Weekend w stolicy gulaszu

Autor:

Joanna Łukasiewicz

Miejsce:

Budapeszt

Czas podróży:

3 dni

Ilość pokonanych Km:

1200

Ilość Osób:

2

Noclegi:

Nocowałyśmy w  tanim klimatycznym mieszkanku, z którego do zaplanowanych atrakcji – Dunaju, centrum Pesztu, starej Budy, Góry Gellerta i Góry Zamkowej z cytadelą chodziłyśmy na piechotę. Mieszkanie to znajduje się na trzecim piętrze secesyjnej kamienicy (bez windy, ale z wygodnymi schodami). Można wynająć pokój z dostępem do kuchni oraz wspólnymi dla kilku pokojów łazienkami. Eszter zajmująca się wynajmem wpuszcza meldujących się gości o dowolnej porze, nawet w nocy, wyjeżdżając zostawia się klucz w skrzynce. Jeśli nie ma kolejnych gości, to w dniu wyjazdu nie trzeba opuszczać pokoju o 12.00.  Adres: City Rooms Adres Veres Palne utca 5., 05. Belváros – Lipótváros, Budapest.

Koszty na osobę zł:
  • Nocleg: 25 euro (2 noce w dwuosobowym pokoju), czyli ok 120 zł
  • Lot: 394 zł (Wizzair)
  • Bilet trzydniowy na komunikację miejską: ok. 60 zł
  • Jedzenie ogółem ok. 200 zł; przykładowe ceny (prosty przelicznik z foritów – cenę dzielimy przez 100 i mnożymy przez 1,5):
  • średnia kawa latte w sieciowej kawiarni w centrum Pesztu – 490 Ft
  • śniadanie w sieciowej kawiarni w centrum Pesztu (kanapki z łososiem) – ok. 1 100 Ft
  • lampka tokaju Aszu w kawiarence w Budzie – ok. 1300 Ft
  • obiad w restauracji na Fashion Street w Peszcie – zupa gulaszowa 1050 Ft, gęsie wątróbki z dodatkami 5 260 Ft
  • deser lodowy w słynnej kawiarni Gerbeaud – ok. 2500 Ft
  • firmowa lemoniada w kawiarni Gerbeaud – 1350 Ft
  • kufel lokalnego piwa (0,5 l) w pubie – ok. 600 Ft
  • małe piwo w pubie – ok. 400 Ft
  • Atrakcje turystyczne ogółem ok. 150 zł
  • wjazd funikularem (Siklo) na Górę Zamkową – 900 Ft
  • Evening ticket” do term Szehenyi – 3 250 Ft
  • godzinny rejs pod Dunaju – 1900 Ft
Środki transportu:

samolot

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Będąc w Budapeszcie warto wybrać się na rundkę statkiem po Dunaju. Miasto od strony wody prezentuje się bardzo ciekawie, zwykle opływa się Wyspę Małgorzaty, można też podziwiać piękny gmach parlamentu – drugiej co do wysokości budowli w Budapeszcie. Z głośników po angielsku i niemiecku puszczane są ciekawostki o mieście. Na nabrzeżu od strony Pesztu czeka wiele stateczków, które startują w sezonie co 30 min – 1 h.
  • Prócz gulaszu i leczo warto spróbować w Budapeszcie potraw z gęsich wątróbek – to mniej znana specjalność, która rozpływa się w ustach i jest warta grzechu.
  • W Budapeszcie jest tyle pięknych kamienic, że prócz chodzenia do konkretnych muzeów fajnie jest przejść się po prostu po starej Budzie lub po okolicy Fashion Street w Peszcie, by poznać klimat miasta.
  • W Budapeszcie działa jedna z najstarszych linii metra w Europie. Jest to linia żółta Millenium – nazwa wzięła się stąd, że wybudowano ją w 1896 roku w ramach obchodów tysiąclecia istnienia państwa węgierskiego. Warto się nią przejechać i podziwiać bliźniaczo do siebie podobne ministacje wyłożone ceramicznymi płytkami.
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • Warto skorzystać z opcji biletu 24-, 48- lub 72-godzinnego, dzięki któremu możemy jeździć dowolnymi środkami komunikacji: metrem, autobusem, tramwajem, a nawet trolejbusem (bo w Budapeszcie są takowe); koszt biletu 72-godzinnego to równowartość około 10 biletów jednorazowych
  • Do kościoła skalnego znajdującego na Górze Gellerta 25 m nad poziomem Dunaju w jaskini Św. Jana (tę nastrojową świątynię zbudowano w latach dwudziestych XX wieku na wzór słynnej groty w Lourdes) warto wybrać się w niedzielę – wtedy nie zapłacimy za wstęp (w inne dni jest on płatny)
  • Do Budapesztu warto polecieć tanimi liniami, bo nie lądują one – jak w przypadku wielu innych europejskich miast – na małym lotnisku daleko do miasta, tylko na świetnie skomunikowanym z centrum Budapesztu lotnisku im. Liszta
  • Najtańsza opcja dojazdu z lotniska to autobus miejski; wybranie go pozwala zaoszczędzić 40 euro (tyle kosztowałaby taksówka; busy do hoteli są też dziesięciokrotnie droższe niż bilet na komunikacje miejską); autobusem 200E z lotniska imienia Liszta można dojechać do ostatniej stacji niebieskiej linii metra, która zawiezie nas do centrum Pesztu
  • W Budapeszcie jest wiele tanich lokali gastronomicznych – niemal zawsze przed pubami i restauracjami wystawione są karty z cennikiem, co pozwala nam znaleźć optymalną opcję
  • W Budapeszcie we wszystkich lokalach gastronomicznych, w których byłam (restauracje, puby, kawiarnie), napiwek doliczany był do rachunku i dopisywany jako jego ostatnia pozycja (Szervizdij); jego wysokość wynosiła zależnie od lokalu 10 lub 15%; w związku z tym nie ma zwyczaju dawania „dodatkowego” napiwku
  • Do term Szechenyi warto iść po 19.00; wtedy jest mniej ludzi, a bilet w opcji „evening” jest znacząco tańszy od całodniowego
Opis:

Kwiecień w Budapeszcie to jest to! U nas dopiero przedwiośnie próbuje popsuć szyki resztkom zimy, a tu już pełnia wiosny. Kwitną drzewa owocowe i pachnie bez. Na kasztanach białe pąki, a na trawnikach mlecze.
Obowiązkowy punkt programu to Góra Zamkowa. Wjeżdżamy na nią zabytkowym funikularem z 1874 roku – figurującą na liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO kolejką linowo-terenową. Na górze od razu rzuca nam się w oczy rzeźba groźnego ptaszyska. To turul, mityczny ptak, symbol Węgier. Patrzymy tam, gdzie on – pod nami rozpościera się piękna panorama miasta z Dunajem na pierwszym planie. Na górze masa turystów zwiedzających Zamek Królewski. Chętni mogą postrzelać z łuku, amerykańscy turyści wspinają się na fontannę mimo tabliczek z zakazem.
Drugie „must see” to Góra Gellerta. Bardziej od cytadeli urzekł mnie na niej Pomnik Wolności przypominający nieco stylem warszawską Nike. Czternastometrowa kobieta stojąca na olbrzymim cokole dzierży w dłoniach liść palmowy. Miniaturkę tego właśnie pomnika zabrał w swoim bagażu Bertalan Farkas, pierwszy Węgier odbywający lot kosmiczny. Statua ma ciekawą historię – kiedyś na cokole wykute były nazwiska żołnierzy radzieckich, które usunięto po upadku komunizmu. Dziś widnieje tam napis po węgiersku upamiętniający – dość ogólnikowo – WSZYSTKICH bohaterów, którzy oddali życie za wolność i pomyślność Węgier. Obok monumentu dwie rzeźby – jedna to mężczyzna zabijający smoka, ale nie jest to wbrew pozorom Święty Jerzy, a smok ma w tym wypadku symbolizować faszyzm.
Wieczorem warto ruszyć w miasto. Na Fashion Street w drewnianych jarmarcznych budkach można kupić pamiątki i chłopskie jadło. Przed Hard Rock Cafe jakaś dziewczyna niebiańskim głosem śpiewa rzewne piosenki. Siadamy w małej restauracji specjalizującej się w węgierskiej kuchni. Jemy najpyszniejszą chyba na świecie zupę gulaszową i rozpływające się w ustach gęsie wątróbki. Do tego zimne piwo – dobrze, że obsługa wyposaża wieczornych gości w ciepłe pledy z polaru.

Więcej na: http://www.maniapodrozowania.pl/