10 osobliwości Amsterdamu z przymrużeniem oka

Patryk Świątek
Patryk Świątek

Latest posts by Patryk Świątek (see all)

3 w 6 – dzień 1. Danie główne na dziś to deserek z wisienką, czyli lekkostrawny ranking amsterdamskich osobliwości. Zapraszam do oglądania i komentowania.

1. Wielka masa rowerów! Wiadomo, że Amsterdam kojarzy się z rowerami, ale taka masówa robi wrażenie tak czy siak. Niedługo pewnie skuszę się na osobny post o amsterdamskich bicyklach, wtedy dokładnie zgłebię temat, bo jest to niesamowicie ciekawa kwestia.

 

2. Mieszkańcy. Totalnie wyluzowani, totalnie uprzejmi i bardzo osobliwi. Starsza Pani podchodzi do nas i zagaja rozmowę, wielu rowerzystów śpiewa podczas jazdy, albo amsterdamski dziadzio razem z młodą dziewczyną, ramię w ramię, bez skrępowania, podpiera przystankową reklamę – norma.

 

3. Krzywe kamienice. Wieża w Pizie przy Amsterdamie się chowa. Tutaj na każdej ulicy można zobaczyć kamienicę, która gdyby nie to, że oparła się o sąsiadkę, przewróciłaby się na bok. Grząskie podłoże i skąpstwo holendrów zrobiło swoje. O tym też niedługo troszkę więcej.

 

4. Ludzki zegar. W amsterdamskim Rijksmuseum znajduje się ciekawy zegar. Jego mechanizm stanowi mężczyzna, który co minutę maluje kolejną pozycję wskazówek. Czasem widać jak popija herbatę…Fajna robota, nie?

 

5. Ser z musztardą! Piwniczka, dziesiątki rodzajów sera, kilka rodzajów musztardy i co najważniejsze, możliwość degustacji tego wszystkiego. Chyba najlepsze sery żółte jakie kiedykolwiek jadłem. Spędziliśmy tam trochę czasu…

6. Kanały. Nigdy nie sądziłem, że w Amsterdamie może ich być tak wiele. Całe stare miasto jest nimi pocięte, co w połączeniu z wąziutkimi kamieniczkami tworzy wręcz bajkowy krajobraz.

 

7. McKroket. Próbowaliście kiedyś hamburgera z krokietem? Nie? To zapraszamy do Amsterdamu. Nie pożałujecie!

 

8. Gęś. Największa atrakcja miasta! No dobra, może nie. Ale widzieliście kiedyś w Warszawie, albo Krakowie gęś? Bo ja nie. A tutaj sobie latają.

 

9. Frytkoszał. Jeśli lubisz frytki, Amsterdam to miasto dla ciebie. Są wszędzie i są masowo kupowane. Do tego kilkanaście rodzajów sosów i voila!

 

10. I mój hicior oraz wisienka ze wstępu – pisuary na ulicach! Ile to razy człowiek musiał „trzymać” i szukać miejsca do opróżnienia pęcherza. Czasem udało się znaleźć jakiś McDonald, ale czasem trzeba było pocierpieć lub wydawać parę złotych. A tutaj bez skrępowania stajesz na stanowisku, z widokiem na ulicę, obok ciebie przechodzą mieszkańcy, przejeżdżają auta. To się nazywa pragmatyzm!

A jeśli nie możesz się już doczekać żeby zobaczyć to samemu to już teraz zarezerwuj podróż do Holandii z Opodo.

  • Pe

    Pragmatyzm? 😀

  • Cwirek

    Witajcie!

    Parę tych podpunktów można by podpiąć z innymi krajami bądź miastami, które z Amsterdamem jak się okazuje mają trochę wspólnego (a może to Amsterdam ma z nimi?). Np. masa rowerów. Jeśli w stolicy Holandii jest ich tyle to jakie wrażenie musi robić Pekin? Bądź ogólnie Chiny? Wodne kanały od razu kojarzą się z Wenecją a krzywe kamienice ze wspomnianą Pizą. A miasto ogólnie sprawia bardzo pozytywne wrażenie, aż chciało by się tam kiedyś pojechać. Osobiście na pewno zahaczyłbym o Amsterdam Arenę.

    pozdrawiam!

  • Kamila

     mam u siebie w Portsmouth masę wielgaśnych mew..ale gęś przyprawiła mnie o dreszczyk-:))) Tu zostałam niejednokrotnie sowicie obdarowana z góry..nie chcę sobie wyobrażać, co byłoby z gęsia -P

  • Kejt

    A dla kobit pisuar? My nadal musimy trzymać. Piękne miasto, jak znajdą się jakieś tanie przeloty to chętnie tam zahaczę na weekend 🙂

    • NealCassady

      Kejt, wystarczy 12zl, i tez nie musicie „trzymac” : http://www.estien.pl/shewee-rurka-przedluzajaca-p-128.html 😉

  • Mateusz Macha

    Widzę, że uskuteczniasz mój ulubiony sposób poznawania miejsca – przez wycieczkę po lokalnej kuchni. A są kebaby na każdym rogu, tak jak w Niemczech?

  • Damian Milczarek

    Pisuary na ulicach, niezle :))

  • Cassie

    Pan Zegar jest najlepszy 🙂
     

  • Inga

    Tekst fajny, Amstedram spoko, tylko ta reklama na końcu nie teges. Zwłaszcza że reklamowana strona wyszukuje połączenia za kilka tysięcy na trasie, którą mogę zrobić za kilkaset miksem tanich linii. Pierwsze przykazanie: nie wierz na słowo…