fbpx
W dzisiejszym wpisie zapraszamy Was do zapoznania się z recenzją plecaka Gregory Baltoro 65. Czy warto zainwestować w ten sprzęt? Czy jest wart swojej ceny? Czym różni się od innych modeli?

Okres trwania testu: marzec, kwiecień 2019

Typ podróży: piesza, kolejowa, samochodem, weekendowy wypad za miasto, samolotem (jako większy bagaż podręczny)

Swoją recenzję zacznę od elementów, które po 18 latach biegania po górach i lasach z plecakiem uważam za najistotniejsze dla mnie z punktu widzenia osoby kupującej tego typu sprzęt. Standardowy opis funkcji od producenta możecie znaleźć na każdym sklepie internetowym oferującym ten model, np. Skalnik.pl więc nie ma potrzeby żebym go tutaj powielał.

Kwestia numer jeden. Rodzaj otwierania plecaka (dostęp do wnętrza)

Od pewnego czasu poszukiwanie nowego plecaka ograniczam tylko i wyłącznie do tych modeli, które posiadają dostęp do wnętrza nie tylko od góry, ale także poprzez obszerny otwór z przodu, lub z tyłu plecaka, tak jak w walizkach podróżnych. Kiedy pierwszy raz nabyłem tego typu plecak odkryłem, że jest to tak wygodna opcja, że cała reszta dodatkowych funkcji musi znaleźć się poniżej na liście priorytetów. Kiedy do plecaka można dostać się tylko od góry, lub poprzez wąski zamek na samym dole każde rozpakowywanie/poszukiwanie pożądanego elementu ekwipunku sprawia, że właściwie musimy pakować się od nowa. Rzeczy w środku po kilku dniach są wymieszane i pogięte. No i tracimy przy tym mnóstwo czasu.

Co więcej, dzięki bezpośredniemu dostępie do niemal całej zawartości plecaka od góry (jak ma to miejsce w Gregory Baltoro), plecak stanowi swego rodzaju “szafę”. Korzystam z niego w ten sposób podczas każdej podróży czy to nocując w ho(s)telu (wtedy leży zazwyczaj na podłodze, obok łóżka), jak i w namiocie. Tutaj mając plecak obok siebie możemy w dowolnym momencie wyciągnąć ze środka to co jest nam potrzebne, a rano wsadzić z powrotem na swoje miejsce, zasunąć i voila! Jesteśmy spakowani.

W modelu Baltoro za pomocną jednego zamka można odsunąć niemal całą przednią część plecaka zyskując bezpośredni dostęp do niemal całej jego zawartości. To jest moim zdaniem najlepsza funkcja tego modelu, która wyróżnia go na tle innych modeli i marek sprzętu z tej najwyższej półki, gdzie dostęp “poziomy” najczęściej ograniczony jest do otworu pokrywającego max. 30% powierzchni plecaka. Szczególnie, że przy tym Baltoro nie stracił nic na jakości systemu nośnego i innych przydatnych elementów (co czasami zdarza się przy zastosowaniu tego typu “otwarcia” plecaka).

Jakość materiałów

Tutaj krótko. Kupowanie badziewnego plecaka mija się z celem. Pomijając kwestie funkcjonalności czy systemu nośnego – musi być on uszyty z materiału, który sprawi, że będzie mogli zrzucić go z pleców na każde podłoże, bez stresu, że zaraz nam się przerwie, a szwy nie mogą puszczać przy pierwszym dopchaniu plecaka na maksa. W XXI wieku niestety trzeba by mieć ogromną ilość szczęścia, żeby upolować solidny plecak za bardzo niską cenę. Niestety zazwyczaj te najtańsze produkty rozlecą nam się dosyć szybko. Bardziej sensowną zagwozdką może być analiza, czy wolimy wybrać plecak z grubego, solidnego materiału typu cordura (nieco niższa cena, istotnie większa waga plecaka), czy równie solidne, ale znacznie cieńsze i lżejsze, ale przy tym droższe materiały stosowane w plecakach z najwyższej półki (z takim mamy do czynienia w Baltoro). Gregory produkuje plecaki z najwyższej półki, zarówno pod kątem materiałów czy szycia. Zresztą nie ma co tu chyba strzępić języka – wystarczy napisać, że na każdy plecak producent udziela dożywotniej gwarancji.

 

Kieszenie

Ilość kieszeni, ich rodzaj, umiejscowienie, wielkość, przeznaczenie, dodatkowe zastosowania to zestaw cech, które wyróżniają plecaki tworzone przez entuzjastów turystyki od producentów, którzy sami na żadnej wyprawie nigdy nie byli. Mała ilość kieszeni w plecaku = chaos w ekwipunku w trakcie wyjazd. Duża ilość różnego rodzaju kieszeni = ład, porządek i oszczędność czasu. Szczerze przyznam, że tyle kieszeni ile możemy znaleźć w plecaku Gregory Baltoro nie miałem w żadnym z dotychczasowych sprzętów (a trochę ich już w życiu przerobiłem). Dwie niezależne, zewnętrze kieszenie w górnej klapie oraz jedna wewnętrzna. Dwie duże kieszenie na bokach plecaka. Dwie, boczne kieszenie strech w dolnej części plecaka, w tym jedna na butelkę, ustawiona pod kątem tak, aby można było łatwo sięgnąć po napój bez ściągania plecaka (można ją też łatwo schować kiedy nie jest używana). Jedna, bardzo duża kieszeń zewnętrzna typu strech, która umożliwia bardzo szybki dostęp do najczęściej chowanego i wyciąganego sprzętu, np. kurtki, czy mapy. W głównej komorze możemy też z łatwością oddzielić za pomocą dwóch spinek dolną część plecaka, do której mamy osobny dostęp poprzez zamek w jego dolnej części. W środku możemy też znaleźć przytwierdzony za pomocą spinek mały plecak, który możemy używać jako dodatkowej przegrody lub plecaczek na krótkie wypadu bez plecaka głównego o czym więcej napiszę niżej. Na szelkach znajdują się różnego rodzaju zaczepy, m.in. na okulary słoneczne. A na pasie biodrowym do naszej dyspozycji są dwie kieszenie. Jedna z całkowicie wodoodpornych materiałów idealna do schowania telefonu czy dokumentów, a druga zrobiona z przewiewnej siateczki.

Troki (paski)

Czwarta najważniejsza z mojego punktu widzenia kwestia przy wyborze plecaka to ilość troków (pasków) oraz ich długość! Ileż to razy podczas swoich podróży biłem głową w ścianę, kiedy nie byłem w stanie przytroczyć czegoś do swojego plecaka, bo pasek był za krótki! Nie mogłem zrozumieć, jak producent nie przewidział tak istotnej kwestii. Co z tego, że zamontował tych pasków całkiem sporo, kiedy przez to, że były zbyt krótkie stawały się bezużyteczne. Co ciekawe ten problem dotyczył ogromnej ilości modeli plecaków znanych firm dostępnych na rynku. Dlatego jest to element na który teraz zawsze zwracam baczną uwagę. Na szczęście firma Gregory nie popełniła tego błędu. Liczba pasków i ich długość sprawia, że możemy do plecaka przytroczyć dużą ilość elementów. Są one także zamocowane w taki sposób i w takich miejscach, że nie będą one latały nam przy każdym kroku, ale stabilnie zostaną przytwierdzone do głównej komory plecaka. Dodatkowo na plecaku znajdziemy 10 pętli dzięki, którym dopniemy do niego wszystkie dodatkowe gadżety.

Plecaczek Sidekick

Mega przydatny gadżet. W głównej komorze plecaka Baltoro znajduje się niewielki (około 12 litrowy) plecak, który jest idealnym dopełnieniem zestawu bagażowego na niemal każdy wyjazd. Jest wykonany za bardzo cienkiego, ale wytrzymałego materiału. Posiada jedną, główną komorę oraz jedną kieszeń zapinaną na zamek co sprawia, że jest to plecaczek idealny na krótkie wypadu. Tej jednej, dodatkowej kieszonki ogromnie brakowało mi zawsze w tego typu workowych plecaczkach. Dodatkowo jego szelki pokryte są od wewnątrz warstwą gąbkowatego materiału. Dzięki temu jego noszenie jest wygodne, nawet przy większym obciążeniu i co bardzo ważne – ramiona nie zwijają się w wąski pasek.

System nośny

Tutaj też nie będę się rozpisywał. Bowiem Gregory Baltoro posiada jeden z najlepszych systemów nośnych wśród wszystkich plecaków turystycznych dostępnych na rynku. Każdy jego element jest niezależnie mocowany, każdy można idealnie wyregulować, mimo iż już w momencie zakupu możemy dobrać odpowiedni dla siebie rozmiar tego elementu (S.M,L) niezależny od pojemności plecaka.

Bagaż podręczny

Kolejnym bardzo ważnym dla mnie elementem w plecaku jest jego rozmiar. A dokładnie to, czy załapie się on jako bagaż podręczny w większości linii lotniczych. Stara prawda podróżnicza głosi, że na wyjazd zapakujesz tyle rzeczy ile będziesz miał miejsca w plecaku. Niezależnie czy jest to wyjazd na tydzień czy na miesiąc. Dlatego ja unikam kupowania zbyt dużych modeli i jak do tej pory nigdy miejsca mi nie brakowało. Baltoro 65 na pierwszy rzut oka nie nadaje się jako bagaż podręczny. Przede wszystkim ze względu na duży, odstający pas biodrowy. Producent, w oficjalnych opisach informuje, że nie ma możliwości zdemontowania tego elementu. Mi jednak udało się bez większych kombinacji i uszkodzenia czegokolwiek zdemontować same poduszki, które najbardziej przeszkadzały w skompresowaniu pasa. Po ich odłożeniu przy plecaku zostają cienkie, przytwierdzone na stałe pasy, które z łatwością można wygiąć w drugą stronę i spiąć owijając komorę plecaka dookoła, tak aby nie odstawały i przeszkadzały w transporcie. Bez poduszek nadal da się korzystać z pasa biodrowego, ale jeżeli ktoś woli je nosić w pełnym rynsztunku po wylądowaniu można je zamontować z powrotem.

Teoretycznie plecak jest też kilka centymetrów za wysoki niż wskazują to wytyczne bagażu podręcznego w większości linii lotniczych (55 cm x 40 cm x 20 cm) jednak jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby ktoś był aż tak drobiazgowy. Plecak to nie walizka, więc zawsze można go nieco “upchać” w ramkach przygotowanych do sprawdzania bagażu na lotniskach. Na wszelki wypadek jednak lepiej nie pakować plecaka na tego typu wyjazdu na “full”, tak aby górna klapa była jak najniżej.

Czy warto?

Plecaki Gregory nie są najtańsze. Ale moim zdaniem Baltoro 65 posiada absolutnie wszystko czego od plecaka można wymagać i jego zalety warte są wydania takich pieniędzy. Tym bardziej, że sprzęty tego typu raczej nie tanieją, a coś, co jeszcze 10 lat temu można było kupić za 300 zł dzisiaj z reguły jest nawet dwa razy droższe. Dlatego mając dożywotnią gwarancję lepiej zainwestować w taki sprzęt teraz i cieszyć się z jego użytkowania.

Patryk Świątek

Autor Patryk Świątek

Lewa półkula mózgu. Analizuje, roztrząsa, prześwietla. Oddany multimediom i opisywaniu przygód. Laureat konkursów fotograficznych. Autor reportaży, lider stowarzyszenia "Łanowa.", założyciel "Ministerstwa podróży". Nie może żyć bez pizzy.

Więcej tekstów autora Patryk Świątek

Dołącz do dyskusji! Jeden komentarz

Miejsce na Twój komentarz

*