Tani wyjazd do Norwegii

Autor:

Krzysztof Jałoszyński

Miejsce:

Norwegia – Bergen, Oslo, Trondheim

Czas podróży:

4 noce, lipiec 2010

Ilość pokonanych Km:

1000

Ilość Osób:

8

Noclegi:

Namiot gdzie popadnie, plus jedna noc w pociągu

Koszty na osobę  zł:

Poniżej 350zł

W tym koszty stałe:
Wizzair z Gdańska do Bergen: 19zł (wówczas nie było jeszcze dopłat po 18 zł za rezerwację) + 60 zł za bagaż (jeden na wszystkich uczestników). Powrót z Trondheim 39 zł + bagaż jak wyżej.
Noclegi: 0 zł
Pociąg: 100 zł (199 NOK)
Wyżywienie: 100-150 zł

Koszty fakultatywne dla leniwych:
Kolejka linowa na szczyt Ulriken: około 40 zł (około 80 NOK) w jedną stronę
Flyggbussarna – Autobus z lotniska do miasta: Około 38 zł ( 75 NOK)

Środki transportu:

samolot, na piechotę, koleją

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:

Jako bagaż rejestrowany nie używajcie walizki na kółkach, jest nieporęczna gdy trzeba zejść z asfaltu, poza tym w naszej po 40 kilometrach starły się kółka i trzeba było ją nieść;

Namiot zgodnie z prawem można ustawić nie bliżej niż 100 metrów od domów, w praktyce jednak można się rozstawić w dowolnym miejscu, byleby nikomu nie przeszkadzać. My spaliśmy na małym skwerku w otoczeniu domków jednorodzinnych w centrum Bergen;

Lato w Norwegii jest dość kapryśne, Bergen chwali się, że jest najbardziej deszczowym miastem Europy, warto mieć to na uwadze planując podróż;

Z lotniska do centrum Bergen jest około 25 km, co daje ponad 5 godzin marszu. Podróż można umilić sobie Busem, wówczas czas spada do 15 minut, ale koszt rośnie o 40 zł;

W przypadku podróży w czerwcu/lipcu nie potrzebna będzie latarka, noc trwa tu około 3 godzin i jest jasna jak u nas w czasie pełni;

Będąc w Bergen warto wdrapać się na górę Ulriken (650 metrów, dla leniwych kolejka linowa, koszt wyżej). Dla niewprawionych turystów wejście może być meczące, ale ze szczytu roztacza się jeden z flagowych widoków Norwegii;

Trasa z Bergen do Oslo jest najwyżej położoną trasą kolejową w Europie;

Będąc w Norwegii polecam spróbować mięsa z łosia lub renifera. Niedostępne u nas, a tam bardzo popularne. Jeśli chcesz zjeść za darmo, okaż zainteresowanie przy jednym ze stoisk na bazarze, dostaniesz kawałek na próbę. Obchodząc tak cały rynek można skosztować wielu przysmaków

Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:

Jadąc grupą najlepiej śpiwory i namioty wpakować w jeden bagaż rejestrowany, pozwoli to zaoszczędzić koszty, po wyjściu z terminalu można się przepakować;

1 Korona Norweska to około 50 groszy;

Polecam zabrać ze sobą maksymalną ilość jedzenia by jak najmniej kupować na miejscu, cena chleba zaczyna się od 8zł. Warto mieć też małą butelkę lub bidon, napoje butelkowe kosztują 15 zł, ale woda w kranach czy licznych wodospadach jest bardzo czysta i zdatna do picia. W niedzielę sklepy są nieczynne za wyjątkiem małych i bardzo drogich sklepików;

Na zakupy polecam sieć Rema1000. Mają wiele sklepów, a ceny jak na norweskie warunki są przyzwoite;

Bilety na pociąg należy kupować z przynajmniej miesięcznym wyprzedzeniem, wówczas jest większa szansa na kupno po minimalnej cenie (199 NOK niezależnie od długości trasy). Na stronie kolei norweskich NSB kupujemy bilet na trasę Bergen – Trondheim z przesiadką w Oslo. Przejazd obu odcinków trwa około 7 godzin. Dopuszczalne są maksymalnie 12 godzinne przesiadki w ramach jednego biletu. Z Bergen wyruszamy o świcie, w południe jesteśmy w Oslo. Pozostaje 7 godzin na zwiedzanie Oslo i nocna podróż do Trondheim, gdzie lądujemy o świcie;

Jeżeli chcecie zabawić w Oslo dłużej niż kilka godzin cena rośnie o kolejny bilet na pociąg, poza tym w Oslo może być trudniej z rozbiciem namiotu;

Opis:

Lubię spontaniczne wyjazdy, i takim właśnie był wyjazd do Norwegii. Grupa 8 osób, bez pieniędzy i przygotowania zachęcona tanim biletem lotniczym postanowiła zwiedzić piękny, choć mało gościnny kraj, który latem zamiast wypełniać się turystami pustoszeje, z powodu rozpoczynającego się sezonu urlopowego Norwegów. Założenie było proste: zwiedzić maksymalnie dużo, maksymalnie tanio. I chyba nam się udało. Piliśmy wodę z wodospadów (chociaż później okazało się, że na szczycie jednego był kanał ściekowy ) jedliśmy to co przywieźliśmy ze sobą, spaliśmy w namiocie tam, gdzie akurat zastała nas noc, do nawigacji używaliśmy mapy wydrukowanej z Google Maps. Pomimo to udało nam się wiele zobaczyć. Weszliśmy po ostrych kamieniach na górę Ulriken (to nie ścieżka na Gubałówkę), zobaczyliśmy charakterystyczną drewnianą starówkę w Bergen, przejechaliśmy najbardziej malowniczą trasę kolejową Norwegii, zdobyliśmy fiordy i skosztowaliśmy salami z renifera. No i w końcu zaliczyliśmy 3 miasta rozrzucone na przestrzeni około 1000 km!

Norwegia była moją drugą wycieczką zagraniczną zorganizowaną na własną rękę, pierwszą z namiotem. To, co mnie w tym kraju zaskoczyło, to (prócz pięknych krajobrazów) życzliwość ludzi. Szukając drogi na szczyt Ulriken jeden z przechodniów nie tylko wskazał nam drogę, ale również zaprowadził nas pod samo wejście. Część mieszkańców widząc, że podróżujemy z namiotami ze współczuciem łapała się za głowę, jedna pani nawet zaproponowała nam nocleg w swoim domu, bo szła burza. Ja jednak, mimo kilku pobudek w podtopionym namiocie (ach te lipcowe opady) wspominam tą wycieczkę dobrze i na pewno jeszcze do Norwegii wrócę, na pewno z namiotem. Chociaż może tym razem zabiorę ze sobą rower..