród których lokalizacje jurt wcale nie muszą być oczywiste. Dlatego warto pytać. Mieszkańcy najczęściej nie tylko wskażą miejsca, do których najlepiej się udać, by wypożyczyć konie, ale i często pomogą zorganizować transport.

Ile kosztuje wypożyczenie konia w Kirgistanie?

Cennik CBT macie nieco wyżej. Natomiast wypożyczając konia na własną rękę najniżej udało nam się zejść do 400 somów za dzień. czyli ok. 25 zł. Jest to cena niewiarygodnie korzystna – w Polsce ciężko znaleźć miejsce, w którym w takiej kwocie można pojeździć konno przez godzinę. Przy jurtach godzina jazdy konnej powinna natomiast kosztować 100-200 somów. (6-12 zł).

Sprzęt

Tu różnice są dość drastyczne. Mając na uwadze jazdę konną w Kirgistanie należy raczej zapomnieć o wygodnych siodłach i strzemionach, które można idealnie pod siebie dopasować. Szczególnie w przypadku, gdy wypożyczamy konie na własną rękę. Siodła są zazwyczaj twarde: zarówno pod nie, jak i na nie kładzie się koce i kapy, by ulżyć sobie oraz zwierzęciu.  W jakimś stopniu to pomaga. Popręgi to często szmaciane pasy, które mocuje się sznurkami. Strzemiona bywają zbyt krótkie, bez możliwości regulacji. Wodze i ogłowie pozostają najbardziej prymitywnymi elementami sprzętu, będąc w wielu przypadkach jedynie zaguźlanym w odpowiednich miejscach kawałkiem sznurka. Wypożyczając konia jesteśmy właściwie skazani na to, co dostaniemy. Trzeba być elastycznym i potrafić się dostosować do warunków, jakim przyjdzie sprostać.

Poruszanie się

Większość ciekawszych miejsc do jazdy konnej w Kirgistanie znajduje się w górach (nomen omen to 90% powierzchni kraju). Najlepiej nawigować korzystając z map dostępnych w niektórych punktach CBT bądź lokalnej informacji turystycznej. Punktów, w których można zakupić dokładne mapy, nie ma w Kirgistanie zbyt wielu więc polecam zaopatrzyć się w nie przed wyjazdem.

W lecie planowanie kilkudniowych tras nie powinno być trudne. W większości dolin znajdują się skupiska jurt, gdzie można zasięgnąć języka, przenocować, zjeść czy odpocząć. Do wysokości 3000 m, w rejonach jeziora Issyk-Kul i na południe osady są rozsiane na tyle gęsto, że w czasie jednego dnia miniemy przynajmniej kilka z nich. Odwiedzając jurtę warto zapytać gdzie i jak daleko znajdują się kolejne, w których można się zatrzymać. Nie ma też na tym obszarze dłuższych odcinków bez dostępu do pitnej wody lub trawy. W takim systemie podróżuje się najwygodniej i najbezpieczniej. Nikt nie zna górskich rejonów Kirgistanu lepiej od pasterzy więc w razie wątpliwości oni powinni być pierwszym źródłem informacji. Należy jednak odróżnić pasterza od pijaczka spod wiejskiego sklepu, bo ci potrafią zupełnie niechcący wyprowadzić jeźdźca na manowce.

 

Kirgiskie konie

Z reguły niepodkute, nie cierpią chodzić po utwardzonych drogach i kamieniach. Wyraźnie mniejsze od naszych. Świetnie chodzą pod górę, nawet w stromym terenie. W kłusie kompletnie gubią się przy anglezowaniu. Takie są podstawowe różnice, które mogą zaskoczyć kogoś. kto choć chwilę próbował jeździć konno w Polsce.

Kupno konia w Kirgistanie

Ci, którzy chcieliby w Kirgistanie kupić konia i podróżować nie oglądając się zupełnie na nikogo, powinni trafić na jeden z targów zwierzęcych, które odbywają się przy większych miejscowościach w sobotę lub niedzielę wcześnie rano. Odwiedziłem targ w miejscowości At-Bashi i mogę podzielić się takimi informacjami:

ceny za konia oscylowały w granicach 900-1000$. Zakładam, że za 600-700$ też udałoby się coś kupić. Może się to wydawać drogą przyjemnością, jednak wybierając się w 2-3 tyg. podróż odpadają wszelkie koszty transportu, połowa kosztów noclegu, a na koniec wyjazdu zachodząc na jakikolwiek inny targ zwierząt i sprzedając po tej samej cenie, albo za 3/4 czy 1/2 pierwotnej ceny wychodzimy zdecydowanie na plus. Nie powinno być problemu ze sprzedażą i odzyskaniem znacznej części budżetu.

-przed zakupem dobrze byłoby konia przetestować. Jest taka możliwość, wystarczy poprosić. Najczęściej jednak koń nie będzie osiodłany co może utrudnić sprawę osobom niedoświadczonym.

-koń to jedno, drugie to sprzęt. Wszystkie potrzebne rzeczy do jazdy konnej można kupić w granicach 100$. Dostępne również na targach zwierząt. Koniecznie należy kupić sznur i kolec, który będzie bazą dla konia w miejscach, w których nie da się go do niczego przywiązać.

-czy podpisujesz jakieś dokumenty przy zakupie konia? Zdecydowanie nie. Płacisz, łapiesz konia za uzdę i idziesz z nim w stronę, która Ci się podoba.

konna podróż kirgistanGdybym jeszcze mógł w jakiś sposób ułatwić komuś konny wyjazd do Kirgistanu zapraszam do zadawania pytań.

Aha i najważeniejsze. Koń po rosyjsku to loszad’!

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Autor programu "Regionami" oraz twórca Festiwalu Podróży i Reportażu "Kontynenty". Gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 25 komentarzy

Miejsce na Twój komentarz

*