Autostopem po marzenia – Węgry, Słowenia, Chorwacja

budapeszt zdjecie
Autor:

Michał Maruszak

Miejsce:

Węgry-Słowenia-Chorwacja (Budpaeszt-Zamardi-Lublana-Koper-Piran-Rovinj-Pula))

Czas podróży:

9 dni

Liczba przebytych Km:

2250

Ilość osób:

2

Koszy na osobę w zł:

ok. 130zł na osobę, w tym:

  • jedzenie 125zł
  • wysłanie pocztówki 5zł
  • noclegi 0zł, wszystko na dziko
  • transport 0zł, tylko autostop
Środki transportu:

autostop

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

Całą trasę pokonaliśmy autostopem. Dwóch facetów także da radę.
Połączeń z Budapesztem jest wiele, choćby pociągiem gdzie ceny to ok. 30-40euro bądź samolotem. Tam ceny czasem da się znaleźć w granicach 40zł.

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

Wszystkie noclegi spędzone na dziko, pod namiotem i dwa pod gwizdami:

  • Gödöllő – w namiocie rozbitym na ściernisku blisko wlotu na autostradę
  • Budapeszt – namiot za stacją paliw obok autostrady w kierunku Słowenii
  • nad Balatonem – w namiocie rozbitym za kempingiem, wiele miejsc, wystarczy odejść kilkaset metrów od jeziora
  • Lublana – namiot w parku miejskim Tivoli
  • Piran – jedna noc w namiocie koło wieży kościelnej, druga na ławce nad Adriatykiem. W tej okolicy jest masa miejsc gdzie można się rozbić bezproblemowo.
  • Rovinj – w namiocie za krzaczkami
  • Pula – parę kilometrów od miasta brzy bramkach na autostradę
Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Niestety nie spróbowaliśmy za wiele z miejscowej kuchni. Stąd tak niski koszt całościowy podróży. Jednak udało nam się zakosztować trochę chińskich specjałów przygotowanych przez spędzającą właśnie wakacje w Piranie Mili, mieszkankę tego azjatyckiego kraju.

Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:
  • dobrym patentem przy jeździe stopem jest parasol: chroni przed palącym słońcem oraz przykuwa uwagę
  • sypiając na ściernisku narażasz się na atak psa, który zapewni Ci nieprzespaną noc…
  • na Węgrzech dużo osób nie mówi w żadnym innym zagranicznym języku
  • transport miejski w Budapeszcie nie jest zbyt tani. Jednak gdy chcesz się wydostać z centrum na wylotówkę musisz wziąć pod uwagę, że taka podróż potrwa parę ładnych kilometrów
  • w Zamardi dno jeziora piaszczyste i równe jak stół
  • weź poprawkę gdy słyszysz od miejscowych nad Balatonem: „Yyy do stacji paliw musisz iść jakieś 2-3km”(było 10km)
  • na Węgrzech kupisz bardzo, ale to bardzo tanie wino.
  • gdy zobaczysz policję w Słowenii to się napatrz bo nie jest to za częsty widok
  • Słoweńcy w większości mówią dobrze po angielsku więc nie martw się
  • Słoweńcy to także ludzie o gorących sercach. Zaczepią Cię, porozmawiają, zaproszą do domu
  • Piran to miejsce, które musisz koniecznie zobaczyć. Z Rzeszowa to jedyne 1150km. Zwiedzisz go w jeden dzień, ale warto zatrzymać się tam dłużej.
  • w Piranie plaże są głównie betonowe. Wystarczy udać się do Portoroż. Najpierw wsiąść w darmowego busa, który dojeżdża do parkingu przed miastem, później chwilka na piechotę i już jesteśmy
  • Chorwacja to tłumy turystów. Gdy masz do wyboru Słowenię i Chorwację to wybierz to pierwsze
  • oba ww kraje posiadają bardzo małą liczbę piaszczystych plaż, w głównej mierze wybrzeża są kamieniste
  • im dłuższy czas oczekiwania na autostop tym większa szansa, że będzie to coś ekstra
  • gdy znajdziesz się na autostradzie w Chorwacji łap stopa na bramkach. Dużo większa szansa, że ktoś się zatrzyma
Opis:

Po pierwszej autostopowej przygodzie na Słowacji postanowiłem spełnić swoje marzenie i udać się do słoweńskiego Piranu. Namówiłem poznanego na forum Karola i Let’s go! Wystartowaliśmy z Rzeszowa jednak nie szło nam za dobrze i były obawy, że pierwszą noc możemy spędzić jeszcze w Polsce. Zły los się odwrócił i z kierowcą busa Marcinem dojechaliśmy na Węgry by już na drugi dzień napawać się widokami Budapesztu. Następnie udaliśmy się nad Balaton gdzie tylko plażing, smażing(aż za bardzo bo moje ciało przybrało barwy biało czerwone). Teraz była pora na upragnioną Słowenię, do której zabrał nas przemiły Serb. Pierwsze Lublana, Koper i …  tak, tak Piran. To się dzieje naprawdę, nie wierzę. Tam zaproszeni zostaliśmy do domu Vojka, który nas zabrał z drogi. W przeszłości udał się on do Indii autostopem. To dopiero musiało być doświadczenie. Zakosztowaliśmy narodowych potraw Chinki, Mili spędzającej właśnie wakacje w Piranie oraz miejscowego wina. Standardowo później zwiedzanie oraz na plażę. Następna noc spędzona na ławkach nad Adriatykiem to jest moja the best night. Szum fal nadal siedzi w mojej głowie. Później nadszedł czas na Chorwację – Rovinj oraz Pulę. Piękno tamtejszych miast trochę jednak zostało zatarte przez tumany turystów, przez które trzeba było się przeciskać. Powrót do domu pomimo długich postojów był super. Wpierw Brazylijczyk, który zakupił nam kończące się jedzenie, później złapane na stopa Porsche. Kierowcą tego luksusowego samochodu był popularny zawodnik MMA i K1 – Mirko „Cro Cop” Filipović. Mega pozytywna postać. Wydawać by się mogło nasze szczęście się skończyło aż tu po trzech godzinach „łapania” zatrzymała nam się para zmierzająca do …. Rzeszowa. 800km za jednym razem, prosto do celu! Dzięki czemu byłem nad ranem już w domu z pięknymi wspomnieniami i kolejnymi marzeniami.

trip-wegry-sowenia-chorwacja-239

trip-wegry-sowenia-chorwacja-326