Stopem przez Gruzję, Armenię i Turcję

dziewczyny autostop
Autor:

Agnieszka Ptaszyńska

Miejsce:

Gruzja, Armenia, Turcja

Czas podróży:

40 dni

Liczba przebytych Km:

9540

Ilość osób:

2

Koszy na osobę w zł:

1270 zł

Środki transportu:

samolot, autostop

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

Do Kutaisi dotarłyśmy liniami Wizz Air Katowice-Kutaisi. Z powrotem leciałyśmy również Wizz Airem ze Stambułu do Warszawy, z przesiadką w Budapeszcie. W czasie całej podróży przemieszczałyśmy się autostopem.

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

W ciągu 40 dni ani razu nie zapłaciłyśmy za nocleg, a tylko raz nocowałyśmy w namiocie. W Turcji i Erywaniu często korzystałyśmy z Couchsurfingu, zaś w Gruzji współpracowałam z hotelami na zasadzie sponsoringu: darmowy nocleg w zamian za reklamę na blogu.

Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Odpowiedź na to pytanie mogłaby być niezwykle skomplikowana. Odwiedziłyśmy 3 kraje i w każdym żywiłyśmy się regionalną kuchnią. Poruszając się autostopem często byłyśmy goszczone w przydrożnych restauracjach, a z posiłków często zostawały resztki, które pakowałyśmy i żywiłyśmy się nimi przez resztę dnia. W ten sposób nawet przez kilka dni z rzędu nie wydałyśmy ani złotówki.
Jadłyśmy to, co jedzą miejscowi: w Gruzji chinkali, w Turcji kebab i kofta. W większych miastach (zwłaszcza w Stambule) królowało jedzenie z ulicznych straganów. Wszędzie poza turystycznymi dzielnicami posiłek zamykał się w równowartości pięciu złotych.

  • główne potrawy w Gruzji – chinkali, mcwadi, chaczapuri, lobio
  • główne potrawy w Armenii – ryby z jeziora Sewan, lawasz, szaurma
  • główne potrawy w Turcji – kebab, kofta, dolma, baklava
Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:
  • w każdym z wymienionych państw autostop jest niezwykle prosty i działa lepiej niż jakikolwiek transport publiczny (maksymalny postój na drodze, to kilka minut).
  • w Turcji Couchsurfing działa wspaniale. Niestety nie można tego powiedzieć o Gruzji.
  • w Gruzji świetnie działała współpraca: nocleg w zamian za wzmiankę na blogu.
  • w Turcji warto zaopatrzyć się w którąś z tutejszych kart telefonicznych. Są tanie, a proponowane oferty są niezwykle bogate, również w dostęp do internetu
  • Turcja jest olbrzymia! Warto tak planować podróż by nie robić więcej niż 300 km dziennie. Szkoda tracić omijane po drodze zabytki i krajobrazy
  • najtrudniej było dojechać do: Uszguli, Davida Garedży, miasta Ani, na górę Nemrut. W te miejsca polecam zorganizować sobie transport.
  • Na Nemrucie jest bardzo zimno! Można spróbować poprosić tutejszych pracowników o nocleg.
  • jeśli jesteś dziewczyną, we wschodniej Turcji dobrze jest zakryć kolana i ramiona. Tak na wszelki wypadek. Choć suma sumarum więcej erotycznych propozycji było w Gruzji.
  • wizę turecką bez problemu otrzymacie na każdej granicy (uwaga! granice Turcji z Armenią są zamknięte)
  • w Gruzji i Armenii posługujemy się językiem rosyjskim (w moim przypadku językiem polskim z imitacją rosyjskiego). W Turcji nie mówimy językiem żadnym. Czasem ktoś będzie znał niemiecki, czasem trochę angielskiego.
Opis:

Trasa podróży: Gruzja: Kutaisi, Ureki, Zugdidi, Mestia, Uszguli, Mscheta, Kazbegi, Tbilisi, David Garedża, Signagi; Armenia: Dilijan, Sevan, Erywań; Turcja: Ardahan, Kars, Ani, Dogubeyazit, Van, Hasankeyf, Mardin, Midyat, Diyarbakir, Nemrut, Kapadocja, Istambuł

Jesteśmy dwiema dziewczynami, których preferencje podróżowania się trochę różnią. Paulina nastawiona jest na góry i fotografię, ja z kolei lubię zabytki, interesuję się sytuacją społeczną w regionie, a długie rozmowy często kończyły się porannym kacem. Przeszkadzało nam co innego i co innego nam się podobało, i jesteśmy z siebie dumne, że potrafiłyśmy wszystko pogodzić. Czasem się rozdzielałyśmy, chodziłyśmy osobno spać, jedna czekała na drugą, ale ostatecznie kolejnego dnia zawsze wychodziłyśmy razem na drogę. Uczenie się sztuki kompromisu, przebywania ciągle z tą samą osobą, poczucie straty czasu, bądź przeciwnie: niepotrzebnego pędzenia, było tu najtrudniejsze.
Niektóre miejsca mamy przysłowiowo „zaliczone”. Inne to dopiero początek. Nie widzę sensu, by kolejny raz jechać do Ani, za to chętnie wrócę do Dogubeyazit, które jest bazą wypadową na Ararat. Do zdobycia!
Szczególnie polecane przeze mnie miejsca-perełki to: Swanetia z wioską Uszguli, stare Tbilisi, opuszczone miasto Ani, mający niedługo zostać zalany Hasankeyf, tętniące życiem Diyarbakir i odwiedzona przeze mnie już po raz drugi, ale ciągle zapierająca dech w piersiach Kapadocja.
Byłyśmy w obozie dla syryjskich uchodźców, przeżyłyśmy ramadam, zostałyśmy zaproszone na degustację gruzińskich win. No i mamy masę nowych, wspaniałych znajomych, których na pewno spotkamy ponownie.
I na deser: w ramach sponsoringu udało nam się skorzystać z lotem balonem nad Kapadocją. Jeden z podróżniczych punktów „Once in the life time” został spełniony. A to wszystko dzięki chęci dzielenia się przeżyciami. Wszystko dzięki blogom.

tania podróż kaukaz

gruzja, armenia, turcja

stopem po turcji

potrawy turcja