Top 10 noclegów na Islandii

 Islandia to chyba najlepsze miejsce w kosmosie do nocowania na łonie natury. Na plecakowiczów czekają 5* kratery wulkanów, SPA w rowach tektonicznych i wodne łóżka w cieniu lodowców. Oto zestawienie 10 najbardziej spektakularnych miejsc do spędzenia nocy na jakie natrafiliśmy podczas naszej podróży na Ultima Thule.

10. Nad fiordem

Było już po 1:00 w nocy, więc słońce powoli chowało się za horyzontem, żeby zaraz zacząć wznosić się ponownie. Szukaliśmy miejsca na spędzenie nocy, bez większych oczekiwań. W końcu byliśmy w mieście. Akureyri – największy ośrodek północnej Islandii ze swoimi 17 tys. mieszkańców jak na tamtejsze warunki prezentował się całkiem pokaźnie, więc rozbicie namiotu byle gdzie raczej nie wchodziło w grę. Po małej dyspucie, podczas której wymieniliśmy z Bartkiem wszelkie możliwe argumenty, podparte latami badań, dotyczące najlepszego usytuowania namiotu trafiliśmy na wzgórze nad miastem, na którym znajdowała się polanka stworzona wręcz do spędzenia w niej nocy. 

Nad fjordem

Na mapie tanich noclegów:

akureyri

9. We wraku samolotu

Kiedy mocno wieje i pada człowiek nie wybrzydza. Każda osłona i dach nad głową będzie lepsza od przemoczonego namiotu. A jeśli to może być wrak samolotu amerykańskiej armii? Tym lepiej. W tym wraku ostatecznie nie spaliśmy, ale nadaje się do tego celu idealnie i gdybyśmy trafili do niego nie rano, a popołudniu z pewnością spędzilibyśmy tam noc.

Dakota

Wymiary w środku są idealne do rozbicia namiotu.

Wymiary w środku są idealne do rozbicia namiotu.

8. W rowie tektonicznym

Pośrodku pola magmy, w ukrytym pod powierzchnią pęknięciu ziemskiego płaszcza znajduje się najlepsze SPA na całej wyspie. Do dyspozycji wygodne drewniane podesty do spania, podgrzewanie podłogowe i jacuzzi z geotermalną wodą o temperaturze 40 stopni dostępne całą 24h. Za noc w takich luksusach musimy zapłacić nic + VAT.

Tektoniczne SPA

 Spot reklamowy tektonicznego SPA pod hasłem: “W rowie zawsze cieplej!”


7. W koszu na śmieci

A było to przy wodospadzie Gulfoss od którego dął lodowaty, mokry wiatr i wnikał w najbardziej ukryte struktury naszych ciał…

gulfoss

Tak tak, nie ma się co śmiać. Na zewnątrz było tak zimno i tak wiało, że każdy kto wszedłby do tego czyściutkiego, cieplutkiego kontenera chciałby tam spędzić noc. Ostatecznie Bartek nie dał się przekonać i rozbiliśmy się obok w namiocie. O 5 rano było mi już tak zimno, że prawie godzinę biegałem i spacerowałem po okolicy żeby się rozgrzać przeklinając w myślach swój brak uporu. W koszu wyspałbym się jak cesarz…

 

6. W opuszczonym basenie

O tym jak tam trafiliśmy Bartek pisał już w poście Abandoned Day. Nie mogłem jednak pominąć tego noclegu w zestawieniu. Do dyspozycji mieliśmy własny pokój i prywatny ciepły basen w cieniu Eyjafjallajökull.

w opuszczonym basenie

 

5. W kraterze wulkanu

 

nocleg w kraterze

DSC_0266

DSC_0270

nocleg w kraterze

Nie mogliśmy się powstrzymać przed rozbiciem namiotu w tym miejscu. Wreszcie Dazzler znalazł godną siebie ekspozycję. Noc nas w kraterze nie zastała, ale z pewnością polecić możemy wszystkim głodnym noclegowych wyzwań podróżniczkom. A tak to wygląda z góry na mapie tanich noclegów:

w kraterze

4. W gorącej rzece

Naszą pierwszą noc na Islandii spędziliśmy w miejscu, w którym z gór na północ od Hveragerði wypływa gorąca rzeka. Gdybym był zmiennocieplny chciałbym mieszkać właśnie tutaj. Woda ma tak idealną temperaturę, że nawet nie wiedziałem kiedy, a już smacznie chrapałem leżąc zanurzony w rzece z głową wspartą o kamień. Do namiotu przenieśliśmy dopiero wtedy gdy słońce zamiast opadać, zaczęło ponownie wznosić się do góry.

DSC_0097

DSC_0109

3. Nad lodowym jeziorem

Niby wiało. Niby było zimno. Niby padało całą noc i z powodu awarii systemu dazzler-plandeka rano wszystko mieliśmy mokre. Ale jakby tak trochę wysilić wyobraźnię… Dlatego zaczynając od początku. Zamówiliśmy sobie nocleg w lodowym hotelu z najlepszym widokiem za oknem jaki można było sobie wyobrazić. Lodowiec był daleko, nie chciało nam się do niego iść, więc obsługa włączyła nam wiatr dmący z jego kierunku, żebyśmy mogli nawdychać zapachów setek lat historii ukrytej w wiecznym lodzie. Nigdy nie spaliśmy też w wodnych łóżkach, dlatego zamówiliśmy sobie taką opcję z katalogu atrakcji dodatkowych. Czy było warto? Tak!

przy lodowym jeziorze

lodowe jezioro

Toaleta wieczorna. lodowa-laguna

2. W magmowej chatce

Silny wiatr, deszcz, średnia temperatura powietrza w okolicach 6 °C – taka pogoda zazwyczaj panuje na Islandii. Dobrze wiedzieliśmy, że nastąpi taki moment, w którym w pobliżu nie będzie żadnej jaskini, albo opuszczonego basenu i nasz namiot za 50 zł będzie musiał zmierzyć z niszczącą siłą żywiołów. Udawało nam się jednak unikać tego dnia bardzo długo. Do czasu… Było po 22:00 czasu islandzkiego. Znajdowaliśmy się w najbardziej za zachód wysunięej części półwyspu Snæfellsne. Szliśmy wąską asfaltową drogą w stronę… No właśnie. Jak teraz wspominam ten moment to w zasadzie to w stronę niczego. Po prostu chcieliśmy objechać dookoła wulkan Snæfellsjökull, który majaczył dumnie pośrodku półwyspu. To tutaj Juliusz Verne umiejscowił w swojej książce wejście do środka Ziemi, a miejscowi nadal wierzą w jego magiczne właściwości. Po jakimś czasie uświadomiliśmy sobie, że na tej drodze nikt już dzisiaj jechać nie będzie. Zaczął padać deszcz, poziomo, tak mocno wiało. Po prawej mieliśmy ocean, a po lewej pole magmy z majaczącym wulkanem w tle. Po jakimś czasie zrozumieliśmy, że dalsza wędrówka nie ma sensu bo padać nie przestanie, a las raczej nie pojawi się na horyzoncie bo takowego na Islandii nie praktycznie w ogóle. Nie mieliśmy innego wyjścia, weszliśmy w pole magmy licząc na znalezienie jakiegoś załomu, który choć trochę osłoniłby nas od wiatru. Wiedzieliśmy, że tej nocy nie prześpimy i że rano będziemy mokrzy. Chcieliśmy ją tylko przetrwać. Nie sądziliśmy, że spotka nas cud. Tym razem Aniołowie wysłani do nas przez Szefa przybrali postać trzech baranów, które pilnie przyglądały się nam zza pobliskiego wzgórza.

owce-islandia

Poszliśmy w ich stronę. Magmowe pagórki dawały nadzieję na lichą osłonę, ale po chwili okazywało się, że i tam wiatr wnika i chłodzi do szpiku kości wszystko na swojej drodze. Postanowiliśmy poszukać głębiej i naszym oczom ukazał się cud. Prowizoryczny dom zbudowany z bloków zastygniętej magmy. Dopiero wtedy przypomnieliśmy, że na przydrożnej informacji była mowa o ruinach domków rybackich z XII wieku. Nie sądziliśmy jednak, że będą one nadawały się na schronienie. A jednak, mimo dziurawej konstrukcji w środku nie wiało, a deszcz wpadał tylko przez kilka dziur. Oddając hołd żyjącym tu 800 lat temu rybakom zjedliśmy suszoną rybę, na ziemi położyliśmy plandekę, weszliśmy do śpiworów i przykryliśmy się namiotem. Padało całą noc, a ja spałem jak noworodek. Rano byłem wypoczęty i suchy, śpiwór był tylko trochę wilgotny.

Rano opuściliśmy nasz domek zostawiając go w niezmienionym stanie. Wyszliśmy na drogę i zatrzymaliśmy pierwszy nadjeżdżający samochód…

 

1. Za wodospadem

Na pierwszym miejscu nocleg, który zawierał w sobie wszystkie elementy doskonałych miejsc do spędzenia nocy na dziko. Były genialne widoki, było wyzwanie i był wysoki komfort. A wszystko w cieniu najpiękniejszego islandzkiego wodospadu Seljalandsfoss.

seljalanfoss

Na ścianie skalnej, z której spada Seljalandsfoss znajdują się też 3 inne, mniejsze wodospady. Ostatni z nich, jest niewidoczny dla nieuważnych oczu i znajduje się poza wyznaczoną ścieżką. A szkoda, bo jest nie mniej spektakularny niż jego sławny kuzyn. Wpada bowiem z dużej wysokości do jaskini tworząc niesamowity spektakl światła, wody i cienia.

wodospad w jaskini

nasza jaskinia

Obok wodospadu na małym wzniesieniu była półka skalna, która idealnie nadawała się do rozbicia namiotu. Mieliśmy dach ze skał nad głową, kapitalny widok, ciepło z promieni zachodzącego słońca i muzykę dobywającą się z szumiącego wodospadu.

przy wodospadzie

DSC_0493

Czego chcieć więcej? Dokładną lokalizację wszystkich wymienionych miejsc możecie znaleźć tu:

Mapa Tanich Noclegów

tanie-noclegi-islandia-mapaMamy nadzieję, że na mapie wkrótce będzie można znaleźć też Wasze topowe miejscówki.

[fb-like]

Dołącz do dyskusji! 29 komentarzy

  • Milena napisał(a):

    Dlaczego chwalicie się i namawiacie ludzi do łamania prawa i okazywania braku szacunku dla lokalnej natury? Bo tylko to ostatnie jest w tym opisie niesamowite.Gdy zaczęłam czytać myślałam, że ten test to żart. Po pierwsze : nocleg we wraku Dakoty DC 3 będzie nielegalny, o ile nie na niego bezpośredniej i wyraźniej zgody właściciela posesji, BO RZECZ W TYM, ŻE LEŻY ON WŁAŚNIE NA GRUNCIE PRYWATNYM.Jak wiele innych ogólnie dostępnych atrakcji na wyspie. Dalej jeszcze gorzej : nocleg przy lodowej LAGUNIE również jest nielegalny, jako że znajduje się ona na terenie parku narodowego. A już włażenie do wody jest nie tyle wbrew prawu, co bardzo niebezpieczne ze względu na temperaturę wody i oczywiste zagrożenie ze strony kier oraz gór lodowych. O tej fantazji pseudo poszukiwaczy przygód akurat dużo się pisze ze względu na naśladowców Justina Biebera, który to właśnie w jednym z teledysków pluska się w Jokulsarlon. Duża część półwyspu Snæfellsnes , wliczając w to lawowe pola porośnięte mchem, jest także częścią Parku Narodowego. Na widok namiotu rozbitego przy Gljúfrabúi oczy mi prawie wyszły z orbit. Rozumiem, że nocleg miał być na dziko, ale serio jest wiele innych miejsc, setki właściwie, które się do tego nadają.A to miejsce się nie nadaje. 50 m. dalej jest camping. Odwiedzają je setki ludzi.Podobnie jak waszego bloga.Niech połowa, która udostępniła ten post pomyśli, że na wyspie można rozbić się wszędzie.Niech 40 spróbuje rozbić się w kraterze, albo na mchu. Mech raz zniszczony potrzebuje dziesiątek lat na regenerację. Podobnie jest z resztą monumentalnego, acz delikatnego powulkanicznego krajobrazu. Co z gotowaniem, resztkami, śmieciami i załatwieniem innych ludzkich potrzeb fizjologicznych jeśli decydujecie się nie korzystać z ponad 200 campingów, które tutaj są relatywnie niedrogie (przynajmniej w porównaniu z innymi opcjami noclegu) i dobrze wyposażone. Ś śmieszne?
    Zguglujcie jak palącą tutaj jest to kwestią. Osobiście widziałam produkty ludzkiej przemiany materii np. w drodze na wspomniany wrak samolotu.Też spoczi i niesamowite?Mega? Mieszkam na tej pięknej wyspie i wiem jaki problem mają lokalni z turystami o takim podejściu oraz, że skutkuje to coraz większymi regulacajami, coraz większą ilością barierek i miejsc o ograniczonym dostępie.I coraz większą frustracją Islandczyków oraz ilością filmików na youtubie z turystami defekującymi w najbardziej nieodpowiednich miejscach .Troszkę odpowiedzialności. Przepisy pozwalające na camping niemal wszędzie na Islandii są przestarzałe,powstałe dawno temu, kiedy jeszcze nikt nie mógł się spodziewać milionowych tłumów turystów na wyspie. Na Islandii jest też prawo, że jeśli jesteś głodny możesz pozyskać jedzenie z rządowych gruntów. A ludzie zamiast zbierać jagody, zarzynają owce na grilla (autentyk).To też jest ok? Też jest się czym chwalić? O turystach, którzy rozbili się pod bankiem w Reykjaviku usłyszał ty chyba każdy. Usłyszał i zobaczył zdjęcia. I tego życzę każdej cebuli, która wpadnie na podobny pomysł. Jak i mandatu za nielegalne spanie w Parku Narodowym. Islandzki mandat będzie z pewnością najdroższą pocztówką, jaką można w życiu nabyć.

  • Patryk napisał(a):

    Ciekawe miejsca, ale niestety odbiorę Wam trochę blasku dzikości dementując jakoby basen był opuszczony i zapomniany. Gdyby tak było wewnątrz byłoby pełno mułu a dookoła śmieci. Basen jest utrzymywany przez władze lokalne, regularnie czyszczony i pielęgnowany. Jest to bardzo popularne miejsce zarówno wśród lokalnych jak i turystów na południu Islandii. Miejsce ciekawe do spania lecz nie tak hardcorowe jak jest opisywane 😉

  • Malgosia Frej napisał(a):

    Niesamowite miejsca. marze o Islandii na dziko.

  • Magda napisał(a):

    Opcja mega 🙂 Mam pytanie w jakim miesiącu byliście na Islandii? Jaka była przeciętna temperatura w nocy i jakie mieliście śpiwory? Właśnie planuje swój wypad 🙂

  • angelika napisał(a):

    Jesteście hardcorami 🙂 Super!

  • Tomek Korolko napisał(a):

    Na Islandii fantastyczne jest to, że można tam zgodnie z prawem rozbić namiot i przenocować gdzie się tylko chce. Tak jest też w krajach skandynawskich.

  • Zula napisał(a):

    Chlopaki, fantastyczny blog 🙂 Wielkie dzieki za wszystkie wskazowki i historie! A teraz pytanie: przyznajcie sie prosze, gdzie dokladnie znajduje sie row tektoniczny w ktorym zamieszkaliscie? 😉

  • Safona napisał(a):

    Podziwiam. Mam pytanie co to za piękna piosenka w filmiku z rowu tektonicznego

  • Anka napisał(a):

    Jaciepierdykam ! Jesteście hardcorami ! super artykuł. Przeszywajacy wiatr jest najgorszy ! Mam niewielkie doświadczenie w stopowaniu bo jedynie trasy Praga-Cieszyn + z 400 km po Holandii i Belgii, ale już pod koniec miesiąca Dublin – jakoś trzeba dostać się na samolot do Melbourne 😀 oby gładko poszło a poźniej stopowanie po Ozz o ile mnie zeźre mnie jakiś robal 😉 szerokości Panowie ! 😉

  • Tomasz napisał(a):

    Wow to co właśnie zobaczyłem jest super 🙂 w październiku wybieram się z żona do Islandii moim odwiecznym marzeniem 🙂 a tutaj proszę, blog o tym jak spędzić miło czas na tej przepięknej wyspie 🙂 cud 🙂 po prostu i inspiracja 🙂 świetny blog 🙂
    http://poszukujacraju.blogspot.com a tu o raju na ziemi 🙂 czyli jak żyć na Filipinach 🙂
    pozdrawiam i zapraszam do odwiedzenia tego przepięknego kraju 🙂 na pewno wam się spodoba 🙂

  • matra napisał(a):

    Chłopaki jaki macie namiot? Z jakiej firmy?

    🙂

  • Nadia vs. the World napisał(a):

    Jestem właśnie w Oslo i przed chwilą natknęłam się na tanie bilety na Islandię. Potem pomyślałam “przecież jeszcze trzeba zapłacić za noclegi”. Automatycznie weszłam na waszego bloga i znalazłam ratunek 🙂

  • aga napisał(a):

    Wszystkie noclegi w najwyższym standardzie 😉

  • Agnieszka Strzałek napisał(a):

    Jesteście niesamowici. Właśnie wróciłyśmy z koleżanką z 5 dniowej wyprawy do Norwegii z namiotem i stopem przez fiordy. Spałyśmy w różnych miejscach ale Wasze są imponujące 🙂 Pozdrawiam

  • Adam Białas napisał(a):

    To ja mam pytanie – jak Wy się po tej Islandii poruszaliście? Bo stop tam ponoć prawie nie funkcjonuje, zresztą nawet jeśli, to raczej na obwodzie, nie w środku wyspy (chociaż patrząc po mapce to raczej po obwodzie się poruszaliście ;). Nie wygląda też jakbyście mieli wypożyczać samochód, a pieszo też chyba tego wszystkiego byście nie ogarnęli. No to jak? 😛

    Ogólne wrażenie – mega zazdro, ale dobrze, dobrze, przecierajcie mi szlaki, za rok/dwa sam to wszystko ogarnę 😉

    • Wojciech Glapa napisał(a):

      podbijam

    • Bartek Szaro napisał(a):

      Poruszaliśmy się stopem, który funkcjonuje w każdym miejscu na świecie gdzie jest droga po której jeżdżą samochody 🙂

      • Adam Białas napisał(a):

        No dobra, teoretycznie funkcjonuje wszędzie, ale fakty są takie że nie wszędzie jest tak samo łatwo coś złapać 😛 Po prostu myślałem że w stosunkowo mało gęsto zaludnionej Islandii (chyba najmniej gęsto w Europie?) może być problem z efektywnym łapaniem. Ale rozumiem że teoria teorią a w praktyce wychodzi inaczej.

        • Bartek Szaro napisał(a):

          Fakt, nie jest zbyt gęsto zaludniona i bywają odcinki, że przejeżdża jeden samochód na kilkadziesiąt minut. Co przy łapaniu stopa w moim mniemaniu jest akurat plusem – przy małym ruchu łatwiej złapać kontakt z kierowcą i częstotliwość łapania podwózek jest większa.

          Tak czy siak jazda stopem szła nam na Islandii bez problemu.

Miejsce na Twój komentarz

*