Wenezuela compact

Autor:

Ewa Wilczyńska

Miejsce:

Caracas – El Hatillo – Ciudad Bolivar – Canaima – Salto Angel – Delta Orinoko (Tucupita / Maturin) – Caracas – Merida – Barinas – Los Llanos (Mantecal) – Higuerote – Caracas

Czas podróży:

28.10.2011 – 14.11.2011

Ilość pokonanych Km:

4500

Ilość Osób:

3

Noclegi:
  • Caracas – mieszkanie prywatne
  • Ciudad Bolivar – pensjonat, w cenie wycieczki Canaima / Orinoko
  • Canaima – hamaki, w cenie pakietu
  • Orinoko – hamaki, w cenie pakietu
  • Merida – pensjonat Guamanchi http://www.guamanchi.com/index.html, 350 bolków za 3-osobowy pokój
  • Los Llanos – hamaki i pokój, w cenie pakietu
Koszty na osobę zł:
  • główny koszt to przelot do Caracas, w promocji ok. 2000 PLN
  • na miejscu na ww. trasę ok. 2000 PLN
  • ok. 500 PLN na jedzenie poza pakietami
  • widokówki, przyjemności i pamiątki – wg uznania (np. hamak kupiony w CCS to 240-280 boliwarów, kartka pocztowa + znaczek do Polski to 10 boliwarów)
Środki transportu:

samochód, samolot, czółno, inne

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Czarny rynek: 1 USD oficjalnie kosztuje 4 bol., a nieoficjalnie 8 (zabrać USD, nie EUR). Idealnie jest mieć znajomego na miejscu, który wymieni nam wcześniej kasę, ale jeśli go nie mamy, to na ulicy, w pensjonatach czy w biurach turystycznych wymienią nam po kursie czarnorynkowym
  • Canaima/Salto Angel – najwygodniej dojechać do Ciudad Bolivar, gdzie na miejscu od razu dopadną nas przedstawiciele biur turystycznych oferujących pakiety, mi się udało wynegocjować Canaimę (standard 2 noce/3 dni) i Orinoko (1 noc/2 dni) + nocleg pomiędzy w Ciudad Bolivar za 3000 bol.
  • W Canaimie płynie się łodzią pod Salto Angel (w sezonie mokrym) lub leci helikopterem (w sezonie suchym) – jeśli łodzią, to chlapie i często pada deszcz, więc trzeba wziąć coś p/deszczowego. Pod wodospadem śpi się na hamakach pod wiatą, bywa zimno, ciepły śpiwór wskazany, prysznica nie ma. Z kolei pod Salto Sapo zabrać kostium kąpielowy, bo czeka niespodzianka
  • Do Los Llanos koniecznie z Tonym Martinem. Koszt 4 dni/3noce to ok. 150 EUR (http://www.hosteltrail.com/extremexpeditions/ i http://www.xatours.com.ve/). W porze suchej na Los Llanos widać bez porównania więcej dzikich zwierząt niż w porze deszczowej
  • Merida – taki Kraków dla Polski + mnóstwo atrakcji, teleferico na razie nie działa, ale praca nad ponownym jej uruchomieniem już wre, otwarcie planowane w listopadzie’12. W okolicach Meridy koniecznie miasteczka kolonialne i catatumbo
  • Komórka – kupić lokalną, połączenia za grosze np. za 2 rozmowy z Polską (każda po 5 min) zapłaciłam raptem 20 bol. (na polską komórkę smsy często nie dochodzą, a numery dzwoniących są szyfrowane)
  • Trzeba mieć zawsze ze sobą paszport, takie wymogi, a Gwardia Narodowa zatrzymuje samochody i autobusy dowolnie na kontrolę, kopia paszportu może nie zdać egzaminu albo będzie kosztować łapówkę
  • Nie jechać w czasie świąt czy karnawału, bo nie ma biletów na autobusy po kraju, są wykupione i możemy utknąć w Caracas na tydzień (chyba, że ktoś nam je wcześniej na miejscu kupi)
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • pakiety – zwiedzanie Wenezueli to głównie przyroda, parki narodowe, najwyższy wodospad świata, dzikie zwierzęta – wszystko to można oglądać właściwie tylko z przewodnikami w mniej lub bardziej zorganizowany sposób – w tych „centrach turystycznych” mówią po angielsku. Oczywiście na upartego do każdego takiego miejsca można dojechać samemu… można… można np. zapłacić osobno za samolot do Canaimy, osobno za nocleg tam, osobno za Salto Angel… ale po co? To akurat taki kraj, że nawet zatwardziałym backpackersom polecam wykupienie pakietów w lokalnych – szumnie zwanych – biurach podróży, bo to oszczędność czasu i kasy, a do parków narodowych wjechać można i tak tylko z przewodnikiem. Pakiety składają się z transportu, zwiedzania i posiłków! A bez pakietu często nie ma gdzie kupić jedzenia – tak jest to wszystko skonstruowane
  • swój samochód – benzyna w Wenezueli jest chyba najtańsza na świecie, przy kalkulacji kosztów podróży przez lokalesów w ogóle nie bierze się pod uwagę kosztu tankowania, 60l kosztuje niecałe 3 boliwary! Jeśli więc ktoś miałby możliwość użyczenia samochodu od znajomego (bo wynająć też można, owszem, ale wtedy to nie obniża kosztów podróży), to jest to opcja warta rozważenia, tylko trzeba mieć międzynarodowe prawo jazdy
  • nie latać – po Wenezueli sugeruję buscary na dalekie trasy, bo oszczędzamy na przelocie i na hotelu jednocześnie. Buscar to wygodny autobus z rozkładanymi fotelami niemal jak w 1 klasie samolotu, idealny na przemieszczanie się nocą, kosztuje 120-180 bol. za przejazd (CCS – Ciudad Bolivar 9h, CCS – Merida 15h, CCS – Tucupita 12 h), do autobusu koniecznie trzeba zabrać śpiwór, bo klima ziębi strasznie, są tacy co zabierają rękawiczki, czapki i poduszki
  • bilet lotniczy – znajomy w Wenezueli przydaje się do kupienia go nam, bo jeśli u nas żadna linia lotnicza nie ma akurat promocji do Caracas, to tam można kupić bilet płacąc po kursie oficjalnym, np. bilet WAW-CCS-WAW kosztuje 1000 $, a znajomy musi zapłacić 4000 bol., a nie 8000
Opis:

Topowe miejsca w Wenezueli czyli Canaima z Salto Angel, Orinoko, Los Llanos i wybrzeże. Dla chcących więcej można dołączyć wysepki i trekking na Roraimę. Samo Caracas wg mnie to miasto na przystanek / przesiadkę, nie ma co poświęcać mu czasu, a jeśli już, to na najstarszą jego część El Hatillo (taki Wilanów dla Warszawy). Podróżuje się dość łatwo, a jeszcze łatwiej gdy zna się hiszpański. Ludzie są raczej serdeczni i przyjaźni, ale w małych pipidówkach nawet najbardziej pozytywnie nastawieni angielskiego nie zrozumieją 🙂 Cechuje ich połączenie południowoamerykańskiej maniany i komunistycznego lenistwa, więc biurokracja jest tam ogromna, a czas jakby był z gumy, co podróżującym Europejczykom nóż w kieszeni otwiera z bezradności wobec CZEKANIA na drobiazgi. Niewątpliwie jest to kraj kontrastów, kraj megabogaczy i biednych slumsów, aczkolwiek nie widać tego na codzień – w sklepach jest wszystko, a ludzie mają najnowsze modele BlackBerry i jeżdżą niezłymi samochodami (korki w Caracas na wielogodzinne stanie), nawet ci mieszkający w rozpadających się ruderach i kradnący „państwowy” prąd (wiszące kable oplatają każde miasto). Przepiękne krajobrazy i wildlife – rozmaite safari jakie można odbyć na Los Llanos i gatunki zwierząt jakie tam można obejrzeć naprawdę powalają. Co więcej, to magiczne miejsce: z dala od cywilizacji, pustka, gigantyczne przestrzenie, cisza, spokój, gwiazdy, niebo i hamak – okazuje się nagle, że naprawdę niewiele człowiekowi potrzebne jest do szczęścia. A może nawet i do życia. Zależało mi, żeby w krótkim czasie ograniczonym możliwościami urlopu zobaczyć najważniejsze i najpiękniejsze miejsca w Wenezueli, stąd wybór jak powyżej, aczkolwiek w lutym’12 pojechałam tam ponownie, już sama, i do sugerowanych miejsc dodałabym Choroni (zamiast Higuerote) – mekka surfingowców, wspaniałe plaże, leniwa atmosfera, mnóstwo przytulnych pensjonatów, mały raj na wenezuelskiej ziemi.