Gruzja Autostop Trip

 

Autor:

Ania Interewicz

Miejsce:

Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Gruzja.. i z powrotem!

Czas podróży:

28 dni

Ilość pokonanych Km:

10000

Ilość Osób:

5

Noclegi:

Namiot / CouchSurfing / domy znajomych / domy dobrych ludzi spotkanych po drodze /  domy kierowców / kabiny tirów / autobus / jednorazowo hostel 🙂

Koszty na osobę zł:

W tym z wydatków:

– wejście do zamku Bran – ok. 20 zł
– wiza do Turcji – ok. 60 zł
– zwiedzanie Istambułu (Hagia Sofia i kilka innych atrakcji) – ok. 80 zł
– transport publiczny w Istambule: każdy przejazd ok. 6 zł, brak zniżek :/
– jeden nocleg w hostelu w Batumi – ok. 35 zł
– kilka marszrutek w Gruzji – ok. 50 zł
– łaźnie w Tbilisi – ok. 30 zł
– autobus podczas drogi powrotnej Tbilisi – Istambuł – ok. 150 zł
– bilety PKP przez Polskę – ok. 60 zł

Reszta wydatków to głównie jedzenie i bieżące potrzeby.

RAZEM ok. 1300 – 1400 zł

Środki transportu:

na piechotę, autostop, kolej, inne

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Na rumuńskim wybrzeżu, w przypadku braku dzikiego miejsca, nie ma żadnego problemu z rozbijaniem namiotu na zatłoczonej plaży pod wielkim hotelem 🙂
  • Bułgaria była dla nas krajem wielu frustracji… Jadąc przez nią tranzytem, odradzamy drogę bięgnącą tuż nad morzem – większość aut to kurortowi turyści, niechętnie zabierający stopowiczów. Ale widoki piękne, a dzięki niechęci kierowców zostaje sporo czasu na ich podziwianie 😉
  • Nie ma miejsca w Turcji, w którym na autostop się czeka. Wystarczy pojawić się w okolicach drogi, by uczynni Turcy oferowali co najmniej przejazd – co najmniej, gdyż zwykle zawierają się w nim hektolitry wspólnego czaju na stacjach, wspólne posiłki, wspólne zwiedzanie, a często również nocleg u oddanego kierowcy.
  • Jadąc w parze mieszanej dobrze jednak podkreślać, że jest się w związku (nawet jeśli to niekoniecznie prawda) – w innym przypadku można spotkać się z ciekawymi próbami wykupienia partnerki podróży za złoto. True story!
  • Będąc w Gruzji trzeba liczyć się z tym, że każda wypowiedziana na głos prośba najprawdopodobniej skończy się grupką uczynnych miejscowych, gotowych natychmiast pomóc przyjezdnym, przy okazji hucznie oblewając nową znajomość 🙂
  • Warto również podkreślać, skąd pochodzimy. To nie bajka, tam naprawdę kochają Polaków!
  • Nie trzeba się za bardzo przejmować godzinami otwarcia różnych placówek. Gruzini mają bardzo luźne podejście do ustalonych godzin pracy. A jeśli Wasza droga zawiedzie was do miejscowości Kazbegi, gdzie uradowani znajdziecie punkt informacji turystycznej i równie szybko zasmucicie się jego zamknięciem, sprawdźcie pobliski bar. Pracownicy najpewniej właśnie tam dyskutują z turystami 🙂
  • I przede wszystkim – w przypadku słabej wątroby zalecane jest przedwyjazdowe przeszkolenie z asertywności. Niezmiernie ciężko odmawia się Gruzinom… nam się nigdy nie udało!
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • Stop w Turcji działa fenomenalnie i równie szybko, jak autobus, a przy tym może być nawet wygodniejszy – wnioski po przejechaniu tej samej trasy w jedną stronę stopem, a z powrotem autobusem 🙂
  • W Istambule trzeba uważać na knajpowych zaganiaczy – usługa ‚zaproszenia’ nas może zostać doliczona do rachunku.
  • Natomiast w Gruzji praktycznie wszystkie posiłki (w miastach) jadaliśmy w knajpkach bądź na ulicy. Jest pysznie i ogromnie tanio!
  • Alkohol w Turcji jest ogromnie drogi (islam), natomiast w Gruzji – śmiesznie tani. Opłaca się więc oszczędzać zdrowie na Gruzinów 😉
  • W Tbilisi warto poświęcić parę groszy na tradycyjne miejskie łaźnie. Bywają horrendalnie drogie, trzeba jednak obejść kilka i się potargować, a cena nagle spada nawet czterokrotnie
  • Marszrutki (małe busy) w Gruzji nie są drogie (przejazd to koszt rzędu kilkunastu zł), a na niektórych trasach, jak Gruzińska Droga Wojenna – łatwiej dostępne, niż autostop. Poza tym to również bardzo ciekawe przeżycie.
Opis:

W tą pełną przygód, pokręconą podróż wyruszyliśmy bez konkretnych planów oraz wielkich oszczędności. Wszystko zaczęło się pod koniec sierpnia 2011 r. Wystartowaliśmy z rodzinnych Mazur we dwójkę, jako para dobrych znajomych. Zabawiliśmy kilka dni w Rumunii u znajomej, odkrywając piękno ichniejszych gór i zamków. W Bułgarii spędziliśmy za dużo czasu i mieliśmy zdecydowanie za dużo mrożących krew w żyłach przygód.

Po tygodniu od startu wylądowaliśmy w Istambule, gdzie dogoniła nas trzecia uczestniczka podróży, przy okazji dołączając do nas dwójkę innych Polaków, poznanych gdzieś po drodze. Od tej pory jechaliśmy już w piątkę, rozdzielając się tylko na czas większych przejazdów. W Istambule spędziliśmy cztery dni, co i tak jest stanowczo za krótkim czasem na tak zróżnicowane i piękne miasto! Przez trzy noce spaliśmy w piątkę u genialnego gospodarza z CouchSurfingu. Magia CS ujawniła się również później w Tbilisi, gdzie również w piątkę przez kilka nocy spaliśmy za darmo w miejscu pracy naszego hosta – uroczym hostelu w centrum miasta 🙂

Ja i Tomek bezproblemowo (czyt. w tureckim stylu) przejechaliśmy przez Turcję stopem, spotykając się z resztą ponownie w Tbilisi. W Gruzji zwiedziliśmy portowe Batumi, piękne skalne miasto Wardzię, Gori, Tbilisi, udaliśmy się również na kilkudniowy trekking pod Kazbek, niestety samej góry nie zdobywając – następnym razem! Na każdym kroku uderzała w nas przepiękna gruzińska gościnność. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak w nią uwierzyć 🙂

Gruzję opuszczaliśmy z niedosytem, jednak spieszyło nam się do domów – wzięliśmy autobus do Istambułu, zatrzymując się tam na ostatni nocleg u naszego genialnego hosta, następnie stopem aż do Polski. Nauczyliśmy się, że w podróży sama droga jest celem, a przygody czekają na każdym kroku. Czas na spełnianie następnych marzeń!

 

Film z wyprawy: http://www.youtube.com/watch?v=7tRRqp_xVLY&list=UUur8xI_9oB0rwdZMOIUWfTg&index=6&feature=plcp