Z miłości do Portugalii

 

Autor:

Aneta Marta Trzaska

Miejsce:

Portugalia (Lizbona, Almada, Porto, Coimbra, Fatima, Batalha, Viseu)

Czas podróży:

14 dni

Ilość pokonanych Km:

7000

Ilość Osób:

2

Noclegi:

Dom portugalskiej rodziny i samochód kempingowy.

Koszty na osobę zł:
  • Bilety samolotowe (z bagażem do 20kg): 1300zł
  • (Trondheim – Oslo – Lizbona) + (Lizbona – Frankfurt – Trondheim)
  • Taksówka z lotniska w Lizbonie do centrum miasta: 100zł
  • Bilet autokarowy Rede Expressos: 67zł
  • (Lizbona – Viseu)
  • Bilet na koncert Jamesa Morrisona w Porto: 113zł
  • Kolacja i deser w restauracji z muzyką fado na żywo: 165zł
  • (Timpanas Restaurante Típico – Lizbona)
  • Wstęp do Museu da Marinha: 16zł
  • Cena jednego ciastka „Pastéis de Belém”: 3,50zł
  • Pocztówki x5 + znaczki pocztowe: 8zł
  • Pamiątki: 60zł
  • Jedzenie i napoje: 130zł

RAZEM ok. 1922,5zł

Koszty podróży mogły być znacznie niższe, ale pozwoliłam sobie wykorzystać mój całkowity budżet na tą podróż. W związku z tym, że przez cały czas gościłam u portugalskie rodziny, nie musiałam płacić za posiłki i napoje. Pieniądze na jedzenie wydawałam tylko i wyłącznie podczas samodzielnych wypadów do miasta, dlatego nie orientuję się w cenach poszczególnych produktów w Portugalii.
W lokalnych restauracjach można spokojnie zjeść obiad już za 20zł. W piekarni kupowałam słodkie i zwykłe bułki, cena za jedną wahała się od 50 groszy do 1zł. Cena chleba już była znacznie wyższa, bo trzeba było wyłożyć około 4 zł.

Środki transportu:

samochód, samolot, na piechotę, inne

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Infrastruktura drogowa w Portugalii jest naprawdę bardzo dobra. Autostrady są w niezłym stanie i większość tras zaskakuje pięknymi widokami i urokami prawdziwej Portugalii. W zależności od danego odcinka, mamy autostrady płatne i niepłatne.
  • Duże centra handlowe są otwarte do późnych godzin (23 – 24 w nocy) i zazwyczaj każdego dnia przychodzą tam rodziny z dziećmi, by jeść w restauracjach.
  • Będąc w jakiejkolwiek kawiarni, poproś o „bica” na południu lub „cimbalino” na północy. Jest to czarna i bardzo aromatyczna kawa, podawana w miniaturowych filiżankach. Portugalczycy piją ją nagminnie.
  • Każdy region lub większe miasto, ma typowe dla siebie drożdżówki. Najczęściej nazywane są po nazwie miasta i zawierają w środku coś typowego dla danego miejsca.
  • Wieczorami Lizbońskie uliczki nie są zbyt bezpieczne. Nie trudno natknąć się na kogoś sprzedającego narkotyki, oferującego seks za wino w kartonie bądź po prostu osoby, które nie wyglądają na przyjaźnie nastawionych.
  • Nieważne gdzie pojedziesz, jeżeli w telewizji idzie mecz klubów Benifica, Porto lub Sporting Lisboa, w każdej kawiarni, restauracji, barze, centrum handlowym, będziesz miał okazję podziwiać siedzących mężczyzn, którzy przy piwie będą ekscytować się meczem.
  • Często można mieć wrażenie, że Portugalczycy krzyczą. Jest to najczęściej mylone z ich sposobem mówienia, dlatego uważajcie, nie każdy podniesiony głos oznacza krzyk.
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • Nigdy nie jedz i nie kupuj niczego w sklepach przy głównych ulicach.
  • Transport kolejowy i autobusowy w Portugalii jest bardzo tani, dlatego warto z niego korzystać.
  • Nie miałam okazji się tam zatrzymywać, ale w Lizbonie jak i w Porto jest sporo backpackerskich hosteli, które są bardzo ładnie urządzone i cieszą się dobrą opinią. Ceny za noc są zdecydowanie niższe niż w hotelach, a praktycznie nie ma różnicy w odległości do centrum z hotelu i tychże hosteli.
  • Lokalne sklepy z żywnością oferują tanie i świeże owoce.
Opis:

– Viseu
Rodrigo (mój partner) pokazał mi swoje mało turystyczne miasto które, zrobiło na mnie dobre wrażenie. Starówka jest spokojna i przyjazna. Główne ulice są czyste, nie ma tłoku, budynki są stare, ale zachowane w dobrym stanie. Z najwyższego punktu miasta, jakim jest katedra i kościół Igreja da Misericórdia, można zobaczyć całe miasto i krajobraz gór. W mieście znajduje się także coś dla fanów rozrywki, gdyż jest tutaj naprawdę spore centrum handlowe „Palácio do Gelo”.
– Coimbra
Są tutaj nietypowe dla Portugalii wolne przestrzenie, gdzie dzieci mogą się bawić w spokoju. Trasy rowerowe, park i restauracje zaraz przy rzece, możliwość kajakowania, gry w piłkę i wypoczynku. W parkach było mnóstwo osób czytających książki na przeróżne sposoby. Mnóstwo charakterystycznych ludzi i tak zwanych „tuga”, czyli typowych Portugalczyków o raczej negatywnym znaczeniu.
– Fatima i Batalha
Udało nam się ją zobaczyć tylko późnym wieczorem, gdy było już praktycznie ciemno. Przyznam, że miejsca religijne robią wrażenie, choć osobą wierzącą nie jestem. Miasteczko i klasztor w Batalha robią wrażenie. Same ulice przypominają nieco wymarłe i mistyczne miejsca.
– Lizbona
Pomnik Odkrywców przy ładnej pogodzie, więc i widok na drugą stronę rzeki był fantastyczny. Będąc zaledwie pięć minut drogi na nogach od Klasztor Hieronimitów, zajrzeliśmy do środka. Oczywiście, obowiązkowy postój przy Pastéis de Belém. Jeszcze szybki wypad na drugą stronę mostu 25 kwietnia i zupełnie inny świat po drugiej stronie; zmiana z ludzi nieszczęśliwy na szczęśliwych.
Na drugi dzień udaliśmy się pod pomnik pisarza Fernando Pessoa, gdzie zastaliśmy muzyków grających na żywo. Pod wieczór udaliśmy się na Praça de D. Pedro IV, gdzie aż roi się od drogich restauracji i turystów i właśnie tam natknęliśmy się na sprzedawców narkotyków.
Ostatniej nocy poszliśmy do Timpanas Restaurante Típico w Lizbonie, gdzie zjedliśmy pysznego dorsza w oliwie z oliwek i słuchaliśmy pięknej i smutnej muzyki fado.