fbpx

Wielkanoc na Krecie

Bilety były podejrzanie tanie. Ale co tam. 13-16 kwietnia lecimy na Kretę. Dwa dni przed wyjazdem odkryliśmy, że lecimy na grecką wyspę podczas… Świąt Wielkanocnych. Ale i tak było warto. Poniżej  fotorelacja. Miłego oglądania!

 

 

Nowy terminal we Wrocławiu – najwygodniejsza poczekalnia jaką do tej pory widziałem. Czekamy na lot do Chani.

 

Picek, Pari, Karolina, Szortyl, Pietrek, Tasior, i ja – skład ekipy kreteńskiej. Wyjazd zaczęliśmy od nocnego zwiedzania Chanii (czyli szukania hotelu Krzory****)

 

W końcu udało się znaleźć idealne miejsce na nocleg. O tu.

 

Mieliśmy tylko śpiwory, karimaty zostały w domu, ale ułożyliśmy się jeden obok drugiego jak sardynki i spało się super dopóki…

 

… nie zaczął padać deszcz. Szybko ewakuowaliśmy się do najbliższego schronienia (o tu). Po pół godziny przestało padać, więc wróciliśmy na miejsce, rozłożyliśmy śpiwory (i tak mokre) i położyliśmy się spać. Spało się super, dopóki… znowu nie zaczęło padać. Ale tym razem byliśmy twardzi i próbowaliśmy spać dalej. Jednak śpiwory nabierały wody i skapitulowaliśmy. Resztę nocy spędziliśmy śpiąc na siedząco tak właśnie.

 

Za to rano widok mieliśmy świetny. Tutaj w lewo…

 

…a tutaj w prawo. Jak widać ewentualni złoczyńcy musieliby pokonać daleką drogę żeby nas dopaść.

 

 

Z samego rana (ichniejsza Wielka Sobota) natknęliśmy się na targ. Tutaj fantastyczne greckie sery.

 

 

…króliki (wielkanocne)

 

… kurczaki (wielkanocne)

 

 

… ślimaki (wielkanocne?)

 

 

.. rybki na lany poniedziałek

 

 

i oczywiście feta!

 

 

a na deser Pan z wąsikiem.

 

 

Kupiliśmy w sumie jakieś 10 kg pomarańczy, pomidory, fetę i ruszyliśmy dalej.

 

 

Babcia z Chanii chętnie pozowała do zdjęcia.

 

 

Piękne uliczki, spokój, cisza, nie za wiele pracy, dużo odpoczynku – klasyczny grecki klimat.

 

 

A to zestaw wielkanocny dla samotników.

 

Kolejne dwie noce spaliśmy w hoteliku Nirris. Rezerwując wcześniej pokoje przez internet, za dwie noce zapłaciliśmy 14 euro na osobę.

 

W niedzielę postanowiliśmy wynająć samochód. Co prawda był 4 osobowy, a nas była siódemka, ale daliśmy radę. Jak się popieści to się wszystko zmieści.

 

Ruszyliśmy w drogę po drodze podziwiając fantastyczne widoki…

 

i zatrzymując się na liczne fotostopy. Zaiste, piękna to wyspa!

 

Warto było jechać żeby móc to zobaczyć. Laguna Balos…

 

Okrągła wyspa.

 

Woda opływa wyspę z dwóch stron na środku tworząc piaskowy wał. Taka mini mierzeja.

 

Raj…

 

 

Cała przestrzeń między wyspą, a plażą to laguna, na końcu woda ledwo sięga kostek, dlatego jest bardzo ciepła. Wiatr był dość silny, więc żeby nie wychodzić z wody czołgaliśmy się, chowając za kamieniami – > “Technika zwiedzania laguny Balos”

 

A te Panny przyszły, zjadły trochę skórek po pomarańczach i poszły.

 

 

Na “mini mierzei” było mnóstwo muszelek, więc trochę czasu poświęciliśmy na poszukiwania. Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się znaleźć też tę malutką “muszelką” z tyłu. Ciekawe jak duży był ślimak?

 

Nawet kiedy jest pochmurnie, jest pięknie. “Droga przeznaczenia”

 

Morze i góry. W dodatku ciepło, ale nie za gorąco. Nie dziwota, że powstała tam jedna z najstarszych cywilizacji.

 

Ten siedzący w klatce przed sklepem osobnik potrafił mówić. I to nie byle jak, tylko głosem dziecka. Znał nawet dwa słowa po polsku: “mama” i “dodo”. Niedowiarki stwierdziły, że to niemożliwe żeby tak ptak gadał i stwierdziły, że tam na pewno jest ukryta kamera i głośnik. Może ktoś podpowie co to za gatunek i czy faktycznie gada?

 

NALEŚNIKI! Przez duże N. Albo coś naleśnikopodobnego. 1,5 euro podstawa i dodatki od 0.4 do 1 euro. Biorąc naleśnika z serem sypią tam wielką góórę żółtego sera, który się potem idealnie topi. Nigdy w życiu nikt nie dał mi tyle sera do pizzy czy czegokolwiek, a zawsze o tym marzę. Nawet jak biorę podwójny, czy potrójny ser. A tutaj w standardzie. Pychota…

 

Niestety, okazało się, że największa atrakcja przyrodnicza Krety, czyli wąwóz Samaria jest zamknięty. Dlatego nie było co zwlekać, tylko w połowie kwietnia: “Dawaj na plaże!”

 

Wiosna…

 

Jeden gwałtowny ruch…

 

Óśmiorniczki szykowane na ruszt.

 

A temu znowu się upiekło! W Greckich domach na Wielkanoc podstawą na stole jest właśnie pieczony baran. Oni po prostu świętują grillując. Moglibyśmy to do nas zaszczepić. Śniadanie owszem, jajeczko, wędlinka święcona. Ale po południu zamiast siedzieć przy stole i zajadać się sałatkami bralibyśmy sobie baranka i dawaj go na ruszt.

 

Odpowiednik rynku w Chanii.

 

Na Krecie oprócz pięknych plaż i gór mają też …

 

… wyjątkowo cwane koty i…

 

szczotki do toalet rosnące na drzewach.

 

Całą kreteńska ekipa w “rzędzie socjometrycznym”. Tylko rolę się odwróciły. Największa gwiazda socjometryczna wyjazdu ma głowę najniżej. “Warum, sie pytam?”

 

Ostatnia wieczerza. Niestety w bagażu podręcznym nie można przewieś noża, więc jakoś trzeba sobie radzić.

 

Żegnaj Kreto!

 

Witaj Polsko!

 

10 godzin po lądowaniu startowałem znowu, tym razem do Maroko, dlatego wkrótce kilka fotek również stamtąd. Paragonu nie dołączam co by Wam w czasie konkursu nic nie sugerować.

 

Patryk Świątek

Autor Patryk Świątek

Lewa półkula mózgu. Analizuje, roztrząsa, prześwietla. Oddany multimediom i opisywaniu przygód. Laureat konkursów fotograficznych. Autor reportaży, lider stowarzyszenia "Łanowa.", założyciel "Ministerstwa podróży". Nie może żyć bez pizzy.

Więcej tekstów autora Patryk Świątek

Dołącz do dyskusji! 8 komentarzy

  • Ula pisze:

    wow, jaka piękna woda!!! Czyli jednak warto wykupić sobie jakiś lot na kretę z ryanaira:) Zachęcona liczę, że uda mi się taki sam wypad! 🙂

  • Seba pisze:

    Jak Damian wspomniał (jakiś czas temu) to był Gwarek a tu inny – http://www.youtube.com/watch?v=ZPEhQ1cRyfU Gwarki świetnie naśladują przeróżne dźwięki nie tylko mowę, np. skrzypienie drzwi i pamiętam jak Gucwińscy opowiadali że mieli takiego w domu i skrzypiały im drzwi no i pomimo naoliwienia zawiasów drzwi im dalej “skrzypiały” 🙂 Jest tylko jeden warunek. Gwarek musi być bez drugiego ptaka gdyż zaczną “gadać” ze sobą a jeśli tamten już coś umiał, to dość szybko to zapomni.

  • Marcin Nowak pisze:

    Dobra relacja, ile paliwa spalonego w niedzielę?
    Wygląda na to, że byliśmy na Krecie DOKŁADNIE w tym samym czasie. My ruszyliśmy po tych 3 dniach dalej na wschód. Żałuję, że nie znałem bloga wcześniej, byśmy się jakoś skumali. Nasz blog wtedy dopiero startował 🙂

  • tene pisze:

    Szczotki do toalet…dobre!

  • Sikorka pisze:

    Cudownie 😉

  • Ewelina pisze:

    piękne, aż chce się jechać do kolejnego kraju!

  • Damian Milczarek pisze:

    Ten ptak to gwarek i faktycznie potrafi imitowac mowe 🙂

Miejsce na Twój komentarz

*