Paragon z drogi pod gwiazdami, czyli jak nowocześni ludzie odkrywają dawny szlak pątniczy

Miejsce: Francja-Hiszpania, szlakiem św. Jakuba (Camino Francese)

Czas: 30 dni

Skład: 3

Sposób transportu: własne nogi, choć czasem obolałe

Noclegi: tzw. Albergue (na całej trasie każdego Camino w Hiszpanii i Francji; ceny wahają się od „co łaska” do ok. 10euro, chociaż zdarzyło nam się nocować w hotelu w Vianie za 20euro – warto się potargować)

Koszt:  przeloty – Rayanair (Wrocław-Londyn-Bayonne)  i (Santiago de Compostela-Londyn-Wrocław) 2094 PLN za 3 osoby,  dodając  noclegi, jedzenie, parę butów trekkingowych, które zostały pokonane przez bezdroża Hiszpanii,  koszulkę techniczną (jej poprzedniczka zagubiła się w gorączce porannego pakowania w ciemnościach)

RAZEM: ok. 5000 zł/3 osoby

Wskazówki:

  •  wyruszyć można każdego dnia z dowolnego punktu na trasie, choć niektórzy napotkani na trasie, że początek to zamknięcie za sobą drzwi od domu
  •  dobry plecak, bo pomimo że w wiekach średnich był to bardzo znany szlak pątniczy, to w dzisiejszych czasach nie trzeba się niepotrzebnie krzywdzić
  •  nieważnie czy znasz drogę czy idziesz na wyczucie, Hiszpanie wyczuwają ludzi podążających tym szlakiem i bardzo chętnie wskazują drogę
  •  chcąc poczuć odrobinę klimatu Camino warto zobaczyć film „The Way” Emilio Esteveza lub przeczytać książkę „Pielgrzym” Paulo Coelho (i bez obaw opisane groźne psy wcale nie są takie złe, tylko nagle wyłaniają się z mroku i towarzyszą jakiś czas w wędrówce).
  •  nie musisz znać nikogo, języków obcych – po pierwszych wspólnie przebytych kilometrach i wieczorze w alberge wszyscy są przyjaciółmi często na długie lata, a łamany migowo-wielojęzyczny przekaz i tak pozwoli na konwersację
  •  wziąć kamień z domu (byle nie jakiś kawał skały, bo kto to będzie nosił), a jak się dojdzie na górę przeznaczenia (Cruz de Ferro) to już się wie co z nim zrobić
  •  pokonanie tego szlaku nazywane jest pielgrzymką, choć nie ma nic wspólnego z tymi corocznymi marszami do Częstochowy. Owszem wszyscy sobie pomagają, razem pokonują trudności, wierzą, nie wierzą, mają problemy, korzystają z życia, są myślicielami, gadułami, uduchowieni, ludzie pozytywnie zakręceni – wszyscy razem tworzą wspaniałą mieszankę, z którą ciężko się rozstać
  •  wszyscy Ci, którzy chcą załapać się na słynne gonitwy byków w Pampelunie muszą pamiętać, że chętnych jest wielu a ilość noclegów w tanich i świetnie zlokalizowanych albergue nie ma aż tak dużo. Wniosek, trzeba być na tyle wcześnie, żeby nie spać „pod chmurką”
  •  fontanna z winem i wodą naprawdę istnieje w Irache, ale żeby napić się choć trochę trzeba sobie wino „napompować”, natomiast woda płynie bez przeszkód
  •  koniecznie trzeba spróbować ośmiornic w Melice, choć to że przy zamawianiu wciąż jeszcze żyją nie zachęca to są to chyba najlepsze ośmiornice w całej Hiszpanii
  •  gdy idąc wczesnym rankiem lub we mgle w okolicach  Alto do San Rouge, to słyszenie Horałów gregoriańskich. Wcale nie oznacza pomieszania zmysłów

 

Opis:

Współczesna pielgrzymka do Santiago de Compostela to świetny sposób na zwiedzenie całej Hiszpanii dogłębnie i tanio, w dodatku nawiązując przyjaźnie z ludźmi z całego świata. Gwarantuje spadek wagi pomimo postoju w hiszpańskiej stolicy czekolady – Astordze, wzrost pozytywnej energii, gubienie się, swoich rzeczy, planów i odnajdywanie. Jeżeli nie wyobrażasz sobie życia bez plecaka pełnego ubrań i innych rzeczy warto zobaczyć jak po pierwszym dniu w Pirenejach ktoś zostawia dla innych czapkę lub koszulkę bo dużo waży. Pomysł na naszą wyprawę zrodził się dawno i z nie całkiem już znanych powodów. Wyjazd wciąż odkładany, bo to drogo będzie, bo brak czasu, bo nie ma formy. Jak się okazuje najtrudniej się wybrać, a jak się już raz spróbuje to tylko pojawia się chęć powrotu na którykolwiek ze szlaków prowadzących przez całą Europę. Każdy dzień jest tam przygodą i nigdy nie wiadomo gdzie kolejna noc cię zastanie, w XIII wiecznym budynku szpitala dla pielgrzymów w Roncesvalles, w starym wiktoriańskim teatrze w Belorado, w najstarszym klasztorze europy zachodniej lub nowych i nowoczesnych albertach. Planowanie tam nie do końca ma sens, lepiej poddać się biegowi wydarzeń i nigdy nie wiadomo czy nie trafi się na prawdziwą fiestę w jakimś małym miasteczku, gdzie nawet odbędą się gonitwy byków (no może bardziej byczków).

Cirauqui

 

Burgos widok ze wzgórza na katedrę

Pielgrzymie piramidki

Weronika Stanek