Na koniec świata i jeszcze dalej!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Autor:

Tomasz Wrzyszcz

Miejsce:

Tajlandia

Czas podróży:

24.09 – 17.10.2013

Liczba przebytych Km:

17 000

Ilość osób:

2

Koszy na osobę w zł:

Transport:

  • Pociąg (PKP) Poznań – Warszawa: 20zł
  • Lot Warszawa – Berlin – Abu Dhabi – Bangkok – Abu Dhabi – Berlin: 1800zł
  • Autobus (PolskiBus) Berlin – Poznań: 15zł
  • Lot Bangkok – Chiang Mai – Bangkok: 260zł
  • Lot Bangkok – Phuket – Bangkok: 250zł
  • Transfer (taxi, autobus, prom, taxi) Phuket – Koh Samui – Phuket: 100zł
  • Taksówki: ok 200zł

Suma: 2645zł

Ubezpieczenie, szczepienia (WZW typu B, dur brzuszny, polio, błonica/tężec), leki (tabletki na malarie+inne): 800zł
Warto pamiętać, że zaszczepić się należy ok 4-6 tygodni przed wylotem!

Noclegi:

  • Bangkok: 200zł
  • Chiang Mai: 100zł
  • Phuket: 150zł
  • Koh Samui: 400zł

Suma: 800zł

Wyżywienie, zwiedzanie, rozrywka, zakupy…duuużo zakupów: 3600zł

SUMA: 7845zł

Środki transportu:

samolot, samochód, statek, czółno, kajak, kolej, buty, inne

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

Zakupu biletów do Bangkoku dokonaliśmy za pośrednictwem strony www.flipo.pl
Natomiast loty w Tajlandii kupiliśmy bezpośrednio na stronie lokalnej linii lotniczej Air Asia. Konkurencyjną, również niskokosztową linią jest Nok Air. Obaj przewoźnicy mają bardzo często promocyjne ceny lotów, gdzie można upolować bilet w okolicach 20 zł.
W samej Tajlandii sposobów na przemieszczanie się jest tyle ile samych Azjatów;) Jedno jest jednak pewne. Nie ma stałych cen, o wszystko trzeba się targować. Po mieście najlepiej poruszać się taksówkami. Pamiętając jednak, żeby zmusić kierowcę do włączenia taksometru lub ustalić ceną jeszcze przed wejściem do samochodu. Za transfer z Khaosan Road na lotnisko Don Muenga zapłaciliśmy 300THB (ok 30 zł) na dwie osoby. Dobrze rozwinięte jest również metro. Jego cena zależy od ilości stacji jaką chcemy przejechać, średnio ok kilku zł. Bilet 1dniowy 120THB (12zł), 3-dniowy 230 THB (23 zł).
Kolejnym środkiem transportu są „taxi-skutery”, można ich rozpoznać po pomarańczowych kamizelkach. Ceny wyższe niż w zwykłej taksówce, ponieważ w tym przypadku nie stoimy w korkach. Lepiej jednak jechać dłużej, ale przeżyć… Ruch uliczny w Tajlandii jest zdecydowanie pozbawiony jakichkolwiek zasad. Mało kto zwraca uwagę na znaki czy zatrzymuje się na czerwonym świetle…
Ostatnim ze środków transportu jest tzw. Tuk-Tuk. Czyli trójkołowy pojazd pozbawiony drzwi i okien, zazwyczaj obwieszony kolorowymi lampkami w akompaniamencie głośnej muzyki. Cena podobna do taksówek.

Zdecydowanie godne polecenia jest wynajmowanie skuterów. Cena to ok 150-200 THB (15-20 zł) za dzień+paliwo. Litr ok 4,5 zł. Nie wiem jak, ale udało mi się przejechać niecałe 150 km na 1 litrze!

Na transfery na dużych odległościach, szczególnie na okoliczne wyspy, warto wykupić podróż pakietową z lokalnego „biura podróży”. Znajdziemy je na każdym kroku. Jest to wygodne, a jednocześnie może wyjść taniej niż gdybyśmy kupowali osobno np taxi+bus+prom. Ale pamiętajcie: ZAWSZE się targujcie! 🙂

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

W tym przypadku mamy również do dyspozycji wachlarz miliona hoteli, hosteli i apartamentów. Praktycznie na każdej ulicy Bangkoku znajdzie się mała tabliczka informująca o wolnym pokoju. I tak możemy przenocować już od 30-50THB (3-5 zł) w pokojach wieloosobowych ze wspólną łazienką. My jednak woleliśmy trochę bardziej postawić na bezpieczeństwo podróży i wybraliśmy hotele z pokojami 2-osobowymi. I tak:
Bangkok: Khaosan Palace Hotel***: 40 zł/os – atutem jest lokalizacja w samym centrum miasta, dosłownie na najbardziej znanej pod względem imprez ulicy w Bangkoku – Khaosan Road. Hotel czysty, z basenem na dachu. Pokoje z widokiem na…ściane drugiego budynku. Ale dzięki temu nie docierały do nas odgłosy z okolicznych klubów 😉 W okresie naszego pobytu była promocja -20% dla osób, które zechcą przenocować u nich nie mając rezerwacji.
Chiang Mai: Lai Thai Guest House**: 30 zł/os – hotel średniej jakości. Za tą cenę można z pewnością znaleźć coś o lepszym standardzie. Zaletą był basen dość dużych rozmiarów i lokalizacja w centrum miasta.
Phuket (Patong Beach): Meir Jarr***: 50 zł/os – zdecydowanie polecamy! Obszerny pokój z balkonem i łazienką w centrum miasta. Fantastyczny basen na dachu hotelu z widokiem na całą zatokę. Dodatkowo jedzenie w hotelowej restauracji zdecydowanie lepsze niż w okolicznych knajpach (i co nas zaskoczyło, również tańsze).
Koh Samui (Chaweng Beach): Montien House***: 50 zł/os – miejsce jak z bajki! W tej cenie dostaliśmy 2 osobowy domek 50 metrów od plaży. Trzeba pisać coś więcej?

Nie polecam nocowania na plażach/w namiotach. O ile temperatura na to zdecydowanie pozwala, to okoliczna zwierzyna z pewnością nie zachęca.
Co jest warte uwagi to fakt, że w większości hoteli warto również negocjować cenę. Może nie w sposób jaki robimy to na bazarze, ale drobne zasugerowanie, że to za wysoka cena często spotka się z jej nagłą obniżką.

Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Odnośnie jedzenia kolejny temat rzeka. To czym charakteryzuje się Tajlandia to zdecydowanie tysiące potrwa sprzedawanych…na ulicy. Tak jest, dosłownie na ulicy, na małych straganikach podpiętych do motorowerów znajdziemy wszystko to na co mamy ochotę. Zaczynając od naleśników z bananami, po sushi i kurczaki, kończąc na grillowanych ropuchach i pająkach 😉 Bardzo popularne są tzw. Pad Thai czyli danie składające się z ryżu lub noodli, smażone z jajkiem, kapustą i dodatkami do wyboru. Dorzucając kurczaka lub wieprzowinę idzie się tym zdecydowanie najeść. Cena to ok 40-60 THB (4-6 zł). Na takich przenośnych knajpkach możemy również zakupić niezliczone rodzaje owoców, warzyw, suszonych ryb, mięsa na patykach, prażonych orzechów…można by wymieniać w nieskończoność.
Jeśli chodzi o dania w restauracjach ceny kształtują się na poziomie ok 120-150 THB w Bangkoku; 80-120 THB w Chiang Mai i najdrożej bo aż 180-220 THB w Patong Beach (Phuket). Polecamy przepyszne zupy na bazie różnych odmian przyprawy curry.
Na co trzeba uważać:
• Jeśli prosisz o ostre danie licz się z tym, że będzie piekielnie ostre!
• Do wielu tajskich dań dodawana jest trawa cytrynowa. Nam zdecydowanie nie przypadła do gustu, dlatego ostrzegamy, że może całkowicie popsuć danie.
• Zakup dań na ulicy wiąże się oczywiście z higieną na poziomie zerowym… My zaryzykowaliśmy. Żyjemy, więc warto było!
• Dużo poradników ostrzega przed piciem napojów z lodem, ponieważ lód robiony jest z wody z kranu z pakietem miliona bakterii.

Ceny w sklepach 7eleven (odpowiednik naszych Żabek):

  • Woda 1,5l: 13THB (1,3zł)
  • Cola 1,5l: 26THB (2,6zł)
  • Bułki z dodatkami: 10-30THB (1-3zł), nie mylić z naszymi bułkami, bardziej podobne do tych z McDonalds
  • Piwo 0,6l: 45-60THB (4,5-6zł)
  • Jogurt: 16THB (1,6zł)

Dania europejskie dostępne w niektórych restauracjach: pomidorowa (100 THB, 10 zł), spaghetti (120-150 THB, 12-15 żł), kurczak z dodatkami (150-220 THB, 15-20 zł).

Dla odważnych pieczone pająki wielkości dłoni! 15 zł/sztuka 😉

Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:

1. Nie daj się oszukać! A może Cie spotkać to na każdym kroku:
• Na ulicy podchodzi do Ciebie Taj mówiąc, że świątynia do której idziesz jest zamknięta bo modlą się tam lokalni i turyści nie mają wstępu, ale on pokaże Ci lepsze miejsce…Klasyczne naciąganie…
• Wspomniane już taksówki. Jeśli nie podasz dokładnego adresu mogą wywieźć Cię gdzieś indziej żądając zapłaty za powrót.
• Przed zamówieniem czegokolwiek w pubie/klubie dowiedz się dokładnie ile to kosztuje. Zapłać od razu po dostarczeniu. Często do rachunku nabijane są kosmiczne kwoty dodatkowe za tzw. usługi, czyli np. pokaz tańczących pań, o którym nawet nie miało się pojęcia.
• Niektóre restauracje podają ceny bez podatku i service chargé
2. Pogodę sprawdzaj dzień wcześniej. Zmienia się tak szybko że inne prognozy nie mają większego sensu.
3. Deszcz w Tajlandii oznacza ulewę a nie drobny kapuśniaczek. Jeśli zaczyna padać od razu schowaj się pod zadaszeniem.
4. Krem z mocnym filtrem i nakrycie głowy to podstawa!
5. Uwaga na „stworzenia w morzu”. Płynąc kajakiem minęliśmy meduzę wielkości średniego psa 😉
6. Koniecznie odwiedź „Królestwo Tygrysów”! Zlokalizowane niedaleko Bangkoku, Chiang Mai oraz na Phuket. Nieziemskie przeżycia.
7. Najtaniej jest na północy kraju. Im dalej na południe tym drożej: Chiang Mai–>Bangkok–>Phuket.
8. Na bazarach bez problemu można kupić za grosze „oryginalne” koszuli Lacoste, zegarki Rolex czy okulary Ray Ban. Najlepsze miejsca na to to bazar w Chiang Mai oraz centrum handlowe MTB (7 piętrowe!) oraz bazar Chatuchak w Bangkoku. Pamiętaj, że w centrum handlowym również wręcz wypada się targować.
9. Floating Market, czyli pływające bazary w Bangkoku zdecydowanie odradzamy. Nie dość, że wstęp może kosztować nawet 100zł, to ceny na tym bazarze są 50% wyższe niż w mieście…
10. Przed zakupem wycieczek fakultatywnych warto odwiedzić różne miejscowe „biura podróży”. Cena tej samej wycieczki może wynosić zarówno 400zł jak i 70zł. Przykładem jest safari na słoniach.

Opis:

Jeden telefon: „Stary są bilety do Tajlandii po całkiem dobrej cenie, lecimy?”. Moment zawahania…Tajlandia…daleko…ale kiedy jak nie teraz! „Lecimy!”. Od tego momentu każdy dzień do wylotu był jednym wielkim odliczaniem. Szedłem spać z myślą czy aby dobrze zaplanowaliśmy dany dzień na miejscu, budziłem się z 10 nowymi pomysłami jak i gdzie go spędzić. W końcu nadszedł upragniony dzień wylotu, a dwóch studentów z Poznania, zaszczepieni, spakowani, z planem przygody życia stanęli na płycie lotniska w Warszawie. I zaczynamy! 2h –> Berlin, przesiadka kolejne 2h, wsiadamy do samolotu, 7h –> Abu Dhabi, 3h na miejscu, kolejny samolot, 6h –> Bangkok, odbiór bagażu, metro i wychodzimy…gorące powietrze uderzyło nas bez ostrzeżenia, zgiełk i hałas Bangkoku ocucił po ciężkiej podróży w minutę. Idziemy ulicą, tłumy jak na Krupówkach w szczytowym sezonie…wszędzie klaksony, na straganach smażą się ropuchy, tubylcy zaciągają nas na „bum bum”. Mati? Gdzie my jesteśmy?!
Całkowicie inny świat otoczył nas w mgnieniu oka i nie pozwolił zapomnieć o sobie do ostatniego dnia. Nasz pobyt w Bangkoku był dość intensywny. Codziennie zwiedzanie miasta, świątyń i targów. Przy panującym upale 30 stopni w cieniu i wilgotności pond 95% jest to nie lada wyzwanie. Jednak było to całkowicie przyjemne doświadczenie. Po 5 dniach czekał nas lot na północ kraju do Chiang Mai. Na miejscu okazało się, że Tajlandia nie jest taka jak sam Bangkok. Północne miasteczko położone niedaleko gór przywitało nas spokojem i bardziej rześkim klimatem. Doskonałe miejsce dla rodzin z dziećmi. Oferuje dziesiątki wycieczek u lokalnych touroperatorów. Wśród nich mamy m.in. jeżdżenie na słoniach (80 zł), zwiedzanie świątyń czy odwiedziny w klatkach z tygrysami (50 zł/15 min). Warto przejść się do kilku miejsc oferujących takie pakiety, gdyż ceny u innych mogą być nawet 400% niższe. Następnie przeprawa na południe kraju. A tam…rajskie plaże jak z filmów. Chociaż nie..w rzeczywistości były zdecydowanie lepsze!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

panorama bangkok