Stop po Malezji i Tajlandii

Autor:

Krzysztof Muszyński

Miejsce:

Malezja, Tajlandia, Singapur

Czas podróży:

8 dni

Ilość pokonanych Km:

2200

Ilość osób:

1

Noclegi:

Couchsurfing w Singapurze i Kuala Lumpur
na stacji w namiocie, u kierowcy w domu, raz hostel

Koszty na osobę zł:

240zł:
mapy Tajlandii i Malezji – 20zl
nocleg w Melace – 12zl
transport w Singapurze – 70zl
jedzenie i pozostały transport – 140zl

Środki transportu:

autostop

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • uzbroić się w cierpliwość. Nie do łapania stopa, ale ciągłego tłumaczenia, że nie autobusem, nie taksówką, ale autostopem!
  • zasada mocno ograniczonego zaufania odnośnie miejsca, gdzie kierowca chce nas wysadzić. Z racji, że nie mają żadnego doświadczenia i pojęcia o autostopie potrafią wywieźć w naprawdę złe miejsce. Na szczęście zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce pomóc nawet kosztem zmiany swoich planów
  • w Malezji naktóre postoje mają darmowy prysznic, głównie oznaczone R&R. W tym klimacie bardzo ważna rzecz.
  • warto mieć pod ręką coś cieplejszego do założenia – niektórzy kierowcy lubią w swoich pojazdach utrzymywać temperaturę służącą do przewozu mięsa i nabiału. Można się przeziębić.
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • przy dłuższym pobycie w Singapurze warto kupić kartę do komunikacji miejskiej – wychodzi dużo taniej
  • na wielu stacjach są automaty z wrzątkiem, więc śmiało można brać zupki chińskie nawet nie posiadając palnika
  • w Singapurze jest dużo drożej niż w Malezji i Tajlandii, więc nie głupim pomysłem jest zabranie jakiegoś prowiantu ze sobą z tych krajów
Opis:

W podróży już jestem od ponad 7 miesięcy, po pobycie w Birmie wróciłem z kolegą do Tajlandii, gdzie się rozdzieliliśmy. Miałem dużo czasu do lotu z Kuala Lumpur do Perth, budżet niski, więc stwierdziłem, że warto spróbować autostopem.

Początki nie były zbyt obiecujące – Tajowie mają poważne braki w angielskim. Z pierwszym kierowcą dogadałem się dzieki jego koledze, który przez telefon tłumaczył o co chodzi. Większość osób mi proponowała odwiezienie na autobus albo namawiała na taksówkę.

Później szło ekspresowo. Zacząłem o 13, do 22 zrobiłem 800km, najdłużej czekając ok 10 minut. Wieczorem już zacząłem się rozglądać za mniejscem na namiot, ale zapytałem jeszcze jednego chłopaka, który bardzo chętnie wziął mnie dalej. Zabrał mnie na tajską imprezę (bardzo tam pasowałem, brudny, w sandałkach), później pojeździliśmy trochę po mieście, gdzie pokazywał mi ulice z prostytutkami. Noc spędziłem w jego mieszkaniu.

Malezja jest krajem dość dobrze rozwiniętym, autostrady są bardzo porządne. Prawie każdy też mówi po angielsku. Tego dnia wieczorem rozbijałem swój namiot na stacji oddalonej mniej niż 100km od Singapuru. Bardzo miłą niespodzianką był darmowy i czysty prysznic!

Następnego dnia dojechałem do Singapuru, który zrobił na mnie spore wrażenie – jest naprawdę rozwinięty i czysty. Spędziłem dwie noce na couchsurfingu, w dzień spotykałem się z parą Polaków, których poznałem w Tajlandii i nasze szlaki krzyżowały się już w Birmie, a teraz znowu w Singapurze. Trafiłem na okres jakiegoś festiwalu, więc wieczorem oglądałem darmowe przedstawienia.

Po Singapurze pojechałem stopem do Melaki, małego miasteczka będącego na liście UNESCO. Nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, bardziej się ucieszyłem na zapiekanki z mozarellą, które znalazłem w jednej piekarni. Niebo w gębie! Ostatnim punktem było Kuala Lumpur, gdzie aktualnie korzystam z gościnności pary Polaków z couchsurfingu. Ugościli mnie i nakramili porządnie. Jutro opuszczam Azję, lecę do Australii!

więcej na: BubblesAroundTheWorld.com