Skip to main content
search

Gruzja na przestrzeni ostatniej dekady podbiła serca polskich turystów. Trwające  do rana biesiady, rozciągające się przez cały horyzont górskie pasma i nienaciągane piękno przyrody to atuty Gruzji i całego Kaukazu, dla których głowę stracił już niejeden podróżnik. Czy w 2022 r. po Gruzji wciąż można podróżować tanio? Jak zorganizować wakacje na Kaukazie bez wydawania fortuny? Zapraszam do poradnika, z którego dowiecie się jak oszczędnie podróżować po Gruzji.

Jak tanio dotrzeć do Gruzji?

Pierwszy krok w organizowaniu podróży to oczywiście decyzja dotycząca środka transportu. Do wyboru są dwie sensowne możliwości. Podróż lądowa własnym samochodem lub podróż samolotem.

Bezpośrednie loty do stolicy Gruzji (Tbilisi) znajdziemy w ofercie LOT-u.

Samochodem do Gruzji

Podróż do Gruzji samochodem, z południa Polski do Batumi, pierwszej większej miejscowości za granicą turecko-gruzińską, to ok. 3000 km. Najszybsza trasa prowadzi przez Słowację, Węgry, Serbię, Bułgarię i Turcję. Uśredniając ceny ze wszystkich krajów, przez które trzeba przejechać (i przyjmując spalanie na poziomie 8l/100 km) sam koszt paliwa na trasie w dwie strony wyniesie ok. 3500 zł. Do tego należy doliczyć ew. koszty dróg, noclegów i wyżywienia po drodze. Podróż w jedną stronę zajmie nam 3-4 dni.

Samolotem do Gruzji

Najlepszym wariantem na podróż z Polski do Gruzji jest przelot samolotem. Z Polski do Tbilisi można dolecieć, korzystając z oferty LOT. Przewoźnik obsługuje połączenia do Gruzji właściwie z całej Polski. Dostępne są bezpośrednie loty z Warszawy oraz z przesiadką z Gdańska, Katowic, Krakowa, Lublina, Poznania, Rzeszowa, Szczecina i Wrocławia.

Ile kosztują loty z Polski do Gruzji w sezonie wakacyjnym? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, bo ceny zmieniają się bardzo dynamicznie. Porównując połączenia różnych linii lotniczych wyszło mi, że LOT ma w tym momencie najtańszą ofertę na bezpośrednie loty z Polski do Tbilisi (stan na czerwiec 2022 r.). Bagaż podręczny do 8 kg mamy w cenie.

Posiadacze karty Dużej Rodziny mogą dodatkowo skorzystać ze specjalnej zniżki. W wyszukiwarce na stronie LOT-u wystarczy wpisać numer we właściwym polu. W wynikach zobaczymy cenę po rabacie.

Karta Dużej Rodziny daje 10% zniżki od podstawy taryfy we wszystkich klasach podroży

Jak poruszać się po Gruzji?

Gruzja, jak na swoje geograficzne bogactwo, jest krajem wręcz miniaturowym. Odległości są małe, a same przejazdy często odbywają się w rodzinnej atmosferze. To sprawia, że przemieszczanie się po kraju jest niedrogie i nieuciążliwe. Z jakich środków transportu możemy korzystać, chcąc podróżować po Gruzji?

Cerkiew Cminda Sameba położona na wysokości ponad 2100 m n.p.m., w pobliżu miasteczka Stepancminda. Widok, który rozsławił Gruzję

Pociągi w Gruzji

Gruzińskie pociągi to jeden z tańszych sposobów przemieszczania się po kraju. Gruzińska sieć kolejowa jest rozwinięta umiarkowanie. Pociągi nie docierają wszędzie, co jest zrozumiałe ze względu na górzyste ukształtowanie terenu. Warto jednak zainteresować się możliwościami podróżowania po Gruzji koleją.

Przykładowe połączenia z dworca kolejowego Tbilisi:

  • Zugdidi – 3. klasa 5.50 GEL (11 zł), 2. klasa 11 GEL (22 zł). Dystans ok. 330 km.
  • Nocny do Batumi – 3. klasa 15 GEL (30 zł), 2. klasa 23 GEL (46 zł), 1. klasa 40 GEL (80 zł). Dystans ok. 370 km.
  • Poti – 3. klasa 8 GEL (16 zł). Dystans ok. 330 km.
  • Kutaisi – 3. klasa 5 GEL (10 zł), 2. klasa 10.5 GEL (21 zł). Dystans ok. 230 km.

Na dłuższe dystanse (typu Tbilisi-Zugdidi) o bilet warto postarać się kilka dni przed planowaną podróżą.

Marszrutki w Gruzji

Za to praktycznie wszędzie dojechać można marszrutką. To mały busik, najpopularniejszy środek transportu na Kaukazie. Marszrutki wyruszają z dworców autobusowych i chętnie zatrzymają się w każdym, wybranym przez pasażerów miejscu na trasie do docelowej miejscowości.

Marszrutki są najpopularniejszym i najtańszym środkiem transportu publicznego w Gruzji

Przykładowe ceny marszrutek z Tbilisi:

  • Erywań – 30 GEL (60 zł). Dystans ok. 290 km.
  • Mccheta – 1 GEL (2 zł). Dystans ok. 30 km.
  • Gori – 4 GEL (8 zł). Dystans ok. 85 km.
  • Batumi – 18 GEL (36 zł). Dystans ok. 370 km.
  • Kazbegi – 10 GEL (20 zł). Dystans ok. 155 km.

Podróż marszrutką do Kazbegi to świetna okazja na podziwianie panoram gór Kaukaz

Autostop w Gruzji

Gruzja to jeden z krajów, w którym autostopem podróżowało mi się najlepiej. Kultura podróżowania autostopem w Gruzji jest mocno rozwinięta i nikogo nie dziwi widok turystów machających kciukiem na poboczu. Na podwózkę nigdy nie czekałem dłużej niż 1,5h. Nawet na tych mniej ruchliwych trasach.

Stopem dojechałem m.in. do starożytnego skalnego miasta Uplisciche we wschodniej Gruzji

Stopowe przejazdy w Gruzji zawsze odbywały się w bardzo przyjaznej, często wręcz szampańskiej atmosferze. Zdarzało się, że kierowcy proponowali nocleg u siebie w domu. Podróżowanie stopem po Gruzji to nie tylko bardzo dobry sposób na tanie podróżowanie po kraju, ale też szansa na poznanie świetnych ludzi i gruzińskiej kultury od podszewki.

Wypożyczenie samochodu w Gruzji

Wynajmowanie auta w Gruzji ma największy sens w sytuacji, kiedy chcemy dotrzeć do mało eksplorowanych rejonów tam, gdzie stan dróg ma wiele do życzenia. W wypożyczalniach można skorzystać z samochodów osobowych, jak i  terenowych (nadają się bardziej na te poboczne, czasem nawet off-roadowe ścieżki). W ofercie gruzińskich wypożyczalni znajdują się znane marki jak np. Pajero oraz niezniszczalne Łady Nivy.

Samochód 4×4 będzie idealnym środkiem transportu do przemieszczania się po Swanetii – regionu w północno-zachodniej Gruzji słynącego z wsi z zabytkowymi, kamiennymi wieżami

Koszt wypożyczenia auta terenowego waha się pomiędzy 45-100$ za dzień. Samochód osobowy można wynająć nieco taniej – za ok. 30$ za dzień. Litr benzyny w Gruzji kosztuje aktualnie ok. 4 zł.

Taksówki w Gruzji

Nie jest to najtańszy środek transportu. Dobrze więc wiedzieć jak funkcjonują w Gruzji długodystansowe taksówki. Z tej opcji warto skorzystać, jeśli podróżujemy kilkuosobową grupą i chcemy dotrzeć do mało popularnego miejsca, do którego nie można się dostać pociągiem, ani marszrutką. Orientacyjna cena za kilometr wynosi 50-60 tetri (1 zł-1,2 zł). Taksówkarze przeważnie nie używają taksometrów, więc trzeba zastosować znaną taktykę – ustalamy cenę przed rozpoczęciem kursu. Jeśli zdecydujemy się od razu na kurs tam i z powrotem na pewno zapłacimy trochę mniej.

Przykładowe ceny za przejazd z Tbilisi:

  • Batumi w jedną stronę 210 GEL (420 zł), w dwie strony 270 GEL.
  • Kutaisi w jedną stronę 130 GEL (260 zł), w dwie strony 160 GEL.
  • Mccheta w jedną stronę 20 GEL (40 zł), w dwie strony 30 GEL.

Park Narodowy Lagodekhi to enklawa dzikiej przyrody przy granicy Gruzji z Azerbejdżanem. Poza godzinami kursowania marszrutek można dotrzeć tu taksówką

Ceny taksówek w gruzińskich miastach nie należą do wysokich. Za przejazd w obrębie głównej części Tbilisi zapłacimy 2-8 GEL (4-16 zł), co rozłożone na 4 osoby daje minimalny koszt.

Gdzie tanio nocować w Gruzji?

W ciągu ostatnich lat baza noclegowa w Gruzji bardzo się rozwinęła. Rosnąca popularność Gruzji wpłynęła na powstanie nowych hoteli, hosteli, agroturystyk i innych miejsc noclegowych. Wciąż jednak można w Gruzji nocować tanio. Ceny noclegów są poniżej średnich europejskich.

Oprócz niedrogich noclegów, które można znaleźć za pośrednictwem agregatów internetowych, polecam przede wszystkim guesthouse’y. Noclegi u kogoś w domu, na popularnych w krajach byłego Związku Radzieckiego kwaterach, są przytulne, gościnne i niedrogie.

Sighnagi to jedno z najprzyjemniejszych gruzińskich miasteczek, w którym łatwo znaleźć kwaterę

W Tblisi niedrogie noclegi w pokojach można znaleźć przy ul. Ninoshvili, Chitaia (35-50 zł). W stolicy Gruzji działają też niskobudżetowe hostele. Popularne adresy to „Why Not? Tbilisi legend hostel” i hostel Opera.

Tak wygląda Tbilisi, a co z resztą?

W innych miastach i miejscowościach nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem guesthouse’ów czy skromnego hoteliku. W miejscach bardziej turystycznych właściciele obiektów sami potrafią zagadywać na ulicy potencjalnych gości. Za noclegi w takich miejscach płaciłem w granicach od 30 zł do 60 zł w zależności od standardu, pory roku i śniadania w pakiecie.

Jak w Gruzji zjeść dobrze i tanio?

Gruzja może nie być postrzegana jako wyśniony kierunek dla smakoszy. Ja mam jednak o gruzińskiej kuchni jak najlepsze zdanie. Jedzenie zawsze było dla mnie jednym z powodów, dla których podróżowałem na Kaukaz.

Najlepsze posiłki jadałem w skromnych barach, restauracjach i guesthouse’ach. W takich miejscach można zjeść autentyczne gruzińskie potrawy przygotowane na bazie naturalnych, lokalnych składników po naprawdę dobrych cenach. Jest to więc jednocześnie sposób na smakowanie gruzińskich specjałów i oszczędne podróżowanie.

Kolacja na dachu guesthouse’u w Sighnagi

Gruzińskie dania i ceny

Jakich dań w Gruzji warto spróbować i jakie są ich ceny? Mnie do gustu najbardziej przypadły klasyki: chaczapuri i chinkali. Dania chyba najmocniej zakorzenione w tradycji gruzińskiej kuchni. Są dostępne absolutnie wszędzie. Zawsze świeże, pachnące i… tanie. Niejeden gruziński brzuch uformowany został przez lata praktyki w spożywaniu chaczapuri i chinkali. Niejeden turysta po powrocie z Gruzji złapał się za głowę, stając na wadze.

Chinkali to nic innego jak fantazyjnie zwinięte pierożki z mięsem. Tajemnicą dania jest bulion ukryty w każdym pierogu, zmuszający do specjalnego sposobu jedzenia.  Chinkali w restauracjach i barach można kupować na sztuki. Cena jednego pierożka to 50-60 teri (1 zł – 1,20 zł). 10 takich pierożków chinkali to naprawdę spory obiad.

Misternie zawijane pierożki chinkali to podstawa gruzińskiej kuchni

Każdy, kto słyszał o Gruzji, słyszał też o chaczapuri – słynnych plackach z twarogiem. W restauracjach płaciliśmy za nie 4-6 GEL (8-12 zł). Istnieje co najmniej kilka apetycznych odmian chaczapuri – kubdari (popularne w Swanetii, zamiast sera mamy mięso) i adżarskie chaczapuri (popularne w Adżarii, z jajkiem i masłem). Proste dania bywają najsmaczniejsze i nie ma na to lepszego dowodu niż chaczapuri.

Adżarskim chaczapuri można zajadać się bez końca!

Spośród wielu gruzińskich przysmaków do gustu wyjątkowo przypadły mi gruzińskie snickersy, czyli czurczchela. Orzechy w masie z soku winogronowego, kukurydzy i cukru. W zależności od wielkości – ceny od 1 GEL do 4 GEL (1,5 zł-6 zł).

Czurczchela, czyli gruzińskie snickersy

Gruzińskie bazary

Dla osób, które w podróży szczególnie poszukują smaków, świetnym przeżyciem może być również wizyta na lokalnych bazarach. Pamiętam, że właściwie w każdej większej lub mniejszej miejscowości w Gruzji, w której byłem był jakiś bazar. Tanie pomidory, arbuzy, domowe wyroby i przetwory – jest w czym wybierać. Zawiedzeni nie powinni być również degustatorzy rodzimych trunków.

Ceny na bazarach są często konkurencyjne względem sklepowych. Robienie zakupów u straganowych sprzedawców to kolejny dobry sposób na oszczędne podróżowanie po Gruzji.

Ceny produktów spożywczych w Gruzji

Żeby mieć lepsze wyobrażenie o wydatkach, jakie czekają na turystę w Gruzji, podaję uśrednione ceny podstawowych produktów spożywczych:

  • lawasz, czyli popularny na kaukazie chleb – 2 zł,
  • butelka wody 1,5 l – 2 zł,
  • 0,5l kwasu chlebowego – 80 gr,
  • 1 kg żółtego sera – 20 zł,
  • 1 kg pomarańczy – 6 zł,
  • 1 kg winogron – 7 zł,
  • 1 kg cukru – 1,5 zł,
  • 1 l mleka – 4 zł.

Świetnym przysmakiem jest też gruziński ser Sulguni. Można go dostać w całej Gruzji

Gruzja… A może Armenia lub Azerbejdżan? Jak tanio dotrzeć na Kaukaz?

Z kierunków kaukaskich Gruzja jest zdecydowanie krajem najbardziej znanym polskim turystom, ale nie jedynym wartym odwiedzenia. Świetnym pomysłem na tegoroczne wakacje może być również wypad do krajów sąsiadujących z Gruzją. Armenia i Azerbejdżan kryją mnóstwo turystycznych tajemnic trącających egzotyką. To wciąż nie do końca odkryte kierunki, gdzie wypoczynek jest wolny od tłumów i wszechobecnej w zachodnim świecie komercjalizacji.

Podobnie jak w przypadku Gruzji, najlepszą ofertą bezpośrednich lotów do Armenii i Azerbejdżanu dysponuje LOT.

Armenia z pewnością zainteresuje miłośników górskich trekkingów. Smakowitym kąskiem dla górołazów może być najwyższy szczyt Armenii – Aragats (4090 m n.p.m.). Pięknym przyrodniczym miejscem w Armenii przyciągającym turystów spragnionych wypoczynku jest jezioro Sewan. Świetnym motywem tematycznym podróży po Armenii może być też podróż szlakiem klasztorów i świątyń. Wszak Armenia jako pierwsza w historii ogłosiła się krajem chrześcijańskim.

Podróż do Azerbejdżanu to fascynujące połączenie orientalnej nowoczesności i aktywnego wypoczynku pośród wysokich, kaukaskich pasm. Warta dłuższego pobytu jest z pewnością stolica Azerbejdżanu, Baku. To najnowocześniejsze miasto Kaukazu. Pasma górskie w Azerbejdżanie są doskonałym miejscem na wielodniowe trekkingi z dala od cywilizacji. W Azerbejdżanie jest też wiele intrygująco brzmiących, unikatowych miejsc, takich jak Lachicz, Szemacha, Atesgiah, czy Gobustan.

Warto zerknąć na wakacyjną siatkę połączeń LOT-u. Może bardziej niż Gruzja do gustu przypadnie Wam właśnie Azerbejdżan? Oprócz nowego połączenia do Baku, w te wakacje uruchomiono również nowe trasy do Mumbaju w Indiach, Kairu w Egipcie, Sarajewa w Bośni i Hercegowinie oraz Prisztiny w Kosowie.

Relacje czytelników z wyjazdów do Gruzji

Jakiś czas temu czytelnicy bloga w ramach konkursu nadsyłali swoje relacje ze swoimi sposobami na tanie podróżowanie. Zerknijcie do poniższych „paragonów z podróży”, jeśli jeszcze nie macie dosyć praktycznych wskazówek dotyczących planowania wakacji w Gruzji.

Jak tanio podróżować po Gruzji? Podsumowanie

Mam nadzieję, że udało Wam się odnaleźć informacje, które pomogą zaplanować niedrogą podróż do Gruzji na własną rękę. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, śmiało zostawiajcie komentarze. A może znacie jakieś inne sposoby na niedrogie podróżowanie po Gruzji? Będzie fajnie, jeśli podzielicie się swoim doświadczeniem.

Dzięki za lekturę i udanych wojaży na Kaukaz!

Wpis powstał we współpracy z PLL LOT.

Dołącz do dyskusji! 37 komentarzy

  • Sowa pisze:

    Tak z ciekawości czytam sobie różne wpisy o Gruzji – z teraz i kiedyś. Zachwyty z kiedyś powoli odchodzą w niepamięć, ustępując miejsca smutnej teraźniejszości, gdzie ludzie zadają sobie pytanie – gdzie ta wychwalana gruzińska gościnność i niesamowity klimat?!! Wróciłam po prawie dwutygodniowej podróży ze znajomymi którzy byli już kilka razy w Gruzji. Na celownik obraliśmy sobie Swanetię z dzikim Ushguli, wioską na krańcu świata. Jak to pięknie brzmi! Gorzej w praktyce. Urządziliśmy sobie trekking z Mestii do Ushguli, miejsca które brzmi jak #1 dla chillu ze świnkami i wieżyczkami. Każdego dnia spaliśmy na dziko i mijaliśmy coraz to bardziej oddalone wioseczki… Tsvirmi, Adishi, Khalde, Iprali… co ciekawe z każdą kolejną wioską ceny w lokalnym „supermarkecie” (stodole) czy domu rosły w górę. Do tego stopnia, że za litr domowego winka chciano 25 GEL. Nie wspominając o cenach za chleb, pomidorka czy ogórka, które były kilkukrotnie większe niż w Mestii… no ale bogaty turysta (i głodny) przecież zapłaci. Negocjacje nie wchodziły w grę – bierzcie albo tam są drzwi. Porady by nie mówić po angielsku można włożyć na półkę pomiędzy książkę „O psie który jeździł koleją” i „Na jagody”, bo dzieci perfekcyjnie potrafią powiedzieć 'łan minyt. dys ys maj teritory’, innymi słowy – 10 GEL za namiot pażalsta. Podzielisz się czaczą, chlebem i serem (wszystko słono przepłacone, ser nie tylko przepłacony) z gruzinem, który przychodzi pod twój namiot o 22? Czemu nie, dla każdego starczy. Na odchodne, gruzin obiecuje nam pomoc (nie prosiliśmy) kolejnego dnia w przekroczeniu rwącej rzeki. Zapomina tylko wspomnieć, że za dwukrotność normalnej ceny. I to on sam blokuje negocjacje ceny z innymi gruzińskimi-pomagierami. Ushguli… miejsce europejskich cen (dwóch cenników również), bezcennych dań za które później jednak płaci się słono, wszędzie obecnego lecz ulotnego wifi, kosiarek o 8 rano i podejście do turysty jak do chodzącego portfela. Chyba jeszcze w żadnym miejscu nie czułam się tak źle jak tam, a podróżuję sporo. Miał być koniec świata i chill, a jest – płaćcie bo nie macie wyboru. Na koniec naszego pobytu w guesthousie (taka tam odskocznia po namiocie), zostaliśmy posądzeni o wystawienie niekorzystnej opinii na booking wystawionej przez innych polaków (co było niemożliwe, bo hotel poinformował booking, że się nie zjawiliśmy). A podsumowano nas tak wskazując każdego z osobna paluszkiem: 'Problem, Problem, Problem, problem – my niet problem’. Także w Gruzja got talent odpadliśmy. Gruzja to chyba jedyny kraj do którego nie mamy zamiaru wrócić, nasi znajomi byli zszokowani jak bardzo klimat się zmienił. Też już nie wrócą. Dla mnie Ushguli to takie Prattchetowskie Ankh-Morpork – bardzo chciałam, żeby ktoś mnie zabrał jak najdalej stąd…
    Ale! Były też i pozytywy – adżapsandali, chaczapuri adżarskie, chinkali no i przede wszystkim ludzie! Ale nie lokalsi, tylko inni backpackerzy. Doceniam także właściciela Toma’s Wine Keller w Kutaisi (młody chłopak, który pędzi winko i bimber podążając za recepturą dziada-pradziada), który sam stwierdził, że serwis w Gruzji jest straszny i stara się stworzyć miejsce, o którym czytałam na blogach – tych z kiedyś: domowym winem i jedzeniem (gotowanym przez jego mamę),uśmiechniętym gospodarzem wznoszącym toasty w tradycyjny gruziński sposób, gdzie w końcu można się wyluzować.
    Żeby nie było, spotkaliśmy też innych życzliwych ludzi, którzy zabrali nas na stopa, ale nie jest to nic niespotykanego. W Bieszczadach to przecież codzienność.

    • Bartek Szaro pisze:

      Cześć Sowo,

      dzięki za podzielenie się tymi wrażeniami. Ostatnio sporo myślałem o Gruzji i zmianach w turystyce. Nie sądziłem, że teraz wygląda to w ten sposób.

      Tak to już bywa, że te „wioseczki na końcu świata” w pierwszej kolejności stają się centrami wydzierania z turystów każdego grosza. Dużo miejsca poświęca się teraz temu, jak to etycznie powinni być turyści i podróżujący a tej etyki często brakuje drugiej stronie. Gospodarzom, którzy traktują przyjezdnych jak worek dukatów. Smutne. Tak dzieje się jednak wszędzie, gdzie kiedyś było biednie a nagle mieszkańcy dostali łatwą szansę szybkiej zmiany swojego statusu.

      Trzeba iść dalej i szukać nowych miejsc i aktywności, w których frustracja spowodowana zachowaniem miejscowych nie będzie codziennością.

      Ich odnajdywaniu również służy nasz blog 🙂

      Jeszcze raz dzięki za tę opinię.

  • Czajka Travel pisze:

    Wakacje w Gruzji w moim wykonaniu będą bardzo intensywne. Nie mogę się doczekać kiedy będę zwiedzać małe miasteczka. ; ) Super wpis i wiele dowiedziałam się. ; )

  • Sylwia pisze:

    A ja trochę z obaw a trochę z wygody wybrałam się na objazdówkę. Wiem, że pewnie wielu skwituje to śmiechem lub z politowaniem pochyli głowę nad moim losem. Ale nie każdy ma dość odwagi by wybrać się tyle kilometrów od domu, samotnie, i to na własną rękę. A tylko taką miałam perspektywę. Cóż, misja była do wykonania i się udało. A że nie samodzielnie tylko z klubem Wytwórni Wypraw to już inna sprawa. 15 dni ze zwiedzaniem, podróżą a nawet z zapewnionym wyżywieniem za ok. 3000 to wydaje mi się akceptowalna cena jak na zeszły rok. Zwiedzanie było bardzo intensywne, czasami aż za bardzo. No ale 15 dni na zwiedzanie to nie jest tak dużo, by zobaczyć Gruzję i częściowo Armenię. Odległości są spore, więc sporo się najeździliśmy. A widoki cudne. I Kazbeg i Arat robią niesamowite wrażenie. Szczególnie ten ostatni. Warto pamiętać, by zabrać ze sobą coś cieplejszego. Niby kraj leży w cieplejszym klimacie, ale są miejsca, gdzie przyda się cieplej ubrać. No i mieć „skromny” strój jak się chce wejść do co niektórych Monasterów.

    • Bartek Szaro pisze:

      Hej Sylwia,

      dzięki za komentarz.

      Dalecy jesteśmy od krytykowania osób, które podróżują w zorganizowanych grupach. Naszym zadaniem jest wspieranie tych, którzy chcą to robić na samodzielnie. Naszym zdaniem takie podróże są najciekawsze. Ale doskonale rozumiemy, jeśli ktoś ma inne potrzeby Fajnie, że dobrze się bawiłaś!

    • Radek pisze:

      Podróżowanie samodzielne czy tak jak Ty z biurem nie ma znaczenia. Najważniejsze by podróżować, by zwiedzać kolejne kraje, by doświadczać. Oczywiście nie każde biuro pozwala na takie działanie. Duże komercyjne mają tak ubogie programy, że przeważnie siedzi się w hotelu i patrzy jaki to ładny basen jest w tym kraju. Tak z ciekawości zajrzałem na stronę Wytwórni Wypraw. Mają całkiem ciekawe wycieczki i jak widzę bogate programy. Przy niektórych to nawet zastanawiam się, czy czasu na wszystko wystarcza 🙂 Widać że postawiono na intensywne zwiedzanie.

  • Celina pisze:

    Byliśmy w Gruzji dwa razy. Podróżowaliśmy z plecakami. Zarezerwowany mieliśmy tylko lot reszta to spontan. Zamierzamy kupić tam dom i przygotować kilka pokoi dla turystów. Razem z gruzińskimi przyjaciółmi chcemy pomagać turystom w planowaniu podróży i szukaniu niedrogich noclegów. Nasze wrażenia i kontakt na blogu piotr-i-celina.blogspot.com

  • Kaja pisze:

    Zakochuję się w Gruzji za każdym razem, kiedy tylko wracam do tego cudownego kraju. Tylko z samych zdjęć można odczytać, jak jest tam pięknie. Najmilej wspominam wieczory z chaczapuri i winem prosto z ich winnic.

  • Gvantsa pisze:

    Jestem Gruzinką, studiuje w Polsce ale na lato przyjechałam
    do Gruzji. Bardzo lubię spędzać czas z Polakami, dlatego zdecydowałam połączyć praca
    i hobby razem. Mogłabym być przewodnikiem, pomóc planować i organizować wakacje
    w Gruzji (max 6 osób). Rozumiem że
    czasami z biura podróży drogo kosztuje, z drugiej strony też jest trudno sam
    planować trasę nie znając język i kraj. Właśnie
    chętnie bym pomogła, pokazała piękna Gruzja w dobrych cenach. Szczególnie na prywat.
    Gvantsa.kobakhidze@gmail.com

    • Adrian pisze:

      Potwierdzam.
      Gvantsa jest świetną przewodniczką. Miałem okazję we wrześniu 2014r. być w Gruzji i tam spotkać Gvantsę. Oprowadzała nas po swojej ojczyźnie i robiła to fantastycznie. Dodam, że do dziś (27.12.2014) wycieczkę do Gruzji wspominam bardzo miło, było fantastyczne!

  • jz111 pisze:

    pociąg Lwów – Soczi (https://www.uz.gov.ua/), prom lub wodolot Soczi – Poti ; alternatywa prom Soczi – Trabzon (egzotyka wsch. Turcji daje dużo wrażeń) następnie autobusem do granicy Sarp TR i Sarpi po stronie gruzińskiej. Dalej do Batumi marszrutki lub taksówki.

  • Patrycja pisze:

    A jak się ma couchsurfing w Gruzji? 🙂

  • mery pisze:

    jak się porozumiewaliście na miejscu? po rosyjsku?

  • Anna pisze:

    Dzięki za przydatne informacje! Właśnie planuję wyjazd na wrzesień 🙂 Proszę tylko o info – dostajemy się do Kars.. i co potem?

  • Katia pisze:

    Hostel Opera już nie istnieje, natomiast za 20 GEL można pod tym adresem przenocować u wspaniałego Gruzińskiego małżeństwa. Serdecznie polecam.

    • cathy pisze:

      Opera istnieje pod nowym adresem Bogvi Street 5. Blisko stacja metra i super warunki zwlaszcza w porownaniu do poprzedniej siedziby. Atmosfera oczywiscie wspaniala, Lukasz i Mario niezwykle pomocni i zyczliwi. Bylismy w styczniu 2014.

  • Brader pisze:

    Podróż samolotem można by zaktualizować o mozliwość dotarcia do Gruzji od kwietnia 2013 roku liniami Wizzair:)

  • Artur pisze:

    Bądźmy konsekwetni w nazwenictwie, bo nas nie zrozumieją. Jeśli piszemy chaczapuri po polsku, piszmy też czacza, chinkali, czurczchela.

  • krzysztof pisze:

    bardzo fajne informacje, też polecę do Gruzji moich marzeń, to mi się  przydadzą  , dzięki!

  • Michał pisze:

    Prom ukrferry z Odessy do Batumi(właściwie spod bo z IIlicziewska jakieś 30 km) kosztował w 2010 roku w przeliczeniu na nasze niemal równe 600 pln, nie pamiętam czy było to 1500 czy 1600 hrywien. Płynie 3 dni, w cenie wyżywienie (sporo), tylko jak ktoś lubi strzelić piwko czy inny alkohol na środku Morza Czarnego to kupic zapas przed (w barku ceny bardzo europejskie). Limit bagażu 50 kg na osobe, więc chyba starczy  żeby się zaopatrzyć 😉 Bilet w sumie drogo ale przyjemnie sie płynie w towarzystwie gruzińskich kierowców 🙂 a i spokojnie można załapać od razu stopa gdzie się chce.

    pozdro.

  • Agnieszka pisze:

    Z tego co ostatnio wyczytałam  do 2014 roku Dogu Express kursuje tylko na trasie Ankara – Kars

  • Wojciech Ganczarek pisze:

    Co do taksówek

    Raz zdarzyło mi się nie jechać stopem w Gruzji: jechałem z dwoma znajomymi z Tbilisi (Didube) do Kazbegi. Mieliśmy brać marszrutkę, ale jeden z naganiających taksiarzy po drobnych negocjacjach zgodził się na cenę 10GEL za osobę. Czyli tyle co marszrutka, a szybciej i wygodniej 🙂

    Do dziś zastanawiam się, czy mu się to opłacało ; )

  • Kin Dysz pisze:

    Granica Wierchnij Łars-Kazbegi od sierpnia przepuszcza obywateli państw poza WNP, a więc i Polaków. Zaczęli 2 tygodnie po moim wyjeździe, psiajucha! 🙂

  • ja podróżowałem autostopem do i po Gruzji, więc za podróż nic nie płaciłem. Byłem we wrześniu 2012 r. z cen, które zanotowałem w wydatkach mam:
    chleb 0,5-1 GEL
    pierożki khinkhali 10szt w sklepie
    w Tbilisi
    (mrożonki) 2.5 GEL (widziałem też po 22 tetri za sztukę)
    miód 1 GEL/100g na targu w Tbilisi (przelewają do butelki ile chcesz)
    arbuz 1,2kg –  1 GEL
    wstęp do rzymskiej twierdzy Gonio, pod Batumi  1GEL – studencki 3GEL – normalny
    bilet autbuoswy w Batumi 80 tetri
    woda 5l 3.5 GEL
    belgijskie piwo Leffe 2.4 GEL
    churchkhela na drodze Tbilisi-Lagodekhi 1.50 GEL
    khachapuri 1.30 GEL w Tbilisi 3 GEL w restauracji pod Vardzią 
    internet 1-1.5 GEL/h w Batumi i Tbilisi
    orzechy włoskie w syropie 4.4 GEL

    khachapuri i chleb warto kupować w przydrożnych piekarniach tam taniej i od razu na ciepło.

    • Kacper pisze:

       Jak jest w przyszłości? 🙂

      • 🙂 w takim razie to musiał być 2011 :D, dzięki za wyłapanie błędu.
        Jeśli ktoś wybiera się stopem przez Turcję to
        granica Turecko-Gruzińska w Sarp-Sarpi ma duży ruch i łatwo o stopa,
        natomiast w okolicach Pofos jest bardzo kiepsko

        • Bartek Szaro pisze:

          Dzięki za podanie cen! 

          My właśnie jechaliśmy przez Posof i faktycznie samochodów jak na lekarstwo, ale problemu nie było.

        • Wojciech Ganczarek pisze:

          Poza tym po remoncie przejście w Sarpi wygląda jak stacja kosmiczna^^. Kto ma porównanie 2010-2011 to wie, że różnica jest niebywała: w 2010 przejście pachniało nędzą, a w 2011 jest lepsze niż wszystkie nasze stadiony na euro2012 łącznie z autostradami ; )

          Ale ja tam wolałem stare przejście i radosną, kolorową rozpierduchę po Gruzińskiej stronie, mieszankę kantorów, chaczapuri i taniego piwa

Miejsce na Twój komentarz

*