Trochę szalony pomysł na Boże Narodzenie i Nowy Rok – czyli Syria w czasach niepokoju

Autor:

Irina i Leszek – przykład, że przyjaźń polsko-rosyjska jest jednak możliwa.

Miejsce:

Syria – Damaszek- Maalula – Deir Mar Musa – Palmyra – Aleppo – Tartus – Crac des Chevaliers -Damaszek

Czas podróży:

22 grudnia 2011 – 4 stycznia 2012

Ilość pokonanych Km:

13178

Ilość Osób:

2

Noclegi:

tanie hotele, ale pokoje zawsze dwuosobowe z łazienką

Koszty na osobę zł:
  • Przelot KRK-CDG-DAM-CDG-KRK – 724.64 zł (Lot – First Minute)
  • Wiza 25 EUR
  • Ubezpieczenie (z opcją od terroryzmu i działań wojennych) – 200 zł
  • Noclegi – 260 zł – 11 noclegów, pokoje dwuosobowe z łazienką.
  • Przejazdy – 250 zł – w tym 250 km wycieczka taksówką z Palmyry, przez pustynie (z wizytą i poczęstunkiem u prawdziwych Beduinów) nad Eufrat, autobus Damaszek – Palmyra, Aleppo- Tartus, Tartus-Damaszek, jeszcze jeden długi 2×60 km taksówkowy wyjazd z Tartus do Crac des Chevaliers, oraz mnóstwo pojedynczych przejazdów taksówkowych.
  • Reszta: 275 zł – jedzenie (w tym sylwestrowa kolacja ok. 12 dań na dwie osoby), butelka szampana, niezapomniane koktajle ze świeżych owoców, pamiątki, bilety wstępu do atrakcji turystycznych, fryzjer męski, skórzana torebka, mosiężny czajnik i dzbanek do kawy, paczka kawy, kupa przypraw do domu, nóż do pizzy, parę kostek mydła z Aleppo, prezenty dla najbliższych, kartki dla nas i znajomych..
  • Trochę wcześniejszej (2 lata) wymiany paszportu z powodu posiadania pieczątki izraelskiej, nie doliczam do kosztów.

Razem – 1810 zł od osoby.

Środki transportu:

samolot

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Jadąc do Syrii dobrze mieć żonę Rosjankę. Rosja i Syria mają bardzo dobre stosunki dyplomatyczne i nie tylko dyplomatyczne, ludność Rosjan też lubi. Widać to już w ambasadzie w trakcie załatwiania wizy. A także już na miejscu w Syrii.
  • Nie powiem, że radzę aby odwiedzać jakiś kraj kiedy trwa tam jakiś konflikt. Bo nigdy nie wiadomo. Ale… te puste hotele gdzie dawno nie widziano żadnego gościa i gdzie Ty w końcu mówisz ile zapłacisz za spanie; Ci taksówkarze, którzy kłócą się między sobą kto Cię zabierze i sami targujący się ze sobą obniżając specjalnie dla Ciebie cenę; te opustoszałe atrakcje turystyczne, gdzie nie tracisz czasu na stanie w kolejce po bilet, gdzie oprócz Ciebie nikogo nie ma, nikt Ci nie wchodzi w kadr. Może jednak warto?
  • Jadąc do kraju arabskiego naucz się arabskich cyfr – nasze nie są arabskie. Będziesz znał ceny lokalne. Trochę podstawowych zwrotów w tym „kam” czyli „ile” ? Koniecznie podstawowe liczebniki – nie wszyscy, w tym taksówkarze mówią po angielsku.
  • Taksówki w Damaszku naprawdę są bardzo tanie, a te które mają działające taksometry – niewiarygodnie tanie.
  • Jeśli nie jesteś na to za stary jak ja, jadąc do Syrii zabierz legitymację ISIC. Za wstępy do atrakcji turystycznych zapłacisz tyle co autochtoni, czyli jakieś 10 razy mniej niż turyści zagraniczni.
  • Koniecznie spróbuj świeżych soków owocowych, nie ma nic lepszego. A jeśli w Damaszku znajdziesz popularne miejsce wśród lokalsów sprzedające koktajle owocowe, to masz super szczęście – są genialne.
  • Jedzenie sprzedawane na ulicy jest bardzo dobre, tanie i nic po nim nie jest.
  • Jeśli chcesz przeżyć naprawdę niezapomniane święta to jedź do Mar Musa, ale uważaj – są tacy którzy pojechali tam na dzień a zostali na dłużej i nie mogą zapomnieć.
  • Ale znów, jeśli chcesz przeżyć szalony i szampański Sylwester, to nie jedź do Syrii, szampan trudno znaleźć, był bardzo drogi i nie było szalonych zabaw na ulicach. O fajerwerkach też nikt nie słyszał, nawet fryzjer męski.
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • Polub na wiodącym portalu społecznościowym strony internetowe informujące o promocjach lotniczych, naprawdę szybko informują o dobrych promocjach
  • Nie wierz do końca mediom informującym, że w jakimś zakątku świata jest bardzo niebezpiecznie, trwa wojna i nie powinno się tam jechać – lepiej poczytaj fora podróżnicze, zapisz się do portalu oferującego darmową wymianę noclegów, napisz do tambylców i zapytaj, czy rzeczywiście jest tak niebezpiecznie jak piszą media. Odpowiedzą, jeśli rzeczywiście będzie niebezpiecznie to napiszą żebyś nie przyjeżdżał, albo poradzą w które miejsca w kraju jechać nie powinieneś i czego robić.
  • Jeśli z infolinii linii lotniczej w której kupiłeś tani bilet zadzwoni do Ciebie informując, że linia ta zawiesiła albo odwołała swoje loty tam gdzie masz kupiony bilet i próbuje Ci wmówić, że jedyną opcją jest zwrot pieniędzy to jej nie wierz, protestuj zażądaj aby znaleźli Ci przelot tam w innych liniach lotniczych. Kupiliśmy bilet na przelot KRK-WAW-DAM, zamieniono nam na KRK-VIE-DAM i w końcu polecieliśmy KRK-CDG-DAM i dzięki przerwie między lotami w mieliśmy bonus, zwiedzanie Paryża.
  • Jeśli masz jakiś problem, nie możesz znaleźć hotelu, jakiegoś miejsca nie martw się. Stań, zrób smutną minę, podrap się w głowę. Zaraz znajdzie się jakiś uczynny autochton, który pomoże – całkiem gratis. Uważaj na dworcach, nie wierz pierwszemu, który Cię zaczepi, że akurat tylko ten autobus, który jest dopiero za trzy godziny jedzie tam, gdzie ty chcesz i jest najtańszy. Popytaj w innych agencjach.
  • Nie obawiaj się zaczepiających Cię tubylców. Nie jest tak jak w Egipcie, że wszyscy chcą wyciągnąć od Ciebie pieniądze. Niektórzy chcą porozmawiać. Często doradzą, zaproszą gdzieś, zaprowadzą do hotelu, złapią taxi, powiedzą ile masz zapłacić, profilaktycznie nakrzyczą na taksówkarza, żeby nie wziął więcej, pokażą miejsce gdzie sam byś nie trafił.
  • Poczytaj przewodnik, albo przynajmniej Wikitravel, znajdziesz tanie hotele, sposoby na tanie przejazdy
Opis:

Pomysł przyszedł nagle, razem z pojawieniem się w Locie tanich biletów. Był marzec, wyjazd miał być w grudniu. W Syrii zaczynały się demonstracje, ale do świąt 8 miesięcy i sytuacja na pewno się uspokoi, jak np. Tunezji. Nie uspokoiła się. Lot odwołał loty, ale przez nasz upór zamieniano nam dwukrotnie trasę i przewoźnika. Media i pani Clinton krzyczały o protestach w całym kraju, ofiarach, tyranie ciemiężącym swój naród. Ogarnął nas niepokój. Może nie jechać? Na forach cisza. Napisaliśmy do Syryjczyków z Couchsurfing. Uspokoili: nie jest tak źle, możemy przyjeżdżać. Na wszelki wypadek w ubezpieczeniu dokupiliśmy opcję od terroryzmu i działań wojennych i pojechaliśmy. Widzieliśmy dwie demonstracje w Damaszku, chyba było pro-prezydent, bo policja tylko stała i patrzyła. Tyle sytuacji niebezpiecznych. Jeśli chodzi o wojsko na ulicach i kontrole, to w ostoi demokracji na Bliskim Wschodzie – Izraelu 2 lata wcześniej widziałem dużo, więcej wojska. Media pokazywały wojnę, my widzieliśmy normalny, spokojny kraj. Coś, co wskazywało, że nie jest jednak OK, to cykliczne wyłączenia prądu. No i jeszcze codziennie każdy taksówkarz mówił, ze wczoraj była wielka podwyżka cen benzyny.J
Najbardziej podobało się w Mar Musa, może dlatego, ze byliśmy tam na Święta. Crac zachwycił potęgą, a Palmyra jeszcze bardziej. W Palmyrze dopadł nas taksówkarz, i nie wypuścił dopóki nie namówił nas do wycieczki bocznymi drogami przez pustynie, pokazał dwa piękne miejsca nigdzie nie polecane, oraz załatwił wizytę w namiocie jego znajomych Beduinów (prawdziwych, nie Cepeliowych) z pysznym poczęstunkiem. I na koniec dowiózł nad Eufrat.A i jeszcze wycieczka chińskich dziennikarzy, dla których to my byliśmy atrakcją i którzy koniecznie chcieli z nami przeprowadzić wywiad, jako że byliśmy jedynymi turystami, których oni spotkali.
Kraj piękny. Ludzie bardzo fajni. Życzę im żeby sytuacja wróciła do normy i znów do nich przyjeżdżali turyści, z których mnóstwo Syryjczyków żyje.

 

Więcej na http://ion-tichy.republika.pl/