3 x Bieszczady

Autor:

Anna Staniek, Alicja Popielarz

Miejsce:

Ukraina, Słowacja, Polska. Trasa: Medyka – Sambor – Turka- Ilnik – Meżyhiria – Wysocko Niżne – Wysocko Wyżne – Husne – Pikuj (1408 m npm) – Krywka – Husne  – W. Niżne – Werchne – Sianki – Wlk. Berezne – Ubla (ukr./słow.) – Stakčin – Ruskie – Przełęcz nad Roztokami – Majdan – Nowy Łupków – Komańcza – Szczawne – Rymanów – Krosno – Ropczyce

Czas podróży:

28.04.2012 – 6.05.2012

Ilość pokonanych Km:

530

Ilość osób:

2

Noclegi:

Wszystkie za darmo – namiot oraz bardzo fajna wiata po słowackiej stronie na Przełęczy nad Roztokami

Koszty na osobę zł:

230 zł
Bilet PKP Ropczyce – Przemyśl (27 zł w tym 5 zł opłata rowerowa), bilet na pociąg Sianki – Wlk. Berezne ( 7 UAH = 3,15 zł ), ok. 200 zł na jedzenie i napoje

Środki transportu:

inne

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Do schroniska turystycznego „Zastawa” pod Pikujem w Husnym najlepiej wcześniej zadzwonić + 38 (067) 371-66-26(24), [email protected] i zrobić rezerwację. Nie ma tam zwyczaju, że każdego turystę należy przyjąć. Nam nie pozwolono nawet rozbić namiotu. Kto ma rezerwację ten rządzi.
  • Mapa „Bieszczady Wschodnie” wyd. Ruthenus Krosno 2010 nie jest spójna z rzeczywistością, nie ma zaznaczonego żółtego szlaku z Pikuja do Iwaszkowic – są dwa żółte szlaki.
  • Duża wolność w przemieszczaniu się po drodze na Ukrainie, nie jeździ się wg kierunków a wg dziur. Szybko można się do tego przyzwyczaić, jednak hamulce i wysoki stopień koncentracji niezbędne.
  • Zanikająca droga na odcinku Zakopce – Ryków. Należy przeprawić się dwukrotnie przez rzekę, sandały wskazane.
  • Rada dla samotnie podróżujących kobiet – w imię spokoju i bezpieczeństwa nie ma co zaprzeczać, że nie ma się męża, a wymyślanie historii o nim jest świetną zabawą.
  • Flaga Polski wzbudzała dużą sympatię.
  • Przejście graniczne Wlk. Berezne – Ubla można przekraczać rowerami – bardzo sprawna odprawa.
  • Polecamy piwo Lwowskie na Ukrainie
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:

Koszty podróży obniżyłyśmy przede wszystkim poprzez sposób transportu: siła własnych nóg +  rower + pociąg na odcinku  Ropczyce –  Przemyśl, Sianki – Wlk. Berezne (Ukraina)

Opis:

Trudno jest czasem pogodzić podróżowanie z sakwami na rowerze z górami, ale tym razem się udało. Ekipa wyjazdowa była doborowa – 2 Skorpiony (Ania, Alicja) i 2 Rowery (Duszek, Torek). Granicę przekroczyłyśmy w Medyce i żeby tradycji stało się zadość udałyśmy się do sklepu. Na Ukrainie bardzo zdrożały produkty spożywcze – niektóre są droższe niż w Polsce, a więc pewne rzeczy bezpowrotnie znikają. Widać, że ludziom a zwłaszcza starszym żyje się bardzo ciężko. I choć często dla niektórych byłyśmy swoistym zjawiskiem, tj. same kobiety na rowerach jadą z Polski, to jednak spotkałyśmy się z dużą gościnnością i życzliwością.
Do dróg można się szybko przyzwyczaić, choć z pewnością dobre, szerokie opony wskazane a hamulce przy zjazdach okazały się koniecznością. Przemierzałyśmy drogi asfaltowe, z łatami asfaltu, szutrowe i drogi znikające. Te ostatnie okazały się największą atrakcją gdyż były pod rzeką. Dreszczyk adrenaliny, porozumienie z rowerem i przeprawiałyśmy się na drugi brzeg. Dotarłyśmy do wioski Husne. Naszych towarzyszy tj. rowery ukryłyśmy w krzakach i piękną granią dotarłyśmy na Pikuj. Niesamowita panorama ze szczytu – przestrzeń i wolność. Nie obyło się bez przygód w drodze powrotnej, ale morał jest taki, że w górach trzeba być uważnym!
Przez Słowację przemknęłyśmy szybko, jednak polecamy wysiedloną wioskę Ruskie. Przepiękna dolina – kwitnące drzewa, cmentarz, cerkiew sprzyjały wielu refleksjom. Drogę z Ruskiego na Przełęcz nad Roztokami można bez problemu pokonać z sakwami. A w naszych Bieszczadach prawie że tłum, jednak udało się znaleźć spokojną i malowniczą drogę nr 889 Szczawne – Rymanów.
O superlatywach podróżowania na rowerze można by wiele napisać. Rower z pewnością pozwala zredukować koszty w podróży, ale nam daje przede wszystkim wolność, niezależność i możliwość bliskiego kontaktu z naturą i drugim człowiekiem. Opisywaną trasę zdecydowanie polecamy na rower.
Bieszczady widziałyśmy z 3 perspektyw w 3 różnych wymiarach.