Zaplątani w jedwabny szlak/szal

Autor:

Agnieszka Sławek

Miejsce:

Azja Centralna

Czas podróży:

74 dni

Ilość pokonanych Km:

14000

Ilość Osób:

4

Noclegi:

Couchsurfing, prom, namiot, czajchany, wesela, „ziemia niczyja” na granicy, znakomita większość to zaproszenia tamtejszej życzliwej ludności

Koszty na osobę zł:

Transport: bilet lotniczy w jedną stronę do Taszkientu – 670 zł, plus prom 90 $ = 270 zł pociągi (Uzbekistan) i transport publiczny w dużych miastach to w sumie około 1050 zł na osobę
WIZY: Uzbekistan 150 + 210+ = 360 zł + Tadżykistan 195 zł + Kirgistan 210 + Kazachstan 230 zł + Turkmenistan 280 zł + Azerbejdżan 240 zł + Turcja 60 zł = ok. 1575 zł na osobę
(jedzenie, picie, muzeum, suweniry) = do ok. 900 zł
SUMA = około 3500 zł na osobę

Środki transportu:

statek, samolot, na piechotę, autostopem

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • bankomaty są rzadkością, znajdziesz je w Taszkiencie, Duszanbe i Ałma-ty
  • język rosyjski to podstawa, posługując się nim zyskujemy przychylność miejscowych
  • bardzo życzliwi ludzie, zawsze pomagają, zapraszają na nocleg, częstują, zabierają na wesela
  • w Uzbekistanie panuje wszechobecna biurokracja, obcokrajowcy po przybyciu mają obowiązek się zarejestrować, trzeba mieć dowód noclegu na każdą noc z hotelu, pilnować papierków i kartki z deklaracją majątkową (przy wjeździe bo przy wyjeździe zazwyczaj porównują ile pieniędzy się wydało)
  • jazda stopem w Uzbekistanie jest możliwa ale uciążliwa, generalnie każdy kto ma auto traktuje je jako prywatną taksówkę
  • hotele niezbyt tanie, najtaniej w dość obskurnej sieci „Finka” dla kierowców ciężarówek
  • policja i tajniacy w każdej chwili mają prawo wylegitymowania obcokrajowca. Na granicy, wobec braku potwierdzenia noclegu na kilka nocy zawsze można powiedzieć, że się było w górach
  • największe i najwyższe wyzwanie Tadżykistanu to Pamir – pasmo górskie ciągnące się na płd. wschodzie. Pamir zajmuje prawie pół kraju, jest prawdziwą dziczą i wybierając się tam należy się przygotować na mróz w nocy, czy możliwość utknięcia gdzieś (awaria samochodu, przepaść, wielogodzinne czekanie na stopa). W Duszanbe przed wjazdem do Pamiru należy wykupić tzw. „pozwolenie na Pamir” najtaniej właśnie tam
  • Turkmenistan, kraj na pustyni rozgrzanej do temp.+ 55 stopni, tanie loty krajowe, ławo o autostop ale droga przez gorącą pustynię może wykończyć. Gaz mają prawie za darmo. Wszyscy wielbią swojego prezydenta
  • Z Turkmenistanu łatwo o prom do Kazachstanu, na prom do Baku można czekać nawet do tygodnia, my mieliśmy szczęście bo czekaliśmy tylko kilka godzin, dlatego wcześniej najlepiej zrobić zapasy jedzenia. Podróż zazwyczaj trwa 15 godz. ale często trzeba czekać dodatkowo 24 godz. żeby dobić do portu z powodu bardzo silnego wiatru w Baku.
  • najlepszy jedwab i rękodzieło (żadnej kiepskiej chińszczyzny) w Bucharze i Biszkeku
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • targowanie się o wszystko po rosyjsku – to rodzaj zwyczaju i sztuki (nam udało się dostać upust od miłego Konsula na 20 $ na wizę tranzytową przez Uzbekistan, to nie lada wyczyn!)
  • serdeczna rozmowa w jęz. rosyjskim powoduje chęć pomocy przy dużej tendencji mieszkańców tego rejonu świata do pomagania innym. Uśmiech!!! (Szczególnie płci pięknej)
  • na terenie wszystkich „Stanów” w muzeach najlepiej mignąć dokumentem, nawet paszportem i najczęściej oferują atrakcyjne zniżki albo czasami wpuszczają za darmo
  • najdroższe niestety są wizy, każda do tych 5 państw kosztuje w przedziale 60 $ – 85 $ (Azerbejdżan to 85 $), prom Turkmenistan – Baku 90 $
  • oprócz Uzbekistanu z autostopem nie ma najmniejszego problemu, nawet w górach Pamiru. Chociaż trzeba pamiętać, że po otrzymaniu na miejscu pozwolenia na Pamir ludzie najczęściej jeżdżą tam wynajętymi terenówkami. (Napotkani Francuzi jechali stopem 10 dni, my szczęśliwie tylko 3) Warunki dość ciężkie – wysokość od ponad 4000 m do 5500 m n. p. m. Wysoko w górach jesteśmy zdani na zmienność pogody, w dzień jest upalnie, w nocy temperatura spada poniżej zera. Może także wystąpić silny ból głowy. Można utknąć na dobę w błocie ponieważ rzeki rozlewają, niszczą mosty, tworzą wyrwy i przepaście. Czasami trzeba wracać z powrotem do najbliższego miasta. Częstotliwość przejeżdżanych aut – średnio 1 na 2/3 godziny. Górskie drogi są niezbyt bezpieczne i mało komfortowe
  • ceny za inne produkty są w miarę przyzwoite, jedzenie dobre (najpyszniejsze arbuzy i melony są z Uzbekistanu a ich koszt to ok. 50 gr) a do picia bardzo popularny jest kumys (sfermentowane mleko). W razie braku pomysłu na wieczór należy szukać miejscowych wesel – podróżnicy są zawsze zapraszani na biesiadę z noclegiem – dla pary młodej to zaszczyt. Wesela trwają zazwyczaj tydzień… Miłej zabawy 🙂
Opis:

To trochę historia jak z kiepskiego filmu, bo pojawią się kałachy, wielogodzinne przesłuchanie i w końcu szaleńcza droga do domu autostopem przez 4,5 tys. km, by w ostatniej chwili zdążyć, jako druhna, na ślub przyjaciółki. Podróż zaczęła się w Taszkiencie, gdzie dotarłam tanim lotem. Resztę drogi mieliśmy pokonać autostopem. Stamtąd przez Samarkandę i piękną Bucharę dotarliśmy do granicznego miasta na płd. – Termizu. Tam zostaliśmy zatrzymani, następnie przeszukiwani i przesłuchiwani 6 h na zamkniętym placu budowy, przy stoliku w pełnym słońcu. Okazało się, że nie stanowimy zagrożenia więc w ramach przeprosin młody agent zaprosił nas na ucztę zakrapianą wódką. W hotelu „Finka” po rozmowie z Polakiem wracającym z Afganistanu zdecydowaliśmy, że tam nie jedziemy. W Tadżykistanie po zwiedzeniu Duszanbe spędziliśmy 3 dni na przeprawę przez niesamowity Pamir. Nie obyło się bez niespodzianek. W nocy na wysokości  5.200 km. n.p.m. rzeka wylała a błoto zatopiło koła naszej ciężarówki. W kirgiskim Osz zobaczyliśmy świeży krajobraz po zamieszkach na tle etnicznym, m.in. pomnik z napisem „pokój światu” na tle spalonych domów. W Kazachstanie czekaliśmy na uzbecką wizę tranzytową aż 5 dni a konsul dał nam zniżkę 20$ gdy dowiedział się, że podróżujemy autostopem. Granicę ubecko-turkmeńską zamykają o 18, dowiedzieliśmy się gdy było już za późno a tego dnia właśnie kończyła nam się wiza. Udałam więc chorą a zaczepiony taksówkarz znał pewnego celnika. Wpuszczono nas na „ziemię niczyją” gdzie rozbiliśmy namiot. Wokoło wartowali udekorowani kałachami strażnicy. Przyjechaliśmy przez Turkmenistan, który jest pięknym państwem na pustyni. Aszchabad zdobiony jest złoconymi posągami wielbionego prezydenta. Morze Kaspijskie przepłynęliśmy promem do Baku. W Tibilisi okazało się, że odwołano tani lot do Kijowa. Wobec tygodniowego opóźnienia rozpoczęłam szaleńczą drogę powrotną autostopem. Non stop. Czwartego dnia o 5 rano byłam w domu, był to też na szczęście dzień ślubu przyjaciółki.