Podlasie – raj na długi weekend

podlasie jezioro

Autor:

Kasia Pustelny-Szewczyk

Miejsce:

Podlasie

Czas podróży:

4 dni

Liczba przebytych Km:

1670

Ilość osób:

2

Koszy na osobę w zł:

WYDATKI

  • Kurowo – kajaki – 5zł/godzinę
  • Tykocin – zamek – 10zł
  • Tykocin – Synagoga – 10zł- wstęp do parku – 5 zł
  • żubry w Kiermusach – 6 zł
  • bociany w Pentowie – 3 zł
  • parking przed rezerwatem w Białowieży – 6zł
  • Rezerwat Pokazowy Żubrów – 6zł
  • Białowieża – wieża w siedzibie Parku – 6ł
  • Białowieża – wystawa w siedzibie Parku – 12zł + 3zł zdjęcia
  • Białowieża – drezyny – 12zł/osobę/godzinę – ale w zależności od trasy
  • Hajnówka – kolejka wąskotorowa – start o 10, w wybrane dni; – 20zł

+ 91 litrów spalonego paliwa

Środki transportu:

Samochód

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

Najlepszy sposób na przemieszczanie się na krótkim wypadzie weekendowym to jednak samochód. Jesteśmy wtedy niezależni od komunikacji zbiorowej – co w czasie długich weekendów może być tym bardziej utrudnione. W ciągu 4 dni przejechaliśmy ok 1670 km (w tym trasa Kraków – Podlasie i z powrotem) i spaliliśmy 91 litrów paliwa.

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

Tym razem mieliśmy szczęście zamknąć koszt noclegów w kwocie 0 zł. Wszystko dzięki temu, że nocowaliśmy u znajomych. Jeśli nie macie znajomych na Podlasiu, bez problemu znajdziecie niedrogie noclegi w licznych tutaj gospodarstwach agroturystycznych.

Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Na Podlasiu, a dokładnie w Tykocinie zachwyty nie tylko duchowe, ale też kulinarne możemy przeżyć w restauracji Tejsza (koza). Jedliśmy tam cymes (gulasz na słodko (sic!) podawany z kaszą) i żydowskie pierogi z mięsem – kreple. Polecamy!
W Kruszynianach wybieramy bardzo polecaną restaurację u Pani Dżannety Bogdanowicz – Tatarska Jurta. To co już na wejściu dobrze świadczy o kuchni, to menu dnia (wybrane pozycje z bogatej kuchni tatarskiej) – czyli wszystko jest tu świeże i robione w tym samym dniu! Ceny są wprawdzie mocno „stoliczne” – ale jak się potem okazało jedzenie jest tej ceny warte. Zamawiamy:
– Pierekaczewnik – ciasto wielowarstwowe z mięsem
– Belysz – przekładaniec z ciasta z ryżem, grzybami, mięsem i jajkiem.
Porcje są ogromne i jedzenie jest rewelacyjne! Jeszcze tylko mała uwaga – „Schaboszczaki” tutaj mogą się nie najeść… Z sąsiedniego stolika usłyszeliśmy – „menu do mnie nie przemawia”.

Wyjeżdżając z Białowieży odwiedzamy jeszcze restaurację Carską. Mieści się ona w budynku dawnego dworca.
Co do restauracji – niestety nie mamy zdania – odbiliśmy się od cen – ciasto 20zł, dania 30-40 zł, dziczyzna ok 80zł – a na mieście mówią, że drogo, porcje małe i już nie tak dobre jak na początku działalności. ;))

  • Kruszyniany – Pierekaczewnik – 20zł
  • Kruszyniany – Belysz – 20zł
  • Budy – Kartacze – 24zł
  • Budy – Zupa grzybowa – 10zł
  • Budy – Pierogi z jagodami – 18zł
  • najlepsze na świecie owoce suszone w czekoladzie – Stacja Statoil – 6zł/100g
Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:

Gdzie spędzić długi weekend w sierpniu? Planując taki wyjazd w Polsce prawie na 100% możemy liczyć na tłumy turystów. Góry, morze, zamki i inne atrakcje są oblegane w takich terminach przez spragnionych atrakcji rodaków. Nam udało się odkryć cudowną enklawę spokoju na taki wyjazd – zdradzimy Wam ten sekret!
O urokach Podlasia słyszeliśmy już od dawna. Niestety nigdy tu nie byliśmy. Cudowna zielona kraina, jeziorka, rzeczki i piękne lasy. Wreszcie tu dotarliśmy!

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy bladym świtem w sobotę o 4.40 wyjeżdżając z Krakowa. Droga była spokojna, ruch naprawdę niewielki. Za to w przeciwną stronę (czyli w kierunku na Kraków/Zakopane) – sznur samochodów! Zaczyna się długi weekend! Podróże po Polsce dostarczają naprawdę wielu wrażeń – też lingwistycznych. O 11 byliśmy w Łapach – docierając tam przez Rządzę i Całowanie. Na trasie mieliśmy też Flakowaciznę, Topór i Wilczogęby.

Czy warto jechać na Podlasie? Tak – i to po trzykroć! Zastanawiałam się jednak przed wyjazdem – czy znajdziemy tam coś innego niż to, co już znamy. Przecież wyjazd agroturystyczny możemy zrobić bliżej Krakowa – choćby do Ojcowa, czy innego malowniczego miejsca w Małopolsce. Jednak TAM JEST INACZEJ.
Tego się chyba nie da opisać – jest „bardziej” pod każdym względem – bardziej zielono, ciekawiej. Mamy w zasięgu ręki zarówno spływy kajakami po uroczych rozlewiskach rzek, możliwość obserwacji zwierząt w ich naturalnym środowisku a przede wszystkim możemy zaznać niesamowitej gościnności mieszkających tutaj ludzi.
Jest to fantastyczne miejsce żeby uciec choć na kilka dni od zabiegania i codzienności.
A dodatkową zaletą takiego wyjazdu jest to, że ciągle niewielu naszych rodaków się tam wybiera na długie weekendy. Chyba wiecie co mam na myśli – jeśli choć raz staliście w korkach w czasie „fali powrotów”, lub widzieliście dzikie tłumy na szlakach Tatrzańskich.

Opis:

Nasze odkrywanie Podlasia rozpoczęliśmy w Kurowie. Jest tam siedziba Parku i można wypożyczyć kajaki. Są trzy trasy – jedna z nich nawet na 3-4 godziny.
Kolejny dzień to wizyta w Pentowie czyli „Europejskiej wsi Bocianiej”. W Kiermusach wreszcie zobaczyliśmy żubry! Po spotkaniach z przyrodą wreszcie dojechaliśmy do Tykocina. Tykocinem zachwycało się wielu i możemy go zobaczyć w filmach – „Białej sukience” i w cyklu „U Pana Boga…”. Z ciekawostek – to tutaj ustanowiono Order Orła Białego. Jest też dawna dzielnica żydowska i piękna Synagoga.
W Białymstoku zwiedzamy pałac Branickich, a na koniec dnia dotarliśmy do Supraśla. Po południu piękna warowna cerkiew jest fantastycznie oświetlona.
Kolejny, trzeci dzień to wycieczka do Biebrzańskiego Parku Narodowego. W Osowcu zatrzymujemy się zobaczyć pozostałości gigantycznej twierdzy carskiej z XIX/XX w. Teraz kolej na Kruszyniany, czyli centrum polskich Tatarów – najpierw odwiedzamy uroczy, zielony meczet, a potem cmentarz – mizar.
Plany na ostatni dzień mieliśmy ambitne – kusiło nas zobaczenie łosia o świcie, niestety pogoda zastrajkowała. Zmieniamy plany i ruszamy do Rezerwatu Pokazowego Żubra. W Białowieży zaglądamy do siedziby Parku – jest w miejscu gdzie stał kiedyś pałacyk cara. Pałacyk, nieco zniszczony, przetrwał zawieruchy wojenne. Niestety w latach 60-tych to co się zachowało rozebrano, a resztę murów wysadzono. Dla nas było to tym większym szokiem, że zazwyczaj takie akty wandalizmu historycznego oglądaliśmy u naszych wschodnich sąsiadów. A tu niespodzianka – rodacy zrobili to samo… wielka szkoda. Pomimo okropnej pogody ruszamy zobaczyć Królewskie Dęby. Zobaczenie choć wycinka Puszczy jest tu łatwe nawet w deszczu – chodzi się po drewnianych pomostach. A sama Puszcza… widać, że nie jest to zwyczajny las – najstarszy w Europie i jeden z najstarszych na świecie.
I tak kończy się nasza wycieczka na Podlasie. Już na trasie do Krakowa wreszcie zaświeciło nam słońce.

http://kasai.eu/

podlasie atrakcje

ludowa chatka