Ćevapčići Balkan Trip – 8 krajów w 12 dni i do tego autostopem

Autor:

Marlena Śmigiel

Miejsce:

Sofia-Skopie-Ochryda-Skopie-Prisztina-Prizren-Szkodra-Podgorica-Kotor-Herceg Novi-Dubrownik-Mostar-Sarajewo-Užice-Sofia

Czas podróży:

1.05. – 12.05.2013

Liczba przebytych Km:

2010

Ilość osób:

4

Koszy na osobę w zł:

suma – ok 310 euro (1240 zł); pytałam kolegów i oni również wydali ok 300 euro
przejazdy – ok 65 euro (260 zł)
noclegi – 83 euro (332 zł)
jedzenie + pamiątki + bilety wstępu = ok 600 zł

Środki transportu:

samochód, buty, autostop

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

W założeniach naszej podróży znajdował się podpunkt, że będziemy podróżować tylko AUTOSTOPEM (oprócz Kosowa, gdzie bałam się stopować, a moi uprzejmi koledzy przystali na ten pomysł jednomyślnie). Wybieraliśmy też AUTOBUS, gdy zależało nam na jak najszybszym dostaniu się do danego miejsca lub ściemniało się, a nie chcieliśmy stopować w ciemnościach.
CENY: autobus Skopie-Ochryd 680 macedońskich denarów – ok 40 zł w jedną stronę (dlaczego autobus? zależało nam na czasie), bus Skopie-Prisztina 5 euro – 20 zł (bałam się stopować w Kosowie, ale po drodze i tak nie widzieliśmy żadnych samochodów, więc z dzisiejszej perspektywy uważam to za dobry wybór), autobus Prisztina-Prizren 3 euro – 12 zł, autobus Dubrownik-Metković 7 euro – 28 zł (poszliśmy na autobus po naszych beznadziejnych doświadczeniach ze stopowania w Chorwacji poprzedniego dnia), autobus Mostar-Sarajewo 10 MK – 20 zł (było już późno, a stopowanie po zmierzchu nie wchodzi w rachubę), taksówka w Sarajewie z centrum do Tunelu Spasa 23 MK – 46 zł (przy dzieleniu na 4 osoby wyszło tyle, ile za tramwaj z dwoma przesiadkami), autobus Wschodnie Sarajewo-Užice 24 MK – 48 zł (chcieliśmy w ciągu 1 dnia dotrzeć z Sarajewa do Sofii, dlatego zależało nam na czasie i już o 6 rano byliśmy poza Sarajewem).
Dzisiaj wiem, że nie powinnam obawiać się stopowania w Kosowie, to Albania przysporzyła mi więcej strachu. Na nasz wyjazd mieliśmy tylko 2 tygodnie (długi łikend majowy), dlatego zależało nam na czasie i w niektórych momentach byliśmy zmuszeni iść na autobus. Teraz wiem, że nieograniczony czas naszej podróży przyczynił by się do obniżenia kosztów podróży. Z drugiej strony to ograniczenie było naszym motorem do działania.

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

Tylko w Skopie korzystaliśmy z cs. Po setkach wysłanych próśb o nocleg w Prisztinie albo Prizrenie, nikt nie chciał nas przenocować, chcieli tylko spotkać się i pogadać. Domyślam się tylko, że wynika to z nieufności ludzi do siebie nawzajem po niedawno toczonych tam wojnach, niechęci do obcych, brak znajomości cs, brak szerokiego dostępu do Internetu. Czarnogóra i Chorwacja są państwami, których gospodarka opiera się na turystyce i tylko tym mogę tłumaczyć, że nikt nie odpisał na setki naszych couch request. W Sarajewie było podobnie, tj. zero odpowiedzi na nasze prośby, co też pewnie jest skutkiem wojen z lat 90-tych. A teraz po kolei:

  • Ochryda – 4 euro – 16 zł w domu Pani, która najgłośniej krzyczała wśród „krzykaczy-nawoływaczy” na dworcu,
  • Prizren – City Hostel – 11 euro – 44 zł (jedyny hostel w Prizrenie)
  • Kotor – Hostel Montenegro – 11 euro – 44 zł. Jedną noc spędziliśmy w Hostelu Old Town – 13 euro – 52 zł -przepiękny, wręcz luksusowy, choć drogie dla studentów. Oba te hostele znajdują się na Starym Mieście, później dowiedzieliśmy się, że poza Starym Miastem znajduje się Hostel Montenegro 4U tylko! 8 euro – 32 zł.
  • Dubrownik – 15 euro – 60 zł – za mieszkanko na Starym Mieście po targowaniu się (polecam dworzec, gdzie osoby „naganiacze” czekają na turystów i nie żądają tak wysokich cen za nocleg, w ten sposób mój kolega zapłacił 5 euro za nocleg w tym najdroższym bałkańskim mieście)
  • Sarajewo – Mickey Guest House utargowaliśmy się cenę 7 euro – 28 zł , choć na stronie widnieje 15 euro (60zł) za nocleg.
Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Innym podpunktem w założeniach naszej podróży było spróbowanie burka oraz ćevapów (ćevapčiciów) w każdym odwiedzanym przez nas państwie bałkańskim. Kuchnia bałkańska to te same potrawy o różnych nazwach.. W Skopie polecam Gostilnicę Turist znajdująca się na Czarsziji. Kelner Benjamin mówi trochę po polsku, jeśli rozpozna wasz język nie omieszka zapytać :”Duże piwo?” Zjecie tam cievapy, szopską sałatę, chleb z serem, tawcze na grawcze (fasolę z kiełbasą) i wypijecie macedońskie piwo Skopsko. W Ochrydzie nie polecam restauracji nad jeziorem – wysokie ceny. Stołowaliśmy się na ochrydzkiej Czarsziji.
W Kosowie ceny są niskie. Do gustu nie przypadła nam Prisztina: ceny wysokie, ludzie niezbyt uprzejmi, dlatego stołowaliśmy się tylko w Prizrenie. Szukajcie restauracji z dala od głównych ulic, gdzie chodzą tubylcy, nie turyści. Piliśmy herbatę za 0.20 euro centów! Zajrzyjcie tez do tamtejszych piekarni.
W Albanii jedliśmy na koszt fantastycznych chłopaków, którzy nas podwieźli, wybieraliśmy między sałatką a zupą. Nie spróbowaliśmy żadnych albańskich specjałów.
Na Starym Mieście w Kotorze jest bajkowo, klimatycznie, obrzydliwie drogo. Wystarczy wyjść ze Starego Miasta i kierować się w stronę Dworca Autobusowego, tam będziecie mijać restauracje, w których jadają kotorscy śmiertelnicy. Ceny są bardzo przystępne. Kotorski targ oferuje tez świetne produkty, m. in. ser, oliwki, domowe wino i rakiję. Polecam spróbować wszystkp!
W Dubrowniku wszystko jest drogie, nawet woda mineralna. A w Chorwacji nie możecie nie spróbować owoców morza.
W Mostarze restauracje oferują ćevapy, jest tam tak wielu turystów, że czasem nie są smaczne. Na sarajewskiej Baszczarsziji musicie spróbować: burka, tureckiej kawy, baklawy, ćevapów z somunem. Szczególnie polecam Buregdżinicę (wytwórnia burka) przy Baszczarsziji nr 24 u Nedima Đinovicia. Jeśli będziecie mieć szczęście porozmawiacie sobie tam po polsku.

Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:

Zanim zaczniecie stopować na Bałkanach sprawdźcie, czy w tym czasie nie rozpoczynają się prawosławne święta. Mieliśmy nie małe problemy z tego powodu. Nikt nie chciał nas zabrać. Auta były przeładowane, ponieważ każdy jak my wybierał się na łikend majowy do rodziny.
W Skopiu odwiedźcie albański targ: tanio, egzotycznie, niczym w Stambule. Targujcie się! Raz nic nie kupiłam, ale rozpoczęłam rozmowę z Albańczykami, opowiedziałam kim jestem, co robię w Skopie i dostałam za darmo kubek, trzy szklanki tureckiej herbaty i kiełbasy do oporu:)
Przed przyjazdem na Bałkany pozbądźcie się stereotypów. Wojna dawno się skończyła. W miastach nie spotkacie czołgów. Nikt nie biega po ulicy z karabinem.
Zanim zaczniecie stopować na Bałkanach sprawdźcie, czy przypadkiem w tym czasie nie rozpoczynają się jakieś prawosławne święta. My mieliśmy nie małe problemy z tego powodu. Nikt nie chciał nas zabrać. Auta były przeładowane, ponieważ każdy jak my wybierał się na łikend majowy do rodziny na święta.
W Czarnogórze i Chorwacji autostop jest trudny z powodu dużej liczby turystów. Nikt nie chciał nas brać na stopa. Usłyszeliśmy nawet szydercze „fu*k turists”. Najprzyjemniejszy stop wspominam z Serbii, gdzie nie staliśmy dłużej niż 3 sekundy na jakieś auto.
Ludzie z Bałkanów są bardzo otwarci, lubią sobie pogadać z przyjezdnymi. Wystarczy grzecznie zapytać, czy nie znają w okolicy jakiejś fajnej knajpy, ręczę, że polecą wam wyśmienitą miejscówkę.
Jeśli jedziecie samochodem z Albańczykiem i on w pewnym momencie mówi wam, że przyzwyczajony jest do jazdy z pistoletem, ponieważ w Albanii jest tak niebezpiecznie, nie lubi też Polaków, ponieważ jeden podrywał kiedyś jego dziewczynę w Anglii – nie krzyczcie, nie wyskakujcie z auta. Uśmiechnijcie się i poproście, żeby zostawił was za jakieś 2 kilometry.
Nie obawiajcie się też serbskiego wojska. Uprzejmie poradzili nam, którą drogę wybrać. Porozmawiali o serbskiej muzyce i kinematografii. Szybko, kulturalnie, komfortowo!;)

Opis:

Tegoroczny łikend majowy wcale nie zamierzałam spędzić podróżując po Bałkanach Zachodnich, lecz w Gruzji. Jednak z powodu pewnych komplikacji zrezygnowałam z tej wyprawy. Bałkany Zachodnie od dawna były moją destynacją nr 1., więc spakowaliśmy plecaki i poszliśmy łapać stopa. Gwoli wyjaśnienia, dlaczego zaczynamy od Sofii? W maju tego roku przebywałam tam na Erazmusie.
Niestety przeciętny Polak myśli, że na Bałkanach wciąż toczy się wojna. To nieprawda. Nie zobaczycie tam czołgów i ludzi biegających z karabinami. Ludzie z południowej Europy-Wschodniej są otwarci, rozmowni. Kochają turystów, potrafią świetnie się bawić. Podróż w 6 osób w małym kokpicie tira nie stanowi dla nich problemu. Każdemu, kto zabrał nas na stopa musiałam dać numer telefonu, wziąć jego i obiecać, że przy ponownym odwiedzaniu kraju odezwę się. W Prisztinie podszedł do mnie i moich dwóch kolegów chłopak, z plecakiem przypominającym nasze. Zapytał się o miasto, o naszą podróż i od słowa do słowa przyłączył się do naszej ekipy. Włoch pracujący w Słowenii. Towarzyszył nam, aż do Sarajewa, czyli do końca naszej podróży, ponieważ był to nasz ostatni przystanek przed powrotem do Sofii.