Jak żyć kiedy apetyt ciągle rośnie?

Patryk Świątek
Patryk Świątek

Latest posts by Patryk Świątek (see all)

Dlaczego najwięcej samobójstw notuje się w krajach o najwyższych wskaźnikach rozwoju? Dlaczego ludzkość ciągle się rozwija i to w coraz większym tempie? Dlaczego człowiek nigdy nie jest w 100% spełniony posiadając to co ma tu i teraz i nie może przeć naprzód? Dlaczego najlepsze marzenia to takie, których nie można zrealizować?

Być może to o czym piszę nie będzie dotyczyć wszystkich. Być może niektórzy potrafią być szczęśliwi żyjąc z dnia na dzień tak samo i na tym samym poziomie przez całe swoje życie nie czując potrzeby sięgania coraz wyżej. Ale jeśli trafiłeś na tę stronę Drogi Czytelniku to zakładam, że do tej grupy nie należysz. Bo czym innym jak nie szukaniem wyzwań i nowych wrażeń jest podróżowanie?

Aby móc w ogóle rozpocząć dywagacje na ten temat muszę określić główny determinant takiego zachowania człowieka. Bez zaglądania do fachowej literatury z zakresu psychologii, najprostszym i najtrafniejszym nań określeniem jest kolokwialne określenie: „Apetyt rośnie w miarę jedzenia„.

W moim przekonaniu w tych prostych słowach kryje się cała podwalina kondycji moralnej współczesnego człowieka. Warunkuje, motywuje i weryfikuje wszelkie cele, do jakich dąży każdy z nas.

Oczywiście, gdyby nie owo dążenie, ciągłe parcie na „więcej i więcej”, nie byłoby rozwoju cywilizacji, nowoczesnych technologii, lotów na księżyc i komfortowych samochodów. Ale należy się zastanowić po co to wszystko robimy? Dla kogo? Dla kosmitów? No bo jeżeli nam i tak zawsze trzeba będzie więcej i więcej to po co tak gonić? Co daje nam ogólny wzrost poziomu życia jeżeli my i tak w bardzo krótkim czasie automatycznie ustawimy go jako swój punkt odniesienia i aby być zaspokojonym będziemy potrzebowali jeszcze więcej?

To działa też w drugą stronę. Jeżeli kiedyś nasz punkt odniesienia wynosił 3 to poziom 4 będzie sprawiał nam przyjemność. Ale jeżeli obecnie nasz punkt odniesienia jest na poziomie 5 to 4 wywoła u nas negatywne emocje i złe samopoczucie, a żebyśmy z poziomu 5-go poczuli się lepiej musimy wskoczyć co najmniej na 6. Myślę, że naprawdę warto zastanowić się czy nie lepiej byłoby zwolnić w przeskakiwaniu poziomów, nie wchodzić po dwa szczeble do góry. Jeśli z poziomu 3-go wskakujesz od razu na 5-ty, a z 5-go na 7-my może okazać się, że zabraknie Ci skali!

Jeśli masz Poloneza to nie kupuj od razu Mercedesa za 250 tys. bo bardzo szybko się przyzwyczaisz do tego poziomu i albo będziesz miał pieniądze na lepszy samochód w przyszłości, albo nie będziesz do końca usatysfakcjonowany z Opla za 150 tys. Może byłoby lepiej po Polonezie kupić coś za 50 tys.? A potem za 100 tys.? I tak dalej? Jestem pewien, że z każdym nowym autem czułbyś porównywalną satysfakcję jak w przypadku kupna Mercedesa.

Powyższy przykład był celowo przejaskrawiony, ale dobrze ilustruje on to co każdy z nas przeżywa w nawet najmniej istotnych sytuacjach w swoim życiu, czasem niezależnie od siebie. Kiedy miałem 8 lat jeździłem z rodzicami na pizze dwa razy w roku i było to dla mnie przeogromne wydarzenie, a pizza smakowała doskonale, zawsze i niezależnie od pizzerii. Teraz mam na stole przed sobą ulotki piętnastu pizzerii i większość z nich smakuje dla mnie teraz jak papier. Dlaczego? Bo jadłem pizzę już w setkach pizzerii i mój punkt odniesienia jest zdecydowanie wyżej niż jak miałem 8 lat.

Dobrym przykładem jest też sytuacja, którą przeżywa każdy harcerz kiedy wyjeżdża na wakacyjny obóz pod namioty. Po trzech tygodniach mieszkania w namiotach w towarzystwie setek insektów, mycia się w rzece, załatwiania potrzeb fizjologicznych w latrynie powrót do warunków domowych stanowi nieprawdopodobną przyjemność. Bieżąca woda! I to ciepła! Normalne łóżko! Toaleta! (Nie wyobrażacie sobie co to znaczy móc się normalnie załatwić po 3 tygodniach robienia tej czynność w chmurze komarów). Ty fascynujesz się tym wszystkim, a ktoś w tym samym miejscu narzeka, że odpadła mała płytka w łazience, albo strumień z prysznica jest zbyt mały. Niesamowite jak nasze odczucia warunkuje punkt odniesienia. A przecież możemy nim sterować!

Może warto czasem, zamiast jechać na super luksusowe wakacje, wybrać wyjazd, na którym (oprócz fantastycznych przygód, wrażeń itp.) będziemy musieli przez jakiś czas żyć na niższym poziomie niż normalnie? Jestem pewien, że po taki wyjazd od czasu do czasu dałby Wam bardzo dużo.

Może to jest klucz? Zamiast ciągle dążyć bo podwyższania poziomu, zaspokajania coraz bardziej wyimaginowanych pragnień, wrócić na jakiś czas na niższy poziom, żeby móc cieszyć z tego, który aktualnie mamy? Na pewno będzie to odrobinę bolesne, ale czasem wobec braku możliwości osiągania kolejnych szczebli może to być jedyne rozwiązanie, aby czuć satysfakcję z życia.

Co ma do tego podróżowanie? 

Ano to, że podróże idealnie odzwierciedlają powyższe zjawisko. Zazwyczaj każdy kto przeżyje prawdziwą podróż pełną przygód (czasem wychodzi ona przez przypadek, czasem jest wynikiem zaplanowanego działania) nie poprzestaje na tej jednej. Mało tego, w miarę odkrywania kolejnych, fantastycznych krain wyostrza nam się apetyt i po jakimś czasie byle gdzie nie pojedziemy i w przypadku niektórych dzieje się to czasem bardzo szybko. A miejsc nietkniętych przez cywilizację zachodu, gdzie nie słyszano o czymś takim jak turystyka jest coraz mniej, a zazwyczaj one najbardziej elektryzują zapalonych podróżników. Dlatego jeżeli chcielibyście rozpocząć eksplorację świata nie odkładajcie tego na później, tylko ruszajcie w drogę. Ale pamiętajcie! W mało której dziedzinie życia apetyt rośnie w miarę jedzenia tak szybko…

  • Renata

    Swietnie ujete…
    Super blog! Gratuluje wygranej, Panowie! Zycze NIEKONCZACEGO sie apetytu na podroze 😉  Pozdrawiam serdecznie i pozwole sobie tu zagladac i czerpac inspiracje 🙂

  • Malgorzatamoleda-zdziech

    Gratulacje, Panowie! Tak trzymać! Niech Wasz apetyt na życie, pozostanie nie do końca spełniony!

  • Frendzel

    Dobry tekst i w 100% się zgadzam Panowie

  • Ola

    Co prawda to prawda, ach…moze powiem teraz jak przedstawicielka minionej epoki, ale naprawde chcialabym cofnąć czas i znowu być na etapie obozów i biwkow harcerskich, noclegów w schroniskach młodzieżowych! Podziwiam Wasza pasje podróżowania pod haslem „dużo za mało”, marzący, ze kiedyś się odwaze 😉 Pozdrawiam
    Zwolenniczka pięciu gwiazdek 😉