Podpowiadamy  jak tanio podróżować po Gruzji. Czym najlepiej się napchać kiedy kiszki marsza grają i jak biesiadować z Gruzinami tak, aby wszyscy byli szczęśliwi. Wybierasz się do Gruzji? Przeczytaj ten poradnik. Znajdziesz tu wiele informacji, które pomogą Ci lepiej i oszczędniej zaplanować swoją podróż.

Walutą w Gruzji jest Lari (skrót GEL). 1 GEL to 1zł 95 gr. 1 złoty to 0,50 GEL. Dla uproszczenia przyjmiemy sobie, że 1 GEL to 2 zł.

Jak tanio dotrzeć do Gruzji?

Mamy dosyć sporo opcji. Najlepiej wychodzi samolotem.

Samolotem do Gruzji:

Do Gruzji da się całkiem niedrogo dolecieć. Na niezłe oferty można trafić w “Szalonych Środach” LOTu. W ubiegłych miesiącach można było znaleźć między innymi takie perełki:

Warszawa – Tbilisi – Warszawa w listopadzie 2011 – 525 zł

Warszawa – Tbilisi – Warszawa w styczniu 2012 – 375 zł

Znalezienie taniego lotu do Gruzji z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem wcale nie jest skomplikowane. Przykładowo, jeszcze w tym roku, można polecieć tak:

Warszawa – Tbilisi – Warszawa, 05.12.12-18.12.12 – 532 zł (LOT)

Warszawa – Tbilisi – Warszawa, 31.10.12-13.11.12 – 532 zł (LOT)

Do Tbilisi można tanio polecieć z Rygi. Linie airBaltic często zabierają swoich pasażerów do stolicy Gruzji za około 400 zł w dwie strony.

Lądem do Gruzji:

Polecamy zrobić tak jak my to zrobiliśmy. Najpierw dojechać do Stambułu, a potem wsiąść w pociąg dojeżdżający do Kars (wschodnia Turcja). Nam udało się do Stambułu dojechać stopem (dobrze jest pytać kierowców TIRów na przejściach granicznych dokąd jadą i jeśli jest okazja to zabierać się z nimi). Jeśli ktoś stopować nie lubi tutaj przeczyta jak najlepiej dojechać pociągiem.

Dlaczego akurat najpierw Stambuł? Transport publiczny w Turcji jest tani i za naprawdę niewielką kasę można się przenieść do Gruzji. Wspomniany wyżej pociąg do Kars przejeżdża przez cały kraj (ok. 1900km), a kosztuje około 60zł.

Można też skorzystać z opcji autobusowej. Za bezpośredni przejazd do Tbilisi zapłacimy około 65-70$ (205-220 zł). Polecamy jednak pociąg – jest wygodny i jedzie się przyjemnie.

Promem do Gruzji:

Komu zamarzy się dobić do lądów Gruzji na łajbie powinien zainteresować się przewozami Ukrferry i LL Group. Płynąć można z Iliczewska, Odessy, Warny lub Kerchu do Poti bądź Batumi. Generalnie Ukrferry zajmuje się cargo, ale pasażerów na doczepkę również zabiera. Nigdy nie płynęliśmy, ale ponoć “rozkład jazdy” potrafi mieć spore rozrzuty. Więcej informacji na http://www.ukrferry.com/.

Przez Ukrainę i Rosję:

Niewątpliwie dobrze cenowo i czasowo wyszła by podróż przez Ukrainę i Rosję. Nie potrafię jednak znaleźć sprawdzonego info co do tego, czy faktycznie granica Kazbegi-Wierchnij Łars jest otwarta dla ruchu turystycznego. Może ktoś pomoże?

Jak poruszać się po Gruzji?

Gruzja, jak na swoje geograficzne bogactwo, jest krajem wręcz miniaturowym. Odległości są małe, krajobrazy stawiają nie raz na baczność największe marudy, a same przejazdy odbywają się w rodzinnej atmosferze.

Pociągi w Gruzji:

Gruzińskie pociągi to jeden z tańszych sposobów transportu po kraju. Nie wszędzie jednak można nimi dojechać.

Przykładowe połączenia z dworca kolejowego Tbilisi:

Zugdidi – 3 klasa 5.50 GEL ( 11 zł), 2 klasa 11 GEL ( 22 zł). Dystans ok. 330km

nocny do Batumi – 3 klasa 15 GEL ( 30zł), 2 klasa 23 GEL (46 zł), 1 klasa 40 GEL ( 80zł). Dystans ok. 370km

Poti – 3 klasa 8 GEL (16zł). Dystans ok. 330km

Kutaisi – 3 klasa 5 GEL ( 10zł), 2 klasa 10.5 GEL ( 21zł). Dystans ok. 230 km.

Ceny wg. Lonely Planet z 2008 roku. Na dłuższe dystanse typu Tbilisi-Zugdidi o bilet warto postarać się kilka dni przed planowaną podróżą.

Po dworcu w Tbilisi chodzą miłe Panie, które pomagają się rozeznać zagubionym turystom.

Strona gruzińskiego przewoźnika – http://www.railway.ge/ .

Marszrutki w Gruzji:

Za to praktycznie wszędzie dojechać można marszrutką. Dla tych co nie mieli styczności, marszrutka to mały busik, najpopularniejszy środek transportu na Kaukazie. Marszrutki wyruszają z dworców autobusowych i chętnie zatrzymają się w każdym, wybranym przez Ciebie miejscu na trasie do docelowej miejscowości. Na przykład jadąc marszrutką relacji Tbilisi – Kazbegi chcesz wysiąść w Annanuri. W takim przypadku dojeżdżając do Annanuri oznajmiasz kierowcy, że tu chcesz zakończyć podróż, on się grzecznie zatrzymuje, a Ty wysiadasz. Płaci się prawie zawsze przy … wysiadaniu! Ciężko zlokalizować na dworcach jakieś cenniki, przed wejściem do marszrutki najlepiej zapytać kierowcy ile kosztuje przejazd do danej miejscowości. Kierowcom spokojnie można wierzyć na słowo. Jeśli ktoś jednak miałby wątpliwości zawsze można zapytać o to jakiegoś współpasażera. Gruzini są przyjaźni. Co jeszcze… Bagaże zawsze staramy się upchnąć do bagażnika, jest też opcja ulokowania ich na dachu. W ostateczności bety wziąć trzeba do środka, ale uczyni to jazdę mniej komfortową 🙂 Niby się mówi, że Gruzińscy kierowcy lubią poszaleć. Jakieś tam wariactwa na drogach czasem się zdarzały, ale nic potwornego. Zniżek dla studentów zagranicznych nie odnotowaliśmy. Wszyscy bulą tak samo.

Przykładowe ceny marszrutek z Tbilisi:

Erywań – 30 GEL ( 60zł). Dystans ok. 290 km

Mccheta – 1 GEL ( 2zł). Dystans ok. 30 km

Gori – 4 GEL ( 8zł). Dystans ok. 85 km

Batumi – 18 GEL ( 36zł). Dystans ok. 370 km

Kazbegi – 10 GEL ( 20zł). Dystans ok. 155 km

Niektóre marszrutki mają też nazwę docelowej miejscowości napisaną alfabetem łacińskim.

Autostop:

Krótko i na temat. W Gruzji stopem jeździ się bardzo dobrze. Dwóch facetów najdłużej czekało na stopa godzinę i to na trasie o bardzo małym ruchu więc to jasny dowód na to, że stopuje się sprawnie.

Wypożyczenie samochodu:

Wydaje mi się, że wynajmowanie auta w Gruzji ma sens tylko wtedy, kiedy chce się dotrzeć do mało eksplorowanych rejonów, tam gdzie stan dróg ma wiele do życzenia. W wypożyczalniach można skorzystać z samochodów osobowych jak i właśnie terenowych (nadają się bardziej na te poboczne, czasem nawet off-roadowe ścieżki). Do dyspozycji światowe uznane marki jak np. Pajero oraz niezniszczalne regionalizmy tj. Łady Nivy. Z tego co udało mi się zorientować koszt wypożyczenia auta terenowego waha się pomiędzy 45-100$ za dzień. Osobówki chodzą trochę taniej – ok. 30$ za dzień. Zależy gdzie, zależy u kogo, zależy na jak długo.

Litr benzyny w Gruzji w 2011 kosztował 2.20 GEL (4.40 zł)

Kilka adresów dla zainteresowanych tematem:

  • Concord Motors, 82, str. Barnov, 0179 Tbilisi, Georgia, +995 32220960
  • CT Audio LTD, 44/II Leselidze str., Tbilisi 0105, Georgia, +995 32 999 100
  • Hertz Georgia, 44/II Lesleidze str., 0105 Tbilisi, Georgia , +995 32 9990000
  • Info Tbilisi Cars, 6, str. N. Nikoladze, +995 32182244
  • Jeep Rent, 5, Mardjanishvili Str, Tbilisi, +955 895501180
Kilka informacji na temat wypożyczenia samochodu w Gruzji można znaleźć tutaj http://www.kaukaz.pl/forum/viewtopic.php?f=3&t=3528

Taksówki:

W Gruzji istnieje ponoć powiedzenie “Lepiej mieć córkę dziwkę niż syna taksówkarza”. Nie wiem na ile jest to prawdziwe, ale podróżując taryfą w komplecie można zapłacić przyzwoitą cenę. Wiadomo, nie jest to najtańszy środek transportu, ale doszedłem do wniosku, że warto go opisać, ze względu na korzystny stosunek ceny do czasu przejazdu. Tym bardziej jeśli komuś zależy na czasie. Orientacyjna cena za kilometr wynosi 50-60 tetri ( 1zł-1zł 20gr). Taksówkarze przeważnie nie używają taksometrów więc trzeba zastosować znaną taktykę – ustalamy cenę przed rozpoczęciem kursu. Jeśli zdecydujemy się od razu na kurs tam i z powrotem na pewno zapłacimy trochę mniej.

Przykładowo z Tbilisi:

Batumi w jedną stronę 210 GEL, w dwie strony 270 GEL

Kutaisi w jedną stronę 130 GEL, w dwie strony 160 GEL

Mccheta w jedną stronę 20 GEL, w dwie strony 30 GEL

Jak na dłoni widać, że jazda w dwie strony “opłaca się” bardziej. Co by się jednak nie działo, w przypadku taksówkarzy nie używających taksometrów zawsze wypada trochę ponegocjować cenę.

Za to w skali jeżdżenia po mieście taksówka wypada bardzo korzystnie. Za przejazd w obrębie głównej część Tbilisi zapłacimy 2-8 GEL (4-16zł) co rozłożone na 4 osoby daje minimalny koszt.

Gdzie tanio nocować w Gruzji?

Przede wszystkim guesthouse’y. U ludzi na kwaterach nie jest może super komfortowo, ale zawsze przytulnie, gościnnie i niedrogo.

Gdzie ich szukać? Najlepiej przed wyjazdem sprawdzić fora kaukaskie (najlepsze http://www.kaukaz.pl/forum/). Kilka noclegowni jest już dobrze sprawdzonych, często przebywają tam Polacy. Szczególnie tyczy się to Tbilisi. Popularne adresy:

Irina Japaridze, ul. Ninoshvili 19/3 Tbilisi – 20 GEL za osobę ( 40zł)

Sofiko Tatanoszwili ul. Chitaia 4 Tbilisi – 12 GEL za osobę ( 24zł)

Jak w każdym dużym mieście skorzystać można także z hostelu. Przede wszystkim polecamy polski hostel w Tbilisi “Why Not? Tbilisi legend hostel”. 20-25 GEL za noc (40-50 zł).

Pozytywne opinie słyszeliśmy także o hostelu Opera (ul. Lagidze 6). Za łóżko zapłacimy tam od 25-30 GEL (50-60zł)

Tak wygląda Tbilisi, a co z resztą?

Na terenie innych miejscowości także nie ma problemu ze znalezieniem guesthouse’a czy skromnego hoteliku. W tych bardziej turystycznych miejscowościach widać je od razu, czasem właściciele sami zagadują potencjalnych klientów na ulicy. Właściwie wszędzie ceny będą się wahać od 10 do 30 GEL w zależności od standardu, pory roku i obecności śniadania w pakiecie.

Są też świetne miejsca do spania na dziko. Cała Swanetia, Chewsuretia, Tuszetia to raj dla osób targających ze sobą pałatkę.

Jeszcze słówko o Kazbegi. W “centrum” miasta, nad rzeką Terek jest park, który idealnie nadaje się na nocleg w namiocie i mnóstwo osób właśnie tam obozuje.

Muszę też oczywiście napisać kilka słów o gruzińskiej gościnności. Gruzini bywają bardzo mili dla przyjezdnych i może zdarzyć się, że podczas podróży zostaniecie zaproszeni na nocleg/biesiadę/posiłek do czyjegoś domu. Od Was zależy czy taką propozycję przyjmiecie, ale od razu zaznaczam, że oznaki odmowy i sprzeciwu są często tylko próbą przebicia głową muru 🙂

Jak w Gruzji zjeść dobrze i tanio?

Ceny produktów spożywczych w Gruzji są zbliżone do tych w Polsce. Z pozycji obiadowych na czoło wysuwają się pierożki khinkali i chaczapuri.

Pierożki khinkali wyglądają tak:

i w restauracjach kupuje się je na sztuki. Co jest rewelacyjne. Jeden taki pierożek kosztuje 50-60 teri (1zł-1.20zł), a 10 takich pierożków to już naprawdę spory obiad. Nawet najwięksi twardziele nie dojadają dziesiątego pierożka.

Chaczapuri, najpopularniejsze danie w Gruzji, także prezentuje się okazale:

W restauracjach płaciliśmy za nie 4-6 GEL (8-12zł). Istnieje kilka równie apetycznych odmian chaczapuri – kubdari (popularne w Swanetii, zamiast sera mamy mięso) i  adżarskie chaczapuri (popularne w Adżarii, z jajkiem i masłem).

Adżarskie chaczapuri. Na początku nie mieliśmy pojęcia jak się za to zabrać.

W restauracjach zjemy praktycznie każdy lokalny przysmak do o ok. 10 GEL (20zł). Nikt to takim posiłku z pustym brzuchem nie wyjdzie.

Oprócz tego na przegryzkę polecam gruzińskie snickersy – Churchkhela . W zależności od wielkości ceny od 1 GEL do 4 GEL (2-8zł).

tanio gruzja

Gruziński snickers

Podstawą żywienia może być także Lawasz – popularny na kaukazie chleb. Jeden taki placek kosztuje 1 GEL (2zł).

Butelka wody  1-2 GEL

Kwas chlebowy 40-50 tetri (za szklankę)

Proponuje jedzenie wszelkiego rodzaju owoców. W pamięci zapadły mi taniutkie pomidory i arbuzy. Jeśli znacie ceny jakiś przydatnych produktów (bądź też zupełnie zbędnych) napiszcie proszę w komentarzach, uzupełnimy.

Dodatkowe informacje

  • Pijąc z Gruzinami alkohol nie wznosimy toastu piwem. Tylko winem i gorzałą. Piwem jest … powiedzmy nieelegancko.
  • Tradycyjny gruziński trunek to chacha. Pędzi go spory odsetek mieszkańców i jest dosyć mocny.
  • Fajną opcją jest przelot z Tbilisi do Mestii. Samoloty latają 5 dni w tygodniu. Bilet w jedną stronę kosztuje 75 GEL (150zł) w dwie 150 GEL (300zł). Trochę więcej jak za przejazd lądem, ale różnica cen jest chyba warta zobaczenia gór Kaukazu z powietrza. Więcej tutaj http://upper-svaneti.blogspot.com/2010/12/queen-tamar-airport-in-mestia-flight.html
  • Gruzini wydają się być bardzo zafascynowani swoją tradycją, kulturą i folklorem. W Polsce mamy raczej tendencje do bagatelizowania i wyśmiewania własnych regionalizmów i prowincjonalnych zwyczajów, w Gruzji ludzie są z tego dumni i lubią to okazywać. Polecam rozmowy na ten temat, można się sporo dowiedzieć.
  • Gruzja jest ojczyzną wina.
  • Często pytano nas o katastrofę w Smoleńsku. Zdecydowanie większa część pytających była przekonana, że samolot nie rozbił się przypadkowo.
  • W Batumi jest ulica Marii i Lecha Kaczyńskiego natomiast w Tbilisi spacerować można po ulicy i skwerze im. Lecha Kaczyńskiego.
  • Z tego co zauważyłem w Gruzji popularne są dewocjonalia. W sklepikach można kupić przeróżne ikony. Od małych i trochę tandetnych, ale mimo wszystko urzekających po spore, ozłacane dzieła sztuki, które już po pierwszych spojrzeniach uduchawiają człowieka.
  • W Gruzji większość społeczeństwa zna język rosyjski. Po angielsku zaczyna radzić sobie młode pokolenie.
  • Przed wyjazdem polecam opanowanie alfabetu gruzińskiego. Sporo ułatwi.

Ikona z świętym Jerzym

Paragony, w których znajdziesz więcej przydatnych informacji o podróżowaniu po Gruzji:

Mamy nadzieję, że pomogliśmy choć trochę dowiedzieć się jak tanio podróżować po Gruzji.

Potrzebujesz innych informacji? Zostaw komentarz!

 

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Prawa półkula mózgu. Wymyśla, opracowuje, tworzy koncepcje. Pisze poradniki i dba o układ wizualny bloga. Twórca projektu "Polska Be?" oraz kurator cyklu spotkań z podróżnikami i reporterami "Kontynenty". Fan wspinaczki, nurkowania, jeździectwa. Zajada się pierogami.

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 37 komentarzy

  • Sowa napisał(a):

    Tak z ciekawości czytam sobie różne wpisy o Gruzji – z teraz i kiedyś. Zachwyty z kiedyś powoli odchodzą w niepamięć, ustępując miejsca smutnej teraźniejszości, gdzie ludzie zadają sobie pytanie – gdzie ta wychwalana gruzińska gościnność i niesamowity klimat?!! Wróciłam po prawie dwutygodniowej podróży ze znajomymi którzy byli już kilka razy w Gruzji. Na celownik obraliśmy sobie Swanetię z dzikim Ushguli, wioską na krańcu świata. Jak to pięknie brzmi! Gorzej w praktyce. Urządziliśmy sobie trekking z Mestii do Ushguli, miejsca które brzmi jak #1 dla chillu ze świnkami i wieżyczkami. Każdego dnia spaliśmy na dziko i mijaliśmy coraz to bardziej oddalone wioseczki… Tsvirmi, Adishi, Khalde, Iprali… co ciekawe z każdą kolejną wioską ceny w lokalnym “supermarkecie” (stodole) czy domu rosły w górę. Do tego stopnia, że za litr domowego winka chciano 25 GEL. Nie wspominając o cenach za chleb, pomidorka czy ogórka, które były kilkukrotnie większe niż w Mestii… no ale bogaty turysta (i głodny) przecież zapłaci. Negocjacje nie wchodziły w grę – bierzcie albo tam są drzwi. Porady by nie mówić po angielsku można włożyć na półkę pomiędzy książkę “O psie który jeździł koleją” i “Na jagody”, bo dzieci perfekcyjnie potrafią powiedzieć ‘łan minyt. dys ys maj teritory’, innymi słowy – 10 GEL za namiot pażalsta. Podzielisz się czaczą, chlebem i serem (wszystko słono przepłacone, ser nie tylko przepłacony) z gruzinem, który przychodzi pod twój namiot o 22? Czemu nie, dla każdego starczy. Na odchodne, gruzin obiecuje nam pomoc (nie prosiliśmy) kolejnego dnia w przekroczeniu rwącej rzeki. Zapomina tylko wspomnieć, że za dwukrotność normalnej ceny. I to on sam blokuje negocjacje ceny z innymi gruzińskimi-pomagierami. Ushguli… miejsce europejskich cen (dwóch cenników również), bezcennych dań za które później jednak płaci się słono, wszędzie obecnego lecz ulotnego wifi, kosiarek o 8 rano i podejście do turysty jak do chodzącego portfela. Chyba jeszcze w żadnym miejscu nie czułam się tak źle jak tam, a podróżuję sporo. Miał być koniec świata i chill, a jest – płaćcie bo nie macie wyboru. Na koniec naszego pobytu w guesthousie (taka tam odskocznia po namiocie), zostaliśmy posądzeni o wystawienie niekorzystnej opinii na booking wystawionej przez innych polaków (co było niemożliwe, bo hotel poinformował booking, że się nie zjawiliśmy). A podsumowano nas tak wskazując każdego z osobna paluszkiem: ‘Problem, Problem, Problem, problem – my niet problem’. Także w Gruzja got talent odpadliśmy. Gruzja to chyba jedyny kraj do którego nie mamy zamiaru wrócić, nasi znajomi byli zszokowani jak bardzo klimat się zmienił. Też już nie wrócą. Dla mnie Ushguli to takie Prattchetowskie Ankh-Morpork – bardzo chciałam, żeby ktoś mnie zabrał jak najdalej stąd…
    Ale! Były też i pozytywy – adżapsandali, chaczapuri adżarskie, chinkali no i przede wszystkim ludzie! Ale nie lokalsi, tylko inni backpackerzy. Doceniam także właściciela Toma’s Wine Keller w Kutaisi (młody chłopak, który pędzi winko i bimber podążając za recepturą dziada-pradziada), który sam stwierdził, że serwis w Gruzji jest straszny i stara się stworzyć miejsce, o którym czytałam na blogach – tych z kiedyś: domowym winem i jedzeniem (gotowanym przez jego mamę),uśmiechniętym gospodarzem wznoszącym toasty w tradycyjny gruziński sposób, gdzie w końcu można się wyluzować.
    Żeby nie było, spotkaliśmy też innych życzliwych ludzi, którzy zabrali nas na stopa, ale nie jest to nic niespotykanego. W Bieszczadach to przecież codzienność.

    • Bartek Szaro napisał(a):

      Cześć Sowo,

      dzięki za podzielenie się tymi wrażeniami. Ostatnio sporo myślałem o Gruzji i zmianach w turystyce. Nie sądziłem, że teraz wygląda to w ten sposób.

      Tak to już bywa, że te “wioseczki na końcu świata” w pierwszej kolejności stają się centrami wydzierania z turystów każdego grosza. Dużo miejsca poświęca się teraz temu, jak to etycznie powinni być turyści i podróżujący a tej etyki często brakuje drugiej stronie. Gospodarzom, którzy traktują przyjezdnych jak worek dukatów. Smutne. Tak dzieje się jednak wszędzie, gdzie kiedyś było biednie a nagle mieszkańcy dostali łatwą szansę szybkiej zmiany swojego statusu.

      Trzeba iść dalej i szukać nowych miejsc i aktywności, w których frustracja spowodowana zachowaniem miejscowych nie będzie codziennością.

      Ich odnajdywaniu również służy nasz blog 🙂

      Jeszcze raz dzięki za tę opinię.

  • Czajka Travel napisał(a):

    Wakacje w Gruzji w moim wykonaniu będą bardzo intensywne. Nie mogę się doczekać kiedy będę zwiedzać małe miasteczka. ; ) Super wpis i wiele dowiedziałam się. ; )

  • Sylwia napisał(a):

    A ja trochę z obaw a trochę z wygody wybrałam się na objazdówkę. Wiem, że pewnie wielu skwituje to śmiechem lub z politowaniem pochyli głowę nad moim losem. Ale nie każdy ma dość odwagi by wybrać się tyle kilometrów od domu, samotnie, i to na własną rękę. A tylko taką miałam perspektywę. Cóż, misja była do wykonania i się udało. A że nie samodzielnie tylko z klubem Wytwórni Wypraw to już inna sprawa. 15 dni ze zwiedzaniem, podróżą a nawet z zapewnionym wyżywieniem za ok. 3000 to wydaje mi się akceptowalna cena jak na zeszły rok. Zwiedzanie było bardzo intensywne, czasami aż za bardzo. No ale 15 dni na zwiedzanie to nie jest tak dużo, by zobaczyć Gruzję i częściowo Armenię. Odległości są spore, więc sporo się najeździliśmy. A widoki cudne. I Kazbeg i Arat robią niesamowite wrażenie. Szczególnie ten ostatni. Warto pamiętać, by zabrać ze sobą coś cieplejszego. Niby kraj leży w cieplejszym klimacie, ale są miejsca, gdzie przyda się cieplej ubrać. No i mieć “skromny” strój jak się chce wejść do co niektórych Monasterów.

    • Bartek Szaro napisał(a):

      Hej Sylwia,

      dzięki za komentarz.

      Dalecy jesteśmy od krytykowania osób, które podróżują w zorganizowanych grupach. Naszym zadaniem jest wspieranie tych, którzy chcą to robić na samodzielnie. Naszym zdaniem takie podróże są najciekawsze. Ale doskonale rozumiemy, jeśli ktoś ma inne potrzeby Fajnie, że dobrze się bawiłaś!

    • Radek napisał(a):

      Podróżowanie samodzielne czy tak jak Ty z biurem nie ma znaczenia. Najważniejsze by podróżować, by zwiedzać kolejne kraje, by doświadczać. Oczywiście nie każde biuro pozwala na takie działanie. Duże komercyjne mają tak ubogie programy, że przeważnie siedzi się w hotelu i patrzy jaki to ładny basen jest w tym kraju. Tak z ciekawości zajrzałem na stronę Wytwórni Wypraw. Mają całkiem ciekawe wycieczki i jak widzę bogate programy. Przy niektórych to nawet zastanawiam się, czy czasu na wszystko wystarcza 🙂 Widać że postawiono na intensywne zwiedzanie.

  • Celina napisał(a):

    Byliśmy w Gruzji dwa razy. Podróżowaliśmy z plecakami. Zarezerwowany mieliśmy tylko lot reszta to spontan. Zamierzamy kupić tam dom i przygotować kilka pokoi dla turystów. Razem z gruzińskimi przyjaciółmi chcemy pomagać turystom w planowaniu podróży i szukaniu niedrogich noclegów. Nasze wrażenia i kontakt na blogu piotr-i-celina.blogspot.com

  • Kaja napisał(a):

    Zakochuję się w Gruzji za każdym razem, kiedy tylko wracam do tego cudownego kraju. Tylko z samych zdjęć można odczytać, jak jest tam pięknie. Najmilej wspominam wieczory z chaczapuri i winem prosto z ich winnic.

  • Gvantsa napisał(a):

    Jestem Gruzinką, studiuje w Polsce ale na lato przyjechałam
    do Gruzji. Bardzo lubię spędzać czas z Polakami, dlatego zdecydowałam połączyć praca
    i hobby razem. Mogłabym być przewodnikiem, pomóc planować i organizować wakacje
    w Gruzji (max 6 osób). Rozumiem że
    czasami z biura podróży drogo kosztuje, z drugiej strony też jest trudno sam
    planować trasę nie znając język i kraj. Właśnie
    chętnie bym pomogła, pokazała piękna Gruzja w dobrych cenach. Szczególnie na prywat.
    [email protected]

    • Adrian napisał(a):

      Potwierdzam.
      Gvantsa jest świetną przewodniczką. Miałem okazję we wrześniu 2014r. być w Gruzji i tam spotkać Gvantsę. Oprowadzała nas po swojej ojczyźnie i robiła to fantastycznie. Dodam, że do dziś (27.12.2014) wycieczkę do Gruzji wspominam bardzo miło, było fantastyczne!

  • jz111 napisał(a):

    pociąg Lwów – Soczi (https://www.uz.gov.ua/), prom lub wodolot Soczi – Poti ; alternatywa prom Soczi – Trabzon (egzotyka wsch. Turcji daje dużo wrażeń) następnie autobusem do granicy Sarp TR i Sarpi po stronie gruzińskiej. Dalej do Batumi marszrutki lub taksówki.

  • Patrycja napisał(a):

    A jak się ma couchsurfing w Gruzji? 🙂

  • mery napisał(a):

    jak się porozumiewaliście na miejscu? po rosyjsku?

  • Anna napisał(a):

    Dzięki za przydatne informacje! Właśnie planuję wyjazd na wrzesień 🙂 Proszę tylko o info – dostajemy się do Kars.. i co potem?

  • Katia napisał(a):

    Hostel Opera już nie istnieje, natomiast za 20 GEL można pod tym adresem przenocować u wspaniałego Gruzińskiego małżeństwa. Serdecznie polecam.

    • cathy napisał(a):

      Opera istnieje pod nowym adresem Bogvi Street 5. Blisko stacja metra i super warunki zwlaszcza w porownaniu do poprzedniej siedziby. Atmosfera oczywiscie wspaniala, Lukasz i Mario niezwykle pomocni i zyczliwi. Bylismy w styczniu 2014.

  • Brader napisał(a):

    Podróż samolotem można by zaktualizować o mozliwość dotarcia do Gruzji od kwietnia 2013 roku liniami Wizzair:)

  • Artur napisał(a):

    Bądźmy konsekwetni w nazwenictwie, bo nas nie zrozumieją. Jeśli piszemy chaczapuri po polsku, piszmy też czacza, chinkali, czurczchela.

  • krzysztof napisał(a):

    bardzo fajne informacje, też polecę do Gruzji moich marzeń, to mi się  przydadzą  , dzięki!

  • Michał napisał(a):

    Prom ukrferry z Odessy do Batumi(właściwie spod bo z IIlicziewska jakieś 30 km) kosztował w 2010 roku w przeliczeniu na nasze niemal równe 600 pln, nie pamiętam czy było to 1500 czy 1600 hrywien. Płynie 3 dni, w cenie wyżywienie (sporo), tylko jak ktoś lubi strzelić piwko czy inny alkohol na środku Morza Czarnego to kupic zapas przed (w barku ceny bardzo europejskie). Limit bagażu 50 kg na osobe, więc chyba starczy  żeby się zaopatrzyć 😉 Bilet w sumie drogo ale przyjemnie sie płynie w towarzystwie gruzińskich kierowców 🙂 a i spokojnie można załapać od razu stopa gdzie się chce.

    pozdro.

  • Agnieszka napisał(a):

    Z tego co ostatnio wyczytałam  do 2014 roku Dogu Express kursuje tylko na trasie Ankara – Kars

  • Wojciech Ganczarek napisał(a):

    Co do taksówek

    Raz zdarzyło mi się nie jechać stopem w Gruzji: jechałem z dwoma znajomymi z Tbilisi (Didube) do Kazbegi. Mieliśmy brać marszrutkę, ale jeden z naganiających taksiarzy po drobnych negocjacjach zgodził się na cenę 10GEL za osobę. Czyli tyle co marszrutka, a szybciej i wygodniej 🙂

    Do dziś zastanawiam się, czy mu się to opłacało ; )

  • Kin Dysz napisał(a):

    Granica Wierchnij Łars-Kazbegi od sierpnia przepuszcza obywateli państw poza WNP, a więc i Polaków. Zaczęli 2 tygodnie po moim wyjeździe, psiajucha! 🙂

  • Michał Wypych napisał(a):

    ja podróżowałem autostopem do i po Gruzji, więc za podróż nic nie płaciłem. Byłem we wrześniu 2012 r. z cen, które zanotowałem w wydatkach mam:
    chleb 0,5-1 GEL
    pierożki khinkhali 10szt w sklepie
    w Tbilisi
    (mrożonki) 2.5 GEL (widziałem też po 22 tetri za sztukę)
    miód 1 GEL/100g na targu w Tbilisi (przelewają do butelki ile chcesz)
    arbuz 1,2kg –  1 GEL
    wstęp do rzymskiej twierdzy Gonio, pod Batumi  1GEL – studencki 3GEL – normalny
    bilet autbuoswy w Batumi 80 tetri
    woda 5l 3.5 GEL
    belgijskie piwo Leffe 2.4 GEL
    churchkhela na drodze Tbilisi-Lagodekhi 1.50 GEL
    khachapuri 1.30 GEL w Tbilisi 3 GEL w restauracji pod Vardzią 
    internet 1-1.5 GEL/h w Batumi i Tbilisi
    orzechy włoskie w syropie 4.4 GEL

    khachapuri i chleb warto kupować w przydrożnych piekarniach tam taniej i od razu na ciepło.

    • Kacper napisał(a):

       Jak jest w przyszłości? 🙂

      • Michał Wypych napisał(a):

        🙂 w takim razie to musiał być 2011 :D, dzięki za wyłapanie błędu.
        Jeśli ktoś wybiera się stopem przez Turcję to
        granica Turecko-Gruzińska w Sarp-Sarpi ma duży ruch i łatwo o stopa,
        natomiast w okolicach Pofos jest bardzo kiepsko

        • Bartek Szaro napisał(a):

          Dzięki za podanie cen! 

          My właśnie jechaliśmy przez Posof i faktycznie samochodów jak na lekarstwo, ale problemu nie było.

        • Wojciech Ganczarek napisał(a):

          Poza tym po remoncie przejście w Sarpi wygląda jak stacja kosmiczna^^. Kto ma porównanie 2010-2011 to wie, że różnica jest niebywała: w 2010 przejście pachniało nędzą, a w 2011 jest lepsze niż wszystkie nasze stadiony na euro2012 łącznie z autostradami ; )

          Ale ja tam wolałem stare przejście i radosną, kolorową rozpierduchę po Gruzińskiej stronie, mieszankę kantorów, chaczapuri i taniego piwa

Miejsce na Twój komentarz

*