Największa dziura w Polsce – Pać-Man, Dzień 6 i 7

Patryk Świątek
Patryk Świątek

Latest posts by Patryk Świątek (see all)

Post będzie składał się z trzech części. Pierwsza o faktycznie największej dziurze w Polsce, druga o największej w jej kolokwialnym znaczeniu – miejscu gdzie diabeł mówi dobranoc, a spotkać tam można  tylko pielgrzymów i trzecia z losowaniami tras i planami na przyszłość.

Największa dziura w Polsce

Dosłownie, bez przesadzania. Kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego z elektrownią w Bełchatowie rozciąga się na przestrzeni wielu kilometrów i kilkuset metrów w dół.

belchatow600

Udało mi się porozmawiać z Panem Adamem, pracownikiem kopalni. Obecnie pracuje w niej 5000 osób, ale w czasach świetności liczba ta dochodziła nawet do 13000. Teraz prawie cały system wydobycia i transportu węgla jest zautomatyzowany. Gigantyczne koparki przenoszą węgiel od razu na taśmy, te prosto do elektrowni. Wydobycie trwa 24h na dobę. Nie da się tego oddać słowami lub na zdjęciach, ten ogrom trzeba zobaczyć na własne oczy.

pac-man-belchatow

Dopiero kiedy trzeba tę odkrywkę objechać rowerem człowiek uświadamia sobie jak to jest wielkie. W ogóle to powinien być jeden z punktów „trzeba zobaczyć” podczas wycieczek po Polsce. Osobiście ten widok zrobił na mnie większe wrażenie niż niejeden zabytek w europejskich miastach czy naszym Krakowie lub Gdańsku. Trzeba tam pojechać!

Gdzie diabeł mówi dobranoc, a pielgrzymi wędrują

Ostatnie trzy dni jeździłem po terenach kompletnie mi nieznanych i dzikich. Kiedy ktoś znajomy pytał mnie gdzie teraz jestem mniej więcej – odpowiadałem, nie wiem, bo żadnego większego miasta w pobliżu nie było. W niedzielę wieczorem, kiedy szukałem już miejsca do rozbicia namiotu natknąłem się na pielgrzymkę z Warszawy do Częstochowy. Zapytałem o pozwolenie i rozbiłem się razem z pielgrzymami zamiast siedzieć samemu w dziczy. Poznałem fantastycznych ludzi, poznałem ich motywacje i w spokoju spędziłem noc nie bojąc się, że ktoś ukradnie mi rower. Klimat sierpniowych wędrówek do Maryi na Jasną Górę jest niesamowity – taki inny świat wewnątrz naszego, codziennego. Mieszkańcy otwierają swoje domy na obcych, na chodnikach wystawiają jedzenie, inaczej patrzą nawet na nieuczestniczących w pielgrzymce. Sam to odczułem. Pobudka o 5:45 przy akompaniamencie „Get Lucky” była dużo przyjemniejsza w takim towarzystwie. A okolica i krajobrazy, mniam. Zresztą sami zobaczcie:

DSC_0289600

Rano wyruszyłem razem z pielgrzymami, ale już po kilkuset metrach miałem awarię bagażnika. Poluzowały się śruby i sakwy zjechały na koło dewastując błotnik. Nie wiem dlaczego, ale w tym samym momencie rozwalił mi się nosek od lewego pedała – musiałem przez większość dnia jechać bez niego. Z tego względu dużo mocniej pracowałem prawą nogą i dlatego dzisiaj prawe kolano odmawiało mi posłuszeństwa, ale mam nadzieję, że maści i odpoczynek pomogą.

Tego dnia, podobnie jak w niedzielę, cały czas mijałem pielgrzymki na Jasną Górę. Nadłożyłem też prawie 30 km drogi, że odwiedzić znajomych harcerzy z Szarej grupy akademickiej pielgrzymki z Warszawy. W sumie w poniedziałek przejechałem 130 km. Ale było warto. Nie dość, że mogłem zobaczyć swoich ludzi w „terenie” i poznać nowych, to zaliczyłem miły akcent w postaci tekstu jednej z pielgrzymujących dziewczyn: „Paragon z podróży? Mam tę książkę. Bardzo mi się podobała.” To strasznie miłe i daje dużo energii do działania. Reszta dnia to pedałowanie bo bardzo mało uczęszczanych drogach. Niesamowite jest kiedy jesteś w swoim kraju w miejscu, gdzie prawdopodobnie nigdy nie było żadnego turysty. Mam sporo filmików z krajobrazami Polski rolniczej. Udało mi się nawet nagrać jak sarna atakuje bociana…

Dzisiaj przejechałem 90 km dobijając już do okrągłej 700. Być może w czwartek uda mi się napisać podsumowanie tygodnia. Bardzo chciałbym to zrobić, ale zwyczajnie brakuje mi czasu lub mam problemy z Internetem. Dziś też piszę na szybko, bo co chwila sieć znika i nie wiadomo kiedy będzie znowu. O niektórych rzeczach Wam nie piszę, żeby zostawić je na potem, na spokojnie przerobić, powklejać zdjęcia i filmiki.

Co dalej z trasą?

Dzisiaj nie było losowania. Rozważałem w związku z kontuzją użycie już jutro „Teleportacji”, ale spróbuję jeszcze zrobić jeden 100 km odcinek i wtedy dać nogom odpocząć. Zatem jutro wykorzystuję kartę „Wybierz kierunek” i jadę do Wrocławia:dama2

A w czwartek wykorzystuję kartę „Teleportacja”:

as

i przenoszę się na Mazury!

Siedem dotychczasowych etapów na mapie i plany na najbliższe dwa dni wyglądają tak:

po-tygodniu

Jeśli kontuzja nie pozwoli mi jutro na jazdę będę coś kombinował i dać znać na facebooku o ewentualnej zmianie planów. Ale jakby ktoś z Was był we Wrocławiu i chciał się kawałek przejechać z Pać-Manem niech dzwoni: 733462122.

Lekko zakomunikuję, że wkrótce w grze pojawi się także Joker. Na pewno wiele kwestii pominąłem, ale coś poprzekręcałem, więc korzystajcie z komentarzy, postaram się na nie odpowiedzieć jak tylko to będzie możliwe.

Patryk Pać-Man Świątek

  • Edyta

    Zapraszam do Augustowa! 🙂

  • Paula

    Pozdrowienia z Dobryszyc od Adama – specjalisty od kopalni, Agnieszki, Natalii, Michała, Pauli i Sambora – tego od zdjęcia 😉 Nadal zapraszamy na kawę 🙂

    • http://www.paragonzpodrozy.pl/ Patryk Świątek

      Czyli jednak zapamiętaliście nazwę! Super. Żałuję, że wcześniej się nie spotkaliśmy bo przejeżdżałem przez Waszą miejscowość (potem sobie przypomniałem). Ale może jeszcze kiedyś będzie okazja. Póki co jakbyście byli w Krakowie czy Rzeszowie to dawajcie znać. Kontakt macie. Pozdrowienia z Wrocławia!

  • Katarzyna

    To wszystko jest świetne (sama bym się dołączyła, niestety jestem w Częstochowie), ale pedałowanie pedałowaniem, a co robi w tym czasie Bartek? Czekam na jakiś wpis – i myślę, że nie tylko ja 🙂

    • http://www.paragonzpodrozy.pl/ Patryk Świątek

      Bartek jest w Kurdystanie. Jak wróci to na pewno niejeden wpis stworzy. Spokojna głowa.

  • Marta

    Warmia Zaprasza !! 🙂

  • Katarzyna Rycerz

    Ta kopalnia zdecydowanie najlepiej wygląda nocą, można ją nawet polubić. A następnym razem jak będziesz w okolicach polecam Piotrków Trybunalski, Sulejów.