Rowerem przez Roztocze

miejska-plaza-w-chemie
Autor:

Dominika Tabasz, Wiktor Czosnowski

Miejsce:

Głównie Roztocze – część polska od Przemyśla do Lublina

Czas podróży:

5-16 sierpnia 2013, 11 dni

Liczba przebytych Km:

653

Ilość osób:

2

Koszy na osobę w zł:

W sumie ok. 450 zł/osoba.
Transport pociągiem do miejsca, w którym rozpoczynaliśmy wyjazd (Katowice – Przemyśl): 30,38 zł studencki/39,06 zł szkolny + 9,10 zł bilet na jeden rower na całą trasę.
Transport pociągiem z miejsca, w którym skończyliśmy wyjazd (Lublin – Katowice): 31,85 zł studencki/40,95 zł szkolny + 9,10 zł za każdy rower.
Noclegi: 86 zł podczas całej podróży za dwie osoby (dokładne ceny i miejsca podane poniżej).
Jedzenie: ok. 200 zł na osobę. Gotowaliśmy ambitnie przez całą podróż na kuchence gazowej: potrawy typu spaghetti, makarony z różnymi sosami, ryż z mięsem i warzywami, smażone ziemniaczki, zupa z warzywami i smażoną kiełbasą.
Pozostałe atrakcje typu wycieczka z przewodnikiem po Zamościu, kupienie książek na wyprzedaży: ok. 60 zł.

Środki transportu:

kolej

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

Do Przemyśla dojechaliśmy ze Śląska pociągami z dwoma przesiadkami. Tak samo wracaliśmy już z Lublina, a w trakcie wyjazdu tylko i wyłącznie rower.

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

Pod chmurką (najlepiej pod gwieździstym niebem we wsi, w której diabeł mówi dobranoc), „na gospodarza” – w namiocie na podwórku u przyjaznych ludzi (nie zdarzyło się nam by odmówili, a rano nie raz częstowali kawą i herbatą), w zaroślach przy drodze, na miejskiej plaży w Chełmie.

Pola namiotowe:

  • Horyniec-Zdrój: „Gościniec Pod Lasem” – my płaciliśmy 15 zł/osobodoba za marne warunki – nie było kuchni, a woda pod prysznicem długo się grzała.
  • Zwierzyniec: Ośrodek Turystyczny „Echo” – 12 zł/osobodoba + 2 zł za rozbicie namiotu. Duży teren, oświetlony, spory budynek z zapleczem sanitarnym, ale brak ciepłej wody, dostęp do kuchni, możliwość schowania rowerów pod kłódkę w składziku.

Bardzo fajną opcją są schroniska młodzieżowe:

  • Zamość: Szkolne Schronisko Młodzieżowe przy Szkole Podstawowej nr 4 im. Stefana Batorego działające sezonowo w lipcu i sierpniu – 15 zł/osobodoba. W cenie kuchnia, łóżko, prysznice.

Noc na Dworcu Głównym w Lublinie – strzeżony, zamykany na noc. Położyliśmy się na karimatach w osłoniętym miejscu, nie wyproszono nas mimo, że spaliśmy właściwie pod ochroną.

Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

W ramach regionalnego jedzenia możemy polecić niesamowicie dobre gofry na rynku w Zamościu. Z dodatkami typu bita śmietana, świeże owoce i polewa 8-10 zł. Oprócz tego skusił nas smak dzieciństwa – oranżada z charakterystycznej butelki „na miejscu”. Okazało się, że w tamtym regionie jest szczególnie popularna i co jakiś czas próbowaliśmy innej wytwórni na przykład „Celestynka” z Rymanowa czy „Oranżada” ze Zwierzyńca . Jej cena wahała się w okolicach kilkudziesięciu groszy do coś ponad złotówkę. Nie polecamy jednak czytania etykiety i składu, bo można się załamać ilością kolorowych dodatków 🙂

Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:

Warto zaopatrzyć się dużo wcześniej w przewodnik po Roztoczu oraz mapy. W księgarniach i Empiku znaleźliśmy jedynie mapę Roztocza Środkowego oraz mapę Centralnego Szlaku Rowerowego Roztocza. Mieliśmy nadzieję dokupować mapy na miejscu, wyszliśmy z założenia, że będzie większy wybór. Okazało się, że mapy nie jest tak łatwo znaleźć: różne wydawnictwa, różny zasięg, skutkiem czego parę razy mieliśmy białe plamy pomiędzy jedną mapą a drugą. Polecamy zamówić sobie wcześniej mapy jednego wydawnictwa przez Internet.
Widząc oznaczony na mapie szlak rowerowy nie spodziewajmy się wygodnej, bitej drogi! Na Roztoczu szlaki uwielbiają zaskakiwać… piachami! Najgorszy odcinek pokonywaliśmy z górki, prowadząc rowery na szlaku z Horyńca-Zdrój do Narola.
Lubaczówka jest bardzo uroczą rzeczką. Polecamy kąpiel przed Lubaczowem jadąc od strony Radymna. Najlepiej odjechać kilkadziesiąt metrów od drogi – zupełnie inny świat i przezroczysta woda!
Jadąc przez wioski należy uważać na puszczone z łańcuchów ujadające psy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że ludzie oprócz spuszczenia psów z łańcucha otwierają bramy i psy doskakują do jadących kulturalnie drogą rowerzystów.

Opis:

Nasza trasa wyglądała tak: Przemyśl-Medyka-Radymno-Horyniec-Zdrój-Zwierzyniec-Zamość-Chełm-Włodawa-Wytyczno-Lublin. Staraliśmy się unikać głównych dróg, jeździliśmy szlakami rowerowymi, drogami o niewielkim natężeniu ruchu oraz ścieżkami. Jedna z takich maleńkich ścieżek zaprowadziła nas na manowce, skończyła się w środku lasu w Poleskim Parku Narodowym. Po prostu znikła. Dodając grozy sytuacji dodamy, że las był gęsty, ściemniało się, a Dominice przychodziły do głowy wszystkie znane jej horrory, na szczęście droga powrotna nie zmyła się tak samo jak ścieżka. Udało nam się także kilkanaście kilometrów za Narolem wbić się w Centralny Szlak Rowerowy Roztocza i jechaliśmy nim do Zwierzyńca. Ludzie widząc nas z rowerami, sakwami i praniem doczepionym do roweru zagadywali nie raz, najczęściej podczas śniadań, które spożywaliśmy wygodnie rozkładając się z dopiero co zakupionymi produktami pod sklepami. Pora obiadowa „łapała” nas również w miastach: w ramach oszczędności, zabraliśmy kuchenkę gazową, rozkładaliśmy się najczęściej na jakichś skwerkach i w parkach i gotowaliśmy. Roztocze to naprawdę piękna kraina, zdecydowanie uboższa od reszty kraju, wioseczki są małe i urokliwe. Pierwszy raz w życiu widzieliśmy tyle czapli w jednym miejscu na raz! O mało nie przejechaliśmy też okazałego zaskrońca, który spokojnie miał około metra długości. Spędziliśmy noc pod gwiazdami, w wiosce, w której było kilka domów na krzyż, a przechodząc przez pobliski strumyczek przekraczało się granice państwa. Najpiękniejsze gwieździste niebo jakie mieliśmy okazję zobaczyć. W po drodze mijaliśmy zapomniane cmentarze, kapliczki i krzyże, na których napisy wykonane były cyrylicą. Klimatu dodawały bociany. Ot, taki urok wschodniej granicy, której słowami nie da się opisać. Trzeba po prostu tam pojechać, usiąść wieczorem przed namiotem rozbitym w jednym z tych malowniczych zakątków, które odwiedziliśmy, wyciszyć się oddychać pełną piersią i obserwować słońce znikające za horyzontem.

w-trasie

zwierzyniec

gotowanie-obiadu-w-parku-w-zamosciu

nocleg-nad-sanem

 

  • Kineska

    Fajna podróż, zgrana para.