fbpx
Zima w tym roku nie nadeszła. Ona przypełzła. Powoli, niedbale, ze średnią mocą rażenia. Nie znaczy to jednak, że w jakikolwiek sposób zagroziło to otwarciu sezonu narciarskiego 2018 w Polsce. W pierwszym wydaniu nowej serii “Paragon na krawędzi” dotyczącej sportów zimowych, przedstawiamy Wam nowy twór na mapie polskich ośrodków narciarskich – Góral Skipass.


Większy może więcej

Jeszcze kilkanaście lat temu w Polsce mieliśmy kilkaset małych stoków narciarskich. Każdy miał innego właściciela, inny system pobierania opłat, inny cennik. Jeżeli danego dnia narciarze jechali na daną stację zazwyczaj musieli zostać tam do końca dnia żeby było to opłacalne. Infrastruktura na i pomiędzy poszczególnymi stokami nie rozwijała się zbyt intensywnie, brak było opcji abonamentowych na dłuższe pobyty, a na najlepszych stokach kumulował się tak duży ruch amatorów zimowego sportu, że większość czasu spędzało się w kolejce w oczekiwaniu na przestarzałe i powolne wyciągi. W końcu jednak trend się zmienił i na wzór ośrodków alpejskich właściciele polskich stacji też zaczęli łączyć siły tworząc z pojedynczych stacji większe alianse.

Dla nas, klientów, płynął z tego faktu same plusy. Mamy jeden karnet i możemy korzystać na nim ze wszystkich stacji w okolicy. Jeżeli jakaś górka nam się nie spodoba, wsiadamy w samochód i jedziemy gdzie indziej. Nie musimy codziennie rano stać w kasie po bilety. Nie musimy ich wyciągać do kontroli – elektroniczne brami łapią sygnał z naszego karnetu nawet z kieszeni kurtki.

Dzięki aliansom infrastruktura stacji jest nowocześniejsza. Wyciągi są wygodniejsze, szybsze i bardziej pojemne, Stoki częściej naśnieżane i lepiej przygotowane. A infrastruktura w okolicy się rozbudowuje.

W tym sezonie, na Podhalu, kolejne cztery stacje w okolicy Zakopanego doszły do porozumienia tworząc nowy alians pod nazwą Góral Skipass. Udaliśmy się tam wraz z początkiem nowego roku sprawdzić jak wygląda tam szusowanie.

Na Góral Skipass składają się cztery stacje narciarskie:

  • Witów-Ski
  • Polana Szymoszkowa
  • Suche
  • Harenda

Witów-Ski

Zaczęliśmy od stacji w Witowie. Znajduje się tam czteroosobowa kolej linowa o długości 1 km i 120-metrowy wyciąg orczykowy dla początkujących. Różnica poziomów wynosi 120 metrów, a średnie nachylenie 18% co czyni ten stok idealnym na spokojne rozpoczęcie nowego sezonu. Główna trasa jest szeroka i równomiernie nachylona co sprawia, że Witów-Ski można przyporządkować do kategorii “stoki rodzinne”, ale również bardzo dobrze nadaje się do treningu jazdy skrętem równoległym na krawędziach.

Z górnej stacji rozciąga się wspaniały widok na Tatry z Giewontem na pierwszym planie. Na dole jest duży parking, dwie restauracje oraz dwie wypożyczalnie sprzętu posiadające w swoim asortymencie także najnowsze modele najlepszej jakości nart testowych.

Polana Szymoszkowa

Polana Szymoszkowa oddalona jest od Witowa o 11 km i znajduje się zaledwie 1,5 km od Krupówek w Zakopanem. Jest to nieco trudniejszy stok od tego w Witowie ze średnim nachyleniem na poziomie 20%. Długość głównej trasy wynosi 1340 metrów. Stacja dysponuje dwiema kolejami linowymi. Małą i dużą. Ta druga to sześcioosobowa kanapa, z zadaszeniem. Mała kolej ma 400 metrów i jest dedykowana początkującym narciarzom. Ci lepiej jeżdżący nie będę mieli frajdy z jazdy na tym odcinku.

W górnej części stok jest węższy i bardziej nachylony. Pod wieczór mogą tworzyć się tam muldy. Ten odcinek dla początkujących narciarzy z pewnością będzie wyzwaniem, ale nie powinien stanowić bariery nie do pokonania. Niżej stok się wypłaszacza i rozszerza. Taki układ jest przyjemny dla miłośników szybszej jazdy. U góry można się bowiem rozpędzić stopniowo wytracając prędkość zanim dotrzemy na dolną stację.

Niemal przez całą długość przejazdu wprost przed nami rozciąga się panorama tatrzańskich szczytów. Każdy przystanek na trasie to czysta przyjemność podziwiania tych zapierających dech w piersiach widoków.

Na dole znajduje się rozbudowana infrastruktura turystyczna. Kilka wypożyczalni, restauracje, hotele, a także baseny geotermalne.

Suche

Stacja Suche znajduje się 8 km na północ od Zakopanego. Do dyspozycji narciarzy jest czteroosobowa kolej linowa o długości 950 metrów i orczyk, którego początek znajduje się w połowie stoku.

Nachylenie trasy jest podobne do tego na Polanie Szymoszkowej, ale bardziej równomierne z lekkim jednostronnym trawersem. Bardzo przyjemny stok do szybkiej jazdy na krawędziach, ale początkujący też odnajdą tu swoje ścieżki.

Patrząc od góry mamy do dyspozycji dwie trasy po lewej i prawej stronie góry. Lewa strona jest nieco szybsza. Tuż przed końcem trasy jest znacznie bardziej stromy fragment. Warto tu zwolnić i uważać na początkujących narciarzy, którzy początkowo miewają delikatnego stracha przed sprawnym zjazdem do dolnej stacji.

Harenda

Stacja Harenda położona na terenie Zakopanego, w jego północnej części. To zdecydowanie najtrudniejszy technicznie stok ze wszystkich zrzeszonych w ramach Góral Skipass. Jedna z tras, czarna, ma homologację FIS, a to znaczy, że mogą się na niej odbywać oficjalne zawody zjazdowe pod egidą tej organizacji. Potocznie określenie “trasa FISowska” oznacza, że jest ona naprawdę bardzo stroma, a tym samym trudna dla niedoświadczonych narciarzy. Ma długość 800 metrów, przy 200-metrowej różnicy wzniesień. Najdłuższa, czerwona trasa, ma 900 metrów długości i mimo stromizny to bardzo przyjemny stok, z którego rozciąga się bajeczny widok.

Mniej zaawansowani narciarze mogą korzystać z trzech wyciągów orczykowych, obok których znajduje się znacznie łatwiejsza trasa. Na samą górę wjeżdża czteroosobowe krzesełko. Na dole tradycyjnie znajduje się karczma i wypożyczalnia sprzętu oraz lodowisko. Jest tu także “narciarskie przedszkole” dla najmłodszych.

Jazda

Infrastruktura, doskonałe widoki, przygotowanie tras i liczba ludzi była bardzo podobna na wszystkich stacjach. Ceny też są wszędzie w zasadzie takie same. Także biorąc pod uwagę trudność poszczególnych stoków ogólnie muszę stwierdzić, że jazda na wszystkich była równie przyjemna. Na Harendzie rozpatrywałem to bardziej w kategoriach wyzwania (z dużą przyjemnością), ale na pozostałych stokach jazda była płynna, stoki dobrze przygotowane i frajda na wysokim poziomie. Gdybym miał wybrać jeden stok z powyższych to wybrałbym Suche, które najlepiej pasowało do moich umiejętności i stylu jazdy. Zresztą, jak wyglądała sama jazda na tych stokach zobaczcie sami:

Przyszłość

Jestem zwolennikiem łączenia stoków w większe aliansy i dzięki nim poznaję coraz to nowe ośrodki, co pewnie nie miałoby miejsca gdyby karnety kupowało się osobno. W tym układzie mam sporą motywację do odwiedzania kolejnych miejsc. W przyszłości Góral Skipass ma połączyć się z kolejnym wielkim ośrodkiem na Podhalu – Białką Tatrzańską. Mam nadzieję, że dojdzie do tego jak najszybciej tak, aby narciarz przyjeżdżający na Podhale miał do dyspozycji wszystkie stoki jakie napotka na swojej drodze na jednym karnecie. To byłaby świetna opcja. W planach jest też rychłe stworzenie komunikacji pomiędzy stacjami, tzw. skibusów. Z pewnością projekt ten będzie się rozwijał. Tymczasem śmiało mogę polecić Góral Skipass wszystkim miłośnikom białego szaleństwa. Z pewnością każdy znajdzie wśród tych czterech stacji idealne warunki dla siebie.

Tekst został przygotowany we współpracy z Góral Skipass.

 

Patryk Świątek

Autor Patryk Świątek

Lewa półkula mózgu. Analizuje, roztrząsa, prześwietla. Oddany multimediom i opisywaniu przygód. Laureat konkursów fotograficznych. Autor reportaży, lider stowarzyszenia "Łanowa.", założyciel "Ministerstwa podróży". Nie może żyć bez pizzy.

Więcej tekstów autora Patryk Świątek

Dołącz do dyskusji! Jeden komentarz

  • Aleksandra pisze:

    Jak patrzę na zdjęcia ze stoków to jestem w nich zakochana. Byłam na jednym tygodniowym narciarskim wyjeździe. Mogę śmiało o sobie powiedzieć narciarz – żółw Co do stoków to zdecydowanie powinny być łączne pod jeden skipass. Kupowanie oddzielnych karnetów na poszczególne stoki zniehęca wogle do ich korzystania i skłania do opcji “narty za granicą” 😉

Miejsce na Twój komentarz

*