Rekonkwista hiszpańsko-portugalska

rekonkwista hiszpańska
Autor:

Magda Jeziorska

Miejsce:

Hiszpania-Portugalia

Czas podróży:

3 tygodnie

Ilość pokonanych Km:

3000

Ilość osób:

1

Noclegi:

Głównie couchsurfing ( Porto, Lisbona, Huelva, Cordoba, Granada), ale też zdarzył się hotel w Porto, który postawił mi kierowca ze stopa, nocleg w Ourense u kobiety która mnie wzięła na stopa i postanowiłą przenocować, kiedy miałą w perspektywie noc pod gwiazdami, oraz kilka dni w cueva ( jaskini) w Granadzie, u poznanego wcześniej hipisa, który również wspaniałomyślnie zaoferował mi kąt do spania.

Koszty na osobę zł:

Noclegi i przejazdy między miastami  – free. Ale łącznie  z żarciem ( jak nie spróbować czegoś na przykład słodyczy w Portugalii, wina z pomarańczy w Sevilli czy salmorejo w Cordobie), czasami w knajpach, czasami w marketach, biletami za metro czy autobus, wejściami do muzeów (Mezquita w cordobie za free, ale już bilet do Alhambry 9 euro) jakimiś pierdołami pamiątkowymi ( typu pocztówki i inne takie), w okolicy 200-250 euro ( teraz nie pamiętam dokładnie). Ale na pewno da się za mniej.

Środki transportu:

autostop

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:

HISZPANIA

  • Nie jest prawdą, że w Hiszpanii autostop jest nieznany, że długo stoi się z wyciągniętym kciukiem, i że ludzie nie chcą zabierać. Nie miałam z tym najmniejszych problemów ( może dlatego, że byłam sama), ani na drogach ani pytając na stacjach benzynowych, wręcz przeciwnie – ludzie chętnie się zatrzymują, żeby pomóc i podrzucić nawet 10 km 😉
  • Warto mówić po hiszpańsku, choć odrobinę. Hiszpanie w 90% po angielsku nie mówią, a nawet jeśli angielski znają, to wcale nie mają ochoty go używać. Natomiast jeśli usłyszą obcokrajowca, dukającego po hiszpańsku, to od razu się garną do pomocy i otwierają się im serca.
  • Będąc w miastach w Andaluzji takich jak Sevilla, Granada czy Cordoba warto obczaić wcześniej, kiedy wstęp do muzeów czy innych zabytków jest za friko ( jak do mezquity w Cordobie, codziennie między 8 a 10), bo można sporo zaoszczędzić. Przydatne są też wszelkie rodzaju legitymacje studenckie.
  • Warto stołować się w okolicznych barach tapas – ale niekoniecznie tych, które znajdują się w samym centrum. Wystarczy oddalić się o jakieś 10 min, by znaleźć fajny bar z lokalesami, gdzie można tanio i dobrze zjeść

PORTUGALIA

  • Łapanie stopa w Portugalii ponoć jest proste, mnie było trudniej niż w Hiszpanii, ale to pewnie kwestia szczęścia.
  • Bez problemu można się w Portugalii porozumieć po hiszpańsku i po angielsku. W dużych miastach ( Lizbona) z angielskim nie ma najmniejszego problemu.
  • Będąc w Portugalii nie można nie spróbować ich słodyczy, na przykład ciastek z lizbońskiej dzielnicy Belem, z budyniowym kremem – orgazm dla podniebienia. Inne zresztą też są interesujące. Dla nie-wegetarian ( ja jestem) Portugalia oferuje owoce morza, między innymi suszonego dorsza, a dla fanów procentów – Ginja – coś w stylu naszej wiśniówki – pycha.
  • W Lizbonie najpiękniejszymi dzielnicami są Barrio Alto, Alfama i Graca. Tam też znajdują się najładniejsze miradory, i da się zobaczyć super zachody i wschody słońca.
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • Couchsurfing i autostop – nie tylko taniej, ale tez opcja poznania fantastycznych ludzi.
  • Jak wyżej, sprawdzać informacje przy muzeach, bo wiele jest okazji do zwiedzania za darmo.
  • Jeśli jedzenie na mieście, to dalej od centrum – taniej i lepiej. Ja nie polecam stołowania się w marketach, bo szkoda jechać i nie spróbować lokalnej kuchni, a i czasami restauracja marki Carefeur czy inny Lidl jest droższa niż knajpa.
Opis:

Jako że chwilowo przebywam na Erazmusie w hiszpańskim Oviedo, i nigdy w Portugalii nie byłam, pojawił się w mojej głowie szatański plan – odwiedzić Porto i Lizbonę. Ale że serduszko zatęskniło też za Andaluzją, a z Lizbony bliżej niż z Oviedo, to czemu nie zaryzykować. Znalazłszy więc noclegi na Couch surfingu, spakowawszy plecak, który stał się moim domem na kilka tygodni, stanęłam na poboczu drogi z wyrachowanie prostując kciuk. Plan początkowy obejmował Porto-Lizbonę-Huelvę-Sevillę -Cordobę-Granadę i powrót do Oviedo. Porto, małe miasteczko porto w Portugalii, z trochę zakurzonym klimatem ze starą, rybacką dzielnicą i azulejos, które ozdabiają zniszczone budynki. Kolejny przystanek – Lizbona. Miasto tramwajów i pnących się do nieba ulic, ginja, fado i słynnych ciastek. Sevilla, zapach kwiatu pomarańczy, Alcazar i Plaza de España. Cordoba to mezquita, dzielnice żydowskie, chyba najpiękniejsze jakie widziałam, i wystrojone do granic zdrowego rozsądku patia. Granada to cuevas, cygańskie flamenco, zapach kadzidełek i Alhambra.  Jednak jechać stopem to nie tylko dotrzeć do celu, to też poznać ludzi, których się do końca życia prawdopodobnie nie zapomni. Kogoś kogo się zna godzinę i zaprasza do siebie do domu, chcąc uchronić przed zimną nocą pod gwiazdami w jakiejś portugalskiej wsi. To też babcia w Porto, która zaprasza na obiad i wino domowej roboty, mimo, ja nie mówię po portugalsku a ona po hiszpańsku, ale rozumiemy się bez słów. Może się trafić obiad w małym miasteczku w Portugalii, dziadek śpiewający flamenco, albo kierowca tira, który gra w zespole punkowo-rockowym i specjalnie dla mnie robi koncert w kabinie ( jako, że zawsze ma ze sobą gitarę, ot tak na wszelki wypadek). To też poznane przypadkiem osoby, jak hipis, którego poznałam w Cordobie, u którego później mieszkałam w jaskini-domu na Sacromonte i Cyganie, którzy uczyli mnie palmas, i zaprosili na domową imprezę z flamenco i tańcami. 3 tygodnie wydaje się mało, ale czasem jest cenniejsze niż rok życia 😉

Więcej na: http://postalesdeasturias.wordpress.com/

Hiszpania relacja

hiszpania i portugalia