Od Agadiru po Tanger

Autor:

Tomasz Skory

Miejsce:

Agadir – Essaouira – Marakesz – Casablanca – Rabat – Meknes – Fez – Chefchaouan – Tangier

Czas podróży:

14 dni

Ilość pokonanych Km:

1200

Ilość Osób:

5

Noclegi:

Hotele i domy przypadkowo napotkanych ludzi.

Koszty na osobę zł:

Samoloty – 240 zł

pociągi – 90 zł

autobusy – 60 zł

taksówki – 65 zł

hotele – 150 zł

jedzenie i napoje – 130 zł

pamiątki – 50 zł

czyli razem 785 zł.

Środki transportu:

samolot, samochód, na piechotę, kolej

Wskazówki dotyczące odwiedzonego kraju:
  • W Maroku naprawdę trzeba mieć silną wolę, by odmówić sobie zakupów, a przekonanie sprzedawcy, że nie chcemy niczego brać, jest niemal tak trudne, jak wmówienie babci, że nie jesteśmy głodni.
  • Szaleni motocykliści to zmora marokańskich dróg. Wąskimi uliczkami, nie zważając na pieszych, pędzą szybciej od Tomka Golloba.
  • Meczet w Casablance to jedyna godna uwagi atrakcja w tej miejscowości i dla paru zdjęć na jego tle nie warto jest tam przyjeżdżać.
  • Przewodniki turystyczne zachęcają do zwiedzenia pozostałości bram starego miasta w Meknes, ale to też gra nie warta świeczki. Brama jak brama, a medyna mała.
  • Dobrze z kolei odwiedzić Rabat. Nie ma tam wielu miejsc godnych uwagi, ale właśnie z tego powodu kręci się tam mało europejczyków. Dzięki temu można zobaczyć, jak wygląda życie w Maroku w wersji nie przygotowanej pod turystów. W sklepach wystawione są przyzwoite ceny i nie trzeba się o nic targować, ale większość osób w ogóle nie mówi po angielsku.
  • W każdym innym mieście łatwo za to spotkać poliglotów. Spotkany przez nas rekordzista z Fezu znał 7 języków, w tym polski.
  • Medyna w Fezie jest tak skomplikowana, że nawet miejscowi tracą w niej orientację i poruszanie się bez wykwalifikowanego przewodnika to pewna zguba. Setki wąskich uliczek tworzą niesamowity labirynt, w którym zbłądzenie to świetna przygoda.
  • W Fezie od wieków w tradycyjny sposób wyrabia się produkty ze skóry, które następnie są farbowane w dziurach w ziemi. Mieszanki naturalnych barwników wydzielają paskudny zapach, którego wdychania nie zaleca się osobom o słabszych żołądkach.
  • Chefchaouan jest znany głównie z malowniczych uliczek. Ich urok polega na tym, że kiedyś ktoś sprytny pomalował większość domków na niebiesko.
  • Jeżeli w planach mamy odwiedzić Tangier, zróbmy to na początku naszej podróży po kraju. Miasto jest bowiem strasznie zeuropeizowane i odwiedzając je już po wizycie w innych miejscowościach, zawiedziemy się brakiem egzotyki.
Wskazówki dotyczące obniżenia kosztów podróży:
  • Harira to zupa, która utrzymywała nas przy życiu przez całą wycieczkę. Bardzo smaczna i pożywna, a kosztuje tylko 3 dh, czyli mniej niż złotówkę. Gdy do tego dokupimy sobie chlebek po 1 dh, możemy być spokojni, że nie umrzemy z głodu.
  • Pijąc soczki na Jamaa El Fna kupujmy je zawsze od tej samej osoby. Dla stałych klientów sprzedawcy mają promocje, ale biada temu, kto do na ich oczach skorzysta z oferty konkurencji!
  • Spanie na dachu to najtańsza opcja na nocleg, dostępna w wielu i tak tanich już hotelach. Gdy mamy pewność, że nie będzie padać można ryzykować nocleg pod chmurką.
  • Aby w hotelu dostać tańszy pokój z podwójnym łóżkiem, para musi pokazać akt zawarcia małżeństwa. W przypadku, gdy podróżują ze sobą osoby tej samej płci, nie ma z kolei problemów, by w trzyosobowym pokoju przenocować nawet piątkę ludzi.
  • W Maroku każdy sposób podróżowania jest tani. Nawet podróż taksówką z miasta do miasta nie nadszarpnie znacznie naszego budżetu. Marokańczycy zabierają też ze sobą autostopowiczów, a prawdziwych atrakcji dostarcza jazda autobusem. Osoby złapane na jeździe bez biletu wysadza się na środku trasy, choćby i na pustyni, a na przystankach pozwala się na moment wejść do środka żebrakom, by zebrali wśród podróżnych jałmużnę.
  • W Maroku wszyscy proponować nam będą pomoc. Dobre rady jednak kosztują. Jeśli nie chcemy płacić haraczu np. za wskazanie drogi, musimy zawsze wyglądać na pewnych siebie.
  • O targowaniu się już wszyscy wiedzą, ale warto wspomnieć o paru sztuczkach. Gdy czegoś chcemy, podziękujmy sprzedawcy i zacznijmy się odwracać. Im dalej odejdziemy, głusi na kolejne oferty, tym cena będzie niższa. Powiedzmy też handlarzowi, że sprzedaje towar kiepskiej jakości. To zwykle jest prawdą i pomaga zbić cenę. I mówmy, że jesteśmy studentami z Polski. W Maroku wiedzą, że nam się nie przelewa.
Opis:

Wyprawa do Maroka była naszym pierwszym poważnym zagranicznym wypadem. Dotychczas na swoim koncie mieliśmy tylko kilkudniowe wizyty w europejskich stolicach, a tu nagle wpadliśmy na pomysł, by spędzić dwa tygodnie gdzieś w Afryce. Wtedy wydawało się to szalone, ale czas ten zleciał szybciej niż byśmy chcieli, a my – piątka ledwie opierzonych studentów – zakochaliśmy się w Maroku na dobre. Parę miesięcy później ponownie wpadliśmy z wizytą do Marrakeszu i niewykluczone, że wkrótce znowu się tam wybierzemy. Dopóki kursują tam tanie linie lotnicze, trzeba korzystać.

PS. Dowiedziawszy o konkursie na Paragon pomyślałem od razu „Maroko! Tam żyliśmy po kosztach!”, ale gdy wszedłem na stronę konkursu zauważyłem, że to już oklepany kierunek. Niemniej dorzucam swoje trzy grosze, starając się, by ciekawostki różniły się choć trochę od tych już zaprezentowanych.

Szalony motocyklista