Relacja z Drugiego Paragonowego Spędu Zimowego!

Bartek Szaro
Również tu

Bartek Szaro

Podróżuje, bo uważa, że poznawanie nowych miejsc i ludzi to najbardziej wartościowa rzecz jaką można robić w wolnym czasie. Obecnie pracuje nad książką o Polsce po prawej stronie Wisły.
Bartek Szaro
Również tu

Tak się zastanawiam jak to jest, że chciało Wam się przejechać taki kawał świata, do tak kompletnie nierozpoznawalnego miejsca nie wiedząc, co może się tam w ogóle wydarzyć. Droga była przecież zupełnie nieoczywista, a bardziej schowanego, ale i wybornego miejsca, znaleźć już chyba nie potrafiliśmy. A jednak! 40 parę osób (sam już do końca nie wiem ile nas było) odnalazło Szklany Zamek i przybyło na paragonowy Spęd. Szczerze mówiąc to co weekend chciałbym się znajdywać w takiej sytuacji.

Muszę przyznać, że na wszystkie grupowe wyjazdy i spotkania czekam z nie mniejszą niecierpliwością niż na własne podróże. Gdy zrobiliśmy Spektakularnego Sylwestra w Mołdawii doszedłem do wniosku, że nasz blog tworzy doskonałą sposobność do poznawania ludzi o podobnych zainteresowaniach i pasjach. Po tamtym wyjeździe od razu przychodziły do głowy pomysły na następne inicjatywy. Bo raz: gdy na spontaniczny wyjazd gromadzi się kilkunastoosobowa grupa to rusza się w podróż z kompletnie nie znanymi ludźmi, o których nie wie się nic oprócz tego, że są na tyle zwariowani by pojechać gdzieś w ciemno w towarzystwie nigdy nie widzianych na oczy kompanów. I dwa: bo po wyjeździe okazuje się, że zawarte w ciągu tych kilku dni znajomości są tak silne, że gdy ten się kończy, zaraz myśli się o następnych, wspólnych spotkaniach. Wyszła z tego prężnie działająca maszyna do łączenia bratnich dusz samoczynnie atestująca koleżeństwo. Taka prawda. Wiele osób, które poznałem dzięki tym niestandardowym akcjom, to dziś moi bliscy znajomi.

Pisząc tego bloga nie da się nie myśleć o tym, kto to czyta. Kto klika te wszystkie ‚lajki’, kto komentuje i mówi o naszych działaniach innym. Jeśli podoba się Wam to co tworzymy, to czym się kierujemy i jak podchodzimy do podróżowania to jest to dla mnie wystarczający powód, aby się poznać, pogadać zrobić coś wspólnie. I później wyjechać ze spotkania z odświeżoną łepetyną i radosnym polotem. Temu służyć mają Spędy. Żebyśmy się mogli wzajemnie poznać i wzajemnie przyczyniać do reformowania swojego podejścia do wspólnych zainteresowań. Jak pokazał ostatni weekend – formy tego są różne. Jakie by nie były – zawsze jednak skuteczne!

Nie wiadomo z kim, nie wiadomo gdzie…

Klimat absolutnie zawsze tworzą ludzie, opiewamy jednak za tym żeby go trochę podrasowywać walorami miejsca, w którym mamy się spotkać. Nie przypadkowo zaprosiliśmy Was akurat do Szklanego Zamku. Groteskowy, malowniczy, inspirujący, a jak się w trakcie pobytu okazało, bezsprzecznie gościnny (jeszcze raz podziękowania dla Maćka, Wojtka, Elizy i Patrycji!) gościł w swoich murach kolorowy jarmark żywiołowości, pomysłowości oraz uciech zamieniając się tym samym w twierdzę pozytywnych emocji i natchnień. Jego niełatwa lokalizacja stworzyła mimochodem całkiem urokliwe wyzwanie i każdy kto do niego dotarł poczuł się, mam nadzieję, przez chwilę jak, hmmm… dobijający do brzegu żeglarz!

Niesztampowy sanitariat dolny wynagradzał swoją funkcjonalnością i gracją długi czas oczekiwania w kolejce.

Sanitariat górny okupywały mniejsze tłumy, choć wierzymy mocno, że najlepsze czasy dopiero przed nim!

Fot. Kasia Barwicka

Co i jak?

Mieliśmy na ten Spęd jakiś plan, program. Bo przecież jak już zwabimy do takiej samotni grupę obcych osób to trzeba będzie ją jakoś aktywizować, by nie było sztywno. Nie wszyscy muszą być przecież Juraskami i od tak potrafić nawiązać kontakt. Przyjechaliście wszakże z każdego zakątka kraju. Nikt się wcześniej nie znał, a już po pierwszych chwilach spędzonych wspólnie w przepięknym pokoju z motorem i pianinem wiedziałem, że jeśli zorganizujemy ten quiz geograficzny czy podróżniczą randkę w ciemno to już wydarzy się to w zupełnie innym kontekście niż ten planowany. Zmalał mi wtedy zapał do organizacji tych punktów i wolałem się skupić na swoich wariacjach niż na przymusowym ‚zaprzęganiu’ kogokolwiek do rozgrywek. Może jednak powinienem? Jeśli byście chcieli aby podczas kolejnych Spędów jednak takie wydarzenia miały miejsce to zasygnalizujcie. Potraktuję to bardziej serio.

Szklany Zamek tętniący werwą!

Fot. Magda M.

Kuchenne rewolucje!

Fot. Magda M.

Niedopatrzenia organizatora (za te białe plamy [możemy chyba w tajemnicy ujawnić Patryku?], odpowiedzialny byłem ja. Święty wziął na barki księgowość) uratowały Ania z Martyną robiąc w Norwegii (dla tych co nie byli Norwegia to jedna z komnat w Szklanym Zamku. O dziwo, ta najzimniejsza.) show opowiadaniem o swojej świeżej jeszcze autostopowej podróży po Grecji. To było bardzo miłe wydarzenie, bo tak się złożyło, że dziewczyny poznały się na naszym ostatnim Sylwestrze i postanowiły razem podróżować. Widzicie więc czym może skutkować przybycie na jedną z imprez?! Pomyślcie dwa razy zanim przyjedziecie!

Ania i Martyna opowiadają o autostopowym wyjeździe do Grecji.

A to nie koniec. Dziewczyny, gdy w niedziele wszyscy opuścili już Szklany Zamek, zapakowały manatki i od tak ruszyły stopem na Hiszpanię! Aktualnie są w Lyonie i szukają noclegu 🙂

Relacjonować miał też ochotę Andrzej „Ryba” Tomicki. Jego opowieść o akcji pod kryptonimem „Ryba na Wiśle!”, czyli spływ pontonowy z Krakowa do Gdańska” rozpromieniła zasmucone silnym wiatrem twarze dziewcząt.

Andrzej tłumaczy szczegóły swojego pontonowego spływu.

Fot. Magda M.

Wyklarowała nam się także całkiem obiecująca grupa muzykantów. Myślę, że niedługo będzie się można pochwalić nagraniami.

Gdzie i co?

Z tego co udało mi się zaobserwować wielu Spędowiczów, w tym także my, udało się na eksplorację lokalnych, bliższych lub dalszych, terenów. W mieście każdy do sklepu ma blisko. Jak nie jakaś „Żabka” w okolicy to zawsze przynajmniej jeden osiedlowy jest. Gorzej gdy człowiek chce pojechać na grzyby do lasu lub rozłożyć kocyk na puszystej łące. To już wymaga transportu poza miasto. W Szklanym Zamku mieliśmy zupełnie odwrotnie. 2 km czekały na wybierających się po prowiant, a jedyne 500 metrów do pokonania mieli łaknący kontaktu z naturą. Tyle bowiem dzieliło nas od Rezerwatu przyrody „Beka”. Nazwa budzi zachwyt, to oczywiste, ale powinna również budzić również wdzięczność gdyż wielu przybyłych właśnie tabliczce „Do Beki”, znajdującej się we Wsi Osłonino naprzeciwko domu Sołtysa, zawdzięcza znalezienie drogi do Szklanego Zamku.

Z rezerwatu bynajmniej nie ma co się śmiać. W przeciągu tych kilku dni udało się na jego terenie zobaczyć myszołowy, czaple, gęgawy, żurawie, sarny (25 metrów) i zająca. I to nie zjeżdżając z drogi będącej granicą rezerwatu.

Wypuściliśmy się też nieco dalej. Kilka ekip pojechało na Hel, parę osób skoczyło do Trójmiasta, niektórzy wybyli szwędać się jeszcze gdzieś indziej. Niesamowitym i wyczynowym wręcz pojazdem, który został nam użyczony na okoliczne eskapady, była „Landyrna”, istna kareta zaparkowana w karawanseraju Szklanego Zamku. Kto jechał ten wie jak niesamowitą moc ma ten kapryśny pojazd.

Niełatwy mechanizm "Landryny".

Skoro już byliśmy nad morzem, a nie zdarza się to regularnie, to nie mogło odbyć się bez kąpieli. Na własnej skórze przekonywaliśmy się jak działa ludzki organizm w zetknięciu z zimową pienią Bałtyku.

Na pohybel!

Szkoda, że tak krótko. Bo właściwie w piątek do późnych godzin wieczornych goście przybywali. W sobotę wyjazdowa mobilizacja i wszyscy widzieliśmy się razem dopiero wieczorem. A już w niedzielę rano po kolei wszyscy ruszali do domów. Faktycznie krótko, ale przynajmniej intensywnie.

Co i jak dalej?

Podziękować chcieliśmy. Za chęci, za wigor, za przybycie i wspólnie spędzony czas. Bardzo cieszymy się, że mogliśmy się spotkać (z niektórymi kolejny już raz!) i wspólnie spędzić czas, w atmosferze, która nam dobrze służy na zdrowie. I nie mam tu na myśli wieczornego piwkowania, ale poczucie, że z każdym, z kim się nie zamieni słowa można swobodnie porozmawiać. Bez poczucia zmuszania się do czegokolwiek, za to z poczuciem porozumienia i zainteresowania. Mamy nadzieję do zobaczenia jak najszybciej.

A następny Spęd, czyli Spęd Wiosenny, najprawdopodobniej w drugi weekend maja więc jak ktoś ma ochotę powoli może o tym terminie zacząć rozmyślać. Było południe, była północ teraz pora na wschód!

 

Powrót.

Fot. Anna Łach

O programie Bartek Szaro

Podróżuje, bo uważa, że poznawanie nowych miejsc i ludzi to najbardziej wartościowa rzecz jaką można robić w wolnym czasie. Obecnie pracuje nad książką o Polsce po prawej stronie Wisły.
  • Aga

    Skoro trzeci spęd jest dopiero w fazie przygotowań to mogę zaproponować
    jednak 3 weekend maja 🙂 Z tego co wiem w dniach 9-11 maja w Olsztynie
    odbywa się studencki festiwal podróżniczy i co po niektórzy mają ochotę
    się tam wybrać 🙂 a nikt nie chce opuszczać spędów!

    • http://www.paragonzpodrozy.pl/ Bartek Szaro

      Nic z tym raczej nie zrobimy bo to jedyny wiosenny termin, w którym jesteśmy dostępni.

      Festiwali podróżniczych w całej Polsce nie brakuje więc jak zależy Ci na Spędzie to możesz wybrać jakiś inny. Na przykład w trzeci weekend maja 🙂

      • mateuszzzzzzzk!

        jaaakaa szkoda w ten sam weekend 9-10 jest FreeFormFestival w Warszawie..

  • Anna Łach

    Proponuję Łupków- Chatka na Końcu Świata! <3

  • Juras

    Jurasek niestety jedzie wtedy do Kutna 🙁

  • Andrzej Tomicki

    Jutro pierwszy dzień wiosny… może zróbcie Spęd w ten weekend? Już będzie można go zaliczyć do wiosennego 😀
    Tylko koniecznie trzeba załatwić Landrynę! 🙂

  • Asia L.

    Ania Łach? Dobrze widze? 🙂
    Fajna relacja, trochę żałuję, że mnie nie było!

  • Aniaa

    No ja już sie nie mogę kolejnego doczekać 😉 Polecam Paragonowe spędy!