Brak kasy w Iranie

Miejsce: Turcja, Gruzja, Iran

Czas: 29 dni

Skład: 1

Liczba przebytych kilometrów: 12000

Sposób transportu: Autostop

Noclegi: Namiot, zaproszenia miejscowych ludzie

Wskazówki:

  • Namiot rozbity przy stacji benzynowej lub parkingu gwarancją dobrego snu!
  • Wiz Irańskich nie można już „od ręki” uzyskać w warszawskiej ambasadzie.
  • Polska flaga w Gruzji powoduje iż:

1)      Zatrzymują się wszyscy kierowcy

2)      90% ludzi stara Ci się wepchnąć do plecaka tyle jedzenia, ile zdołasz unieść

3)      Namiot rozkładasz 2 minuty. Po 2 minutach zjawia się miejscowy i zabiera do siebie

4)      Miejscowi ucztujący na stołach przed domem zapraszają Cię na wino. Co 200 metrów. Zatrzymując się wszędzie nie przejdziesz kilometra.

  • Trudniej odmówić jedzenia Gruzinowi/Turkowi/Persowi niż własnej babci. -Gdy jedziesz sam jedziesz szybciej i ludzie są do Ciebie lebiej nastawieni.
  • Kartka, długopis, chrząknięcia i migi to język uniwersalny.
  • Chcesz zjeść, nie masz pieniędzy? Łap kierowcę tira z bliskiego wschodu. Obiad, śniadanie i kolacja gwarantowane!
  • Przez Bułgarię przejeżdżać jak najszybciej. Bieda, brud, syf i ubóstwo (trasa Serbia- Bułgaria, Turcja).
  • Witaminowe cukierki z Lidla cieszą dzieci na całym świecie! -W Stambule uważaj na czarnych. To nie rasizm, to rzeczywistość!    

Koszt:

  • Transport– 0
  • jedzenie- 40 (zabrane z Polski, nie wliczam zakupionego przez miejscowych)
  • wizy ~65 euro

łącznie z kosztami okołowyprawowymi około 300 złotych

Opis:

Po zjechaniu autostopem Europy wzdłuż i w szerz przyszedł czas na wyprawę w nieco bardziej egzotyczne kraje. Po rzucie okiem na mapę i zapisaniu na I rok studiów zapadła decyzja- Iran. Odłożone 500 złotych zaczęło topnieć w zastraszającym tempie- wiza, kosztująca 50 euro mnie, przyzwyczajonego do strefy Shengen przeraziła i zaniepokoiła kosztem. Na samą wyprawę pozostało mi mniej więcej 250 złotych. Niecałe 3 euro dziennie. Źle. A do Stambułu było tylko gorzej. Serbia- moje adidasy zostają w samochodzie, który odjeżdża w siną dal. Mi zostają sandały. Chowanie butów do siatki przytroczonej do plecaka- zły pomysł. Bułgaria- plecak rzucony z kabiny tira w kierunku ziemi nie zapewnił dobrej ochrony słoikowi z fasolką po bretońsku. Słoik pęka, boczna kieszeń wyłączona z wyprawy na kilka dni. Stambuł- wyciągam pieniądze z głębi plecaka i chcę kupić okulary przeciwsłoneczne. Przechodzę 50 metrów do stoiska z okularami, mając portfel w kieszeni. Wokół mnóstwo sprzedających WSZYTSKO  murzynów, trochę turystów. Po 50 metrach portfel znika…

URRRRRRRWAAAAA!!!

Wiza wykupiona, co robić? Decyduję jechać tak daleko jak  się da na jedzeniu z plecaka i wracać na granicy śmierci głodowej… Do domu przywiozłem wszystkie zupki i 30 lir (→ 60 złotych). Kocham bliski wschód! W porównaniu do uprzejmości ludzi zza Bosforu polska gościnność NIE ISTNIEJE. Od przekroczenia granicy z Azją namiot rozbijałem 3 razy- każdy kierowca, który wiózł mnie do miasta w którym mieszkał chciał mnie ugościć, każdy turecki kierowca tira zawsze stawiał mi jedzenie, ludzie po drodze dawali mi pieniądze i pożywienie, mimo iż zarzekałem się, że WSZYSTKO  MAM, NAPRAWDĘ! Miejscowi udawali, że nie rozumieją słowa nie. Tak jak: Kurd, który z Urmi do Teherenu wsadził mnie w autokar z torbą jedzenia i 10 000 rialów Gruzin, który postawił UCZTĘ mnie i 4 poznanych w Gruzji Polaków. Turek, który nie chciał zobaczyć namiotu i wziął mnie do swojego sklepu z zabawkami, który dla mnie otworzył w środku nocy.

Dzięki Wam Azjaci!

 

Batumi. Obudzili mnie Gruzini, zastanawiający się jak zaprosić na piwo Polaka
Khazbegi – tam na pewno spotkasz Polaków

Iran – nie tylko auto ale i motostop

Bartłomiej Kiraga

  • Pingback: Druga edycja konkursu na najlepszy paragon z podróży | Niesamowite przygody na stopa i nie tylko | Paragon z podróży()

  • Piotrek

    Kurcze, bardzo zachęcające 🙂 Czy można gdzieś znaleźć więcej szczegółów o twoim wyjeździe? Np. trasa i dokładniejsza relacja? 🙂

    • http://www.paragonzpodrozy.pl/ Bartek Szaro

      Blog autora to http://tubylem.blog.onet.pl/. Może tam coś więcej znajdziesz:)

  • Barbara

    tez byłam w Iranie tyle ze mnie jako kobiece było trudniej w Bander Aabas 43 stopnie ciepła a ja w tej czarnej szmacie urzekła mnie ich gościnność chęć pomocy doszło do nas młode małżeństwo . Małżeństwo z dzieckiem w kocyku i prosili aby zrobić sobie z nami zdiecie bo byliśmy z mężem jadać autobusem liniowym kobieta zrobiła kanapki z serem w środek włożyła jakieś zioła i zamiast podać je najpierw swojemu dziecku podała je nam jeszcze nigdy nie jadłam czegoś tak dobrego nawet nie potrafię określić smaku młode dziewczyny pragnęły nawiązać z nami kontakt bardzo im współczuje ze muszą żyć w kraju o tak obostrzonym rygorze byłam w 127 krajach świata ale jeszcze nigdzie nie spotkałam tyle życzliwości wysiedliśmy z autobusu bo wynajęcie samochodu jest tam niemożliwe robiła się szarówka zatrzymał sie prywatny samochód i dowieźli nas do hotelu naprawdę nie byli bogaci nic nie chcieli mieli satysfakcje ze mogą pomóż .Byli dyskretny nadzór nad nami wielki Brat nas kontrolował abyśmy nie zaglądali za głęboko .ale bardzo polecam zwiedzanie bo jest co oglądać zupełnie inna kultura to nie Arabii to Persowie tam można wejść do meczetu maja inny czas inny kalendarz najgorsze ze nie ma w Polsce przewodników oni są już ta dyktatura tak umęczeni ze może dlatego pragną zbliżyć sie do turystów

  • MackoArcheo

    Nasz Bartuś jest wszędzie

  • Paweł Kwiecień

    Nie ma co z siebie aż takiego dziada robić i liczyć że nakarmią i przenocują nie dając nic w zamian. Powiewanie naszą flagą w tym kontekście to trochę wstyd a zachęta że na jej widok wszyscy ugoszczą to wręcz żenada. A Bułgaria to ‚bieda, brud, syf i ubóstwo’ bo nikt nie nakarmił za free czy faktycznie było aż tyle biedniej i brudniej w porównaniu do Iranu czy innych tranzytowych krajów? I kto targa żarcie w słojach na taką wyprawę.