Na przełaj przez dzicz Finlandii

Miejsce: Przejazd przez Finlandię od Helsinek po północne krańce (Nuorgam). Zasadniczo w bardzo swobodny sposób, bez konkretnej trasy przejazdu, mając na uwadze kilka pozycji na liście życzeń (Karelia, Laponia, Archipelag i… Muminki). Założenia: zaznanie dzikości w różnorodnych sceneriach, kąpiele w jeziorach, nocowanie w chatkach na pustkowiu, przejście na przełaj przez wilderness area (bez szlaku), biała noc na pustkowiu przy ognisku, spotkanie łosia, może niedźwiedzia.

Czas: 3 tygodnie, koniec lipca ÷ połowa sierpnia

Ilość osób: 4

Sposób transportu:

samochód osobowy (8840 km), prom morski (2x), promy jeziorne (4x), promy między wyspami archipelagu (13x), na piechotę ok. 110 km

Noclegi:

– namiot w dziczy x7 (Saimaa, Tuntsa, okolice Nuorgam, okolice Angel, okolice Pokka, okolice Oulu)

oraz 3x na terenie parku narodowego, tzn. w miejscu sugerowanym przez mapę, które różni się od dzikiego lasu wyłącznie stosem drewna na opał (1x w Parku Koli – skansen Lakkala oraz 2x w parku Urho Kekkonen),

– zadaszenia lean-to, laavu (Repovesi, Isojarvi, Arctic Circle Hiking Area, Salamajarvi, Kurjenpesa, okolice Salo)

– otwarte chatki „open wilderness hut”: Koseva (Tikkillijarvi), Porttikoski (Urho Kekkonen),

– zwykłe pola namiotowe (Estonia)

Koszt: 

 paliwo 100zł + 120 EURO,

prom Tallin-Helsinki 44 EURO,

prom Dalen-Halsangarna 13 EURO,

wyżywienie:  artykuły spożywcze, Fast-food na stacjach ABC (przykrywka do ogolenia się oraz doładowania baterii aparatów), kawa plus ciastko w przydrożnych kafejkach, sporadycznie lokalne  bary:

tryb oszczędny ok. 100 zł,

rozsądny: ok. 200 zł przeciętnie.

RAZEM: ok. 800 zł/os.

 

Wskazówki:

  •  Zwiedzając północną Finlandię samochodem należy mieć na stanie zapasowy kanister paliwa (dla samochodów palących pow. 6L/100 km najlepiej dwa) i bezwzględnie go uzupełniać przy każdej okazji. Rozmieszczenie stacji paliw na pustkowiach jest bardzo nierównomierne a np. jedyna stacja w zasięgu może być automatyczna może nie akceptować posiadanej karty płatniczej. (Zwiedzanie stopem to nienajlepszy pomysł; odległości są duże, przez niektóre drogi rzadko coś przejeżdża, a Finowie na widok zatrzymującego samochody, życzliwie wzywają odpowiednią pomoc… a więc samochód. Tylko nie na gaz, bo takie paliwo można znaleźć ewentualnie na południu.
  •  w Rydze i okolicach nie ma pól namiotowych (źródło: łotewska policja). Przystanki na drodze do Finlandii najlepiej zaplanować na Mazurach i/lub w Estonii. Polecam pole namiotowe zaraz po minięciu Łotwy po lewej stronie Via-Baltica obok hotelu Leżanina (k/Kabli) – mimo sąsiedztwa hotelu ceny i klimat bardzo sympatyczne, wjazd do b.późnych godzin (w naszym przypadku 2.00),
  •  wbrew przewodnikom Pascala, które kierują nas na „jedyne” w Tallinie pole namiotowe (ok.150 zł za os+samochód), w tym mieście można rozbić namiot 10 razy taniej na polu namiotowym w przystani jachtowej. Należy odbić z ul. Pirata Tee w ul. Purje, parę zygzaków przez osiedle do samego końca ulicy,
  •  przy planowaniu postojów, spływów, tras wędrówek i wszelkich czynności, z napiciem się wody ze studni włącznie, warto skorzystać z superdokładnej interaktywnej mapy na stronie www.excursionmap.fi,
  •  w Finlandii można robić obóz praktycznie wszędzie (poza posesjami prywatnymi i rezerwatami), ale przy braku ochoty na ryzyko podmoknięcia na bagnie, stratowania przez łosie itp. najlepiej się rozbić w parkach narodowych. Na parkingach  przy wejściu są mapy, na których są wszystkie informacje i „udogodnienia” typu: studnie, miejsca na ogniska, zadaszenia „laavu” otwarte chatki „autiotupa”, w sąsiedztwie koniecznie wiata z opałem i WC.
  •  jadąc w dzicz (czyli wszędzie poza największe miasta) polecam zaopatrzyć się w lekkie łatwe do zapakowania naczynko do mycia się (pienienie szamponem w jeziorach pełnych ryb jest nieekologicznym ( np. w wielu z nich mieszkają foki itp.) i źle widzianym pomysłem i może grozić mandatem a poza tym. Poza tym, jeziora w Finlandii świetnie nadają się do kąpieli. Woda jest niesłona, krystalicznie czysta (czasem krystalicznie czerowna) i dosyć ciepła. Na ww. mapie łatwo zlokalizować piaszczyste plaże, rodzaj brzegu, głębokość itp,
  •  w porze alarmów p-pożarowych należy znaleźć „zabudowane” miejsce na ognisko, wygląda jak trochę jak grill i można go znaleźć w większości parków narodowych,
  •  duża ilość lasów i miejsc na ogniska sprzyja smażeniu kiełbasy. Niestety, fińska kiełbasa jest… kwestią gustu i lepiej zaopatrzyć się w nią w Polsce. Super pomysłem jest zabranie wędkarza, który będzie miał tam raj (pozwolenie na wędkę z kołowrotkiem kosztuje 12 euro)
  •  najlepsze i najtańsze dania z renifera można zjeść w schronisku w Lemmenjoki, w szczególności polecam zupę z ozorków rena; przydrożne restauracje w klimacie lapońskim są ok., ale droższe.

Opis:

Finlandia: 5 mln ludzi, z tego 4 na samym południu a reszta praktycznie dla nas. Cała siatka urozmaiconych dróg z zakrętami z poziomie i w pionie. A dookoła dzicz, w dobrym znaczeniu (mało ludzi, infrastruktura dopracowana, ale z minimalną ingerencją w środowisko – dokładnie odwrotnie niż w np. Indiach), poza tym komary nie roznoszą malarii i nie ma węży.

Wycieczka miała na celu zwiedzenie możliwie dużego kawałka tego pejzażu. Spontanicznie wybieramy miejsca noclegów, długość postojów i wycieczek. Nic na siłę, bez konkretnego planu.

Dla formalności zaliczamy Helsinki, które już znamy, zjadamy rybki z frytkami i ruszamy na północny wschód. Bez GPS, z mapą drogową, zbierając mapki z informacji turystycznych. Kierujemy się w stronę Karelii, po drodze nocleg w Parku Repovesi. Nocleg w laavu koło jez. Olhava, ale oprócz prowiantu zabieramy maty, śpiwory i namioty. To okazało się standardową procedurą, na wypadek gdyby ktoś już był pod zadaszeniem lub w chatce. Wspinaczka po skałkach przy zachodzie słońca, rozpalenie ogniska, prysznic pod studnią ręczną (w parach – jedna osoba pompuje) i… brak komarów. Następnego dnia 35 km spacer dookoła parku; 10 km z całym ekwipunkiem, który pozostawiamy samopas na cały dzień „rezerwując” kolejne laavu (Kirnukangas), po drodze: kąpiel w jeziorze, prom ręczny, wiszący most i upał 30˚C, na szczęście zero komarów. Po powrocie ognisko i kąpiel w jeziorku obok, kalambury i piwko itp. I tak codziennie.

Zmęczona spacerami M. zostaje z kluczykami w punkcie A, a my w trójkę docieramy na przełaj w miejsce B, gdzie się spotykamy. W ten sposób pokonujemy Koli, U. Kekkonen i Lemmenjoki, gdzie po kąpieli po pas w bagnie umiera aparat (z fotką mapy). W drodze na północ poimy się ciszą Tikkilijarvi oraz pustkowiem Tuntsa. Na trasie ranne postoje na kawę z ciastkiem w lokalnych kafejkach i jedziemy dalej, wyłącznie bocznymi drogami, zawsze pustymi.

Na północy parki są dziksze, nie ma studni, kąpiemy się w strumieniach, które rządzą wyborami miejsc postojów. Pilnujemy zegara, bo nocy można nie zauważyć. Wracamy na południe przez Manamansalo, Isojarvi, Salamajarvi. Na koniec objazd 13 promami przez Archipelag dookoła Turku, w słońcu, jak przez 18 z 22 dni wycieczki.

 

Park Lemmenjoki na przełaj (w tle, po horyzont) nie ma nic wspólnego z typowym parkiem.

 

Kolacja o północy w fińskiej tajdze (Park Urho Kekkonen)

 

Ścieżki Koli obfitują w kiczowate panoramy.

 

Przejście przez jeden strumyków dzikich strumyków w Urho Kekkonen, na którym był „most”.

 Piotr Skubisz