fbpx

Gdzie spędzić urlop w Polsce, kiedy podróże międzynarodowe są niemalże niemożliwe? Żeby pomóc Wam odnaleźć odpowiedź na to pytanie zorganizowaliśmy kampanię społeczną #PodrozujDoTutaj. Pora na jej finał!

Czym jest projekt #PodrozujDoTutaj?

Osoby śledzące popularnych twórców internetowych pewnie już od dawna są zaznajomione z tematem. Ale na pewno nie wszyscy. Więc czym jest projekt #PodrozujDoTutaj?

Rok 2020 jest dla naszych podróży specyficzny. Już kilka miesięcy temu można było łatwo przewidzieć, że ze względu na COVID-19 będziemy musieli ograniczyć się przede wszystkim do turystyki krajowej. Patrząc natomiast z perspektywy osób pracujących w branży turystycznej – sytuacja spowodowana pandemią nie napawała optymizmem.

Przestój w międzynarodowym podróżowaniu stworzył też pole do dyskusji i refleksji nad jakością podróżowania. Dokąd zmierza turystyka? Czy podróżni zachowują się odpowiedzialnie? Jakie postawy powinniśmy przyjmować jako twórcy internetowi promujący podróżowanie w dobie tak dużego zainteresowania turystyką w ostatnich latach?

W obliczu spectrum takich okoliczności wraz z Marcinem Nowakiem (gdziewyjechac.pl) postanowiliśmy odpalić społeczny projekt, który będzie odpowiedzią internetowych podróżników na tę niespotykaną sytuację. Akcję nazwaliśmy #PodrozujDoTutaj a jej cele to:

  • ułatwienie znalezienia mieszkańcom dużych miast i okolic oryginalnych miejsc w promieniu 50 km na wakacje i weekendowe wypady
  • pomoc usługodawcom turystycznym w kryzysowym momencie
  • zachęcanie do podróżowania do mniej popularnych miejsc, czyli wsparcie rozwoju turystyki zrównoważonej

okolice rzeszowaDo projektu zaprosiliśmy 14 znanych i lubianych podróżujących twórców internetowych (blogerów i vlogerów), których zadaniem było zbadanie okolicy miast, z których pochodzą lub z którymi są związani. Jedno miasto/jeden twórca na jedno województwo.

Opracowanie graficzne kampanii przygotował Michał Maj / Brave New

Klucz geograficzny #PodrozujDoTutaj

Żeby zmotywować się do poznawania okolicy w pełniejszym wymiarze zdecydowaliśmy się zorganizowanie całego zwiedzania wg. geograficznego klucza. Powstały jego dwa warianty:

  • Wariant full zakładał pokazanie 8 miejsc w okolicy miasta, w każdym z kierunków geograficznych i jednego mało znanego miejsca w samym mieście
  • Wariant light zakładał pokazanie 4 miejsc w okolicy miasta; północ, południe, wschód, zachód i jednego mało znanego miejsca w samym mieście.

Na podstawie takiej siatki:

Co zobaczyć w okolicy Rzeszowa?

Jako, że jestem rodowitym rzeszowiakiem mnie przypadły okolice Rzeszowa. I żeby już nie przedłużać, przechodzę do konkretów. Oto 9 oryginalnych miejsc na popołudniową wycieczkę, mikrowyprawę, a nawet dłuższy pobyt zaledwie #KrokOdRzeszowa. Do 50 km. Po jednym w każdą stronę od miasta.

Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Kierunek NW

Skanseny są najczęściej odbierane jako “zbiory starych drewnianych domków”, ale jako fan architektury drewnianej zachęcam do zwracania uwagi na różnice w stylach. Bo najczęściej jest tak, że każdy skansen prezentuje architekturę charakterystyczną dla przodków mieszkańców konkretnego regionu. Drewniane domki, które zobaczycie w kolejnym skansenie 150-200 km dalej będą już inne. Tak więc każdy skansen to historia architektury konkretnego regionu. Podkreślmy to.

Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej przedstawia architekturę Rzeszowiaków i Lasowiaków z północnej części obecnego woj. podkarpackiego.

Odwiedzając skanseny często lubimy poczuć się jak w poprzedniej epoce. W Kolbuszowej można tego doświadczyć z podwójną mocą.

Raz, dzięki temu, że można zobaczyć tu tak rewelacyjne obiekty jak ponad 250-letni dwór, ponad 200-letnią chałupę, czy zagrodę z Jeziórka. Dwa, na poczucie przeniesienia się w przełom XIX/XX w. pozwala rozmiar skansenu. Ludowe Muzeum w Kolbuszowej jest naprawdę olbrzymie. Odległości między kolejnymi budynkami i ekspozycjami są konkretne. Stąd łatwiej o wrażenie, że udało się przenieść do rzeczywistości w jakiej przed wiekami żyli mieszkańcy północnego Podkarpacia.

Rezerwat “Bór”. Północ od Rzeszowa

Na spacer, na rower, na przebieżkę, do obserwacji rzadkich gatunków roślin, ciekawych ptaków… W oczy od razu rzuciły się ogromne okazy żarnowca. Rezerwat “Bór” nada się do niejednej aktywności. Ilość ścieżek, którymi można podążyć jest spora, więc żaden kłopot żeby znaleźć trochę przestrzeni tylko dla siebie.

Rezerwat “Bór” jest w zasięgu 10-15 min samochodem z centrum Rzeszowa, co czyni go idealnym kierunkiem na wypad po ciszę, spokój i kontakt z naturą. A ten będzie jeszcze przyjemniejszy jeśli trafimy do niego w miejscu, gdzie las pozostawiony jest sam sobie i nie widać w nim ingerencji człowieka. W “Borze” będzie to pozostałość dawnej Puszczy Sandomierskiej.

Ja wchodziłem do rezerwatu “Bór” od strony Tajęciny. Polecam wejście od tej strony. Ale można też znaleźć parking zjeżdżając w stronę rezerwatu z krajowej 9-tki.

Pałac w Julinie. Północny-wschód od Rzeszowa

O Julinie, a konkretnie o Pałacu Potockich z 1880 w Julinie pisałem już kilkukrotnie w social mediach i za każdym razem miejsce spotykało się z ogromnym zainteresowaniem.

Kiedyś popularna baza turnusów wakacyjnych, dziś obiekt którego przyszłość jest nieznana. Choć akurat ostatnio coś się chyba ruszyło w temacie Julina.

Pałac w Julinie to zabytek jakich w południowo-wschodniej Polsce zbyt wielu nie ma. A może nawet jest to jedyny taki obiekt. Zbudowany w stylu szwajcarsko-tyrolskim z drzewa modrzewiowego, porośnięty bluszczem, z genialną snycerką po prostu z miejsca oczarowuje.

Na terenie kompleksu znajduje się też kilka innych, równie pięknych budynków. Kuchnia, “dyrektorówka”… Wszystkie budynki pomalowane na charakterystyczną beżową żółć. W moim idealnym świecie Pałac Potockich w Julinie byłby w trójce najbardziej docenianych zabytków Podkarpacia.

Pałac otoczony jest zespołem parkowym ze starodrzewiem, który na pewno docenią piknikowicze.

Kiedy byłem w Julinie ostatni raz wstęp na teren posesji kosztował 1 zł. Dacie wiarę?

Markowa. Wschód od Rzeszowa

O Markowej zrobiło się głośniej w 2016 roku kiedy otworzono Muzeum Polaków Ratujących Żydów w czasie II wojny światowej im. Rodziny Ulmów. Dla tych, którzy nie znają tej historii – członkowie rodziny Ulmów zostali rozstrzelani przez Niemców razem z 8-ma Żydami, których ukrywali. Ich grób można znaleźć na miejscowym cmentarzu.

Z Markową wiąże się również inny bardzo interesujący wątek. I nie mam tu na myśli kiełbasy, z którą na pewno kojarzy ją wielu mieszkańców Rzeszowa. Mam na myśli domy przysłupowe, czyli jeden z rodzajów konstrukcji mieszkalnej architektury drewnianej.

Domy przysłupowe wyróżniają się tym, że ciężar dachu nie opiera się na ścianach budynku, ale na słupach, które stoją przed nimi.

W Markowej wciąż znajduje się przynajmniej kilkadziesiąt (jeśli nie ponad 100) takich domów. Najlepiej zachowane egzemplarze znajdziecie w prywatnym skansenie w Markowej.

Skąd konstrukcja przysłupowa wzięła się na Podkarpaciu? Taką technologię budowy domów przynieśli ze sobą Niemcy, którzy zostali przesiedleni w ten rejon w ramach kolonizacji józefińskiej pod koniec XVIII wieku.

Jeszcze jednym atutem Markowej jest położenie. Wieś znajduje się w dość długiej dolinie. Wjeżdżając na wzniesienia po obu stronach wsi możecie spodziewać się świetnych panoram.

Rezerwat przyrody “Mójka”. Południowy wschód od Rzeszowa

Nie byłem oczywiście wszędzie, ale uważam, że rezerwat przyrody “Mójka” to najbardziej klawe miejsce na spacer po lesie w promieniu 50 km od Rzeszowa.

Mając odrobinę szczęścia można tu zobaczyć bobra europejskiego, hajstra (czarnego bociana) albo dzięcioła trójpalczastego.

Ale nawet jeśli to się nie uda – nic straconego. Ścieżki prowadzące przez rezerwat, a są dwie:

  • Szlak “Bobra”, kolor czerwony, czas przejścia: 2 godz.
  • Szlak “Jelenia”, kolor żółty, czas przejścia: 5 godz.

są zaskakująco widokowe i wbrew pozorom bardzo różnorodne krajobrazowo.

Ścieżki zaczynają się przy parkingu obok wsi Wyręby. Tylko 25 km od centrum Rzeszowa. W okolicy parkingu czai się też pradawny buk “Miłosz”. Znajdźcie go koniecznie!

Rzeszowiacy, koniecznie odwiedźcie “Mójkę” w te wakacje. Kto ceni wypoczynek na łonie przyrody absolutnie nie będzie zawiedziony!

Spływ Wisłokiem. Południe od Rzeszowa

Wreszcie znalazłem okazję i zdecydowałem się na spływ Wisłokiem. Odcinek, którym spływa się do Rzeszowa zaczyna się w Babicy i stamtąd też wystartowałem swoim Swingiem 2. Ale w Babicy bez problemu można też wypożyczyć klasyczny kajak.

Odcinek ma ok. 20 km. Czas spokojnego, swobodnego spływu to jakieś 4-5 godz. Na tym fragmencie Wisłok ma naprawdę kilka bardzo zielonych fragmentów. Zachwyciłem się. Jest to zupełnie inna rzeka niż ta, którą znamy z bulwarów miejskich. Długie fragmenty z gęsto porośniętymi brzegami i drzewami chylącymi się nad taflę wody – bajka.

Zaskakujące są też skarpy, których wysokość ma gdzieniegdzie ponad 5 m. Do tego bystrza, możliwość zejścia na wyspy na przeciwko rezerwatu “Lisia Góra”, sarny kicające tuż przy brzegu. I już mikrowyprawa na weekendowy dzień jak znalazł!

Wisłok na tym odcinku jest spokojną, bezpieczną rzeką. Bardzo przyjazną dla początkujących kajakarzy.

Nie jest to tak ciekawa rzecz jak spływ Sanem, ale i tak gorąco polecam!

Pogórze Strzyżowskie. Zachód i południowy zachód od Rzeszowa

Jeśli chodzi o góry Podkarpacie kojarzone jest głównie z Bieszczadami, trochę z Beskidem Niskim. O licznych pogórzach mało kto słyszał.

W ramach #PodrozujDoTutaj postanowiłem wyskoczyć na jedno z pogórzy właściwie sąsiadujących z Rzeszowem. Pogórze Strzyżowskie.

Wybrałem się w okolice największego wzniesienia Pogórza Strzyżowskiego – Bardo (534 m n.p.m.). Wysokość oczywiście nie powala, ale nie ma to znaczenia.

Wchodząc na Bardo można sobie zafundować genialny leśny spacer bez żadnego towarzystwa. Nie licząc oczywiście armii kilkudziesięcioletnich buków i szwadronów mrówek, które w lesie wzniosły ogromne mrowiska. Chyba nigdy nie widziałem większych. Słowo!

W okolicach wzniesienia Bardo można wstąpić jeszcze do rezerwatu Góra Chełm i podjechać do malowniczo położonej kapliczki we wsi Brzeziny.

Pogórze Strzyżowskie jest bardzo widokowym regionem i choć z Barda czy góry Chełm nie można liczyć na specjalne widoki to już przejeżdżając przez takie wsie jak Pstrągowa i Różanka (wieża widokowa), jak najbardziej jest już na czym zawiesić oko.

Kopiec Konfederatów Barskich. Kierunek Rzeszów

I na koniec ciekawe miejsce w samym Rzeszowie. Kopiec Konfederatów Barskich to wzniesienie przy moście kolejowym na trasie Rzeszów-Przemyśl.

Super lokalizacja do trainspottingu, ale też genialne miejsce na przechadzkę po dzikim Rzeszowie. Powiedziałbym, że to odpowiednik “Lisiej Góry” w tej części miasta, ale jednak trochę inny.

Najłatwiej będzie się tu dostać od parkingów przy “nowej Dołowej”.

Kilka ścieżek i tras do eksploracji. Najprzyjemniej chyba pieszo, ale i rowerzyści nie będą zawiedzeni.

Drodzy rzeszowiacy, mam nadzieję, że już wiadomo w jakie nowe miejsca warto wyskoczyć w wolnym czasie.

Drodzy przybysze z daleka! Pamiętajcie o tych pomysłach kiedy będziecie zaglądać w nasze strony.

#PodrozujDoTutaj – lista przewodników

Tutaj znajdziecie przewodniki po okolicach dużych miast pozostałych twórców biorących udział w akcji:

Zajrzyjcie też koniecznie na stronę projektu www.podrozujdotutaj.pl

Nasze materiały są już prawie gotowe, ale to nie koniec naszej akcji.

Zapraszamy teraz Was do uczestnictwa w projekcie i do podjęcia wyzwania 5 albo 9 miejsc w swojej okolicy.

Śledźcie hashtag #PodrozujDoTutaj oraz hashtagi #KrokOdRzeszowa, #KrokOdLublina itd. i zaglądajcie, czy twórcy będą mieli dla Was jeszcze jakieś niespodzianki.

Będzie przyjemnie jeśli podacie materiał o Rzeszowie dalej. Pomóżmy innym odkrywać najbliższą okolicę. To może być przygoda równie ciekawa, co wyjazd na dalekie wakacje. Ja dokładnie tak się czuje po zrealizowaniu swojego zadania.

Bartek Szaro

Autor Bartek Szaro

Oprócz bloga prowadzi także autor na YouTube o zrównoważonej turystyce. Twórca największego w Polsce cyklu spotkań łączących podróżowanie i reportaż "Kontynenty | spotkaj podróżników" oraz gospodarz cyklu spotkań "Nieturyści".

Więcej tekstów autora Bartek Szaro

Dołącz do dyskusji! 13 komentarzy

Miejsce na Twój komentarz

*