O tym jak poleciałem w kosmos

Patryk Świątek
Patryk Świątek

Latest posts by Patryk Świątek (see all)

Marzyliście kiedyś o tym żeby polecieć w kosmos? Znaleźć się w innym świecie, zobaczyć przedziwne formy życia, doświadczyć braku grawitacji? Żeby to zrobić nie trzeba być miliarderem i mieć układy w NASA. Wystarczy założyć skafander, kamizelkę, butlę i zejść pod wodę…

Chciałbyś nauczyć się nurkować? – kiedy Kasia zadała mi to pytanie bez zastanowienia odpowiedziałem tak!. Nigdy wcześniej o tym nie myślałem, nie wiedziałem „z czym to się je” i czy warto poświęcić czas na tego typu doświadczenie. Po prostu pojechałem. Na wyspę Hvar w Chorwacji, do miejscowości Stari Grad, gdzie w bazie nurkowej Nautica miałem rozpocząć swoją podwodną przygodę.

Już po pierwszym dniu pobytu wiedziałem, że będzie to jeden z tych kilku tygodni, których nie zapomina się do końca życia. Jednocześnie wielkimi krokami zbliżała się kolejna edycja Paragoniady. A ekipa Nautici okazała się tym typem ludzi, z którymi można i trzeba robić jak najwięcej wspólnych akcji. Efekt -> nagrodą główną w kategorii „Świat” w kolejnej edycji konkursu na najlepszy paragon z podróży będzie kurs nurkowania Open Water Diver PADI na wyspie Hvar. Dlatego czytajcie ten tekst uważnie, bo być może to ktoś z Was będzie miał okazję przeżyć podobną do mojej przygodę już za parę miesięcy.

Slajd20

Rozpoznanie

W kilkanaście godzin z zimnego, szarego, tłocznego Krakowa przeniosłem się do małego, słonecznego miasteczka na morzu Adriatyckim, które ma więcej lat niż mieszkańców i klimat, który sprawia, że czujesz się jakby już nigdy nie trzeba było się wysilać, a wszelkie dobra potrzebne do życia spadną Ci z nieba. Mowa o Starim Gradzie, który podczas codziennych spacerów w trakcie mojego tam pobytu namiętnie fotografowałem, a efekty tego możecie zobaczyć tutaj.

Zagrożenie

Jak każdy kurs tak i ten rozpoczęliśmy od poznania teorii. Pierwsza myśl – nuda. Rzeczywistość – fascynacja. Gdyby lekcje fizyki i chemii przeprowadzane były z podręcznika do nurkowania, nie byłoby problemu z rekrutacją uczniów na kierunki ścisłe. Zagadnienia związane z ciśnieniem, gęstością, składem powietrza mam obecnie w jednym paluszku. Czemu? Bo uczysz się o czymś co za chwilę będzie działo się w twoim ciele, a kwestie sprężania i rozprężania powietrza to coś na kształt znajomości biegów i pedałów gazu i hamulca w twoim samochodzie.

Kiedy się zanurzasz, powietrze zmniejsza swoją objętość. Na 10 metrach pod powierzchnią wody ma dokładnie połowę swojej objętości na 0 m. Więc jeśli weźmiesz wdech na tej głębokości (wypełnisz całe płuca) i wynurzysz się na powierzchnię bez wydychania go rozpręży się ono dwukrotnie, a że w płucach nie będzie już miejsca… BAM! Balonik pękł.

Pod wodą uniesiony kciuk oznacza "wynurzamy się", dlatego "ok" pokazuje się właśnie tak. Jak widać szybko się uczyłem...

Pod wodą uniesiony kciuk oznacza „wynurzamy się”, dlatego „ok” pokazuje się właśnie w taki sposób. Jak widać szybko się uczyłem…

To ma też swoje plusy. Podczas pierwszego nurkowania po ukończonym kursie byłem tak zafascynowany podwodnymi krajobrazami i nagrywaniem ich na kamerę, że nie zwracałem uwagi na wskaźnik powietrza, a kiedy w końcu to zrobiłem ujrzałem wskazówkę na wielkim czerwonym zero. Sekundę później zrobiłem wdech, ale powietrza w butli już nie było. Spośród kilku opcji w tej sytuacji wybrałem awaryjne wynurzanie CESA. Wybieranie spośród kilku opcji 10 metrów pod wodą kiedy nie masz powietrza wygląda trochę mniej spokojnie niż wskazuje na to słowne wyrażenie i trwa jakieś setne części sekundy, ale faktycznie rozważałem też inne rozwiązania.

Wydawałoby się – sytuacja fatalna. Ale na pomoc przyszła fizyka! Rozprężanie powietrza, czyli coś, co przy brak umiejętności może zabić, tutaj mnie uratowało. Z każdym metrem wyżej resztki powietrza uwięzione w butli i rurkach rozprężały się dzięki czemu co jakiś czas mogłem zassać z automatu pół oddechu. Sama możliwość zassania czegokolwiek zapobiega panice, nawet jeśli będzie to ćwiartka normalnego wdechu. Cała sytuacja skończyła się bezproblemowo. Wykonałem CESĘ, na powierzchni ustnie napompowałem swoją kamizelkę żeby móc się utrzymywać na wodzie i czekałem na partnerów.

DCIM100GOPRO

Na kursie uczyliśmy się i ćwiczyliśmy do oporu wszystkie niespodziewane sytuacje i ich rozwiązania, które mogą nas spotkać w czasie nurkowania. Mało jest sportów ekstremalnych, w których aż tak dużo czasu poświęca się na procedury awaryjne i bezpieczeństwo. I chociaż czasem pojawia się myśl „po co aż tyle” po takich przygodach nie masz wątpliwości, że warto być przygotowanym na wszystko. I uczysz się pilniej…

Uzbrojenie

Przed wejściem do wody zakładasz na siebie obcisłą piankę, specjalne buty, pas balastowy (10 kg ołowiu), jacket (kamizelkę do której wpompowuje się lub spuszcza powietrze), butlę, automaty oddechowe, maskę, rurkę, komputer, kompas, a opcjonalnie latarkę, kamerę i inne gadżety. Jak założysz wszystko czujesz moc! Naprawdę. Wiesz, że w tym zestawie możesz być głęboko pod wodą i czuć się jak na powierzchni. A co najlepsze, chociaż na brzegu wszystko waży naprawdę dużo, w wodzie nie czujesz żadnego ciężaru.

Formy życia

Kolejny, fascynujący aspekt nurkowania. Kiedy wędruję po lesie marzę o tym żeby spotkać jakieś dzikie zwierzę. Podczas naszej podróży do Nepalu cały dzień chodziliśmy po dżungli żeby zobaczyć tygrysa. Widzieliśmy, że to jedna szansa na tysiąc. I czasem po paru godzinach uda się zobaczyć jelenia, albo ślady drapieżnika. Pod wodą niesamowite organizmy napotykasz cały czas!

Slajd116

Weźmy takie ryby. Niezliczone rodzaje i gatunki. Podpływasz do takiej na 20 cm, a ona nie ucieka! Możesz wpłynąć w ławicę i nic! Co więcej pod wodą wszystko wydaje się 25% bliżej i 25% większe, więc widzisz wszystko dużo wyraźniej.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ośmiornicę, mało nie umarłem ze szczęścia, a w ciągu pięciu dni dostąpiłem tego zaszczytu 3 razy.

Slajd83

Załóżmy, że w zasięgu wzroku nie ma żadnych spektakularnych ryb, płaszczek czy ośmiornic, a w okolicy nie ma żadnej jaskini, w której na pewno siedzą czerwone skorpeny. Wystarczy zbliżyć oczy do dna i wytężyć wzrok. Po chwili zobaczymy dziesiątki niesamowitych organizmów.

Takie na ten przykład ślimaki nagoskrzelne. Po prostu cuda. Patrzysz i nie wierzysz, że to nie sztuczne akwarium:

Slajd67

Slajd72

Skorupiaki:

Slajd111

czy koniki morskie:

Slajd137

Nie mówiąc już o koralowcach, gąbkach, i innych zwierząt tworzących rafy koralowe:

Slajd32

Slajd47

Oglądając te zdjęcia wydaje się, że nie ma opcji żeby coś takiego zobaczyć na własne oczy. Nieprawda. Nie mam wielu własnych zdjęć spod wody, miałem tylko kamerę, więc pożyczyłem je od Piotrka Stósa z Nautici, który ma lepszy sprzęt. Ale prawie wszystkie z organizmów, które możecie zobaczyć na tych zdjęciach widziałem na własne oczy, bez żmudnych poszukiwań. Pod wodą znajdziemy nieporównywalnie więcej życia niż na powierzchni. Samo ich oglądanie sprawia ogromną przyjemność. Kształty, kolory, ruchy. A kiedy poznamy też sposoby życia niektórych z nich szczęka zostaje nam na podłodze i jeszcze bardziej chcemy je zobaczyć.

Taka na przykład bonelia zielona, którą miałem podczas każdego nurkowania wielokrotnie:

Slajd58

Powinna zostać maskotką feministek. Seksmisja się chowa. Czarna kulka z jednym podwójnie zakończonym odnóżem. To samica. Zazwyczaj korpus kryje się między kamieniami, wypuszczając na widok jedynie odnóże. Samce tego gatunku zostały zdegradowane do mikroskopijnej wielkości penisów żyjących na gonadach samicy tylko po to żeby w odpowiednim momencie ją zapłodnić i umrzeć.

Co najlepsze, kiedy samica wypuszcza z siebie jajeczka los decyduje o tym, które z nich będą czarnymi kulkami, a które malutkimi penisami. Te które po wystrzeleniu spadną na piasek czy skały staną się kobietami, a te które opadną na ciało samicy zakończą życie tuż po pierwszym stosunku jako mężczyźni.

Urzeczywistnienie

Kiedy już nauczysz poruszać się pod wodą pobyt „na dole” będzie samą przyjemnością. Coś co fachowo nazywa się neutralną pływalnością, a w praktyce oznacza, ani nie opadanie, ani wynoszenie do góry pozwala poczuć się pod wodą jak w kosmosie, bez grawitacji. Wisisz w powietrzu, możesz obracać się dokoła, robić fikołki, a każdy ruch płetwą przenosi Cię bez wysiłku w pożądane miejsce. Słyszysz swój miarowy oddech i rozglądasz się widząc krajobrazy, które do tej pory oglądałeś tylko w filmach S-F. Kosmos dosłownie i w przenośni.

podwodne

Na koniec obejrzyjcie 3 minutowy filmik, który stanowi mini relację z tego co widziałem pod wodą podczas kursu. Nagrywałem go amatorską kamerką, pomiędzy ćwiczeniami, ucząc się dopiero sprawnego poruszania pod wodą i będąc początkującym operatorem. Uwierzcie – na żywo wygląda to duużo lepiej. Polecam kliknąć HD.

Nurkowanie to sport, który nie należy do najtańszych. Ale jestem przekonany, że Ci, którzy raz weszli pod wodę nie żałują wydania choćby jednej złotówki. A zawsze w odwodzie stoją możliwości praktyk i stażów, których też nie jest trudno znaleźć w polskich i zagranicznych bazach nurkowych.

W każdym razie ja szybko, brutalnie i skutecznie zostałem wciągnięty do tego kosmicznego oceanu. Słona woda zalała moje płuca, serce i umysł. I nie mam zamiaru się wynurzać, dopóki starczy powietrza…

  • http://hannatravels.com/ Hanna

    Super! Bardzo fajnie się czyta i od razu też chce się spróbować 😀
    Mi osobiście najbardziej do gustu przypadł ślimak w kolorach krowy i pani feministka Bonelia (piękne imię) 😀