Perły Maroka

Autor:

Marta Małecka

Miejsce:

Maroko

Czas podróży:

8 dni

Ilość pokonanych Km:

1200

Ilość Osób:

2

Noclegi:

Marakesz:
Hotel Ibis: 111,55 (1 noc)
Hotel Imilchil: 94,72 x 2 = 189,44 (2 noce)

Fez:
Hotel Bab Boujloud: 62,90 (1 noc)
Hotel Splendit: 79,92 x 2 = 159,84 (2 noce)

Casablanca:
Atlas Airport Hotel: 146,15 (1 noc)

Koszty na osobę zł:
  • Samolot: 1780,50 zł
  • Jedzenie: 466,20 zł
  • Nocleg: 669,88 zł
  • Wynajem samochodu: 570 zł
  • Paliwo: 129,50 zł
  • Pamiątki 🙂 135,05 zł
  • Wynajęcie przewodnika po medynie w Fezie: 27,75 zł
  • Mandat za przekroczenie prędkości: 55,50 zł

Razem: 3834,38 zł/os

Środki transportu:

samochód, samolot

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • Zmierzając do Maroka trzeba być przygotowanym, że na miejscu będą nas nagabywać liczni mieszkańcy tego pięknego kraju. Trudno się od nich opędzić. Chętnie znajdą nam nocleg, podwiozą albo coś sprzedadzą. Nie są groźni jednak nich nachalność może budzić strach, dlatego warto stanowczo podkreślać, że nie potrzebujemy pomocy. Francuskie „non” wypowiedziane kilka razy powinno wystarczyć.
  • Aby uniknąć rewolucji żołądkowych związanych z ichniejszą florą bakteryjną polecam niejedzenie surowych owoców, warzyw, sałat itp. Bardzo się pilnowaliśmy i udało nam się przeżyć bez tych niepotrzebnych ekscesów. Wszystko smażone lub gotowane w wysokiej temperaturze zapewnia nam zdrowie. Pamiętajmy też o piciu zabutelkowanej wody. Jednak z tego co zauważyłam sami Marokańczycy raczej o tym pamiętają gdy zamawiasz wodę w knajpie.
  • Jeżeli podróżujesz „na dziko” i szukasz noclegu na miejscu, zanim zdecydujesz się na dany hotel sprawdź stan pokoju i łazienki. Chyba, że nie zależy Ci warunkach, to możesz „walić” śmiało w tanie miejsca.
  • W medynie w Marakeszu i w Fezie polecam wynajęcie przewodnika. Dzięki temu znajdziecie wszystkie zabytki zabunkrowane w tych labiryntach, będziecie czuć się bezpiecznie i będziecie mieli większą swobodę robienia zdjęć.
  • Gdy się zgubisz w sukach w Marakeszu (tak jak my) nie panikuj, przynajmniej nie daj tego po sobie poznać 🙂 Idąc przed siebie w końcu gdzieś dojdziesz, a później złap petit taxi i wróć na plac Jemma el-Fna coś zjeść.
  • W każdym mieście do którego dotrzesz kup mapę. Te z przewodników różnią się między sobą i nie są tak dokładne.
  • Nie jedź do Casablanki. Chyba, że masz stamtąd samolot.
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:

Aby obniżyć koszty podróży:

  • szukaj noclegów w medynach (Musisz liczyć się z tym, że za luksus posiadania własnej łazienki i ciepłej wody trzeba jednak zapłacić),
  • wybierając tanią knajpę patrz ile kosztuje herbatą z miętą: 7 dirhamów świadczy o tym, że jest tanio,
  • jeżeli nie chcesz wynajmować samochodu poruszaj się komunikacją krajową, autobusy wyglądają całkiem niezle, ceny też są ponoć atrakcyjne (sama nie sprawdzałam),
  • jeżeli podróżujesz samochodem przestrzegaj przepisów, policji jest naprawdę dużo. Czają się głównie na rondach (!),
  • przechodząc prze ulicę w dużych miastach jak Marakesz czy Fez idź na pewniaka, wtedy Cię nie potrącą i nie przejadą,
  • jeżdząc samochodem po miastach, chcąc uniknąć przejechania przechodnia miej oczy z przodu, boku i tyłu głowy,
  • obserwuj ceny biletów samolotowych, czasami można trafić na dobre okazje cenowe, my byliśmy zmuszeni do dostosowania terminów lotów do naszego urlopu dlatego tak dużo zapłaciliśmy.
Opis:

Dzień 1
Wylądowaliśmy okoł 15:30 czasu lokalnego i od razu na lotnisku wypożyczyliśmy samochód i wyruszyliśmy w drogę. Przejechaliśmy 250 km i dotarliśmy do Marakeszu. Powitał nas całkowity brak poszanowania dla zasad ruchu drogowego przejawiający sią tym, ze wszyscy jeżdzą tu na wszystkim i średnio ich interesują inni uczestnicy ruchu.
Dzien 2.
Poszliśmy rychlo na Jamaa El Fna, gdzie tańczą węże i małpy a ludzie sprzedają cuda albo robią salta. Znikneliśmy w gąszczu uliczek przypominających bazar.
Wieczorem wróciliśmy na plac, a tam ruch jak w piekle po wojnie – wszędzie stragany z gorącym żarciem i ławki, a dokoła naganiacze, których techniki marketingowe prawie ocierają sie o przemoc. zjedliśmy znowu jakieś lokalne dziwolągi.
Dzień 3.
Mamy juz faworytów wśród przedstawicieli marokańskiego jadła i napitku. Najlepsza jak dotąd potrawa okazała sie pastilla, czyli ciasto faszerowane mięsem i posypane cukrem pudrem z cynamonem.
Dzień 4.
Wstaliśmy o piątej rano i ruszyliśmy północ kraju, do Fezu. Z trudem odpędziwszy kilku namolnych miejscowych znalezlismy hotel na 1 noc.
Dzień 5.
Wynajęliśmy przewodnika o imieniu Nasser, gadającego po angielsku, który przez trzy godziny obszedł z nami labirynt miniaturowych uliczek w medynie. To były najbardziej fascynujące przeżycia z całego wyjazdu: widzieliśmy garbarnie wielblądzich skór, przydomowe szwalnie, piekarnie i mini-placyki, na ktorych wyrabia sie miedziane i srebrne naczynia, ale przede wszystkim niewiarygodne warunki, w jakich ci ludzie pracują i mieszkają.
Dzień 6.
W knajpkach i restauracjach cywilizowanej części miast siedzą wyłącznie Marokańczycy płci męskiej, na dodatek każdy z nich pije to samo, czyli kawę espresso.
Dzień 7.
Z samego rana wyruszyliśmy do Casablanki. Po dotarciu na miejsce okazało się, że to moloch, w którym mieszka 6 milionów ludzi i który łączy w sobie najgorsze cechy miast europejskich i marokańskich: jest tu tłoczno, chaotycznie i zadziwiająco brudno.

Więcej zdjęć na: https://picasaweb.google.com/117632126977647306275/Marocco?authkey=Gv1sRgCIWTstusv4q-mQE