Skip to main content
search

Wizytom na pograniczach zawsze towarzyszy dodatkowa ekscytacja. Pogranicza emanują mieszaniną kultur, zawiłościami historii, poczuciem bycia na skraju. Pogranicza to miejsca, które sprzyjają odkrywaniu. Wybierzmy się zatem w odkrywczą wędrówkę po fascynującym pograniczu polsko-ukraińskim.

Drewno i kamień. Polsko-ukraińskie pogranicze. Mniej znane Podkarpacie

W tym celu przenosimy na Podkarpacie. A konkretnie w jego północno wschodni koniuszek, przylegający do polsko-ukraińskiej granicy. Zerknijcie na mapę na końcu wpisu. To od Przemyśla “w górę”.

Podkarpacie większość turystów kojarzy przez pryzmat Bieszczadów, ale są tu też inne mniej znane lecz nie mniej atrakcyjne wątki, którymi warto się zainteresować i przyjechać na dłużej.

Jednym z regionów Podkarpacia, który jest solidnie nasycony wartościowymi i nastrojowymi miejscami jest polsko-ukraińskie pogranicze. Można je zwiedzać i odkrywać na wiele sposobów.

Ja postanowiłem skupić się na dwóch motywach wyróżniających pogranicze. Architekturze drewnianej i… kamieniarce bruśnieńskiej. Istotnym elemencie podkarpackiego krajobrazu (ale i nie tylko!), który nieustannie zasługuje na promowanie.

Zatem przed Wami przewodnik tematyczny po podkarpackim polsko-ukraińskim pograniczu. Podążamy śladem drewna i kamienia. Finezji i trwałości.

Solidny dzień intensywnego zwiedzania. Lub dwa dni spokojnego wgryzania się w temat.

Cerkiew Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Chotyńcu

Trasę zaczynamy w Chotyńcu, niedaleko Przemyśla. Na start bardzo mocny akcent. Jeden z najpiękniejszych i najbardziej wartościowych zabytków architektury drewnianej w regionie. Choć pewnie i w Polsce. Cerkiew w Chotyńcu. Stojąca dumnie na wzniesieniu pośród starodrzewia konstrukcja liczy sobie już ponad 400 lat. Od 2013 cieszy się wpisem na światową listę dziedzictwa UNESCO. Cerkiew została wzniesiona w stylu halickim.

Co takiego wyjątkowego ma cerkiew w Chotyńcu, czego mogą nie mieć inne? Cerkiew jest czwórdzielna, czyli oprócz prezbiterium, nawy i babińca posiada jeszcze przedsionek. To coś ponad standard, bo najczęściej cerkwie są trójdzielne. Choć “czwórdzielność” jeszcze nie świadczy o jej wybitności.

Proporcje oraz kształt wszystkich komponentów wypadają w Chotyńcu wyjątkowo zgrabnie dzięki czemu cała bryła prezentuje się niezwykle okazałe. Warto przyjrzeć się jej dokładnie z każdej strony. Jest to konstrukcja o niepowtarzalnych walorach architektonicznych, z których najbardziej przykuwającym uwagę są chyba trzy ośmioboczne kopuły nakrywające babiniec, nawę i prezbiterium.

Obchodząc cerkiew powinniście bez kłopotu odnaleźć wejście na balkon, który jest udostępniony dla zwiedzających. Jeśli cerkiew jest otwarta będziecie mogli przejść stąd na chór i spojrzeć na wnętrze z góry. By zwiedzić cerkiew także w środku zadzwońcie pod numer zapisany na kartce, która jest na drzwiach wejściowych.

Zdecydowanie warto zajrzeć do środka bo wnętrze kryje jeden z największych atutów cerkwi, czyli polichromię. Ale nie byle jaką, oj nie. Malowidła przedstawiające “Sąd Ostateczny” w cerkwi w Chotyńcu powstały w XVIII wieku i są… bardzo charakterne. Stare malowidła w cerkwiach są nie tylko mocne wizualnie, ale często możemy z nich także wiele wyczytać.

Oglądając malowidło w cerkwi w Chotyńcu być może zwrócicie uwagę na ubiór postaci sędziego. Kolorowe pasy to odwzorowanie ówczesnej szlacheckiej mody. Skąd moda szlachecka na cerkiewnej polichromii? Powstanie malowidła trzeba było opłacić. Jeśli znalazł się zewnętrzny fundator, w tym przypadku znalazł się pewien szlachcic, mógł on w sprytny sposób zaingerować w treść malunku i przemycić do niego jakąś treść.

Tak jest właśnie w przypadku postaci sędziego w “Sądzie Ostatecznym”, który ma na sobie modne ówcześnie szlacheckie wdzianko.

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Młynach

cerkiew mlyny

Rzut beretem od cerkwi w Chotyńcu znajduje się cerkiew w Młynach. Ta cerkiew z kolei jest dwudzielna – składa się z tylko z nawy i prezbiterium. Natomiast w tym wypadku nie ma to dużego wpływu na jej gabaryty. Wręcz przeciwnie – prezentuje się naprawdę okazale. Mają szczęście wszyscy ci, którzy lubią łapać różne perspektywy. Dookoła powstałej gdzieś na przełomie XVII i XVIII wieku cerkwi w Młynach jest mnóstwo przestrzeni i przyglądanie się jej bryle w całości nie stanowi kłopotu.

Gdybyście chcieli znaleźć jakieś podobieństwo pomiędzy cerkwią w Chotyńcu a cerkwią w Młynach to jak najbardziej możecie. Kopuła nad nawą cerkwi w Młynie również została wzniesiona na ośmiobocznym bębnie. Mówiąc bardziej po ludzku: ta wieżyczka na środku cerkwi też ma osiem ścianek.

Najważniejszą ciekawostką związaną z cerkwią w Młynach jest natomiast fakt, że proboszczem tutejszej parafii był swego czasu Michał Werbycki, autor muzyki do ukraińskiego hymnu. Obok cerkwi znajduje się jego grób.

Cerkiew św. Dymitra Męczennika w Łukawcu

Kierujemy się na północ. Trzeci przystanek jest 23 km dalej, w Łukawcu. Drewniana cerkiew i te dwa niesamowite dęby rosnące w jej najbliższym sąsiedztwie. Ciekawe co jest starsze: drzewa, czy cerkiew z 1701 roku? Najprawdopodobniej jest to trzecia cerkiew zbudowana w Łukawcu, więc możliwe, że drzewa rosły w tym miejscu wcześniej, w towarzystwie poprzednich cerkwi. W 1987 roku sama mogła przejść do historii, ale pożar udało się powstrzymać i zniszczeniu uległa tylko jej zachodnia część.

Cerkiew w Łukawcu nie powala rozmiarami, ale zapada w pamięć dzięki swojej prawie kwadratowej nawie przykrytej lekką, czworoboczną kopułą. Najlepiej ogląda się ją od strony wschodniej i południowej. Przy czym patrząc od południa uważajcie żeby nie wpaść do sadzawki. Teren jest podmokły.

Cerkiew w Łukawcu stoi pusta. Wnętrze nie jest udostępnione zwiedzającym. Pozostaje obejrzenie jej z zewnątrz.

Cmentarz w Sieniawce

Na początek odwiedziliśmy trzy cerkwie. Za nami więc mała “drewniana” rozgrzewka. Teraz pora na pierwsze akcenty kamienne i premierowe zetknięcie z kamieniarką bruśnieńską. Drugim elementem krajobrazu pogranicza, któremu można poświęcić sporo miejsca i czasu.

Na północny wschód od Łukawca, między Budomierzem a Hutą Kryształową można znaleźć leśny cmentarz, który jest pozostałością po wsi Sieniawka. Sieniawka była całkiem sporych rozmiarów wsią. Przed II wojną światową liczyła ok. 1000 mieszkańców, z czego 90% to mieszkańcy pochodzenia ukraińskiego. Przed wojną tak zresztą wyglądała struktura demograficzna wielu wsi w tej okolicy.

Cmentarz jest zlokalizowany na podłużnym wzniesieniu w środku lasu, przez co łatwiej dostają się do niego promienie słońca. Akcent dodający miejscu magii. Żeby do niego dotrzeć trzeba przejść od drogi jakieś 200-300 metrów. Można to zrobić po ledwo widocznej ścieżce lub na przełaj.

Do naszych czasów przetrwało około 100 nagrobków wytworzonych przez kamieniarzy z ośrodka w Starym Bruśnie. Należał do niego m.in. pochodzący z Sieniawki Wasyl Gudz, który jest autorem niektórych tutejszych nagrobków. Najstarsze nagrobki, jakie można znaleźć na cmentarzu w Sieniawce są datowane na I poł. XIX wieku.

Spacerując na skraj cmentarza w Sieniawce można też dostrzec cerkwisko, czyli miejsce, w którym niegdyś stała cerkiew.

Kamieniarze z Brusna

Pierwsza wzmianka o mieszkańcach Brusna zajmujących się kamieniarstwem pochodzi z 1655 roku choć niemal pewne jest, że tradycje kamieniarskie narodziły się w Bruśnie dużo wcześniej. Początkowo bruśnieńscy kamieniarze zajmowali się wyrabianiem żaren oraz kamieni budowlanych. Prace artystyczne, w tym krzyże i nagrobna sztuka sepulkralna pojawiły się w ich repertuarze najprawdopodobniej początkiem XIX wieku.

Jak znaczącym i uznanym ośrodkiem kamieniarskim było Brusno niech świadczy fakt, że do dziś zachowały się tysiące krzyży i nagrobków wykonanych w Bruśnie, które wciąż można odnaleźć w miejscowościach w Polsce i na Ukrainie oddalonych od Brusna o prawie 100 lub więcej kilometrów, np. we Lwowie, Pruchniku czy w Lipiu w Bieszczadach.

Cerkiew św. Paraskewy w Radrużu

Dalej trzymamy się kierunku północno wschodniego, drogi biegnącej możliwie blisko granicy i za 13 km docieramy do Radruża.

Radruż to w moich oczach absolutna czołówka najpiękniejszych i najciekawszych drewnianych obiektów sakralnych w Polsce. Styl halicki. XVI wiek. Uważana za najstarszą, drewnianą cerkiew w Polsce. Funkcja obronna. Niesamowita akustyka w środku. Porywające historie i legendy związane z cerkwią i jej najbliższym otoczeniem.

Jeśli komuś dopiero co zaświeciła się w głowie lampka z napisem “architektura drewniana” i myśli od czego by tu zacząć, żeby złapać bakcyla – Radruż będzie idealny. Skraj Polski, wiem, ale tak naprawdę to tylko wzbogaca wrażenia.

Po kilka słów więcej o fenomenie Radruża i garść praktycznych informacji (w tym kiedy we wnętrzach odbywają się koncerty) zapraszam do osobnego wpisu: cerkiew w Radrużu.

Przed wejściem na teren zespołu cerkiewnego natkniecie się na cmentarz z bruśnieńskimi nagrobkami.

Kim była święta Paraskewa?

Pewnie już zwróciliście uwagę, że wiele z opisywanych na blogu cerkwi jest pod wezwaniem świętej Paraskewy. I rzeczywiście, w Polsce takich cerkwi mamy ponad 30. Kim była popularna “Petka”? Św. Paraskewa to jedna z najważniejszych świętych kościoła wschodniego. Pochodziła z pobożnej bułgarskiej rodziny. Żyła w XI wieku. Zmarła w wieku zaledwie 27 lat. Część swojego życia spędziła w Ziemi Świętej, gdzie prowadziła ascetyczny tryb życia. Pielgrzymujący do jej grobu często doznają cudownych uzdrowień. Imię Paraskewa można przetłumaczyć jako Piątek. Otrzymała je na część upamiętnienia męki Jezusa.

Cerkiew św. Paraskewy w Nowym Bruśnie

Odbijamy od granicy i kierujemy się teraz na północny zachód. Po 12 km przystanek Nowe Brusno.

Była najstarsza drewniana cerkiew w Polsce. Teraz macie do czynienia z jedną z nowszych konstrukcji. A dokładnie z rekonstrukcją cerkwi z Nowego Brusna.

Pierwsza cerkiew w Nowym Bruśnie powstała w 1713 roku. Widok, który macie przed sobą to odwzorowanie tej właśnie pierwszej nowo bruśnieńskiej cerkwi. Remont zakończył się w 2019. Ale to nie jest też tak, że to po prostu zupełnie nowe bale i dach. Jeśli spojrzycie na ścianę od strony wschodniej bez problemu dostrzeżecie zabytkową substancję poprzedniczki.

Nowe Brusno to jedno z tych miejsc pogranicza polsko-ukraińskiego, gdzie motyw drewna płynnie łączy się z motywem kamiennym. Zaraz za cerkwią możecie podejść i zobaczyć cmentarz z bruśnieńskimi nagrobkami. Wśród nich znajduje się nagrobek Stanisława Białobrzeskiego, właściciela Brusna. Do odszukania dla bardziej dociekliwych.

Cmentarz w Starym Bruśnie

Z Nowego Brusna przeskakujemy do Starego Brusna. Bliziutko. Ledwie 3 km.

I wchodzimy na teren najbardziej niesamowitego cmentarza w Europie. Środek lasu. Cisza. I ponad 300 niesamowitych nagrobków stworzonych przez bruśnieńskich kamieniarzy.

Stare Brusno było kiedyś jedną z najważniejszych wsi Roztocza Południowego. Funkcjonował tu słynny ośrodek kamieniarzy, który miał ponadregionalny charakter i wielowiekową tradycję. Do II wojny światowej sąsiadujące ze sobą wsie Nowe Brusno, DeutschBach (dzisiaj Polanka Horyniecka) i Stare Brusno liczyły ponad 2000 mieszkańców. Stare Brusno było zamieszkane głównie przez Ukraińców, DeutshBach przez Niemców a Nowe Brusno przez Polaków. Można powiedzieć, że była to “wiejska metropolia” z prawdziwego zdarzenia.

Po II wojnie światowej mieszkańców Starego Brusna wysiedlono. Po ośrodku kamieniarskim pozostał cmentarz, który z czasem obrósł las.

Cmentarz w Starym Bruśnie upamiętnia nie tylko pochowanych na nim zmarłych, ale również kilkaset lat tradycji i rozwoju lokalnej sztuki kamieniarskiej, która określiła swój unikalny charakterystyczny styl. Jeśli cmentarz może zachwycać – ten z pewnością zachwyca. Jeśli na cmentarzu można wychwycić ulotność, chwilowość życia – to właśnie w Starym Bruśnie. Jeśli na cmentarzu można poczuć dreszczyk emocji – w Bruśnie na pewno go nie zabraknie. Miejsce absolutnie wyjątkowe i niepodrabialne.

Kamieniarze z Brusna

Setki nagrobków wykutych w Bruśnie pozostają bez podpisu autora, ale wiele jest również takich, które możemy zidentyfikować i przypisać do konkretnego twórcy. W Starym Bruśnie żyły całe rodziny, których męscy członkowie zajmowali się kamieniarstwem. Jako znakomitych kamieniarzy historia zapamiętała rodziny Lubyckich, Kuźniewiczów, Bumbarów czy Chmielów. Z wyjątkiem Grzegorza Kuźniewicza, który uczył się we Lwowie wszyscy bruśnieńscy kamieniarze byli samoukami a wiedza przechodziła z ojca na syna.

Ostatni kamieniarz bruśnieński, Mieczysław Zaborniak, zmarł w 2017 roku.

Krzyż Danyły na Chmielach

Bruśnieńscy kamieniarze tworzyli nie tylko nagrobki, ale również różnego rodzaju krzyże. Np. krzyże wotywne, czyli Bogu w podzięce lub w konkretnej intencji, które miały chronić miejscową ludność przed różnymi klęskami.

Jeden z takich okazałych krzyży możecie odnaleźć na dawnej drodze prowadzącej ze Starego Brusna do Chmieli. Dojazd do tego miejsca samochodem może wyjść dość niezgrabnie. Najlepiej zostawić samochód pod gospodarstwem agroturystycznym “Polanka” i przejść drogą 1,5 km. Tak jest nawet lepiej. Dotarcie pieszo do krzyża Danyły pozostawia wrażenie odkrycia tajemnicy.

Krzyż został wystawiony w 1841 przez Danyło Iliaszewycza, kamieniarza z Chmieli. Jest bardzo okazały – mierzy ok. 3 metrów. Najprawdopodobniej w miejscu, w którym stoi krzyż było kiedyś główne skrzyżowanie we wsi.

Cmentarz w Starej Hucie

Wyroby ośrodka kamieniarskiego Starego Brusna są widoczne w regionie pogranicza bardzo wyraźnie i na tym jego odcinku można je spotkać właściwie na każdym kroku.

Wyjątkowym miejscem, w którym można podziwiać kunszt kamieniarzy bruśnieńskich jest na pewno cmentarz w Starej Hucie. Ponad 280 nagrobków, które się na tym cmentarzu znajduje zostało odrestaurowanych w latach 2014-2019 staraniem Fundacji Światłoczułość i Stowarzyszenia Magurycz. Do 2013 roku cmentarz był zaniedbany i zarośnięty.

Cmentarz w Starej Hucie (która dziś jest dość niewielką wsią) robi ogromne wrażenie w ogóle, gdy spojrzymy na niego jako całość, i w szczególe, kiedy zaczniemy przyglądać się kolejnym nagrobkom – widniejącym na nich inskrypcjom i zdobieniom.

Stara Huta funkcjonowała jako zakład hutnictwa szkła przy Starym Bruśnie. Stąd też nazwa miejscowości.

Cerkiew św. Paraskewy w Łówczy

Ze Starej Huty jest już tylko 7 km do Łówczy, gdzie znajduje się jedna z najpiękniej położonych cerkwi pogranicza.

Obecna cerkiew w Łówczy została zbudowana na początku XIX wieku z inicjatywy Jana Matczyńskiego, dziedzica wsi. Wtedy, zgodnie z jego wolą, nadano cerkwi wygląd kościoła rzymskokatolickiego, zarówno wewnątrz jak i zewnątrz. Czyli cerkiew, ale jednak wyglądająca jak kościół. Brzmi jak kompromis.

Z jednej strony teren cerkwi zamyka głęboki jar z potokiem Łówcza, z drugiej rozległa łąka z samotnie stojącym drzewem. W odległości 300-400 metrów od cerkwi można wejść na teren cmentarza, na którym nie brakuje wyjątkowych bruńsnieńskich nagrobków.

Łówcza to kolejne miejsce na pograniczu, w którym światy drewna i kamienia uzupełniają się.

Cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Kowalówce

Z Łówczy jedziemy na zachód kolejne 12 i zatrzymujemy się w Kowalówce.

Cerkiew w Kowalówce również do najmłodszych nie należy. Jest kilka wersji co do daty jej budowy. Możemy przyjąć bezpieczną, że powstała w latach 60. XVIII wieku. Przez szalowanie, czyli dodanie z zewnątrz dodatkowej warstwy desek i blaszany dach cerkiew wygląda bardzo jednolicie. Jest szaro-popielata. Właściwie jedynym elementem bryły, który jakoś przełamuje tę kolorystyczną masywność są niewielkie okna. Chyba właśnie ta kolorystyka i kontrast najbardziej podobają mi się w cerkwi w Kowalówce.

Z elementów konstrukcyjnych pewnie uwagę może zwrócić też zadaszenie przed babińcem podparte pięcioma kolumnami.

W 1915 roku cerkiew ucierpiała w wyniku ostrzału w ramach prowadzonych działań wojennych. Po 7 latach udało się jej przywrócić pełny kształt.

Cerkiew otoczona jest drobnym płotem oraz bujnymi drzewami i ten widok jest dla oka najprzyjemniejszy z większej odległości od strony południowej.

Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gorajcu

Ostatnie miejsce, do którego tym razem zapraszam na pograniczu to Gorajec. Z jedną z najstarszych drewnianych cerkwi w regionie. I na pewno też jedną z najpiękniejszych.

Cerkiew w Gorajcu jest datowana na XVI wiek. Badacze przekonali się o tym dopiero w 1995 roku, kiedy w cerkwi dokonano sensacyjnego odkrycia. Podczas remontu odsłonięto malowany na ścianie ikonostas, co pozwoliło stwierdzić, że cerkiew jest o 200 lat starsza, niż pierwotnie przepuszczano.

Cerkiew w Gorajcu można zwiedzić z audioprzewodnikiem bądź w towarzystwie gospodarzy Chutoru Gorajec, który znajduje się vis a vis cerkwi.

Jadąc spod cerkwi w stronę Cieszanowa przy skrzyżowaniu natkniecie się na kolejny charakterystyczny dla regionu polsko-ukraińskiego pogranicza element, czyli krzyż pańszczyźniany. Krzyże pańszczyźniane były fundowane przez lokalnych chłopów na pamiątkę uwłaszczenia, do którego doszło w Galicji 1848 roku. Podobnych krzyży jest w okolicy kilkanaście. Inny, łatwo dostępny i dobrze zachowany możecie znaleźć w Chotylubiu. Lokalizacja zaznaczona na mapce poniżej.

krzyz panszczyzniany roztocze

Krzyż pańszczyźniany w Gorajcu

chotylub roztocze krzyz

Krzyż pańszczyźniany w Chotylubiu

Mapa drewnianych i kamiennych smaczków polsko-ukraińskiego pogranicza

8
drewnianych cerkwi
6
zabytków kamieniarki bruśnieńskiej

Na trasie najciekawszych drewnianych smaczków polsko-ukraińskiego pogranicza

Niniejszy wpis na blogu powstał przy pomocy finansowej Unii Europejskiej w ramach Programu Współpracy
Transgranicznej Polska-Białoruś-Ukraina 2014-2020. Odpowiedzialność za jej zawartość leży wyłącznie po
stronie Podkarpackiej Regionalnej Organizacji Turystycznej i nie może być w żadnym przypadku traktowana
jako odzwierciedlenie stanowiska Unii Europejskiej IZ lub Wspólnego Sekretariatu Technicznego Programu
Współpracy Transgranicznej Polska-Białoruś-Ukraina 2014-2020.
Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Oprócz bloga prowadzi także autor na YouTube o zrównoważonej turystyce. Twórca największego w Polsce cyklu spotkań łączących podróżowanie i reportaż "Kontynenty | spotkaj podróżników" oraz gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Miejsce na Twój komentarz

*