Samolotem przez Polskę

Autor:

Maciej Rechulicz

Miejsce:

Bałtyk

Czas podróży:

5 dni

Liczba przebytych Km:

1500

Ilość osób:

2

Koszy na osobę w zł:
  • Poruszanie się autostopem i samolotem za darmo. Płaciliśmy tylko za bilet na pociąg i bus, czyli łącznie około 70 zł.
  • Jedna noc na kempingu – 10 zł.
  • Jedzenie zakupione przed podróżą jak i podczas niej – 70 zł.

RAZEM: 150 zł

Środki transportu:

samolot, autostop, kolej, inne

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?
  • Autostop. Nie dość, że sam w sobie jest przygodą to nie kosztuje nic.
  • Jak widać za darmo można polecieć również samolotem:)
  • Jeśli jeździmy transportem płatnym kupujmy bilety z należną dla nas zniżką.
Noclegi (Gdzie tanio spać?)

Spanie na dziko wymiata i nic nie kosztuje. Żadne pole namiotowe nie zaoferuje mi wschodu słońca po otworzeniu namiotu. A jeśli śpimy na kempingu to im więcej osób w jednym namiocie tym taniej … i cieplej 🙂

Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Jak morze to i ryby. Najlepiej jest kupić prosto od rybaków, mamy gwarancję świeżości i jedna rybka kosztuje kilka złotych. Panowie nawet wypatroszą jak się poprosi. Innym wyjściem jest stołowanie się w smażalniach ryb i knajpkach, ale wtedy trzeba wydać co najmniej 10 zł.

Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:
  • Stopowanie wzdłuż wybrzeża idzie bardzo sprawnie. 2 brzydkich facetów ani razu nie czekało dłużej jak pół godziny.
  • Nie wiemy czy można spać na plaży, ale ekipy sprzątające, które ostatnio można spotkać nawet na niewielkich plażach, nie wyganiały nas, a nawet dodawały sielanki udając pianie koguta.
  • Bursztynów szukajcie nawet w lesie 🙂 !!!
Opis:

Planujemy z kumplem, aby pojechać nad nasze polskie morze stopem. Po 3 dniach dzwoni do mnie Emil z nowiną, że nad Bałtyk polecimy samolotem! Wziąłem to za dowcip bo w głowie mi się nie mieściło, że można przelecieć całą Polskę awionetką za darmo, w dodatku nigdy wcześniej nie latając samolotem. Mijają kolejne dni, a Emil wytrwale stoi przy swoim, że za pare dni z Zamościa mamy odlot i próbuje tłumaczyć, że ludzie, z którymi polecimy to są jego sąsiadów znajomi i że mam być spakowany i czekać. Trochę zaskoczyły mnie te nierealne kontakty, ale co zrobić, przyjaciół się nie wybiera. Oczekiwałem więc na jakiś znak z cierpliwością godną żony Odyseusza i podobnie jak ona doczekałem się-mamy być następnego dnia na lotnisku w Zamościu. Robi się ciekawie, pomyślałem.
W ustalonym terminie zjawiamy się przed lotniskiem, na które po pół godzinie dociera również małżeństwo, z którym mamy polecieć. Pakujemy bagaże i lecimy. Sen się spełnia, muszę zwrócić honor Emilowi. Lecimy na takiej wysokości, że dokładnie widzimy wszystko na ziemi. Obserwujemy jak wije się Wieprz, przelatujemy nad Narodowym i odbywamy kurs sterowania samolotem. Lądujemy w Koszalinie po 3 godzinach lotu. Dziękujemy gorąco pilotowi i gonimy na wylotówkę na Gdańsk łapać stopa do Sobieszewa –małej miejscowości wypoczynkowej. Pierwszą noc spędzimy na polu namiotowym gdzie już jest moja siostra. Zostawiamy rzeczy i idziemy na plażę, woda jest wyjątkowo zimna i tylko ja decyduje się na nocną kąpiel. Następnego dnia chodzimy cały dzień po plaży, szukamy bursztynów. Żeby nie wracać tą samą drogą idziemy lasem i tam w co ciężko uwierzyć znajdujemy „kopalnie” jantaru, nie wiemy jak to się stało, że z dala od plaży tyle bursztynów… W nagrodę śpimy na plaży i z rana podziwiamy piękny wschód słońca. Kolejny dzień minął nam podobnie, a później niestety musieliśmy wracać. Dojechaliśmy stopem do Ostródy, a stamtąd z powodu pośpiechu pojechaliśmy pociągiem do Warszawy, a następnie busem do domu, czyli Tomaszowa Lub.