Relacja z Trzeciego Paragonowego Spędu Wiosennego!

Bartek Szaro
Również tu

Bartek Szaro

Podróżuje, bo uważa, że poznawanie nowych miejsc i ludzi to najbardziej wartościowa rzecz jaką można robić w wolnym czasie. Obecnie pracuje nad książką o Polsce po prawej stronie Wisły.
Bartek Szaro
Również tu

Trzeci Spęd za nami, ależ to był wspaniały czas! Minęło jak z biesa strzelił, nie? Cieszymy się bardzo, że przyjechaliście na tę imprezę, takie wydarzenia są dla nas naprawdę niesamowite. Nie będziemy wiele pisać: nadzwyczajnie dziękujemy za stworzoną atmosferę i za wspólne spędzenie przełomu wiosny i lata w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie. I zapraszamy do obejrzenia fotorelacji. Wydaje nam się, że taka forma najlepiej odda klimat imprezy.

[Możecie obejrzeć zdjęcia w większym formacie, wystarczy kliknąć na jedno z nich]

Pierwszą noc spędziliśmy w Chacie Socjologa (896 m n.p.m.). Bez prądu, bez gazu, bez drogi dojazdowej. Dobre miejsce, by akurat zaszyć się w kilkadziesiąt osób.

Pierwszą noc spędziliśmy w Chacie Socjologa (896 m n.p.m.). Bez prądu, bez gazu, bez drogi dojazdowej. Dobre miejsce, by akurat zaszyć się w kilkadziesiąt osób.

Ci, którzy przybyli wcześniej mogli zagospodarować sobie uroczy pokoik na poddaszu...

Ci, którzy przybyli wcześniej mogli zagospodarować sobie uroczy pokoik na poddaszu…

... namiotowicze natomiast liczyć mogli na inne atuty. Warowny pies strzegł pilnie ich pałatek przed leśnymi biesami.

… namiotowicze natomiast liczyć mogli na inne atuty. Warowny pies strzegł pilnie ich pałatek przed leśnymi biesami.

Gdy w niewielkiej bacówce w górach pojawia się kilkadziesiąt osób nasuwa się pytanie kto zajmie się stroną kulinarną całego wydarzenia. Wybór, rzecz jasna, nie był prosty jednak w tych czynnościach nie byliśmy skazani sami na siebie. Pracę w kuchni ułatwiały małe popielice podając zgrabnie potrzebne garnuszki.

Gdy w niewielkiej bacówce w górach pojawia się kilkadziesiąt osób nasuwa się pytanie kto zajmie się stroną kulinarną całego wydarzenia. Wybór, rzecz jasna, nie był prosty jednak w tych czynnościach nie byliśmy skazani sami na siebie. Pracę w kuchni ułatwiały małe popielice podając zgrabnie potrzebne garnuszki.

O atmosferę trzeciego Spędu nie martwiliśmy się w ogóle bo czy wypad w Bieszczady może być nieudany? Istnieje prawdopodobieństwo, że w historii gór zdarzył się kiedyś jakiś zgryźliwy zrzęda bezceremonialnie wyklinający bieszczadzką sielankę, ale na pewno z takim charakterem nie ma nic wspólnego absolutnie żaden uczestnik wydarzeń ostatniego weekendu.

O atmosferę trzeciego Spędu nie martwiliśmy się w ogóle bo czy wypad w Bieszczady może być nieudany? Istnieje prawdopodobieństwo, że w historii gór zdarzył się kiedyś jakiś zgryźliwy zrzęda bezceremonialnie wyklinający bieszczadzką sielankę, ale na pewno z takim charakterem nie ma nic wspólnego absolutnie żaden uczestnik wydarzeń ostatniego weekendu.

Od początku bluesa czuł też przewodniczący Patryk

Od początku bluesa czuł też przewodniczący Patryk

Wbrew popularnej modzie na spędzie obowiązywał ścisły zakaz wykonywania tzw. zdjęć "selfie", niestety, nie wszyscy potrafili go skrupulatnie przestrzegać. Z drugiej strony cieszymy się. Zawsze warto mieć grupę buntowników na pokładzie.

Wbrew popularnej modzie na Spędzie obowiązywał ścisły zakaz wykonywania tzw. zdjęć „selfie”, niestety, nie wszyscy potrafili go skrupulatnie przestrzegać. Z drugiej strony cieszymy się. Zawsze warto mieć grupę buntowników na pokładzie.

Był też z nami kolega Grzegorz z peron4.pl, który na szczęście i od "selfie" i od "dzióbków" stroi. Za to posiada magiczną, lewitującą bluzę, która towarzyszy mu na wszystkich wypadach.

Był też z nami kolega Grzegorz z peron4.pl, który na szczęście i od „selfie” i od „dzióbków” stroi. Za to posiada magiczną, lewitującą bluzę, która towarzyszy mu na wszystkich wypadach.

Po zmroku przyłączyć było się można do romantycznej frakcji zasiadającej w rozświetlanej świecami świetlicy...

Po zmroku przyłączyć było się można do romantycznej frakcji zasiadającej w rozświetlanej świecami świetlicy…

... lub posiedzieć przy ogniu. Specjalnie zorganizowaliśmy ognisko w najkrótszą noc w roku by nie musieć nosić kubików ciężkiego drewna pod wiatę!

… lub posiedzieć przy ogniu. Specjalnie zorganizowaliśmy ognisko w najkrótszą noc w roku by nie musieć nosić kubików ciężkiego drewna pod wiatę!

Jednak kulisy wzniecenia ognia wcale nie były łatwe. Potrzebowaliśmy naprawdę silnych mężczyzn, którzy wyrywali całe drzewa, od razu z korzeniami.

Jednak kulisy wzniecenia ognia wcale nie były łatwe. Potrzebowaliśmy naprawdę silnych mężczyzn, którzy wyrywali całe drzewa, od razu z korzeniami.

Ranek był iście zakręcony. Władze nad mapą przekazano blondynce! Na szczęście na całej trasie nikt się nie zgubił...

Ranek był iście zakręcony. Władze nad mapą przekazano blondynce! Na szczęście na całej trasie nikt się nie zgubił…

... a czekał nas dłuższy spacer gdyż drugi dzień Spędu zaplanowaliśmy w schronisku "Koliba", do którego można było dojść na kilka sposobów. Jedni poszli głuchą, pustą asfaltówką...

… a czekał nas dłuższy spacer gdyż drugi dzień Spędu zaplanowaliśmy w schronisku „Koliba”, do którego można było dojść na kilka sposobów. Jedni poszli głuchą, pustą asfaltówką…

... a drudzy deptali leśne ścieżki prowadzące przez Magurę Stuposiańską (1016 m n.p.m.)...

… a drudzy deptali leśne ścieżki prowadzące przez Magurę Stuposiańską (1016 m n.p.m.)…

...skąd roztacza się soczyście zielona panorama Bieszczad.

…skąd roztacza się soczyście zielona panorama Bieszczad.

Jednak grupa "doliniarzy", mimo że na panoramiczne widoki się nie załapała, też nie ma czego żałować. Był czas żeby urządzić sobie delikatną kąpiel w Sanie...

Jednak grupa „doliniarzy”, mimo że na panoramiczne widoki się nie załapała, też nie ma czego żałować. Był czas żeby urządzić sobie delikatną kąpiel w Sanie…

... i powzdychać nad Bieszczadami, których już nie ma. Na zdjęciu fragment elewacji nieczynnego już baru "Piekiełko" znajdującego się w Dwerniku. Ech, to by było dopiero rewelacyjne miejsce na przystanek.

… i powzdychać nad Bieszczadami, których już nie ma. Na zdjęciu fragment elewacji nieczynnego już baru „Piekiełko” znajdującego się w Dwerniku. Ech, to by było dopiero rewelacyjne miejsce na przystanek.

Mile dla oka prezentował się także budynek OSP Dwernik, tak bardzo autentyczny, że aż od razu pragnie zostać się strażakiem.

Mile dla oka prezentował się także budynek OSP Dwernik, tak bardzo autentyczny, że aż od razu pragnie się zostać strażakiem.

A kawałek dalej, wędrując nieustannie do schroniska, natknęliśmy się na wesele w tradycyjnym stylu. Po gości podjechały ludowo przyozdobione wozy. Taki widok to rarytas niczym truskawki w grudniu.

A kawałek dalej, wędrując nieustannie do schroniska, natknęliśmy się na wesele w tradycyjnym stylu. Po gości podjechały ludowo przyozdobione wozy. Taki widok to rarytas niczym truskawki w grudniu.

Wszyscy spotkaliśmy się wieczorem w "Kolibie" (777 m .n.p.m.). Słońce tego dnia było wyjątkowo kapryśne jednak widokiem mgieł mrocznie wstających z najbliższych i najdalszych dolin pogardzić przecież się nie da.

Wszyscy spotkaliśmy się wieczorem w „Kolibie” (777 m .n.p.m.). Słońce tego dnia było wyjątkowo kapryśne jednak widokiem mgieł mrocznie wstających z najbliższych i najdalszych dolin pogardzić przecież się nie da.

Tamten zachód mógłby robić za tło w ekranizacji orwellowskiego końca świata.

Tamten zachód mógłby robić za tło w ekranizacji orwellowskiego końca świata.

W samej "Kolibie" było już natomiast zupełnie mniej spokojnie niż na zewnątrz, przy zachodzie słońca. W świetlicy na kilka gitar koledzy dawali całkiem nieźle.

W samej „Kolibie” było już natomiast zupełnie mniej spokojnie niż na zewnątrz, przy zachodzie słońca. W świetlicy na kilka gitar koledzy dawali całkiem nieźle.

Powrót był niby z górki, ale punktu zaczepienia na horyzoncie nie było widać żadnego. Może dlatego wciąż nie udało mi się wrócić po Spędzie do domu? Na przyszły raz trzeba będzie chyba pomyśleć nad dłuższym wydarzeniem.

Powrót był niby z górki, ale punktu zaczepienia na horyzoncie nie było widać żadnego. Może dlatego wciąż nie udało mi się wrócić po Spędzie do domu? Na przyszły raz trzeba będzie chyba pomyśleć nad dłuższym wydarzeniem.

 

To do kompletu brakuje już tylko Spędu letniego. Możecie zgadywać, ale i tak nie traficie, w którą część Polski teraz uderzymy!

 

PS Dziękujemy za zdjęcia Martynie Piaseckiej, Anidzie Bracisiewicz, Krzyśkowi Gajdzie i Oli Wiesze.

O programie Bartek Szaro

Podróżuje, bo uważa, że poznawanie nowych miejsc i ludzi to najbardziej wartościowa rzecz jaką można robić w wolnym czasie. Obecnie pracuje nad książką o Polsce po prawej stronie Wisły.
  • harrold80

    pani po lewej na zdjęciu selfie – niezwykle atrakcyjna i piękna istota… aż szkoda, że pojawiła się na tylko jednym zdjęciu… Wspaniałość wizualna w najczystszej postaci…

  • Olga

    Stawiam na Poznań lub Wrocław – następny spęd gdzieś tam 🙂

  • Krzysiek Gajda

    wow, ale mi rozciągnęło łeb 😀

    • http://www.paragonzpodrozy.pl/ Bartek Szaro

      Czy ja wiem? Bardzo sympatycznie zdjęcie 🙂

      • Krzysiek Gajda

        No sympatyczne, ale jakoś mało proporcjonalny na nim jestem 😀