Inne spojrzenie na wieżę Eiffla

Patryk Świątek
Patryk Świątek

Latest posts by Patryk Świątek (see all)

Stojąc któryś raz pod wieżą Eiffla zaczęliśmy się zastanawiać co sprawia, że jest takim fenomenem. Tę konstrukcję kojarzy przecież każdy, ale nie wydaje nam się, że jest ona znana z tego, że jest znana. Sprawa nie jest taka oczywista jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Oto najważniejsze spostrzeżenia, które przyszły nam do głowy.

Wrażenie zawyżające wielkość. W życiu widzieliśmy już wiele monumentalnych konstrukcji. Ale żadna z nich nie powala swoim ogromem tak jak wieża Eiffla. Podchodząc chociażby pod najwyższe wieżowce w Warszawie nie czuję się aż tak ich wielkości. Perspektywa sprawia, że wydają się zwyczajne – oglądamy je w towarzystwie innych wysokich budynków co zaburza poczucie skali. Więc dlaczego wieża Eiffla wywiera tak niesamowite wrażenie kiedy patrzy się na nią zarówno z bliska jak i z dystansu? Doszukaliśmy się dwóch głównych powodów.

wieza-eiffla-paris

Pierwszy to kształt – smukła u góry, agresywnie rozszerzająca się ku dołowi, przechodząca w bardzo masywne filary z pustą przestrzenią w środku. Ten dziwny kształt sprawia, że możemy łatwo skalować wielkość konstrukcji dzięki ludziom, którzy stoją obok filarów. Automatycznie przemnażamy sobie jej kaliber razy cztery (filary) i kilkaset razy w górę. Gdyby wieża Eiffla była zbudowana w ten sam sposób, ale byłaby zabudowana przęsłami do samego dołu, bez pustej przestrzeni pod nią, wydawałaby się dużo, dużo mniejsza.

Druga kwestia to przestrzeń w pobliżu wieży. Praktycznie z żadnej strony nic jej nie zasłania, a w pobliżu nie ma żadnych wysokich budynków. Jedynym punktem odniesienia są ludzie i ew. drzewa. Gdyby w pobliżu znajdował się jakiś inny wysoki budynek, automatycznie wieża wydawałaby się mniejsza.

Ani z jednej...

Ani z jednej… (zdjęcie: Waithamai)

ani z drugiej strony nie ma w pobliżu żadnych wysokich budynków. Zdjęcie: J.M. Schomburg.

…ani z drugiej strony nie ma w pobliżu żadnych wysokich budynków. (zdjęcie: J.M. Schomburg)

Strach przed monumentalizmem. Ludzie boją się tworzyć rzeczy wielkie, nietuzinkowe, innowacyjne. Dotyczy to przede wszystkim budynków, konstrukcji, pomników. Bo brzydko wygląda, bo za drogi, bo komu to potrzebne, bo zasłania, szpeci krajobraz, ośmiesza mieszkańców. Naszym rodzinnym miastem jest Rzeszów, dlatego bardzo dobrze znamy spory o takie kwestie. Jak nie o Pomnik Czynu Rewolucyjnego znany jako „Wielka C…” to o okrągłą kładkę nazywaną „Rondem dla pieszych” albo tęczowy most. Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Albo przykład figury Chrystusa Króla w Świebodzinie. Ile jest komentarzy w tych wszystkich przypadkach, że to śmieszne, że powinni rozebrać, że wstyd, że pieniądze wyrzucone w błoto. Tak samo było w przypadku wieży Eiffla.

(zdjęcie: TaylorMiles)

Już na samym początku budowy aż huczało od głosów sprzeciwu ze słynnym „Protestem artystów” opublikowanym w 1887 roku w dzienniku „Le Temps na czele”. Mimo wyrazistego oburzenia śmietanki towarzyskiej i wpływowych artystów udało się ją ukończyć, jednak po 20 latach wieża miała zostać rozebrana. Tylko dzięki uporze i sprycie jej konstruktora Gustawa Eiffel’a (jednak nie pomysłodawcy – co warto podkreślić) stało się inaczej. A wyobrażacie sobie dziś Paryż bez wieży Eiffla? Ja nie. I za nic nie mogę zrozumieć jak ta konstrukcja mogła wadzić ówczesnym mieszkańcom. Myślę, że podobnie sytuacja wygląda w dzisiejszym czasach, ponad 100 lat później.

Jestem przekonany, że wszystkie te „dziwne” budowle, którym tak głośno się sprzeciwiamy za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będą przyciągały tłumy turystów, a w najgorszym razie będą symbolami miast czy regionów, bez których mieszkańcy nie będą mogli sobie ich wyobrazić. A co do milionów wydawanych na nietuzinkowe projekty, koszt budowy wieży Eiffla zwrócił się prawie w całości po pół roku od otwarcia jej dla turystów…

wieza-eiffla-p.s.

Oświetlenie – dwa wymiary wieży. Zupełnie czym innym jest oglądanie wieży za dnia, a w nocy. Ta zasada tyczy się właściwie każdego zabytku, o którego odbiór dba miasto – pomysł na oświetlenie jest właściwie jedynym kryterium, który definiuje nocny wizerunek.  W przypadku wieży Eiffla kwestia oświetlenia jest wybitnie ważna ponieważ jej konstrukcja nie jest niczym wypełniona. Można by powiedzieć, że jest to jedynie szkielet – gołe żelazne bele składające się w kratową konstrukcję. Jak więc oświetnić wieże tak, aby nie odebrać jej tej golizny, jak wręcz uwypuklić puste przestrzenie za pomocą światła? Skupiając je w odpowiednim natężeniu właśnie na poszczególnych żebrach. Sprawnie rozłożone lampy, dające blask w kolorze mixu metropolnianej łuny i pokojowej żarówki, uwypuklają ‚kościstość’ wieży. Można doszukać się nawet pewnej świetlnej wariacji. Łuki pod pierwszym i drugim poziomem nie są tak intensywnie oświetlone co faworyzuje odbiór/widok wieży opartej na czterech kolumnach, nie połączonych ze sobą. Widać to na pierwszym zdjęciu załączonym we wpisie.

Iluminacje. Naprawa błędów przeszłości.

Tak jak wieża Eiffla miała nie przyjąć się gdyż architektonicznie i konstrukcyjnie wyprzedzała swoją epokę, tak nie ma teraz problemu z wywoływaniem na jej widok jeszcze głębszych westchnień za pomocą nowatorskich show. Co jakiś czas na wieży zaczyna się kanonada tysięcy białych świateł, które nieregularnie gasną i błyskają w mgnieniu oka. Niektórym z pewnością wyda się to szablonowym kiczem, profanacją tak zakorzenionego w świadomości turystów zabytku, błazenadą. Ja widzę w tym kompromis między postępem a pierwotnym wystrojem wieży. Czuć tu wyczucie pomysłodawcy – migające serie odbywają się w odstępach czasowych więc spokojnie można napratrzeć się też na normalnie oświetloną „Żelazną Damę”.

Dostępność.

Miliony zwiedzających, bezcenny symbol na skalę światową, obiekt must see dla każdego pragnącego zobaczyć Europę, Francję, Paryż. A nadal zaskakująco łatwo się do niej dostać, przejść pod nią, obejrzeć za darmo z najbliższej odległości, obejść, poogląać z każdej strony (nawet za oświadczyny pod Eifflą nikt nie pobiera jeszcze opłaty). Zero barierek, uciążliwej ochrony ograniczeń. I ogromna przestrzeń dookoła, gdzie przesiadywać można godzinami patrząc się na wyrastającego znikąd kolosa. To tak niesamowicie popularne miejsce, ale w promieniu kilkuset metrów z każdej strony mamy niezagospodarowaną przestrzeń więc łatwo możemy znaleźć sobie puste miejsce, co pozwoli poczuć jakby się ją miało na wyłączność. Warto o tym pamiętać podchodząc pod wieżę – nie jest tu trudno odciąć się od pozostałych gapiów, o ile akurat nie stoi się w kolejce do wejścia 🙂

Zawsze chętnie do niej wrócimy.

Jak Wy oceniacie wieżę Eiffla?

  • http://gdziewyjechac.pl/ Marcin Nowak

    Dla mnie wieża to głównie „Oko Saurona”. Jakoś nie umiem się odkleić od tej myśli 🙂 Jadąc busem ud północy (np. z Beauvais) można kilka razy dostać już „po oczach” na przedmieściach. Pod warunkiem, że się siedzi po prawej stronie.

    Fajnie wspominam śniadanko, które sobie odpaliliśmy tuż pod nią. Na górze byłem dawno, jak byłem bardzo mały – dziś jakoś mnie nie ciągnie. A sylwetka podoba mi się tylko z daleka, w momencie, gdy wyskakuje i nie mieści się w kadrze, przestaje byś już dla mnie sexi 🙂

  • https://ethno-passion.blogspot.com/ Karolina Kania

    Właśnie taką wieżę, na wyłączność, lubię najbardziej (wiosną szczególnie:)).
    Równie dużo kontrowersji, co wieża Eiffla, wzbudzał Beaubourg, czyli Centrum Pompidou, ale już się chyba wszyscy przyzwyczaili do widoku kolorowych rur w okolicach Marais. No i duży plus – na górę można wjechać za darmo (do 26 r. życia; w pierwszą niedzielę każdego miesiąca dla wszystkich) i chociaż nie jesteśmy tak wysoko jak na wieży, to widok też jest piękny.

  • Damian Miziołek

    Zrobiła na mnie duże wrażenie, gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy w życiu, jadąc pociągiem z przedmieść do centrum. Ogromna wieża wystająca ponad wszystkie pozostałe budynki. Nie mogłem oderwać od niej wzroku… Spędziłem pod nią niesamowite popołudnie, tak bardzo oderwane z rzeczywistości : )

  • Kasia

    Byłam, widziałam i wcale mnie nie zachwyciła. Takie stojące coś metalowe, wokół którego wszyscy biegają. Właściwie będąc trzy dni w Paryżu, zobaczyłam ją na samym końcu. Nie zachwyciła.

  • Joanna Cosel

    Zaręczyny na szczycie wieży to niezapomniane przeżycie, a koszt takiej ekstrawagancji to tylko wydatek na bilety. A szampan pity przy takiej okazji nad dachami Paryża to prawdziwa dekacencja…

    Tak czy inaczje ja wieżę (oraz inne oryginalne i nieprzystające do otoczenia budowle) lubię i cenię, robiąc jedynie malutki wyjątek dla najgorszego kiczu, jak na przykład bazylika w Licheniu czy różowo-fioletowy Solpol we Wrocławiu…

  • Ajs

    Ostatnio też byłem w Paryżu i dokładnie tak jak wy zacząłem rozmyślać o wieży Eiffla. Wcale nie jest romantyczna, wcale nie taka piękna. Ale jest ogromnym pomnikiem czasów rewolucji przemysłowej. Pomnikiem ludzkich osiągnięć. jednak coś w sobie ma!

    A tu kilka moich zdjęć jak by ktoś chciał. : http://www.ajsblo.pl/paryz-w-obiektywie-galeria-zdjec

  • NataliaM

    Nigdy nie rozumiałam zachwytów nad tą konstrukcją. Dopiero zobaczenie jej na własne oczy (za dnia i w nocy) pomogło mi zrozumieć jej fenomen. Kula żelastwa, ale jaka urokliwa!

  • Daga12

    Jest kształtem podobna do literki A.

  • Pat Gore

    Ja również, podobnie jak Autor nie umiem sobie wyobrazić Paryża bez tej Wieży, to symbol tego miasta, a także Francji. Kojarzy mi się z potężną i silną Francją.
    Dla zainteresowanych dopowiem kilka faktów…
    Wieża była zagrożeniem dla ludzi, którzy mieszkali wokół niej. Przy silnych wiatrach przechylała się nawet do 7 cm (co zostało do dziś). Sam Eiffel wylądował przez swoją „Stalową Damę” przed Trybunał francuski posądzany o niebezpiecznie wybudowaną konstrukcję. Jednak taki mały przyrząd zwany radiem ocalił życie Wieży Eiffla.
    Może to wydać się śmieszne, ale tylko dzięki zamieszczonemu radiu na górze przetrwała, była to wtedy jedyna łączność między Paryżem, a innymi miastami. Do dziś możemy podziwiać ją z dołu czy góry.
    Osobiście w Paryżu byłam kilka razy, pierwszy raz jako dziecko mając lat 11, następnie już trochę starsza… Ostatnio jestem tam co pół roku dlatego, że jest to jedno z moich ulubionych miast, przez studiowanie francuskiego(IV rok…), znajomi mieszkający tam, francuskie jedzenie (zwłaszcza śniadania i wina). Udało mi się być nawet w same urodziny (marzenie spełnione) i to właśnie pod Wieżą Eiffla je spędziłam… Kiedy tam jestem staram się być prawie każdego dnia pod Wieżą, uwielbiam przebywać w jej otoczeniu, ma po prostu ten urok, który zachwyca i urzeka. Współczuje ludziom, którzy tego nie dostrzegają. Do zobaczenia pod Stalową!

  • http://www.wafryce.pl Justyna Sniezek

    Osobiście nigdy nie byłam fanką Paryża i chyba nigdy nią nie zostanę 🙂 Z wieżą, czy bez, zupełnie nie rozumiem całego tego fenomenu romantyczności i popularności. Tłumy zakochanych wjeżdżających na górę tylko po to żeby przeżyć chwilę we dwoje, podczas, gdy tam czeka już kolejne 100 podobnych par, którym wiatr urywa głowy… Paryż może i jest fajny, ale na takiej samej zasadzie, jak wiele innych miast, czyli zdala od tłumów przyjezdnych.