„Paryska bułka z masłem”? Autostopem z Paryża do Polski

Autor:

Karolina Kucman

Miejsce:

Francja, Paryż – zwiedzanie przypadkowych miejsc według zasady „gdzie nas nogi poniosą”

Czas podróży:

planowane 4 dni, docelowo 2 dni we Francji + 3 dni samej jazdy, łącznie 5 dni podróżowania

Ilość pokonanych Km:

tam i z powrotem ok. 3500 km + niezliczone kilometry na pieszych wędrówkach w Paryżu

Ilość osób:

2

Noclegi:

couchsurfing (2 noce), pociągi: z Gdańska do Wrocławia i z Poznania do Gdańska + 3 tiry: 2
polskie i 1 łotewski

Koszty na osobę zł:

Transport: samolot w dwie strony – 96 zł; pociągi – ok. 60zł (zniżka studencka) metro + autobus  ok.120 zł; autostop – bezcenny
Noclegi: jeden uśmiech i kilka ciepłych słów
Atrakcje: rejs Sekwaną: 50 zł, kolacja we francuskiej knajpce: ok.40zł, podziwianie uroków Paryża „od zewnątrz” na własne oczy – bezcenne
Jedzenie: „darmowa” francuska gościnność; supermarket Marche Franprix – ok.100 zł
Pamiątki dla znajomych:120 zł.
Minus znalezione 10euro
RAZEM: ok.600 zł

Środki transportu:

pieszo, pociąg, autobus, metro,  autostop

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:

-> Paryż „w pigułce” można spokojnie zaliczyć w 2 dni i wyjechać zachwyconym. Nocny widok na
miasto ze wzgórza w dzielnicy Montmartre, gdzie wszyscy gromadzą się na ogromnych schodach i
kosztują wszelakich trunków, jest obowiązkowym punktem paryskich wojaży. Stąd nocą wieża Eiffla
prezentuje się bajkowo! Dodatkowo polecam rejs Sekwaną o zachodzie słońca, to tylko 12 euro za
osobę, a zapewniam – wrażenia niezapomniane… a wkoło na bulwarach wszyscy relaksują się w taki
sam sposób jak w Montmartre – w takiej chwili nie można zapomnieć o zabraniu kilku procentów na
pokład 😉
-> Zwiedzanie Paryża pieszo jest najlepszym rozwiązaniem. Ewentualnie świetnym sposobem jest
wypożyczenie roweru. Nie warto przepłacać za metro, kiedy po drodze, docierając do celu, można
natrafić na masę ekscytujących zakątków, których opisu nie znajdziemy w żadnym przewodniku.
Chyba zgodzicie się, że własne odkrycia są cenniejsze?
-> A na koniec pamiętajcie: gdy macie ochotę na winko gdzieś w plenerze potrzebny jest Wam
korkociąg! Jak do licha jest „korkociąg” po angielsku?! My zapomnieliśmy o tych drobnych
szczegółach, ale na szczęście uprzejmość paryskiego kioskarza pozwoliła nam nacieszyć się smakiem
francuskiego trunku.

Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:

> Co do couchsurfingu, to był nasz pierwszy raz (i zapewne nie ostatni). Jednak pojawił się zgrzyt.
Pierwsze dwie noce spędziliśmy u pary Francuzów, a kolejne dwie mieliśmy gościć u innego hosta. On
jednak urwał kontakt i zostaliśmy na lodzie… dlatego warto kierować się rekomendacjami innych
couchsurferów i do końca przeprowadzać „umowę”, by potem nie było niespodzianek. Z powodu braku noclegu, nie myśląc o biletach powrotnych, podjęliśmy spontaniczną decyzję powrotu
autostopem – dzięki stary za zaserwowanie mega przygody!
-> Okazuje się, że podróż autostopem z Paryża do Polski nie jest taką „paryską bułką z masłem” –
warto posiadać dostęp do Internetu w telefonie, mapę Niemiec, dużo wytrwałości i zapału.
Wydostanie się z Paryża i znalezienie na autostradzie to ciężki orzech do zgryzienia. Tutaj liczy się też
znajomość podstaw francuskiego. Nam udało się dotrzeć do Poznania. Autostopowiczom polecam
tzw. „wikipedię autostopowicza”, (która uratowała nam tyłek) gdzie znajdziecie odpowiedź na wasze
podróżnicze dylematy: http://hitchwiki.org/
-> Przy łapaniu stopa, kiedy już (po długich zmaganiach) docieramy na autostradę i jesteśmy przy
bramkach, trzeba pamiętać, by złapać kogoś kto jedzie jak najdalej, a nie do pobliskiej miejscowości
oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów – nie warto. Może się to skończyć tak jak w naszym przypadku –
czekaliśmy na kolejny transport na mało uczęszczanej stacji prawie 6 godzin! Małe przemyślenie trasy
to połowa sukcesu. A autostop to piękna sprawa – im dalej tym jest jeszcze lepiej 😉

Opis:

Miał być Paryżu w 4 dni wyszło inaczej, ale dla nas na pewno na lepsze. W 2 dni wiosenne majowe
dni uchwyciliśmy to co najpiękniejsze, zaznaliśmy smaku i zapachu tego urokliwego miejsca, a przy
okazji udowodniliśmy sobie że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Mogliśmy zostać i tułać się gdzieś
po Paryżu, ale po co skoro wszystko zobaczyliśmy a każde z nas chciało czegoś więcej… może inaczej
wrócilibyśmy nienasyceni doświadczeniami, a tak poznaliśmy po drodze interesujących ludzi, ich
ciekawe, a czasem nawet zaskakujące historie, zobaczyliśmy zza szyby prawie całe południowe
Niemcy, a na koniec udało nam się skoczyć na poznańskie juwenalia i koncert Comy. Czy do szczęścia
potrzeba nam było czegoś więcej? Dalej przed nami został już tylko nocny pociąg do Trójmiasta.
Ciężko było zebrać myśli… wszystko wydawało się takie nierealne.