Tam gdzie na pustyni odbiera polska Viva – Uzbekistan

uzbekistan jak tanio
Autor:

Michał Szypniewski

Miejsce:

Uzbekistan

Czas podróży:

10 dni

Liczba przebytych Km:

9300

Ilość osób:

1

Koszy na osobę w zł:

Całkowita suma to 1485 zł

Dojazd:

  • autobus Wrocław–Praga i z powrotem – 2 zł,
  • pociąg Praga–Brno i z powrotem – 40 zł,
  • bilety lotnicze linii UTair na trasie Brno-Moskwa-Taszkient i z powrotem – 650 zł.

Noclegi:

  • Dziewięć noclegów w hotelach, bed&breakfest, pensjonatach – 142 zł

Transport:

  • Przemieszczaliśmy się lądem, głównie taksówkami i pociągami – 214 zł

Jedzenie:

  • Tylko tam gdzie lokalni – 142 zł

Wiza:

  • 70 USD = 211 zł
Środki transportu:

samochód, samolot, kolej

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

Za przeloty na trasie Brno – Moskwa – Taszkient zapłaciliśmy wprost niewiarygodne 650 pln w 2 strony. Serwis tripsta.pl podaje wprawdzie ceny w EUR i przy przewalutowaniu tracimy ok. 5 % ceny biletu. My zapłaciliśmy jednak kartą walutową, a dodatkowo wykorzystaliśmy kod obniżający cenę o 100 zł. Odcinek Wrocław-Praga pokonaliśmy PolskimBusem za 1 zł. Dalej, wykorzystaliśmy fakt, że w czeskich kolejach nawet dwie osoby są grupą i mieliśmy drugi bilet za 50 % ceny. Pociąg z Taszkientu do Samarkandy kosztuje 8 USD. Ten lokalny. Ten dla turystów co najmniej 25 USD. Z Samarkandy kolejne 3 godzinie w saunie do Buchary kosztują bagatela 7 USD. Największą zagadką logistyczną jest odcinek Buchara-Khiva, zapytani Uzbekowie tylko pokazywali, jak wyskakują w powietrze i tłumaczyli, że nie ma drogi. Co prawda, jechaliśmy Damasem i przez pierwsze 200 km to Nexie i Lacetti nas mijały, ale później nasz zawodowiec pokazał klasę i mijał wszystko. I to wszystko za 18 dolarów – 400 km taksówką.
Jeżeli chodzi o odcinek Nukus – Moynak to polecamy autobus za… 3 USD, odjeżdża o 9 rano. Podróż przez cały Uzbekistan (Nukus-Taszkient) można odbyć na wiele sposobów. Taxi po 30 USD od osoby, samolot 40 USD, autobus 10 USD. Na tej trasie nie jest wskazane jednak oszczędzanie, podróż zajmuje 20 godzin i wiedzie przez pustynię. My wybraliśmy pociąg za 20 USD – kupiejny. Ciekawostką jest to, że w tamtejszej 3 klasie bilet kosztuje wprawdzie 11 USD i jest wliczone w cenę obowiązkowe… ubezpieczenie. A drugą ciekawostką to, że bilety na samolot należy kupować na lotnisku albo w w popularnych Aviakassach! W erze tanich linii to brzmi dziwnie, ale ceny były dwukrotnie niższe niż oferty w internecie.Na krótkich trasach niezwykle przydatne są taksówki. Tam taksówkarzem jest każdy, wystarczy zatrzymać samochód i ustalić cenę. Przeciętna cena to 80 groszy za kilometr, oczywiście nie ma opłat za trzaśnięcie drzwiami czy drugą strefę.

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

Jeżeli chodzi o ceny noclegów to nie odstają one od reszty. Przykładowo, miejsce w legendarnym Bahodir B&B w Samarkandzie kosztowało nas 6 USD, a najlepszy hotel w Khivie z klimatyzacją, Wi-fi i śniadaniem… 5 USD.  Należy podkreślić, że to są ceny ostateczne. Te pierwotne były kilkukrotnie wyższe, jest natomiast wręcz obowiązek targowania się. W trakcie pobytu jesteśmy zobligowani do rejestracji, meldunku, w każdym miejscu, w którym przebywamy więcej niż 72 godziny, co do zasady zrobi to za nas hotel i dostaniemy potwierdzenie, które może być sprawdzane. Nam nikt nie sprawdzał.

Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Oczywiście stołowaliśmy się tylko tam gdzie lokalni. Bajka zupełna. Wszędzie tanio i dobrze. Baranina na porządku dziennym. Jak nam przynosili jedną porcję, to najczęściej zamawialiśmy drugą, bo porcje nie za duże. Nie było też praktycznie problemów żołądkowych, oprócz tych na własne życzenie. Nic nie było nam nawet po lodach. Owoce oczywiście na bazarach, arbuz poniżej 1 dolara. Dla przykładu, obiad w słynnej restauracji z deserem i piwem w Bucharze to koszt 5 USD.

Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:
  • Wiza na 8 -15 dni kosztuje 70 USD i wyrabia się w Ambasadzie w Warszawie w trakcie jednego dnia. Potrzebny jest też Letter of Inivitation, który można kupić za 40-50 EUR, ale polecamy portal społecznościowy CouchSurfing.org, jeżeli odpowiednio wcześnie nawiążemy kontakty, jest szansa na uzyskanie zaproszenia od osoby fizycznej.
  • Walutę, jaką należy wziąć do Uzbekistanu to dolar. Zamiast kupować w kantorze, warto odwiedzić portal walutomat.pl gdzie można uzyskać cenę zbliżoną do kursu średniego, czyli oszczędzić 4-5%.
  • Uzbecką wersją walutomatu jest bazar. Wymiana waluty na miejscu to tylko czarny rynek! Na lotnisku kurs 1 USD do SOM to 1900, a na bazarze w Taszkiencie kurs to 2850. Wymiana na czarnym rynku jest bardzo przyjemna!
  • Pamiętajmy, że popularny banknot tutejszy to właśnie 1000, za który kupimy butelkę wody. Gdy wymieniamy 400 dolarów, dostaniemy ponad milion i całą siatę banknotów.
  • Jeżeli chodzi o klimat, to z jednej strony temperatura dochodziła w lipcu do 44 stopni w cieniu, z drugiej w Khivie byliśmy chyba jedynymi turystami, więc ceny faktycznie niskie.
  • Gdy mówimy o bezpieczeństwie to, jeżeli ktoś napisał, że Uzbekistan jest najbezpieczniejszy w regionie, to nawet gdyby leżał w Europie, to też by miał rację. Ludzie są przemili, wypytują o wszystko, są szczerze ciekawi. Bez rosyjskiego też daliśmy radę im wytłumaczyć, że u nas w wieku 22 lat nie jest popularne wychodzenie za mąż.
  • Wstępy do wszelkiego rodzaju zabytków są wszędzie płatne. W teorii. Często wystarczy obejść zabytek by wejść za darmo albo przyjść np. po 18. Nawet jeśli ceny są podane to i tak można negocjować, a hasłem zniżkowym jest „studenty z bolszy”. Nigdzie za wstęp nie zapłaciliśmy więcej niż 3 USD.
  • Według oficjalnego rankingu z 2007 r. Uzbekistan jest czwartym krajem na świecie pod względem korupcji. Nieoficjalnie, mówi się nawet że pierwszym. Widać to na każdym kroku, policjanci, urzędnicy, sprzedawcy – pieniądze mogą bardzo dużo.
Opis:

Kiedyś karawana z Taszkientu do Samarkandy musiała iść około tygodnia – my jechaliśmy cztery godziny pociągiem, ale przy 40-stopniowym upale i tak mieliśmy dość. Prawdopodobnie numer 1 wśród najbardziej skorumpowanych krajów świata, ale za to najbezpieczniejszy w regionie (cóż, nietrudno być bezpieczniejszym od sąsiadującego Afganistanu). Uzbekistan. To on był celem naszej podróży w lipcu tego roku. Tytuł nawiązuje do sytuacji z pociągu między Samarkandą a Bucharą, w którego telewizorze leciała Viva (Mezo – Po robocie).

W ciągu 10 dni przemierzyliśmy cały kraj. Zaczynając w stolicy, przez jedno z najdłużej zamieszkanych miast świata – Samarkandę, słynną z wytwórni niesamowitych dywanów Bucharę, magiczną Khivę, a kończąc w Moynaku nad brzegami wyschniętego Jeziora Aralskiego, gdzie piasek zasypuje upiornie wyglądające wraki statków. Poznając mentalność i zachowanie Uzbeków czuliśmy się tak, jakbyśmy odbyli podróż w czasie i wylądowali w znajomych tylko z opowieści rodziców i dziadków latach 80. w PRL-u. Niespotykana gościnność, szczególnie że w lipcu, czyli poza sezonem, kiedy turysta jest towarem deficytowym, i szeroko rozumiana zaradność życiowa miejscowych towarzyszyła nam przez całą podróż. Przez całą podróż staraliśmy się poznać jak najwięcej miejscowych zwyczajów. Kobiety chodzą z odsłoniętymi twarzami, choć jadają osobno. Gdy widzą, że turysta wybaczą wiele. Poznany Uzbek opowiadał nam, że jego żona przedstawili mu rodzice na 3 tygodnie przed ślubem i musiał za nią zapłacić jej rodzicom 1300 USD. Popularnym zwyczajem Uzbeków jest siedzenie na ławce i obserwowanie życia, w tym oczywiście zagadywanie inostrońców, a nawet zapraszanie na obiad!

Podróż umożliwiła nam cofnięcie w czasie i poznanie zbliżonych realiów w jakich dorastali nasi rodzice.

uzbekistan zabytki

ludzie w uzbekistanie

uzbekistan srodki transportu