O tym, jak namiot podróżował przez Katalonię i Księstwo Andory

Autor:

Ewelina Karbownik

Miejsce:

Katalonia, Andora

Czas podróży:

14 krótkich dni i długich nocy

Ilość pokonanych Km:

500

Ilość Osób:

3

Noclegi:
  • Namiot, dwuosobowy Campus i sekundówka Quechua (ze względu na metalowe elementy konieczne jest nadanie tego ekwipunku na bagaż w samolocie)
  • najbardziej miękki i najmniej kamienisty odcinek plaży
  • w ramach szaleństwa i zażycia odrobiny luksusu – hostel w Barcelonie
Koszty na osobę zł:
  • przelot z Polski do Girony i z powrotem (bilety Ryanair: ok. 280 zł)
  • nocleg w Barcelonie – w szczycie sezonu i w czasie igrzysk lekkoatletycznych (cena za pokój 3 osobowy: ok. 100 zł), pole kempingowe w Andorze, w stolicy (cena za namiot: ok. 60 zł)
  • metro i pociąg (transport płatny łącznie: ok. 50 zł)
  • wyżywienie, wypicie i inne ekstrawagancje (stawka dzienna: ok. 80 zł)

RAZEM ok. 1600zł

Środki transportu:

samolot, na piechotę, autostop, kolej

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Polacy znani są ze swojego przywiązania do polskiej kuchni, co przejawia się w zapobiegliwym pakowaniu do plecaka polskiego prowiantu; warto jednak pamiętać, że kabanosy w upale szybko się zepsują a zjedzenie zupki chińskiej pod namiotem jest dość problematyczne. Śródziemnomorskie warzywa i owoce z targu spiszą się równie dobrze
  • Dla osób o żołądku wrażliwym na zmiany klimatu doskonały LactoSeven, profilaktycznie codziennie, do tego wieczorem, zapobiegawczo, łyk żołądkowej gorzkiej , pozwoli oszczędzić „zemsty faraona”
  • podróżowanie z namiotem i plecakiem, w upale daje się po pewnym czasie we znaki. W poszukiwaniu dobrego miejsca do rozbicia namiotu udajemy się do najbliższej biblioteki/ muzeum/ informacji czy innego miejsca wzbudzającego zaufanie – i prosimy o przechowanie plecaków i reszty ciężkich rzeczy, po czym już bez uciążliwego balastu udajemy się na poszukiwania miejsca na nocleg
  • Znajomość kilku hiszpańskich zwrotów – osłuchanie z j. angielskim (nie mówiąc o polskim) nie jest powszechne
  • Barcelona może przytłaczać ilością oferowanych atrakcji; na szczęście w każdym punkcie informacji turystycznej dostaniemy mapki z zaznaczonymi ważniejszymi „must see”, co oszczędza godzin planowania i obmyślania strategii zwiedzania
  • Chcąc odwiedzić Camp Nou należy uzbroić się w cierpliwość i sporą ilość wolnego czasu – czas stania w kolejce do kasy po bilet wstępu (drogo!) to około 2 godzin (w dzień powszedni, w sezonie); warto przejść się dookoła stadionu i zajrzeć do oficjalnego sklepu FC Barcelony
  • Pireneje to nie Sudety, są wyższe, bardziej wymagające i niebezpieczne. Zabranie dodatkowego kilograma do plecaka pod postacią butów trekkingowych obowiązkowe, do tego pewne „obycie” górskie
  • Hiszpania kojarzy się z upałem, Andora kojarzy się z górami, i w tym drugim przypadku nie ma żartów – nocujemy w namiocie w związku z czym ciepły śpiwór i polar są niezbędne – średnia wysokość Andory nad poziomem morza to 2 tysiące metrów!
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • Warto uprzedzić swój przyjazd rozeznaniem dotyczącym trwających w danym czasie festiwali, czy imprez sportowych, które niestety generują lokalną zwyżkę cen
  • posiadanie namiotu zwiększa tendencję do poszukiwania kempingów, nie dajmy się jednak zwieść, gdyż te w Katalonii są drogie. Ustronne miejsce w parku spisze się równie świetnie jak pole namiotowe, najlepsza jest jednak plaża – oferuje darmowe toalety i prysznice
  • szukając noclegu w dużych miastach, nie pozwalających na swobodne korzystanie z uroków biwakowania, warto skorzystać z portali typu CouchSurfing, na których lokalni mieszkańcy oferują wolne miejsce w pokoju jedynie w zamian za ciekawe towarzystwo
  • supermarkety są doskonale zaopatrzone (jedna z tańszych lokalnych sieci: Conzum), pozwolą na skosztowanie śródziemnomorskiego klimatu za mniejszą ilość gotówki niż w knajpie
  • ceny kempingów w całej Andorze są podobne (około 15 euro za namiot), nie warto tracić czasu na znalezienie tańszego, niż ten, na którym akurat jesteśmy. Andora jest naprawdę malutkim krajem, szukanie miejsca na dziko do rozbicia namiotu skończy się taszczeniem go pod stromą górę; Pireneje to też doskonały wodopój, idąc w góry nie kupować więc zapasów picia, gdyż bez problemu znajdzie się je po drodze
  • W całej Katalonii i Andorze autostop funkcjonuje świetnie. Pociąg jest rozwiązaniem w przypadku błąkania się po nocy po mieście lub pomyleniu daty wylotu. Kupując bilety dobrze jest mieć międzynarodową legitymację studencką, nie respektują jej oczywiście na całym świecie, ale w Hiszpanii tak (i, uwaga, jej ważność jest skrupulatnie sprawdzana!)
  • wbrew pozorom, im szybciej kupi się bilet lotniczy, tym lepiej – ceny biletów kilka dni przed wylotem są wysokie, bo przewoźnik liczy na to, że skoro MUSIMY tak szybko polecieć, to i mamy na to pieniądze. Warto zaplanować wyjazd z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Doskonałe do śledzenia są portale typu fly4free.pl lub skyscanner.pl (tam też zakupione zostały nasze bilety).
Opis:

Namiot leżał w piwnicy i zakopany pod gratami, dopominał się uwagi. Uwagi dopominała się również słoneczna Katalonia z sercem bijącym pomiędzy uliczkami Barcelony, do głosu chciała dojść również egzotyczna niemal Dolina Andory. I jak tu nie posłuchać tylu życzeń naraz?
Rozpoczynając podróż od Girony, dawkujemy sobie powoli ilość wrażeń. Miasteczko urzeka spokojem, sielskością i typowym śródziemnomorskim klimatem, którego charakterystyczną cechą jest niepowtarzalny zapach i typowe dla krajów znad Morza Śródziemnego okiennice. Nocleg pod gołym niebem na plaży, w kręgu przeróżnych „alternatywnych” podróżników, przy akompaniamencie przenikających się kilku obcych języków, dodaje miejscu niezwykłego klimatu.
Podróżując dalej na południe, spełniam jedno z marzeń – zobaczyć Barcelonę, w tak magiczny sposób opisaną przez Carlosa L. Zafona. Pisarz zapomniał wspomnieć o dzikim tłumie turystów masakrujących każde niemal miejsce godne uwagi, przymykając jednak zmęczone upałem oko na takie niedogodności, odkrywamy intrygujący park Güell , słynną La Ramblę, dumnie wnoszącą się Sagradę Familię, muzeum Picassa i wiele innych.
Egzotyka zaczyna się, gdy kierujemy się w kierunku Księstwa Andory. Malutki kraik sprawia wrażenie, jakby siłą wydarł górom odrobinę życiowej przestrzeni i za nic nie chciał oddać. Przebywanie w kraju w całości otoczonym dwutysięcznikami wywołuje klaustrofobiczne uczucie ciasności, mimo niesamowitych widoków i bardzo czystego powietrza. Andorczycy są dumnym narodem, niechętnie przyjmują imigrantów, których nie brakuje, z uwagi na wysoki poziom życia w kraju. Doprawdy zaskakującym widokiem są widoczne wszędzie loga znanych luksusowych marek w samym sercu gór.
Namiot rozbijany w każdym możliwym miejscu przetrwał kataloński upał (wyblakł nieco), próbę kradzieży dóbr materialnych (została mu pamiątkowa dziura – spełnia rolę dodatkowego wywietrznika), burzę (suszył się trzy dni) i okrutnie zimne górskie noce. I znów woła, żeby go gdzieś zabrać.

katalonia tanio

katalonia opis

katalonia relacja