Afrostop

polska gola
Autor:

Bartłomiej Kiraga

Miejsce:

Polska-Niemcy-Francja-Hiszpania-Maroko-Mauretania-Senegal-Mali-Burkina Faso-Togo i z powrotem

Czas podróży:

3 miesiące

Liczba przebytych Km:

22 000 km

Ilość osób:

1

Koszy na osobę w zł:

 

2000 złotych + koło 300 w Polsce na szczepionki (-> około, bo najpierw funty wymieniłem na dolary a później dolary sukcesywnie wymieniałem na miejscowe waluty po przeróżnych kursach) co przekłada się na:
Wizy:

  •  Mauretańskax2-> 225+140PLN,
  • Malijska->100PLN,
  • Senegalska->210PLN,
  • Burkińska->200PLN,
  • Togolańska-160PLN

za wizy razem 1035 zł

Prom Hiszpania-Maroko ~80 PLN
Transport publiczny i dwa stopy płatne ~50PLN
Szpital+leczenie malarii ~200PLN
8xHostel~ 200PLN
Piroga Timbuktu-Mopti ~30PLN
Z prostego rachunku wychodzi, że reszta-> 400PLN została przejedzona, przepalona i przepita

Środki transportu:

autostop, czółno, statek, buty, kolej

Jak tanio się przemieszczać? Jak tanio dotrzeć?

Autostopem, rzecz jasna. Jedyny „obowiązkowy” wydatek to prom między Hiszpanią a Marokiem-> pieszy płaci około 80PLN, w samochodzie każdy dodatkowy pasażer koło 20PLN, bezpłatnie tylko jeśli uda się złapać TIRa. Najlepsze ceny biletów są w biurach w porcie, absolutnie nie można dać sobie wcisnąć biletu od koników przed portem. Atakują całą chmarą? Odpowiadamy coś kulturalnie po Polsku i idziemy dalej, zostawiając towarzystwo z zaskoczeniem na twarzy.
Jeśli komuś autostop nie w smak to po Afryce Zachodniej najtaniej jeździ się autokarami/busikami startującymi w każdym mieście z gare de bus [gardybus]-> ceny są naprawdę przyzwoite (300km to koszt około 20-30 złotych), niestety warunki fatalne- ciasno, brudno i gorąco. Autostop Uber Alles.
Arcyciekawą opcją, z której przez zatrucie pokarmowe nie było mi dane skorzystać jest pociąg towarowy Dakar-Bamako. Wprawdzie jedzie to-to 2-3 dni, ale wystarczy wskoczyć na wagon i szlus! 1300 km na pociągu! Oczywiście sposób nielegalny i oczywiście nikomu to nie przeszkadza. Afryka.

Noclegi (Gdzie tanio spać?)

Najtańsze hostele w Afryce Zachodniej znajdziemy w Maroku, a najtańsze hostele w Maroku w medynach, czyli najstarszych częściach miasta. Ceny podane na recepcji są często, tfu, zawsze zawyżone i z recepcjonistą należy się odrobinę potargować, rozsądną ceną jest 40-50 MADów czyli 15-20 PLN za noc dla jednej osoby. Im dalej na południe tym mniej turystów a co za tym idzie hosteli-> ceny szybują zatem do góry, warunki pikują na łeb na szyje. Bogu dzięki TO JEST AFRYKA i nikt nie będzie miał nic przeciwko jeśli rozbijemy się tuż przy drodze, w środku miasta na kawałku zieleni, na plaży, za posterunkiem policji, na stacji benzynowej, przy bramkach na autostradzie, na pustynnej wydmie czy leśnej polanie. Ba, okoliczni mieszkańcy gdy zobaczą, że rozkładasz namiot najczęściej zaproszą cię do swoich chat, pomogą w mocowaniu się z pałąkami i przyniosą coś na ząb. Pieniędzy za nocleg na terenie prywatnym nikt nawet nie sugerował.

UWAGA: Spotkany w Togo francuski lekarz powiedział mi, że sypianie w moim namiocie w Togolańskiej dżungli (zwyczajny namiocik z TESCO za 90 PLN) to najgłupsza rzecz jaką mogłem zrobić ze względu na:
-węże (Czarna Mamba)
-skorpiony
-specyficzne, wędrujące w koloniach mrówki.
Taka kolonia liczy sobie kilka milionów mróweczek i zjada WSZYSTKO na swojej drodze. CAŁE wioski. Na szczęście powiedział mi to gdy wyjeżdżałem z Togo, więc wcześniej, nie wiedząc o niebezpieczeństwach czyhających przez cały czas rozbijałem się za wioskami śród drzew.

Co warto zjeść? (Regionalne potrawy i ich ceny)

Zjeść warto w afryce wszystko. Jest smacznie, tanio i egzotycznie, każdy kraj, ba! każdy region ma swą specyfikę. I tak w Maroko do 10 PLN zjemy np tadżin, czyli mięso duszone w warzywach, od tego jakie to warzywa zależy oczywiście smak, nie dane mi było zjeść dwóch takich samych tadżinów. Jest w Maroku jeszcze kuskus- podawana z warzywami i delikatnym mięsem kaszka, są na wybrzeżu cudowne ryby smażone tuż po wyjęciu z wody, jest wreszcie diablo słodka i mocna miętowa herbata, jedyny napój który jest w stanie ugasić pragnienie na Saharze.
Kulinarną pustynią jest za to Mauretania- kozy, kozy, kozy, kozy, piasek i chleb. Uciekać jak najszybciej na południe, gdzie zaczyna się ostra, zachodnio afrykańska kuchnia. Najczęstszym daniem jest ryż z sosem z mięsa i warzyw, jaki to sos zależy od miejsca- wrzuca się doń to, co akurat rośnie/skacze/pełza w pobliżu. Przy rzece mamy więc smakowite rybki, w miastach kozinę (albo szczurzyznę. czasem mięso tak smakuje…), na wsiach drób. Absolutnym daniem czarnej afryki no.1 jest dla mnie kurczak w sosie z orzeszków ziemnych-> piekło (potwornie ostre, piecze przy wejściu i na wyjściu) w gębie. Ceny za michę jadła (ryż, makaron, omlet) w przydrożnym „barze” wahają się od złotówki do złotych trzech, więc jest dobrze, bo jest dobrze i tanio. Woda gratis!

Cenne wskazówki dotyczące odwiedzanego miejsca:
  • Bez języka Francuskiego do Afryki Zachodniej ani rusz. Po Angielsku mówią nieliczni a język byłych kolonistów jest tu lingua, nomen omen, franca.
  • Absolutne minimum to 1.5 litra wody na dzień…
  • …wody, którą wbrew przewodnikom turystycznym i mojemu lekarzowi piłem niemal wszędzie prosto z kranu
  • Wymioty/biegunka/gorączka-> to może być malaria. Najlepiej udać się wtedy do szpitala na badanie, z receptą do apteki i jeśli mamy szczęście to po trzech dniach ruszamy dalej.
  • Dieta cud- słońce głód. Przed Afryką możesz sobie spokojnie wyhodować brzuszek. Ja w 3 miesiące zrzuciłem 15 kilogramów.
  • Wizy-> wszystkie wyrobimy w 24 godziny w stolicy kraju sąsiadującego z krajem do którego się udajemy, przy okazji zwiedzimy Afrykańskie miasta…
  • …których zupełnie nie ma po co zwiedzać. Syf, smród, walające się wszędzie odpadki, chmury dymu i kurzu z samochodów i wszędobylskich skuterów.
  • Nie martw się o pranie, pranie zrobisz w kranie. A kranów „publicznych” na ulicach jest pełno, wystarczy kostka mydła, 15 minut na pranie, 30 na schnięcie i ruszamy dalej.
  • Ubiór- lekki. Długie, cienkie spodnie które łatwo się podwijają i koszule, najlepiej z długim rękawem- jeśli w cieniu podwijamy, na słońcu rozwijamy by się nie spalić. Jeśli chodzi o buty to TYLKO sandały.
  • Jako prezent/na wymianę barterową nabierz kilkugroszowych monet albo starych, polskich złotych. Mała rzecz a cieszy.
  • Świetne na odwodnienie są musujące tabletki z elektrolitami, sodem etc. -> w każdej aptece dostępne bez recepty.
  • Alkohol jest w większości państw drogi (Islam), warto zrobić zapasik na Giblartarze- litr whiskey… 4 funty!
  • Tanie są papierosy-> od 1.50 PLN w górę. I komary odstraszają. I głód zabiją. I z nudów poratują.
  • Polecam kupno ładowarki solarnej-> czasem przez kilkaset kilometrów nie ma prądu a z tym cackiem nie musimy się obawiać o stan baterii w telefonie/aparacie.
  • Szczepienia: jedyne oficjalnie obowiązkowe-> żółta febra, Kontroli nie odnotowano.
Opis:

Europa? Zjeżdżona. Azja? Tam jeździ każdy. Ameryki? Oj, ciut za daleko. Palec zatrzymuje się na Afryce. Czarny ląd i biała plama na hitchwiki. W Internecie krąży kilka opisów drogi do Dakaru, przeważnie zresztą autokarami. Autostopem? Kinga Choszcz próbowała i zmarła na trasie na malarie. Upały, dzikie zwierzęta, wojna domowa w Mali, Al-kaida, choroby, dzicy… Coś w sam raz dla mnie!
Z domu wyjeżdżałem pełen obaw o to, czy uda mi się wrócić w jednym kawałku. Bez specjalnego przygotowania, bo jak przygotować się na nieznane, bez specjalnego planu, bo jak planować to, czego zaplanować się nie da?
Rzeczywistość jak zwykle okazała się odstawać od wyobrażeń- dzikie zwierzęta trzymały się daleko, upały były całkiem znośne, wojna w Mali niezauważalna, Al-kaida nie zainteresowana porwaniem Polaka, choroby do zwalczenia a ludzie cudownie pomocni.
Oczywiście na trasie zdarzały się sytuacje „wymagające”- udar na pirodze, którą płynąłem z Timbuktu do Mopti, rozsypujący się namiot, niemal całkowite bankructwo w Togo (zostały mi dwa dolary na całą drogę powrotną), przekraczanie granicy na podrobionej cienkopisem wizie czy nieszczęsna malaria, ale ze wszystkim radziłem sobie nadzwyczaj łatwo, głównie dzięki niesłychanie uprzejmym ludziom, którzy mają niewiele a są w stanie podzielić się wszystkim.
Autostop, jeśli tylko jedzie jakiekolwiek auto, łapie się sam, niemal każdy kierowca chce zaprosić do swojego domu egzotycznego przybysza a w domu jak w domu- zastaw się a pokaż się. I tylko żal, że wizy takie drogie…

afryka pirogi

dworzec afryka

bartek i murzyni

afryka stopem