Filozofia podróży wg Paćmana

Patryk Świątek
Patryk Świątek

Latest posts by Patryk Świątek (see all)

Naprawdę będzie filozoficznie. Dlatego kto nie lubi analizowania otaczającego nas świata, niech lepiej ucieka czym prędzej. Paćman jak tak sobie pedałuje cały dzień, to rozmyśla dużo. Dlaczego Pać-Man podróżuje tak, a nie inaczej? Dlaczego używa kostki i losu, a nie planuje sobie trasy? Dlaczego jeździ po Polsce? Jak wizja tej podróży konfrontuje się z rzeczywistością?

Po kolei.

Dlaczego nie od miasta do miasta, albo konkretnych atrakcji tylko wg punktów o losowych współrzędnych?

A w jakim kraju mieszkamy? Jak pomyślisz Polska, to jaki obraz widzisz? Bloki? Galerie? Pola? Łąki? Ja jako kiedy to zrobię widzę miasta. Ładniejsze i brzydsze, zadbane i zapuszczone, ale miasta. Jeżdżąc po Polsce do ciekawych miejsc też zazwyczaj docieramy do miast. Pomyślałem, że kiedy na obszar Polski naniesie się równoległe rozmieszczone punkty i  wg nich jeździć, będę mógł zbudować w głowie obraz Polski bardziej zbliżony do tego rzeczywistego. Co więcej, w ten sposób można poruszać się po drogach i oglądać miejsca, do których wcześniej żaden turysta nie dotarł. I chociaż siedząc w domu wydaje się to mało sensowne to będąc tam można poczuć się jak odkrywca, pionier. Utwierdziłem się w tym przekonaniu 6go dnia Pać-Mana, kiedy o zachodzie słońca jechałem po szutrowej drodze, księżyc już świecił na horyzoncie, a na mojej mapie byłem w miejscu, którego położenia nie byłbym w stanie określić w zrozumiały sposób obcej osobie nawet w przybliżeniu do 100 km.

Dlaczego rzut kostką, a nie wyznaczona trasa, nawet po wyznaczonych punktach?

Jeżeli swoją podróż dokładnie zaplanujemy, zazwyczaj nie możemy liczyć na przygodę. Wiemy gdzie będziemy i co zobaczymy. Podobnie jest w życiu. Jeżeli zawsze, wszystko dokładnie planujemy, bardzo ciężko jest żeby zdarzyło się coś niespodziewanego, coś co zmieni nasz standardowy tok myślenia, namiesza w głowie, skłoni do myślenia. Osobiście wierzę, że w moim życiu bardzo dużo ludzi, sytuacji, problemów do pokonania podrzuca Szef, który rządzi i dzieli. Ale my, ludzie, mając wolną wolę, też musimy mu dać przestrzeń do działania. Jeżeli zbudujemy swój własny, hermetyczny świat, z określonym planem dnia, z naszymi upodobaniami, rzeczami, których robić nie lubimy albo robić kochamy, nawet Bóg nie będzie mógł na siłę nam niczego zmienić. I wiadomo, nie zawsze, ale swoimi decyzjami możemy mu to ułatwić.

Jeżeli więc chcemy żeby nasza podróż nie tylko zostawiła na komputerze ładne zdjęcia, ale także w jakiś sposób wzbogaciła nasze życie, musimy otworzyć się na działanie niezależne od nas np. zamiast samemu decydować gdzie się pojedzie wylosować.

Tutaj jako przykład mógłbym wstawić sytuacje praktycznie z każdego dnia, ale niech wystarczy jeden. Gdybym sam zaplanował sobie trasę, na pewno nie pojechałbym w okolice, w których kręciłem się w okolicy 5go dnia wyjazdu. Wypadł wschód, nicy nic ciekawego, ale w efekcie nie spotkałbym tysięcy pielgrzymów po drodze, nie poznałbym kilkunastu fantastycznych osób, spałbym sam w lesie, bojąc się o rower, zamiast spokojnie spędzić noc i wieczór wśród przyjaznych ludzi i w końcu nie zobaczyłbym się ze znajomymi, którzy akurat wędrowali na Jasną Górę przez miejscowość, w której przebywałem.

Takie proste, a takie cenne. Rzut kostką, zamiast planu.

Dlaczego rowerem?

Bo jedziesz kiedy chcesz i w tempie jaki Ci odpowiada. Bo wszystko masz ze sobą, ale nie musisz tego dźwigać na plecach. Bo czujesz pęd powietrza na twarzy, nawet kiedy jest gorąco. Bo stanowi to wyzwanie i satysfakcję kiedy uda ci się pokonać każdy etap. Bo masz świadomość, że cały swój kraj przejechałeś o własnych siłach. Bo każdy fragment trasy znacz bardzo dobrze, a jednocześnie pokonujesz każdego dnia spore odległości. Bo kiedy byłaby taka potrzeba jesteś w stanie jednego dnia przejechać dużo więcej. Bo kiedy wsiadasz na rower czujesz się wolny. Bo pedałując mogę spokojnie pomyśleć i posłuchać muzyki, nie mając poczucia straconego czasu. Bo każdy pokonany kilometr traktuje jako osiągnięcie.

Dlaczego Polska?

W ostatnich latach sporo jeździłem za granicę. Bliżej, dalej, ale zawsze porównywałem to co jest tam, do tego co jest w Polsce. Tylko tak w zasadzie to nigdy nie włóczyłem się po Polsce tak jak robię to w innych krajach, więc jak mogę to realnie porównywać? Chciałem co rano, po kilkunastu kilometrach jazdy, stanąć spokojnie przy małym, lokalnym sklepie zatrzymać się i kupić sobie świeżą bułkę, miejscową sałatkę, kiełbasę, drożdżówkę i puszkę zimnej coli albo oranżady. Chciałem poznać nowych ludzi, z którymi będę miał kontakt później nie tylko na facebooku i odwiedzić znajomych w ich miastach w ciekawych, innych niż zazwyczaj okolicznościach. Wpaść na noc, zjeść obiad, pogadać. W końcu chciałem podelektować się pięknem i różnorodnością naszego kraju. Klimatem, który jest najlepszy na świecie. Nie za zimno, nie za ciepło. Poczuć zapach powietrza, co czasem nie jest takie łatwe. Budzić się w takiej scenerii:

DSC_0289600

Jestem w trasie ponad tydzień, ale mam wrażenie jakbym był dużo dłużej. Pewnie nie przywiozę z niej niesamowitych przygód i historii zapierających krew w żyłach. Ale przywiozę coś, dla mnie, dużo cenniejszego. Poznałem już kilkanaście świetnych charakterów, historii ludzi i ich doświadczeń. Odwiedziłem kolejnych kilkunastu znajomych i spędziłem z nimi świetny czas. Czekam na kolejną dawkę.

Zdaje się, że paćmanowy styl podróży nie skończy się tylko na rowerze i tylko na Polsce…

Losowanie na dziś

Zamiast rzutu kostką wykorzystuję drugą kartę;

dama2

„Wybierz kierunek”, dlatego jutro jadę z Ełku w okolice Pisza, a potem los zdecyduje.

Pać-Man