Oslo w weekend

Miejsce: Oslo (Norwegia)

Czas: 68 godzin i 40 minut

Skład: trzech kumpli

Liczba przebytych kilometrów: 2600 km (Poznań – Oslo – Kraków – Poznań)

Sposób transportu: samoloty i pociągi

Noclegi: couchsurfing

Wskazówki: 
  • Oslo jest drogie. To nie jest żadne narzekanie – to po prostu brutalna prawda 😉 Dlatego też przed wyjazdem miej świadomość cen i dobrze oceń swój budżet. Oczywiście sposobów oszczędzania jest sporo. Pierwszy i najważniejszy: dużo ułatwia status studenta (nawet niekoniecznie ISIC – polska legitymacja też jest respektowana). Zniżki niemalże wszędzie.
  • Jeżeli jesteś couchsurferem to zatroszcz się o swoją kanapę z wyprzedzeniem (najlepiej przed zarezerwowaniem biletów o ile to możliwe). Kanap w Oslo jest sporo ale ze względu na ceny noclegów, członkowie CS z tego miasta, dostają po 3 – 4 couchrequests dziennie. O wolną kanapę nie jest więc łatwo. Kilku pasażerów naszego lotu zostało na nocleg na lotnisku w Moss – istnieje więc alternatywa dla CS.
  •  Jeżeli przyjeżdżasz do Oslo na krótko (np. na weekend) zaopatrz się w Oslo Pass. Studencka karta kosztuje ok. 180 koron (z grubsza 100 zł za 24 h). Zapewnia darmową komunikację i wstęp do wszystkich muzeów (nie żadnych nudnych galerii sztuki tylko do naprawdę ciekawych miejsc!). Cena Oslo Pass będzie niższa jeżeli weźmiesz opcję na dwie lub trzy doby.
  • Jedzenie z Polski to kolejna opcja na zaoszczędzenie gotówki. Osobiście polecam brać tyle ile tylko zmieści się w bagażu 😉
  •  W języku angielskim możesz zagadywać wszystkich w ciemno. Nie twierdzę, że każdy mieszkaniec Oslo zna ten język w mowie i w piśmie ale trudno jest trafić kogoś kto by nie potrafił powiedzieć choćby kilku słów. Żeby dowiedzieć się „gdzie jest stacja metra” albo „w którą stronę na skocznie” wystarczy.

Koszt:  Lot Poznań – Moss – Kraków: 161,50 zł,

Pociąg z i na lotnisko – 118 zł [uwaga – można spróbować jechać na stopa choć miejsce jest mało dogodne],
Oslo Pass – 100 zł,
Pociąg Kraków – Poznań: 35 zł

+ jedzenie z Polski = 450 zł. 

Zgadzam się, że to wcale nie jest tanio.  Przy większej determinacji udałoby się zaoszczędzić na transporcie na i z lotniska (np. autostop). Dalsze oszczędzanie byłoby jednak trudne. Z resztą mając do dyspozycji tylko weekend chce się zobaczyć kilka ciekawych miejsc a nie walczyć o przetrwanie.

Opis:  Jedenasty listopada szczęśliwie wypadł w piątek więc do dyspozycji były trzy dni wolnego. Miejsce docelowe zostało wybrane na zasadzie: tam gdzie latają tanie linie lotnicze w piątki i wracają w niedzielę. Padło na Oslo (z wylotem z Poznania i powrotem do Krakowa). Założeniem podstawowym było znalezienie darmowego noclegu, wszak wiedzieliśmy, że bez tego z budżetem będzie krucho. Rzutem na taśmę, dwa dni przed  planowanym wylotem, na skrzynkę przyszedł e-mail o treści: przyjeżdżajcie! No to przyjechaliśmy.
Turystyki „miastowej” nie mamy we krwi ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Czy coś ciekawego można zobaczyć zwiedzając miasto? Teraz już wiem, że można. Karta Oslo Pass dała nam wstęp do wielu interesujących obiektów na terenie stolicy, których większość zdecydowanie zasługuje na to, aby polecić je innym podróżnikom. Subiektywne  top five: 1. Muzeum Wikingów, a właściwie to ich łodzi. Łajby i sanie z dziewiątego wieku robią wrażenie i dają do myślenia (zwłaszcza wtedy gdy uświadomimy sobie, że na tym czymś brodacze ze Skandynawii prawdopodobnie dopłynęli aż do Ameryki Północnej). 2. Pierwszy statek arktyczny który osiągnął biegun (rewelacja!). 3. Skocznia narciarska Holmenkollen i znajdujące się w niej  muzeum sportów zimowych, 4. Opera ad brzegiem morza, którą zwiedza się chodząc po jej dachu, 5. Muzeum Pokojowej Nagrody Nobla, w którym nie zabrakło wizerunku Pierwszego Elektryka RP.
W podróży staram się poznać mieszkańców odwiedzanych regionów. W jeden weekend oczywiście nie da się tego zrobić ale możliwość mieszkania z nimi pod jednym dachem daje pewne ogólne rozeznanie. Nie mogłem się powstrzymać i mimo trudnego tematu zapytałem o wydarzenia z 22 lipca. Musiało to wywołać w Norwegach emocje najwyższego stopnia bo  nawet dziś, wiele miesięcy później, co bardziej wrażliwe osoby opowiadają o tym z drżącym głosem. Przyznaję jednak, że relacje zwykłych mieszkańców na temat owych zdarzeń naprawdę robią wrażenie.

Najbardziej znani, uhonorowani pokojową nagrodą Nobla.

Opera zachęca do spaceru po dachu.

 Marcin G